Recenzja filmu Gdzie jest Nemo? (2003)
Andrew Stanton
Joanna Wizmur

Świeża ryba

Twórcy snują tę opowieść ze swadą i humorem. Wszystko zostało tu wyważone z aptekarską precyzją: cytaty z klasyki kina, momenty grozy, chwile wzruszenia i morał, którzy docenią duzi i mali. ...
Filmweb sp. z o.o.
Dziewięć lat to w świecie animacji komputerowych cała wieczność. Przypomnijcie sobie jakąś superprodukcję, która dekadę temu wzbudzała wytrzeszcz oczu i szczękopad z powodu olśniewających efektów wizualnych. Czy dzisiaj zrobiłaby na Was takie samo wrażenie, czy raczej odesłalibyście ją do Iluzjonu na przegląd oldskulowego kina? W przeciwieństwie do większości konkurencji czas okazał się wyjątkowo łaskawy dla "Gdzie jest Nemo?". Megaprzebój studia Pixar wciąż wygląda na tyle atrakcyjnie, że warto kolejny raz wybrać się na niego do kina.

Ocean i jego rezydenci wyglądają w filmie lepiej niż na National Geographic. Zanurzając się w podwodnym świecie wykreowanym przez setki rysowników, czujemy się, jakby ktoś urządził masaż relaksacyjny naszym narządom wzroku.  Za każdym razem, gdy akcja przenosi się na moment z morskiej toni do akwarium w gabinecie dentysty, aż chce się krzyknąć: dlaczego wybudzacie mnie z tak przyjemnej drzemki?! Jeśli Hollywood to Fabryka Snów, to sen z "Gdzie jest Nemo?" musiał narodzić się w pracowni wytrawnego artysty.

Animacja Pixara byłaby jednak tylko pustym estetycznym popisem, gdyby nie jej emocjonalny rdzeń, czyli poruszająca historia dwóch błazenków. Naznaczony traumą z przeszłości Marlin próbuje ustrzec swojego syna, Nemo, przed niebezpieczeństwami czyhającymi w oceanie.  Jest w swych staraniach skuteczny do tego stopnia, że pociecha musi się wreszcie zbuntować. W ten sposób Nemo pakuje się w tarapaty, z których wydostać może go tylko ojciec. Zaczyna się wielka podróż przez rafy koralowe, w trakcie której Marlin spotka m.in. próbujące przerzucić się na wegetarianizm rekiny oraz rybkę cierpiącą na zanik pamięci krótkotrwałej (w polskim dubbingu wspaniała rola Joanny Trzepiecińskiej).

Twórcy snują tę opowieść ze swadą i humorem. Wszystko zostało tu wyważone z aptekarską precyzją: cytaty z klasyki kina, momenty grozy, chwile wzruszenia i morał, którzy docenią duzi i mali. Skrzynia filmowych skarbów została teraz wzbogacona o technologię 3D,  która uprzyjemnia i tak bajeczną wyprawę. Choć "Nemo" to film wyciągnięty z zamrażarki, smakuje jak najświeższe celuloidowe rybki.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 76% uznało tę recenzję za pomocną (41 głosów).
Łukasz Muszyński
ocenia ten film na:
1 10 7/10 dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)

Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię