Recenzja filmu Król Lew II: Czas Simby (1998)
Darrell Rooney
Joanna Wizmur

My i oni to jedno

"Król Lew" to standard, wręcz zajmuje pierwsze miejsce wśród bajek Walta Disneya. Jest jedną z najbardziej wzruszających, opowiadających historię o miłości, przebaczeniu, powrocie, służbie, ...
Filmweb sp. z o.o.
"Król Lew" to standard, wręcz zajmuje pierwsze miejsce wśród bajek Walta Disneya. Jest jedną z najbardziej wzruszających, opowiadających historię o miłości, przebaczeniu, powrocie, służbie, zdradzie, zwyciężaniu zła. Będąc dzieckiem i nawet teraz, mając dwadzieścia lat, niejednokrotnie wzruszałam się na tym filmie. Gdy cztery lata później zrealizowano drugą część, nie mogłam wyjść z podziwu i radości, że ponownie zobaczę ulubionego Simbę na ekranie. Jednak czas mijał i dopiero teraz sięgnęłam po sequel "Króla Lwa".

"Król Lew 2: Duma Simby" to historia dotycząca kolejnego pokolenia. Simba wraz z rodziną żyje szczęśliwie na Lwiej Skale. Po doświadczeniach z młodości, król pragnie chronić swoją córkę - Kiarę. Lecz nie jest to łatwe, gdy młoda lwica wrodziła się stuprocentowo w ojca i poszukuje przygód, co pewnego dnia zaowocuje silną przyjaźnią z napotkanym "wyrzutkiem" - lwiątkiem niespodziewanie podobnym do Skazy, dawnego nieprzyjaciela rodziny. Jednak dawne waśnie nie pozwalają młodym ze sobą przebywać, rodzice wciąż sieją nienawiść i żądzę zemsty. Zira planuje podstęp, Simba próbuje chronić Lwią Ziemię, Kiara i Kovu się w sobie zakochują, a Mufasa przesiadujący na obłokach ma wspaniały plan pogodzenia obu rodów.

Gdy usłyszałam piosenkę "He Lives in You", pomyślałam - "O tak, to musi być dobra produkcja!". Jak bardzo się pomyliłam! Zaczynając od ścieżki dźwiękowej, która jest niemiłosiernie kiczowata, muszę z przykrością stwierdzić, iż producentom kompletnie nie wyszło wznowienie przygód Simby i jego przyjaciół! Pomijając jedynie dwie piosenki ("He Lives in You", "One of Us"), soundtrack nadaje się na parodię. W porównaniu z pierwszą częścią wypada mizernie.

Jako że Disney słynie z filmów opartych w większości na muzyce, niewiele ratuje "Dumę Simby". Z jednej strony mamy szczytny motyw pogodzenia dwóch zwaśnionych plemion. Prawie jak w "Romeo i Julii", gdzie kochankowie po kryjomu się spotykali, by nie wzbudzić złości rodzin. Ostatnia scena, mimo wszystko, wzruszyła mnie. Aż się zdziwiłam, gdy łezka mi się zakręciła podczas słynnej przemowy Kiary uświadamiającej dorosłym, że "my i oni to jedno".
Młode pokolenie ukazuje, że to, co było, jest nieważne. Nie można wciąż żyć przeszłością, dawnymi ranami. Nawet Timon o tym przypomina: "Nowe czasy, nowe motto!".

Z jednej strony jest wiele nawiązań do starych wydarzeń: Kiara jako nieposłuszne dziecko dostaje reprymendę od ojca, pojawia się ponownie zdanie, że tam na rozgwieżdżonym niebie są wszyscy wielcy królowie i patrzą z wysoka, Rafiki znowu kombinuje, jak ukazać prawdę zagubionym małolatom, Kiara ledwo utrzymująca się na wyrwie skalnej, pożar. I wstrząsa mną sentyment, który od razu burzony jest przez tę "nową erę". Simba pragnie iść w ślady Mufasy, lecz Kiara jako "powiew świeżości" stwierdza, że nigdy takim się nie stanie. Młodzi chcą trochę więcej wolności i nie respektują tak samo jak dorośli starych praw. Konflikt pokoleń jest przedstawiony tu bardzo realistycznie, bo które dziecko nie chce łamać tych wszystkich stereotypów, nakazów, zakazów i stworzyć czegoś swojego?

"Każdy inny, wszyscy równi" - to zdanie mogłoby być również motywem przewodnim "Króla Lwa 2". Wraz z przesłaniem o zapomnieniu o dawnych dziejach, córka króla udziela także lekcji, że nie ma różnic między ich stadem, a tym z krwi Skazy.

Mimo tych pięknych motywów nie jestem w stanie dać dobrej oceny filmowi. Nawet polski dubbing kuleje, choć oryginalna wersja jest niczemu sobie. Sequele zawsze stoją w cieniu oryginałów. Tym razem to jest mrok i ciemność.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 24% uznało tę recenzję za pomocną (51 głosów).
valkiria
ocenia ten film na:
1 10 4/10 ujdzie

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)

Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię