Aleksander Sokurow opowiada o wojnie w Czeczenii. Choć samej wojny tu nie widzimy, jego film pozostaje jednym z najbardziej przenikliwych opowieści o zniszczeniach do jakich ona prowadzi.
Michał Burszta
Filmweb A. Gortych Spółka komandytowa
Facebook
X
Udostępnij
Skopiuj link
Bądź na bieżąco
Dodaj jako źródło
Aleksander Sokurow opowiada o wojnie w Czeczenii. Choć samej wojny tu nie widzimy, jego film pozostaje jednym z najbardziej przenikliwych opowieści o zniszczeniach do jakich ona prowadzi. Tytułowa Aleksandra Nikołajewa ( w tej roli znana rosyjska diwa operowa Galina Wiszniewska) przyjeżdża na front odwiedzić swojego wnuka, którego nie widziała od lat. Jej pojawienie się w wojskowej bazie wprowadza zamęt w zrutynizowane życie żołnierzy. Zwłaszcza, że babcia jest osobą niezależną, niepokorną, niekryjącą swoich poglądów na sytuację. Jest też potwornie samotna, spotkanie z wnukiem ma temu zaradzić. Jednak to raczej jej obecność uświadamia żołnierzom własną osobność, oddalenie, tak w sensie metaforycznym, jak dosłownym. Aleksandra budzi irytację, ale ta ostatnia, podszyta jest przerażającym lękiem o własne człowieczeństwo. Brzmi to z lekka patetycznie, ale tylko pozornie. Film Sokurowa jest rozrachunkiem z imperialną polityką Rosji, stara się jednak unikać jakiejkolwiek agitacji, czy publicystycznych wtrętów. Cała akcja dzieje się na obrzeżach. Reżyser "Słońca" portretuje okolice wojny, z jej nieodłączną towarzyszką jaką jest nuda. Wojna jest nieustannym czekaniem, nie ma tu akcji, spektakularnych zdarzeń, wstrząsających słów. Jest męcząca codzienność, niepewność, gra spojrzeń i emocji. Aleksandra budzi w żołnierzach skrajne reakcje, od agresji po czułość. Obecność starszej kobiety pozwala im na chwilę poczuć się chłopcami, wyzwala w nich tęsknotę za bliskością, a jednocześnie jest kimś w rodzaju surowej nauczycielki. Nie będzie, jak dowódcy, powtarzać banalnych frazesów. Przyjechała do Czeczenii w zupełnie innym celu. "Aleksandra" stawia podstawowe pytanie: po co? Po co ta wojna, dlaczego trzeba zabijać ludzi, z którymi można dogadać się, chociażby na targu, jak czyni to bohaterka. Jaki jest cel tej kampanii, o co walczymy. Sokurow podkreśla, co pewnie wielu się nie spodoba, bratobójczy charakter czeczeńskiej ofensywy. Choć, trzeba przyznać, ze pan ? rosyjskie tony pobrzmiewają tu wyjątkowo subtelnie. Nie chodzi tu o carski protekcjonalizm (Czeczeni powinni być Rosji wdzięczni itd.) ile raczej o troskę o to, jak maja budować społeczeństwo obywatelskie ludzie, którzy wiedzą tylko jak zabijać. Reżyser nie podsuwa odpowiedzi, ale pytania, które stawia, nie dają spokoju jeszcze długo po zakończeniu seansu.
1106
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
Udostępnij
Facebook
X
Udostępnij
Skopiuj link
Obserwuj nas na Google News
Obserwuj nas na Google News
Obserwuj nas na Google News
Obserwuj nas na Google News
Dodaj Filmweb jako preferowane źródło w Google
Częściej zobaczysz nasze artykuły w wynikach wyszukiwania.