Recenzja filmu

Aquarius (2016)
Kleber Mendonça Filho
Sônia Braga
Maeve Jinkings

Nagrody zebrane, resztę pokaże czas

Chciałbym na prawdę zobaczyć te babcie o temperamencie nastolatek, jednak obawiam się, że zanim to się stanie, wszystkie kraje produkujące taką nieociosaną propagandę kinową popadną w ślad ...
Każdemu, komu spodobał się ten film, polecę inny: "Obce ciało" Krzysztofa Zanussiego. Gdybyście nie wiedzieli, jak we współczesnym świecie wygląda propaganda, to teraz już wiecie. Ale od początku. 

65-letnia Clara, o wyglądzie, którego mogłoby jej pozazdrościć wiele 45-latek, jest krytykiem muzycznym ze sporymi osiągnięciami w swoim fachu. Jak na porządną produkcję przystało, obie te informacje są nie bez znaczenia - film nie miałby swojej siły oddziaływania, gdyby cokolwiek zostawiono przypadkowi. Nie są to jednak jedyne fundamenty umożliwiające tworzenie iluzji, że świat, który widzimy na ekranie, ma coś wspólnego z rzeczywistością.
Można by wysunąć tezę, że jest to pean na cześć silnych i niezależnych 65- latek z bagażem zarówno pozytywnych, jak i negatywnych doświadczeń życiowych. Tu jednak pojawia się pierwszy problem - w rzeczywistości ze świecą szukać można kobiet w tym wieku prowadzących styl życia bohaterki, bo o ile pilates, tańce w klubie oraz igraszki z mężczyznami nie są w zasadzie poza ich możliwościami, o tyle w praktyce przeciętna emerytka musi raczej podejmować decyzje pomiędzy wykupieniem leków na cukrzycę a zapłaceniem rachunku za prąd, nie wspominając o problemach ze stawami mogącymi boleśnie dać o sobie znać podczas ostrego seksu na kanapie w jakim gustuje Clara.


Dlatego też w mojej estymacji jest to bardziej film skierowany do feministycznie zorientowanych 35-latek, mający wywołać u nich przeświadczenie, że to, co widzimy na ekranie, jest w zasięgu ręki kobiet, o ile tylko mają odwagę o to zawalczyć. Nic jednak bardziej mylnego. Wspomniałem na początku o pracy głównej bohaterki, gdyż jest to kwestia stanowiąca nie tyle fundament filmu, co klucz do zrozumienia problemu leżącego u podstaw wszelkiej propagandy - diabeł tkwi w szczegółach. Łatwo możemy sobie wyobrazić, że gdzieś jest taka emerytka jak Clara, walcząca o prawo do pełnego korzystania z tego, co do niej należy - co samo w sobie jest szczytnym celem, i niejeden taki film już widzieliśmy. Łatwo jest skonstruować świat, w którym mamy jasno określonego wroga - w tym przypadku są to wielkie korporacje, wykształceni biali mężczyźni i cały ten "zgniły kapitalizm". Nie jest jednak łatwo, a jest wręcz niemożliwością, żeby tak zarysowana fantazja stała się rzeczywistością, czego niewątpliwie chcieli zarówno autorzy filmu, jak i jurorzy przyznający nagrody.

Sonia Braga gra bardzo dobrze, choć osobiście uważam, że Julianne Moore była o dwie klasy lepsza w "Motyl Still Alice". Jeśli chodzi o aspekty techniczne, film jest zrealizowany bardzo dobrze, z bólem serca przyznać muszę, że zdjęcia mi się podobały. Wszystko to jest w gruncie rzeczy możliwe tylko dzięki "uprzejmości" koncernu PetroBras i socjalistycznego rządu Brazylii.


I tutaj dochodzimy do sedna sprawy. Trzeba bowiem wykazać się naiwnością 2-letniego dziecka, aby uwierzyć, że feministyczno-antykapitalistyczny wydźwięk filmu nie ma nic związanego z polityką kraju, w którym powstał. Powiedzmy sobie szczerze, nie jest to w żadnej mierze świeża scenariuszowo koncepcja; film w prawdzie trzyma momentami w napięciu, ale jego kontemplacyjny charakter (2,5 godziny) godny jest lepszej i głębszej sprawy. Cała jego siła ma leżeć w aktorstwie i "przesłaniu". A "przesłanie" (cudzysłowy nie bez powodu) jest z goła takie: świat jest zły, nie szanuje się starszych kobiet, liczy się tylko kasa. Autorzy forsują swoją błędną tezę i pesymistyczną wizję świata z podziwu godną determinacją; mamy tutaj sceny karmienia dziecka piersią, zmienianie brudnej pieluchy, niedorozwiniętych umysłowo budowlańców zwolnionych (a jakże) przez korporację, usprawiedliwianie drobnych kradzieży dokonywanych przez służących w domach, miłość do społeczności żydowskiej, menedżerów dążących po trupach do celu i tak dalej... 


Autorzy zapomnieli jednak, że propaganda, choćby jak pięknie zrealizowana i sugestywna, pozostanie tylko i wyłącznie propagandą. Problem polega na tym, że 65-latki nie wyglądają jak Sonia Braga, nie mają możliwości odmówienia lukratywnej propozycji finansowej, bo większość ludzi, zwłaszcza w krajach rozwijających się, musi ciężko pracować aby na emeryturze móc popijać wino i słuchać starych winyli. Wizja możliwości utrzymania się z pisania książek czy recenzowania płyt jest tyleż kusząca co nierealistyczna, nie wspominając o wysokiej emeryturze jaką ma bohaterka filmu.


Chciałbym na prawdę zobaczyć te babcie o temperamencie nastolatek, jednak obawiam się, że zanim to się stanie, wszystkie kraje produkujące taką nieociosaną propagandę kinową popadną w ślad Brazylii w miliardowe długi u złych kapitalistów, których tak nienawidzą. Do tego czasu 27-letni mężczyźni jak ja muszą zacisnąć zęby i przeczekać falę utworów w najlepszym razie nieoryginalnych i skierowanych do innej demografii, w najgorszym idiotycznych komunistycznych czytadeł mogących jedynie wywołać szkody w życiach kilku łatwowiernych osób o lewicowych poglądach.
1 10
Moja ocena:
2
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
31% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (26 głosów).
Udostępnij:
Jak ważne są w naszym życiu wspomnienia? Jak ważne są osoby, których już dawno nie ma? Czy powinniśmy iść przez życie patrząc w przyszłość bez oglądania się wstecz? Czy w ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 67%