Recenzja filmu

Joanna (2010)
Feliks Falk
Urszula Grabowska
Sara Knothe

Kobieta samotna

W ostatnich latach tematyka dotycząca II wojny światowej na nowo stała się obiektem zainteresowania polskich twórców, czego dowodem są choćby tytuły: "Generał - zamach na Gibraltarze", "Jutro ...
W ostatnich latach tematyka dotycząca II wojny światowej na nowo stała się obiektem zainteresowania polskich twórców, czego dowodem są choćby tytuły: "Generał - zamach na Gibraltarze", "Jutro idziemy do kina" czy "Czas honoru". Również Feliks Falk postanowił stworzyć dzieło nawiązujące do tego nurtu.

Tytułową bohaterką "Joanny" jest młoda kobieta, której mąż walczy na froncie. Choć nie ma od niego żadnych informacji, mocno wierzy, że w końcu wróci. Przypadek sprawia, że spotyka ona na swej drodze małą Żydówkę Różę i postanawia się nią zaopiekować, choć zdaje sobie sprawę, że naraża się na wielkie niebezpieczeństwo.



Można by pomyśleć, że główny wątek pojawiał się już tyle razy, że właściwie nic nowego nie wniesie, a jednak film robi duże wrażenie i ma w sobie coś wyjątkowego. Na pewno jego atutem jest kameralność. Oczywiście widać, że akcja rozgrywa się w czasie okupacji, ale największa uwaga skupia się na relacjach międzyludzkich i emocjach, jakim podlegają bohaterowie.

Joanna Kurska jest niezwykle ciekawą postacią. Z jednej strony wydaje się delikatna i wrażliwa, z drugiej - zdaje sobie sprawę z wojennej rzeczywistości i stara się zrobić dosłownie wszystko, aby uratować Różę, którą kocha jak własne dziecko, dlatego okłamuje nawet swoją rodzinę.



Zapewne obraz nie byłby aż tak ciekawy, gdyby nie wspaniała gra Urszuli Grabowskiej. Mimo że znałem ją z wielu ról, to jednak tak naprawdę w tym filmie zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Pokazała pełen wachlarz umiejętności, była prawdziwa niemal do bólu, nie bała się trudnych scen. Do tego zdecydowała się też na radykalną zmianę wizerunku na potrzebę roli. Równie znakomita okazała się mała Sara Knothe jako Róża, wykazując się wielkim talentem, profesjonalizmem i naturalnością, czego nie można powiedzieć o większości polskich dziecięcych aktorów. Należy wspomnieć także o świetnych kreacjach aktorskich drugiego planu. Trzeba tu wymienić m. in. Stanisławę Celińską, Halinę Łabonarską czy Izabelę Kunę.

Warto pochwalić piękne zdjęcia Piotra Śliskowskiego, które dodatkowo podkreślały atmosferę tej produkcji, jak również muzykę Bartłomieja Gliniaka.

"Joanna" to obraz, który wywołuje refleksje, nie pozostawia widza obojętnym, wzbudza różnego rodzaju uczucia. Z pewnością zaskakuje też zakończeniem i sprawia, że po obejrzeniu myśli się o filmie dłuższy czas.
1 10 6
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
95% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (22 głosy).
Udostępnij:
"Joanna" Feliksa Falka to po "Małej maturze 1947" kolejny film tego festiwalu, który obrazuje problem polskich produkcji historycznych: nie brak nam doskonałych ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 19%