Gdy scenariusz od początku do samego końca przeraża brakiem profesjonalizmu i niesłychanym dnem twórczym, to wiadomo, że film udać się nie może. A jak doda się do tego pozbawioną jakiegokolwiek
Gdy scenariusz od początku do samego końca przeraża brakiem profesjonalizmu i niesłychanym dnem twórczym, to wiadomo, że film udać się nie może. A jak doda się do tego pozbawioną jakiegokolwiek sensu fabułę, to katastrofa murowana. Mówi się jednak, że film komediowy ma po prostu śmieszyć i bawić, a nie zaprzątać niepotrzebnie myśli jakimiś przejmującymi wątkami. Co jednak zrobić, gdy dany film ugruntowany jest na tak olbrzymim kiczu i głupocie, że zamiast śmiechu wywołanego zabawną sytuacją zaistniałą na ekranie, pojawia się co najwyżej tragiczny śmiech rozpaczy i przerażenia? Przykładem takiego filmu jest niepozorny "Little Man". Ta niedoszła komedia ma ubytek już u podstawy - ma na wskroś głupią fabułę. Inaczej po prostu nie da się nazwać historii liliputa, który, by odzyskać utracony wcześniej diament, przebrany zostaje za dziecko i podrzucony w koszyku pod drzwi bezdzietnej pary, gdyż tam właśnie znajduje się owa kosztowność. Nieświadomi niczego nieszczęśnicy zabierają oszusta do siebie i postanawiają się nim zaopiekować. Podczas tej niby komicznej sytuacji Calvin Simms (Marlon Wayans) - tak właśnie zowie się tytułowy "Mały" - stara się za wszelką cenę odzyskać drogocenny kamień. Śmieszne? Może gdyby całość została jakoś sprawnie opowiedziana i sprawnie zagrana, to chociaż mały uśmieszek na twarzy by po obejrzeniu pozostał. Niestety jednak tak się nie dzieje. A dlaczego? Po pierwsze - jak już wspomniane było - fabuła. Po drugie - scenariusz. Jest on przesycony głupimi sytuacjami, nielogicznymi zdarzeniami i... kiczem. Kicz w tym filmie jest wszechobecny. Czy powodem tego był brak funduszy, czy po prostu brak chęci, wnikać nie będę. Do wszystkiego dochodzą niesmaczne żarty idące w parze z brakiem wyczucia u twórców - co warto dodać, a czego lepiej nie. Po trzecie - gra aktorska. Wiadomym jest, że niezwykle proste, nudne dialogi to wina scenarzysty, jednakże nie usprawiedliwia to aktorów ze sztuczności ich gry. Krótko - jest bardzo źle. "Nigdy nie jest tak dobrze, by nie mogło być lepiej" mówi przysłowie. W tym przypadku jednak bardziej pasowałoby: "gorzej to już chyba być nie może, ale...". Ważne jest tutaj słowo "ale", bowiem patrząc na co niektóre pomysły rodzące się w głowach amerykańskich twórców, to należy uważać ze stwierdzeniem, że "Little Man" to król wśród najgłupszych komedii. Ale pewne jest to, że miejsce gdzieś blisko szczytu takiego rankingu ma zapewnione.
1106
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
Udostępnij
Facebook
X
Udostępnij
Skopiuj link
Obserwuj nas na Google News
Obserwuj nas na Google News
Obserwuj nas na Google News
Obserwuj nas na Google News
Dodaj Filmweb jako preferowane źródło w Google
Częściej zobaczysz nasze artykuły w wynikach wyszukiwania.