Recenzja filmu Niania (2005)
Joanna Wizmur
Kirk Jones

Wesoło i kolorowo

Emma Thompson już po raz trzeci napisała scenariusz filmu, w którym zagrała główną rolę kobiecą. Przypomnijmy - dwa poprzednie to nagrodzona Oskarem za scenariusz adaptowany "Rozważna i ...
Filmweb Sp. z o. o. Sp. k.
  • recenzja kinowa Niania (2005)
Emma Thompson już po raz trzeci napisała scenariusz filmu, w którym zagrała główną rolę kobiecą. Przypomnijmy - dwa poprzednie to nagrodzona Oskarem za scenariusz adaptowany "Rozważna i romantyczna" oraz równie dobrze przyjęty film telewizyjny "Dowcip". Thompson znów adaptuje, tym razem literaturę dziecięcą - na warsztat wzięła opowieść o Niani Matyldzie, napisaną przed ponad 40 laty.

Tytułowa "Niania" jest dość tajemniczą personą. Zjawia się, gdy potrzebuje jej pan Brown - wdowiec i ojciec 7 dzieciaków, które nawet świętego wyprowadziłyby z równowagi. Wygląda jak czarownica: jest potargana, ma krzaczaste brwi, krzywy nos, upiornie długi ząb i brodawki na twarzy. I oczywiście - magiczną laskę.
Niania McPhee obiecuje zająć się wychowaniem urwisów wedle zasady: "Gdy mnie potrzebujecie, a nie chcecie - muszę zostać. Gdy mnie chcecie i nie potrzebujecie - muszę odejść". Posiłkując się magią, daje dzieciom pięć ważnych lekcji, których nie zapomną do końca życia. W tle wychowawczych zmagań Niani rozgrywa się cichy dramat: pan Brown, choć jeszcze nie pogodził się ze śmiercią małżonki, musi się ożenić po raz drugi, by nie stracić majątku. Czy i w tym pomoże mu opiekunka do dzieci..?

Gdy Emma Thompson po raz pierwszy zjawiła się na planie ucharakteryzowana na Nianię, ekipa jej nie poznała. Thompson wygląda rzeczywiście inaczej i porażająco - na ekranie rozpoznać można tylko jej kunszt aktorski. Również Colin Firth gra koncertowo, choć chwilami trudno uwierzyć, że ojciec siódemki szkrabów może wyglądać tak młodo. Dzieci, które często grają średnio lub wręcz fatalnie, w "Niani" wypadają nieźle. Szczególnie dobrze zagrał sympatyczny rudzielec - Thomas Sangster, który notabene zna się zarówno z Thompson jak i z Firthem z komedii "To właśnie miłość". Małe role grają też wielkie gwiazdy, jak Imelda Staunton ("Vera Drake") - tutaj jako choleryczna kucharka, pani Blatherwick.

Równie wspaniałe są dekoracje - bajecznie kolorowe, lecz nie tandetne. Wnętrza domu państwa Brown są przytulne, jak przystało na pełen ciepła dom rodzinny.
Jednak najbardziej poszarżować mógł Nic Ede, twórca kostiumów. Stroje, szczególnie kandydatki na nową panią Brown - madame Chyżo, są tak barwne i pstrokate, że balansują na krawędzi złego smaku.

Połączenie wszystkich elementów sprawia, że "Niania" jest filmem w pełni przystosowanym dla najmłodszych widzów, a przy tym jego oglądanie nie sprawia bólu widzom nieco starszym. Założenia fabularne są proste, jak zresztą w większości bajek, a całość sprawnie poprowadzona przez Kirka Jonesa. Obecne na pokazie prasowym dzieci nie nudziły się nawet przez chwilę, a po seansie powiedziały, że podobało im się w filmie "wszystko". I to jest chyba najlepsza rekomendacja dla "Niani". Każdej.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 98% uznało tę recenzję za pomocną (48 głosów).