Recenzja filmu

Ptaki (1963)
Alfred Hitchcock
Rod Taylor
Jessica Tandy

Katastrofa z przestworzy

Hitchcock doskonale wie, w jaki sposób budować napięcie. Kiedy trzeba, poszerza widzowi krąg poinformowania o zagrożeniach, które czyhają na postaci. Reżyser trzyma dzięki temu w garści emocje
"Ptaki" w reżyserii Alfreda Hitchcocka wbrew pozorom nie rozpoczynają się od znanego skądinąd "trzęsienia ziemi". Prawdopodobnie nic w pierwszych dwudziestu pięciu minutach filmu nie jest z tym pojęciem tożsame. Słynne powiedzenie, które przylgnęło do angielskiego reżysera, jest jednak po części prawdą, bo od otwierających dreszczowiec napisów początkowych napięcie przemyślanie i umiejętnie rośnie.


Dostrzegalną dominantą Hitchcocka są obszerne ekspozycje. Długie fabularne wprowadzenia pozwalają widzowi odpowiednio mocno wsiąknąć w prezentowaną historię, poznać bohaterów i świat przedstawiony. Nie inaczej jest w przypadku "Ptaków". Subtelne znaki i metafory panowania ludzi nad naturą są więc wprawnym wprowadzeniem do późniejszych wydarzeń. Początkowa sielskość wraz z kwitnącym romansem pary głównych bohaterów, stopniowo zaczyna jednak ustępować napięciom związanym z niebezpiecznymi atakami tytułowych zwierząt.

Hitchcock doskonale wie, w jaki sposób budować napięcie. Kiedy trzeba, poszerza widzowi krąg poinformowania o zagrożeniach, które czyhają na postaci. Reżyser trzyma dzięki temu w garści emocje odbiorców. W takim kontekście prawdziwym majstersztykiem jest scena, w której ptaki gromadzą się przed szkołą w Bodega Bay, aby kilka chwil później zaatakować bezbronnych uczniów. Hitchcock bezbłędnie lawiruje pomiędzy momentami wyspiarskiej idylli a prawdziwym horrorem, przed którym szalenie trudno jest się gdziekolwiek schronić.


Zdaję sobie sprawę, że film pod względem komputerowych efektów specjalnych zestarzał się bez krzty wątpliwości. To, do spółki ze stosunkowo wolnym tempem akcji, jak na standardy dzisiejszego thrillera, może odrzucać widzów współczesnego kina. W mojej opinii ani trochę nie przeszkadza to w odczuwaniu atmosfery niepewności płynącej z chaotycznych, a często także krwiożerczych szarż ptaków. Wyłączając techniczne względy, na poziomie reżyserii nie ulega wątpliwości, że Hitchcockowi udało się wykreować, na ekranie i poza nim, autentyczną grozę. Czai się ona przecież tak blisko nas – w świecie fauny, którego bezpieczeństwa zawsze jako ludzie byliśmy pewni. Dlatego "Ptaki", pomimo wielu lat od powstania, nadal potrafią elektryzować widownię.
1 10
Moja ocena:
7
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
Gdybym miał wybrać najlepszy film Alfreda Hitchcocka, wybierałbym między "Psychozą" a "Ptakami" właśnie.... czytaj więcej
Alfred Hitchcock... Geniusz kina, mistrz grozy postępujący z zasadą: „Film powinien zaczynać się od... czytaj więcej
Żaden z filmów Hitchcocka nie zrobił na mnie takiego wrażenia. Nawet najsłynniejsza "Psychoza" ani tym... czytaj więcej