Alternatywna opowieść o współczesnej Ameryce

Twórcy "Zabić prezydenta" proponują widzom dziwną podróż w czasie. Jest rok 2008. Ameryka dochodzi do siebie po tragicznej śmierci prezydenta Busha, zamordowanego 19 października 2007 roku. ...
Twórcy "Zabić prezydenta" proponują widzom dziwną podróż w czasie. Jest rok 2008. Ameryka dochodzi do siebie po tragicznej śmierci prezydenta Busha, zamordowanego 19 października 2007 roku. "Zabić prezydenta" jest dokumentem opowiadający o owym feralnym dniu. Oglądamy zdjęcia archiwalne, wypowiedzi współpracowników wspominających ostatnie chwile Busha juniora. Następnie film ukazuje najważniejsze wątki śledztwa, przybliża głównych podejrzanych i stara się wyjaśnić, jak doszło do zabójstwa.

Na pierwszy rzut oka "Zabić prezydenta" to rasowy dokument. W rzeczywistości jest jednak filmową fikcją. Range i Finch dokonali karkołomnego założenia i na nim oparli swój komentarz do aktualnej sytuacji w Stanach Zjednoczonych.

Trzeba przyznać, że od strony technicznej trudno się przyczepić do czegokolwiek. Film robi wrażenie wiarygodnego dokumentu retrospektywnego. Świetnie spreparowano zdjęcia archiwalne. Idealnie obsadzono aktorów. Bezbłędnie rozłożono akcenty. Gdyby obraz miał swoją premierę w 2008 roku, ktoś mało obeznany z polityką mógłby się nabrać i uwierzyć, że Bush został naprawdę zastrzelony.

Za tę iluzję prawdy odpowiadają Gabriel Range i Simon Finch, specjaliści od fałszywych dokumentów. I choć należą im się brawa za wykonanie, to jednak nie przekonali mnie do samej historii. Oglądając "Zabić prezydenta" cały czas nurtowało mnie jedno pytanie: "Po co to wszystko?". Niestety nie uzyskałem na nie odpowiedzi.

Pomysł i odważny, lecz przesłanie zdecydowanie nie jest pierwszej świeżości. Twórcy dotykają problemów Stanów Zjednoczonych czasu "wojny z terrorem". Ukazują narastającą opozycję i pogłębiający się rozłam społeczeństwa amerykańskiego. Film porusza również trudny problem podejrzliwości, której ofiarami padają muzułmanie i której konsekwencją jest niesprawiedliwe (choć zgodne z prawem) postępowanie organów rządowych. Jednak problematyczne kwestie zostały ledwie zarysowane, a twórcy utknęli w ryzach aktualnych medialnych standardów dotyczących komentowania kwestii kontrowersyjnych. W ten sposób nie mówią nic, czego nie dałoby się powiedzieć bez odwoływania się do śmierci Busha. Widziałem kilka prawdziwych dokumentów, które odważniej i dogłębniej analizowały procesy zachodzące współcześnie na świecie.

"Zabić prezydenta" odebrałem jako ciekawy zabieg formalny. Z podziwem patrzyłem na umiejętności twórców do preparowania faktów. Jestem przekonany, że każdy reżim zapłaciłby im miliony, żeby tworzyli dla nich "lepszy świat" na ekranach telewizorów. Film jednak nie prowokuje do myślenia, co przy tematyce obrazu uważam za poważne zaniedbanie.
1 10
Moja ocena:
5
Marcin Pietrzyk
Rocznik '76. Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego na wydziale psychologii, gdzie ukończył specjalizację z zakresu psychoterapii. Z Filmweb.pl związany niemalże od narodzin portalu, początkowo jako... przejdź do profilu
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
50% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (10 głosów).
Udostępnij: