"Octopath Traveler 0" to doskonały przykład, że ostatni mogą być pierwszymi. Gra wydana na samiuśkiej końcówce roku bez skrępowania może pretendować do wysokich lokat w rankingach najlepszych
Grudzień bywa stosunkowo martwym miesiącem, jeśli chodzi o premiery gier. Poza przygotowywaniem się do Świąt, gracze myślą raczej o przechodzeniu zaległości z kupki wstydu i rozkminianiu, dlaczego po raz kolejny powinni usiąść do "Tomb Raidera". A szkoda, bo od czasu do czasu, pomiędzy zaspami da się wypatrzyć świecącą nikłym blaskiem perełkę, przy której warto zarwać świąteczną noc. Tak było w moim przypadku, bo choć miałam wysokie oczekiwania względem "Octopath Traveler 0", to nie spodziewałam się, że właśnie ten tytuł zawładnie moim Switchem na końcówce roku. Myślałam, że po poprzednich dwóch częściach mało co będzie mnie w stanie zaskoczyć. Ale okazało się, że to najlepsza odsłona "ósemkowej" serii.
Square Enix
Różnicę w podejściu do snucia opowieści widzimy już w pierwszych minutach gry. Square zrezygnowało z prób misternego łączenia historii ośmiu bohaterów i przerzuciło ciężar fabuły na barki tworzonego przez nas protagonisty. Kreator postaci jest dość umowny.
Square Enix
Wynika to nie tylko z wciąż stosowanej stylistyki 2D-HD, ale też mobilkowego rodowodu gry. "0" czerpie garściami z darmowego "Octopath Traveler: Champions of the Continent", przepisując dużą część jej fabuły na język konsolowy. Uprzedzę od razu – "0" nie jest po prostu zremasterowaną wersją gry z komórek. Do fabuły dołożono sporo nowych zadań, postaci i aktywności niedostępnych w "Octopath Traveler: Champions of the Continent".
Square Enix
Wracając do naszego protagonisty (lub protagonistki). Sielanka w życiu prowadzonego przez nas bohatera trwa góra dziesięć minut. W szybkim tempie zostaje pozbawiony rodziny, domostwa i wszystkich rzeczy, na których mu zależało. Spalone do gołej ziemi miasteczko Wishvale pada ofiarą mrocznych sił pożądających owianych tajemnicą pierścieni. Całą akcją koordynuje trzech brodzących po kolana w krwi lordów. I to ich bierzemy na celownik w pierwszej kolejności.
Square Enix
"Octopath Traveler 0" zaskakuje brutalnością. To pierwsza odsłona, w której historia powodowała, że łapałam się za głowę i nie wierzyłam w to, co widzę. Tyrani nie są ułagodzonymi złolami, którzy tylko dużo mówią. Dokonują potwornych rzeczy na naszych oczach i gdy myślimy, że nie są w stanie przesunąć granicy, serwują nam twist udowadniający, w jak wielkim byliśmy błędzie. Nie chciałabym zdradzać zbyt wiele, ale chociażby opętana żądzą pieniądza Herminia z lubością opowiada o tym, w jaki sposób zamordowała swoje siostry. Khal Drogo patrzyłby na to z podziwem.
Square Enix
Fabularnie dzieje się tu sporo, a mnogość wątków powoduje, że grę ukończymy w jakieś czterdzieści godzin. Tak mi się przynajmniej wydawało, gdy zobaczyłam napisy końcowe – ale gra nie zamierza się tak szybko kończyć; a przede mną zostało drugie tyle przekopywania się przez ten rozbudowany świat. Opowieść rozgałęzia się w kilku momentach, dając ułudę swobody wyboru ścieżki fabularnej. Wszystko jednak zręcznie splata się w logiczną całość niezależnie od tego, na którą ścieżkę się zdecydujemy.
Square Enix
Kolejną różnicą w trakcie doświadczania historii będzie wspomniana już przeze mnie rezygnacja ze dzielenia losów bohaterów na części. Prowadzona przez nas postać rekrutuje po prostu napotkane przez postacie niezależne. Potencjalnych towarzyszy jest sporo, bo ponad trzydziestu. Pojawiają się tu twarze znane z wcześniejszych gier. Z uśmiechem powitałam na pokładzie Tressę i Theriona znanych z pierwszej części.
Square Enix
Kompani operują w ramach znanych nam już profesji i choć chciałoby się powiedzieć, że wszyscy są jednakowo przydatni, to podobnie jak w popularnych obecnie grach typu gacha albo równie bliskich mojemu sercu "Suikodenach" można ich wrzucić w "tier listę" opłacalności trzymania w drużynie. Część z nich dołączy do nas w trakcie fabuły, za innymi będziemy musieli trochę pobiegać. Błyskawicznie odpalił mi się zmysł kolekcjonerski i robiłam co w mojej mocy, by "złapać ich wszystkich".
Square Enix
Zmiany dotknęły też system walki. Drużyna składa się teraz z ośmiu postaci, którymi możemy żonglować w trakcie potyczek z przeciwnikami. Podczas, gdy pierwszy rząd walczy i zadaje obrażenia, drugi może stopniowo odzyskiwać punkty zdrowia i many. Oczywiście istnieją przeciwnicy, którzy zadają obrażenia bohaterom rezerwowym, ale nie powiedziałabym, że gra staje się przez to trudniejsza. Wręcz przeciwnie, miałam miejscami wrażenie, że grindowanie nie jest tak wyczerpujące jak w poprzedniczkach, a sama walka znacząco zyskała na dynamice. Co więcej, stała się bardziej angażująca i zwyczajnie dawała więcej radochy. Aż dziwne, że nie zaimplementowano tego rozwiązania wcześniej.
Square Enix
Ciekawą mechaniką, łagodzącą odrobinę posępny ton głównego wątku, jest odbudowa zdewastowanego przez złoli miasteczka. Pogłębiona eksploracja przyniesie nam mnóstwo surowców niezbędnych do przywrócenia świetności Wishvale. Warto poświęcić czas nie tylko na zbieranie tych wszystkich śmieci, ale i rekrutowanie postaci poszukujących azylu w naszym przybytku. Przełoży się to bezpośrednio na możliwości drużyny. Rozbudowa miasteczka pozwoli chociażby na awansowanie postaci niebiorących udziału w walce lub nauczenie ich zdolności niedostępnych w zwykłym wbijaniu poziomów. Możecie też po prostu pobawić się w stawianie domków, uprawę ziemniaków i wypasanie krówek. Bo czemu nie.
Square Enix
Choć przez całą swoją przygodę piałam z zachwytu nad "Octopath Traveler 0", to coś nie dawało mi spokoju. Wcześniejsze odsłony zapamiętałam jako wyjątkowo piękne, szczegółowe i będące kwintesencją współczesnego pixel-artu. Tu natomiast kolory sprawiały wrażenie nieco wyblakłych, a grafika jakby mniej szczegółowa. To nadal przepiękny kawałek kodu, ot wyprany odrobinę z jaskrawych barw obecnych w poprzedniczkach.
Square Enix
"Octopath Traveler 0" to doskonały przykład, że ostatni mogą być pierwszymi. Gra wydana na samiuśkiej końcówce roku bez skrępowania może pretendować do wysokich lokat w rankingach najlepszych gier 2025 roku. Na korzyść tej produkcji działa przede wszystkim dojrzalsza niż w poprzednich grach historia, szeroki wybór barwnych postaci do zrekrutowania oraz dynamiczny model walki. To zdecydowanie jeden z lepszych jRPG-ów wydanych w zeszłym roku.