Za mądry na hejt

"Za duży na bajki 3" to dowód na to, że w polskim przemyśle filmowym jest miejsce i zapotrzebowanie na propozycje dla szeroko pojętego młodego widza.
Za mądry na hejt
Ręka w górę, kto w szkolnych czasach nie doświadczył rozpadu grupy znajomych albo kłótni najlepszych przyjaciół. Niemal każdy z nas był w sytuacji, w której najlepszy kumpel zmienił zainteresowania, najbliższa psiapsióła przeniosła się do innej szkoły albo po prostu formuła przyjaźni się wyczerpała. Wśród młodych ludzi trudno o budowanie relacji trwających latami, a jednak Waldek, Staszek i Delfina – bohaterowie serii filmowej "Za duży na bajki" – najwyraźniej znaleźli na to sposób. Choć nie do końca – Kristoffer Rus, szwedzki reżyser od lat działający w Polsce, w trzeciej części serii wystawia przyjaźń trojga utytułowanych gamerów z grupy Kings na prawdziwą próbę, której zalążkiem staje się nieprzemyślany akt niszczycielskiego hejtu.


"Za duży na bajki 3" to dowód na to, że w polskim przemyśle filmowym jest miejsce i zapotrzebowanie na propozycje dla szeroko pojętego młodego widza. Pierwsza część przyciągnęła do kin bardzo przyzwoite 335 tysięcy widzów, a sequel niemal podwoił ten wynik – ponad 614 tysięcy sprzedanych biletów i tytuł trzeciego najchętniej oglądanego polskiego filmu 2024 roku dowodził, że reżyserowana przez Rusa seria stała się pełnoprawnym hitem. Każda z jej części opowiada o innych wyzwaniach młodych bohaterów, gdyż w miarę upływu lat zmieniały się ich temperamenty i potrzeby. W "Za duży na bajki 3" w życiu Waldiego (Maciej Karaś) zmienia się dosłownie wszystko; nie dość, że w domu pojawia się nowo narodzona siostra, to jeszcze jego gamingowy zespół się rozpada: Staszek (Patryk Siemek) coraz mocniej angażuje się w swoją pasję taneczną, a Delfina (Amelia Fijałkowska) rezygnuje po dotkliwej porażce w ważnym turnieju. I to właśnie decyzja dziewczyny – a także reakcja Waldiego na nią – wywołuje faktyczny kryzys w przyjaźni trojga głównych bohaterów.


Najnowsza część serii filmów Kristoffera Rusa jest też najbardziej dydaktyczna – i jest to zarówno jej największa zaleta, jak i wada. W "Za duży na bajki 3" pada mnóstwo ważnych stwierdzeń – że hejt jest zły, że ci, którzy się nim kierują, zazwyczaj są zagubieni i pełni kompleksów – ale poczucie misji sprowadza film Rusa do dość powierzchownej dydaktycznej opowiastki. Z jednej strony nie unika się tu sugerowania nawet najbardziej tragicznych konsekwencji hejtu (Amelia Fijałkowska miała tu bardzo poważną rolę do zagrania), z drugiej jednak twórcy stosują typowe dla kina familijnego uproszczenia. "Za duży na bajki 3" jest absolutnym paradoksem: mówi o jednym z największych problemów, z jakimi zmagają się dziś młodzi ludzie, by za chwilę sugerować, że można się z nim uporać w ciągu kilku dni. I choć trudno ganić twórców za chęć zwrócenia uwagi na problem, jeszcze trudniej chwalić ich wyłącznie za chęci.


Szczęśliwie jednak trzecią część serii ratuje to, za co widzowie cenią ją od początku: spora dawka humoru i wysoka forma aktorów. I choć akurat pierwszoplanowa rola Waldiego niestety nie jest najbardziej przekonująca, show kradnie jak zwykle ciotka Mariola, ale też pojawiający się w świetnym epizodzie Borys Szyc. Scena, w której Waldi przyznaje się ciotce do "zrobienia czegoś głupiego", jest zarówno nadspodziewanie odważna jak na kino familijne, jak i zwyczajnie przezabawna. Na drugim biegunie pod względem wyzwania aktorskiego znalazła się tym razem wspomniana Amelia Fijałkowska, która tym razem otrzymała rolę o mocniejszym zabarwieniu dramaturgicznym. Jej Delfina staje się tu ofiarą hejtu, ale też przykładem dziecka o skomplikowanym życiu rodzinnym. Ten temat jednak także zostaje ledwie napoczęty przez twórców, tymczasem aż prosiło się, by wyciągnąć z niego jakieś pogłębione wnioski.

Trzecia odsłona serii "Za duży na bajki" jest produkcją na tyle solidną, by obronić się w kinach, zwłaszcza biorąc pod uwagę sukces poprzednich części przygód Waldiego i spółki. Wydaje się jednak, że formuła tej serii powoli się wyczerpuje – chemia pomiędzy bohaterami stopniowo zanika, a ich ścieżki zaczynają się rozchodzić. I choć przyszłość tej historii pozostaje sprawą otwartą, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że lepiej byłoby postawić tu kropkę.
1 10
Moja ocena:
5
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?