Fikumikatory elemeledudkowe

Wirtualny oręż, choć doskonały do eksterminacji nazistów z księżyca i mutantów spod ziemi, zazwyczaj kiepsko sprawdza się jako metafora. Co innego potężny Pikselator, zabawka na wyposażeniu ...
Pilnujcie szczęki, oceniamy "Ratchet & Clank: Rfit Apart"
Wirtualny oręż, choć doskonały do eksterminacji nazistów z księżyca i mutantów spod ziemi, zazwyczaj kiepsko sprawdza się jako metafora. Co innego potężny Pikselator, zabawka na wyposażeniu bohaterów gry "Ratchet & Clank". Jak sama nazwa wskazuje, Pikselator dezintegruje agresywnych kosmitów i zamienia ich w kaskady wielobarwnych sześcianów. Na ułamek sekundy rozpruwa nieskazitelny parawan wysokiej rozdzielczości, wolumetrycznego oświetlenia i gładkich tekstur, a przez szczelinę wsypuje drobinki przeszłości. W najnowszej odsłonie gry, którą oprawa graficzna zbliża na odległość jednego piksela do wysokobudżetowej hollywoodzkiej animacji, ma to niemal symboliczne znaczenie: oto, jak długą przebyliśmy drogę.



Kolejna opowieść o futrzastym mechaniku, szpiegu, tynkarzu i akrobacie Ratchecie oraz jego wiernym robociku Clanku rozpoczyna się tak, jakby gry wideo miały się skończyć jutro – młotek, którym wymachują graficy, animatorzy oraz projektanci poziomów, ląduje co chwilę na naszych głowach. Po prologu osadzonym w cyberpunkowo-norowym labiryncie, kolektywnie wyśnionym przez Disneya i Orwella, lądujemy w środku parady na cześć bohaterów – w tętniącej życiem, skąpanej w deszczu konfetti i oblanej promieniami słońca metropolii. I tak to mniej więcej idzie – co poziom, to stylistyczna wolta; co planeta, to powód do mocowania obluzowanej szczęki. Dolina pełna dziewiczej przyrody i bagnistych jezior, rozjarzona neonami stacja kosmiczna, monstrualna hala fabryczna, w której najmniejsza maszyna wyrabia dwieście procent normy… Powiedzieć, że ten świat żyje, to nie powiedzieć nic – "Rift Apart" nie jest tak piękną grą, jak piękne są zachody słońca, czekoladowe suflety czy kotki syjamskie. Technologia zaprzęgnięta w służbę wyjątkowej, artystycznej wizji sprawia, że estetyka uszlachetnia tu samą opowieść i nadaje sens konkretnym mechanikom. 



Przygody Ratcheta – wielokrotnego zbawcy animkowej galaktyki – znajdują swoje lustrzane odbicie w losach zadziornej Rivet, bojowniczki o lepszą sprawę w świecie pod autorytarnymi rządami. Obydwie ścieżki fabularne spaja motyw tytułowych szczelin – anomalii, dzięki którym najróżniejsze wersje rzeczywistości okazują się na wyciągnięcie ręki. Pierwsze wrażenie jest niesamowite – oto, po błyskawicznej podróży przez czasoprzestrzenny tunel, lądujemy w zupełnie innej bajce. I choć nie obyło się bez marketingowych obiecanek-cacanek (większość z tych podróży jest oskryptowanych), trudno dyskutować z faktem, że dopiero dzięki temu zabiegowi cyfrowy kosmos rozpręża się niczym po Wielkim Wybuchu. W mikroskali sprowadza się to do prostej mechaniki, dzięki której możemy teleportować się do szczelin w zasięgu naszego wzroku. W szerszym planie przekłada się na opowieść o dwóch światach, parze rezolutnych lombaksów oraz tyluż sympatycznych robocikach. Symetria, zwana nie bez powodu estetyką głupców, w grach wideo sprawdza się lepiej niż w kinie i sztukach plastycznych, zaś scenarzystom pozwala opowiedzieć dwie historie w cenie jednej: o bohaterach dźwigających brzemię spektakularnego sukcesu i o przegranych, którzy chcieliby jednym heroicznym czynem wymazać wszystkie porażki. "Ratchet & Clank" to oczywiście nie "Wojna i pokój", ale dojrzałość tej produkcji jest bezdyskusyjna. Dzieciaki wysłuchają pięknego przesłania o tolerancji, z kolei dorośli wzruszą się historią przyjaźni, która pokonuje czas i przestrzeń. Wszystkim, bez wyjątku, spuchnie palec na spuście. 



Fikuśny arsenał, który na przestrzeni dwudziestu lat stał się wizytówką serii, powraca i w nowej odsłonie. W przepastnych kieszeniach Ratcheta znajdziecie nie tylko Pikselator (niestety, tym raz dostępny dopiero po ukończeniu gry), ale i rykoszetujące energetyczne pociski, rozwrzeszczane samobieżne działka, armię żarłocznych, eksplodujących dronów, obrotową wyrzutnię rakiet oraz tuzin innych cudów. Miłośnicy florystyki również znajdą coś dla siebie, gdyż nieposkromiona wyobraźnia scenarzystów zrodziła chociażby flintę zamieniającą naszych wrogów w ukwiecone, porośnięte bluszczem i nasturcjami rzeźby, a i fani haptycznych wibracji oraz adaptacyjnych spustów kontrolera DualSense będą mieli czym się ekscytować. Kolejne bronie mają inną fizykę, inaczej leżą w futrzastych łapach, a łyżką dziegciu w beczce miodu jest fakt, że rozwiązania nie trzeba dostosowywać do problemu – choć w teorii niektóre brzydale są podatniejsze na określony rodzaj ostrzału, w praktyce wszystko okazuje się dobre na wszystkich. Pomijając sekwencje obezwładniającej akcji, to platformówka zrealizowana w myśl jedynej słusznej zasady gatunku: nuda jest grzechem niewybaczalnym. Dzieje się dużo, szybko i różnorodnie, zaś rozmaite sekwencje wyścigowo-zręcznościowo-logiczne pozostają satysfakcjonującym kontrapunktem dla zainscenizowanych z biglem strzelanin. Za zbierane w pocie czoła śrubki i kryształki kupimy nowe giwery oraz ich ulepszenia, a wykonując zgrabnie wplecione w narracyjną tkankę zadania poboczne, będziemy kompletować kosmiczne skafandry i bojowe pancerze. 



Nihil novi sub sole, ale jak to jest zrobione! Chociaż zaszczytne miejsce w annałach gier wideo produkcja niezawodnego studia Insomniac będzie zajmować jedynie do premiery kolejnej części, nie ma czym się przejmować. To w końcu dziwaczny czas międzygeneracyjnego impasu, moment badania gruntu i wysyłania sygnałów w nadziei, że gracze odpowiedzą portfelami; czas zwiastunów tego, co nadejdzie i być może zawładnie naszą wyobraźnią na kolejne lata. Zaś jeśli "Ratchet & Clank: Rift Apart" faktycznie jest takim zwiastunem, o przyszłość wysokobudżetowych gier wideo możemy być spokojni. Galaktyka jest w dobrych łapkach.
1 10
Moja ocena:
9
Michał Walkiewicz
Dziennikarz filmowy, redaktor naczelny portalu Filmweb.pl. Absolwent filmoznawstwa UAM, zwycięzca Konkursu im. Krzysztofa Mętraka (2008), laureat dwóch nagród Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej... przejdź do profilu
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
85% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (13 głosów).
Udostępnij: