Recenzja serialu

Rząd (2010)
Annette K. Olesen
Rumle Hammerich
Sidse Babett Knudsen
Mikael Birkkjær

Żelazna dama w wersji duńskiej

Scenarzyści skupili prowadzone wątki wokół odsłonięcia kulis osiągania celów politycznych, niekiedy poprzez stosowanie wątpliwych moralnie działań, a jednocześnie ukazali zakulisową pracę ...
Seriale polityczne zwykle mają w sobie siłę przyciągania przed ekrany rzesze widzów. To co dzieje się w kuluarach świata polityki budzi od zawsze żywe zainteresowanie. Tak samo jest w przypadku duńskiej produkcji "Borgen", która zdobyła liczne nominacje i nagrodę BAFTA w 2012 roku. Czy skandynawska produkcja jest naprawdę aż tak dobra?


Na czele duńskiego rządu staje wywodząca się z partii Umiarkowanych pani premier Brigitte Nyborg Christensen (Sidse Babett Knudsen). W codziennych obowiązkach towarzyszy jej spin-doktor Kasper Juul (Pilou Asbaek). Polityczne zadania stają się dla Brigitte prawdziwym wyzwaniem, wymuszając zmiany w jej prywatnym życiu, jak i pewne kompromisy poglądowe. Czy żelazna dama duńskiej polityki przetrwa? Jak poradzi sobie jej rodzina?

 

Sam tytuł serialu jest bardzo wymowny. Słowo "borgen" z duńskiego oznacza "zamek", czyli siedzibę duńskiego parlamentu – Christiansborgu, który jest osią całego serialu. Twórcy tej produkcji od początku postawili sobie ciekawe zadanie. Fabuła serialu kręci się bowiem wokół pełnego intryg świata politycznego, który przeplata się z pracą mediów. Scenarzyści skupili prowadzone wątki wokół odsłonięcia kulis osiągania celów politycznych, niekiedy poprzez stosowanie wątpliwych moralnie działań, a jednocześnie ukazali zakulisową pracę dziennikarską, która również nie zawsze jest przyzwoita. Każdy z odcinków przyciąga i wzmaga apetyt na więcej. Bohaterowie serialu są rozrysowani w taki sposób, że nawet udaje się w nich zobaczyć kogoś bliższego szaremu Kowalskiemu, któremu nie zawsze wszystko się udaje. Każde posunięcie muszą dokładnie analizować, a każda podjęta decyzja ma swoje konsekwencje, często w postaci olbrzymich kosztów ponoszonych na polu rodzinnym.


"Borgen" to prawdziwa odsłona tego czego nie widzimy na co dzień. Duńskie pole walki pomiędzy politykami, dziennikarzami, spin-doktorami czy PR-owcami momentami aż bucha ogniem. W każdym odcinku widzimy nieczyste zagrania jakie stosują bohaterowie serialu, poczynając od ustawiania wywiadów czy sprzedawania informacji, a kończąc na osiąganiu celów przez łóżko czy zapłacie twardą walutą. Codzienne obowiązki polityczne pani premier i jej gabinetu przeplatają się z burzą medialną, skandalami, zachciankami najbogatszych biznesmenów czy działaniami zagranicznych polityków. Zimna, a jednocześnie wymuskana rzeczywistość duńskiej polityki wciąga i nie pozwala się oderwać.


W roli głównej widzimy Sidse Babett Knudsen, która brawurowo wcieliła się w postać pani premier. Z jednej strony ciepła i oddana swojej rodzinie kobieta, z drugiej zaś stanowcza i wyważona polityk, która zręcznie lawiruje po arenie politycznej. Kiedy trzeba potrafi szukać kompromisów, ale jest też zdolna do tego by postawić na swoim. Jako pierwsza duńska kobieta premier boryka się z ogromnymi wyzwaniami starając się nie zgubić po drodze własnych zasad. Chcąc nie chcąc rodzina pani premier schodzi na dalszy plan. Ale nie tylko na Knudsen opiera się świetna gra aktorska. Zarówno młodsze pokolenie aktorów – Pilou Asbaek jako Kasper Juul oraz Birgitte Hjort Sorensen jako dziennikarka Katrine pokazali się z doskonałej strony.

 

"Borgen" ma solidną podstawę do osiągnięcia sukcesu. Wielowątkowa fabuła, szybka akcja, dobrze rozrysowani bohaterowie to wszystko czego potrzeba by mieć zadatki na dobry serial. Aktorzy stanęli na wysokości zadania, fabuła każdego odcinka wciąga, a pani premier Brigitte Nyborg nie da się po prostu nie lubić. I jak tu się nie skusić i nie go nie obejrzeć?
1 10
Moja ocena serialu:
8
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
100% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (6 głosów).
Udostępnij: