Upadek kinematografii amerykanskiej ciag dalszy. Harisson Ford i Mirren chyba nie znali scenariusza jak podpisywali kontrakty na ten gniot. Pomijajac ze w serialu kompletnie nic sie nie dzieje, to absurdalne historie o bieganiu po drzewach w Afryce przed animowanymi lwami albo podroze statkami na zielonym tle powoduja u kogos kto widzial kilka dobrych filmow przewrot zoladka na druga strone. Strzelanie do wygenerowanej komputerowo pumy jakby to w ogole mialo jakiekolwiek znaczenie dla fabuly i burza sniezna (o zgrozo) wykonana jak w latach 50-tych. Dla porownania polecalm ogladniecie burzy snieznej w Krzyzakach A. Forda z 1960 roku . Dno, dno i jeszcze raz dno pod kazdym wzgledem.