Też ledwo przebrnęłam przez dwa pierwsze odcinki z nią. Tak mnie irytuje i jako aktorka, i jako postać, że przestałam oglądać jeden z moich ulubionych seriali. Wracam do starych odcinków, ale kompletnie przestałam interesować się dalszymi losami bohaterów.
Szczerze? To niewiele straciłaś. Naprawdę. Od 7 sezonu do końca 9 było w sumie 57 odcinków, z tej liczby może... 10, 11 było naprawdę wartych uwagi, a pozostałe były takimi zapchajdziurami, żeby tylko dociągnąć do finału sezonu.
Cieszę się, że dobrze zrobiłam przerywając oglądanie. Czasem mnie tylko korci, żeby obejrzeć jednak kilka nowych odcinków i sprawdzić, co się dzieje z Lindsay i Danny'm.
Na początku też mi nie pasowała ale teraz jest OK, za to ta cała Christine (dziewczyna Maca) działa mi na nerwy jak mało kto. Mam nadzieję że zniknie równie szybko jak sie pojawiła. Ze wszystkich dziewczyn Taylor'a to najbardziej lubiłam te śliczną brunetkę Peyton.
Christine jest upiorna. Nijaka i bezbarwna, taka firana, a zarazem cholernie irytująca. Niech ją ktoś zastrzeli, uwiedzie, albo wsadzi do rakiety na Marsa...
A według mnie jak zaczeła grac Sela Ward to serial zrobił sie ciekawszy ale to jest tylko moja opinia :):):)
Dla mnie ona właśnie sprawiła, że ten serial jest ciekawszy i kocham scenki z nią :) No czy tylko ja uważam, że tekst ' Część jestem Jo, a ta dziewczyna jest martwa' był genialny? Świetna rola, a najbardziej denerwującą postacią jest dziewczyna Mac'a
Sama w sobie mi nie przeszkadza, ale ona nie ma twarzy tylko sztuczną maskę, jakby miała całą mase operacji :/. Bije od niej sztuczność, to ona tak razi.
Na początku też za nią nie przepadałam, ale z czasem się przyzwyczaiłam i nawet polubiłam. Sympatyczna postać.
Dopiero niedawno zaczęłam oglądać ten serial więc znam tylko te odcinki z Selą, ale bardzo ją lubię.
A mnie aktorka grająca Stelle strasznie denerwowała chciałabym żeby dostała strzał czy coś żeby już zniknęła z tego serialu.jestem dopiero na 6sezonie ale strasznie mnie irytuje ta postać.zdecydowanie wolałam odcinki z Jo. A z kolei postać Mac'a zepsuli.stał się miekki gniot.wolałam jak był z peyton
Nie wiem czy to problem Seli Ward, czy po prostu tego, że filmowa Stella roztaczała taką magię, że na tle jej braku, po prostu nie da się wypaść korzystnie. Ja odpuściłem z tego powodu po kilku - kilkunastu odcinkach, bo im bardziej szukałem Stelli, tym bardziej jej tam nie było ;-)