Carnivàle

2003
Carnivàle
8,0 7 618
ocen
8,0 10 7618
10 370
chce zobaczyć
{"rate":8.0,"count":3}
{"type":"film","id":110868,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/serial/Carniv%C3%A0le-2003-110868/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum serialu Carnivàle
  • twórca Daniel Knauf miał pomysł na serial 6-sezonowy, można sobie tylko wyobrazić co to byłaby za opowieść!!!, drugi sezon jest znakomity, a zakończył się tak, że k.. mać, HBO zerwało umowę na kręcenie dalszych części, Knauf odszedł i pozostało już tylko łzy ocierać...

  • Analog To nawet lepiej. Jeszcze zrobiliby druga mode na sukces. A tak pewne rzeczy zostały w sferze domysłu.

  • Sedes_z_Bakelitu W tym, że Zło w jakimś sensie tylko się wzmocniło w finale serialu, można na siłe doszukać się pewnych znaczeń historycznych, przecież koszmary XXw. dopiero się zaczynały, Zło było potężne, może taki jest morał tego serialu?

  • Analog A może morał jest taki ze zło zawsze się odrodzi i że można je powstrzymać, ale nie można zniszczyć.

  • Sedes_z_Bakelitu A może jednak chodzi o równowagę miedzy dobrem a złem? Zbunotowałem się, bo ta równowaga została zachwiana na rzecz Zła, ale w XXw. to jest oczywiste, a serial jest osadzony w historii, wystarczy spojrzeć na znakomitą czołówkę tego serialu.

  • Analog Na pewno chodzi o równowagę. Dlatego jest ich zawsze 2 jeden po stronie dobra drugi po stronie zła. Ostatnia scena pokazuje ze nikt nie może uzyskać przewagi. Pomimo tego ze Ben zabija pastora na jego miejsce pojawia się Sophie, która prawdopodobnie będzie kontynuować jego dzieło.

  • Sedes_z_Bakelitu No do końca nie wiadomo, ona zaczeła przywracać pastora do życia, jeżeli to potrafi bez zabijania kogoś, to Ben to przyniej małe piwo, ale pamiętajmy o postrzelonym/zabitym przez nią baseball'iście, może chodziło o to, że ona zabiera mu życie, aby przywrocić życie pastorowi, myśle, że to byłby prawdopodobny scenariusz początku ewentualnego 3sezonu.

  • Analog Teoretycznie po zabiciu pastora „dar” powinien przepaść. I dla Bena nie była by żadnym przeciwnikiem w takiej sytuacji.

  • Sedes_z_Bakelitu Chodzi ci o 'dar' pastora? czy jej? Cholera wie jaki ona miała, zbyt mało danych. Zmartwychwstanie pastora zapewne też by wniosło coś nowego, przykład tancerki z weżami, sugeruję, że zmartywchwstanie dostarcza nam kolejny 'dar' - ona zaczeła byc medium, widzieć zmarłych, co pewnie ma swoje znamiona w tym, że była po tamtej stronie, a pastor? gdzie ten się podziewał? można się tylko domyślec u Kogo zabawił...

  • Analog Chodzi mi o to ich całe dziedzictwo czy jak to sie nazywało. Jeden musiał zabic drugiego zeby przejąć jego moc.

  • Sedes_z_Bakelitu więc tak czy siak ożywienie pastora jest tylko po to by go znowu zabić. Pod warunkiem ze ta moc nie przepadła wraz z jego śmiercią. I tu dochodzimy do pewnej nieścisłości. Co się stało z "mocą"??

  • Sedes_z_Bakelitu Tak, to zagadkowe; z przebiegu fabuły wynika chyba, że nie bez znaczenia jest, kto kogo zabija i to jeszcze w jakiej kolejności, chociaż to było ważne do momentu kiedy obaj, Ben i pastor uzyskali tę niebieską krew, co na przykładzie rosjanina/kierownictwo, oznacza 'anielskość', skoro facet zniknął gdzieś po smierci, czy to samo oznacza dla pastora? chyba nie, skoro ciało zostało na polu - jednym słowem sporo zagadek, czy nieścisłości; może więc to oznaczać, że gdy ktoś przejmuję od kogoś moc, ten zabity 'znika', skoro pastor po śmierci nie zniknął, to Ben go tak naprawdę 'nie zabił', dlaczego? tego się nie dowiemy niestety

  • Analog chyba lepiej sie nad tym zastanawiać niż zobaczyć rozwiązanie w sposób którego możemy nie przyjąć :-) Wydaje mi sie ze serial skończył sie w dobrym momencie zostawił trochę niedopowiedzeń. A tak swoja drogą fajnie to zrobili pokazując przemianę bohaterów po obu stronach barykady i co robili przez cały serial. Jak by byłtylko Ben to by nie było tak fajnie.

  • Tortuga033 ocenił(a) ten serial na: 9

    Analog Jak Sofie zaczęła wskrzeszać Justina to pole kukurydzy zaczęło więdnąć. Być może też dlatego zabiła Jonsey'a.

  • Eleonora ocenił(a) ten serial na: 10

    Sedes_z_Bakelitu Nie za bardzo w ten sposób. Oni będąc z określonej linii rodu mieli pewne moce już od urodzenia, natomiast po zabiciu określonej osoby przejmowali jej moc, ale bardziej na skutek dopełnienia przez to zabicie pewnego planu/procesu niż przez samo zabicie jako takie. Ben miał moc uzdrawiania (czy dokładniej przelewania życia z jednego w drugie) od urodzenia. Zabijając tego zza kotarki w pewnym sensie można powiedzieć, że przejął jego moc, ale też można spojrzeć na to tak, że zajął jego miejsce, posunął się w wypełnianiu planu/procesu/przeznaczenia o krok i w związku z tym nastąpiło jego przeobrażenie. Nawet na przejęcie mocy przez pastora można w sumie spojrzeć w ten sposób, mimo że to najbardziej pasuje do wizji "zabija i przejmuje moce zabitego".

    Według mnie nie ma żadnego powodu, dla którego dar w sensie jakichś specjalnych mocy miałby zniknąć u wszystkich wraz ze śmiercią pastora. Natomiast jeśli chodzi o ożywianie pastora przez Sophie, to nie zostało pokazane czy jej się to udaje, ale widać, że pole kukurydzy, na którym to robi, umiera. padło tu wyżej pytanie skąd ona bierze życie dla pastora, czy może ożywiać bez zabijania. Widać, że nie może. Pole umiera, a czy poza polem jakieś zwierzęta i ludzie także to jest niedopowiedziane tak jak i samo to czy jej się udaje wskrzeszenie. Według mnie wskrzeszenie byłoby nieco bez sensu skoro on został zabity namaszczonym nożem, czyli było to szczególne przeobrażenie, a nie zwykła śmierć. Ten zza kotarki (kierownictwo) zniknął po podobnej - w sensie takiej "specjalnej" - śmierci. Wydaje mi się, że taka jakby rytualna śmierć jest bardziej jak zabicie/przeobrażenie duszy - nie ma odwrotu.

    I co do Sophie jeszcze, to najważniejsze, że przez te końcowe sceny zostało dokładnie pokazane, że jest ona po stronie pastora, że doszła w niej do głosu jej mroczna strona, którą w sobie wcześniej tłumiła, natomiast jej dobra strona niestety przegrała. Niezależnie czy wskrzesi pastora i tak już jest sama ona i ona wystarcza, by kontynuować jego dzieło. Przy czym też fajnie zostało pokazane samo to budzenie się w niej tej jej mrocznej strony, bo podobnie jak w przypadku pastora była najpierw walka między dobrem, a złem, a potem całkowite ulegnięcie złu. I można też domniemywać (niekoniecznie, ale jest jednak taka możliwość spojrzenia), że ich dobro było zasadami przyjętymi z zewnątrz, podczas gdy z natury byli zdecydowanie bliżsi złu (w sensie - wewnątrz byli źli).

    Całe szczęście, że ten serial zakończył się właśnie w ten sposób - takim pełnym dopełnieniem, czystą piękną klamrą. Są pewne niedopowiedzenia, ale jest dobrze jak jest. Jest mądrze, szczególnie zważywszy na odniesienie do czasów, do których się odnosi. Najgorzej jak zaprzestają produkcji tak jak w przypadku serialu "Boss", że człowiek się wciągnie, uzależni i nagle wszystko się urywa w środku zdania i widz zostaje w szoku :P
    Tzn. oczywiście chętnie bym jeszcze pooglądała dalsze sezony "Carnivale", ale jak by miało w nich nie być Jonesy'ego to byłoby kiepsko, a gdyby miało zabraknąć też pastora, to jeszcze gorzej. Przebrnięcie przez pierwsze 8 odcinków pierwszego sezonu było dla mnie istną katorgą. Drugi sezon jest genialny. Nie rozumiem, że nie zaprzestali produkcji po tak kiepskim pierwszym sezonie, a zaprzestali po znakomitym drugim.

  • Tortuga033 ocenił(a) ten serial na: 9

    Sedes_z_Bakelitu Z jednej strony się zgodzę że dobrze że tak skończyli, bo skoro Justin by został ożywiony, a Sofii była Omegą, to obawiam się że była by taka "otwarta" walka między Benem a nimi. Jednak z drugiej strony, nie da się ukryć że zakończenie nie jest zamknięciem historii i uważam że jakby chociaż zrobili jeszcze jeden sezon, to by wystarczyło.
    Zwłaszcza że 2 połowa drugiego sezonu, była naprawdę świetna, wg mnie.

  • Sloper_1981 ocenił(a) ten serial na: 10

    Analog Z uwagi na to, że fabuła serialu jest osadzona w 1934r. takie zakończenie było idealne. Zło po I wojnie światowej straciło na sile czego zobrazowaniem była przewaga Bena. Kiedy Justin będzie się odradzał zbliżymy się do roku 1945r. gdzie II wojna światowa będzie jego sceną a czas kryzysu ekonomicznego spowoduje osłabienie nadziei człowieka na lepszy los. Dla mnie rozwiązanie genialne! Mimo, iż do końca miałam nadzieję na miażdżące zwycięstwo Dobra takie zakończenie byłoby nierealne i nieadekwatne w obliczu historii. Najbardziej zasmuciła mnie historia Sofie. Mimo, iż przez pewien czas pozostawała pod wpływem Bena po oddaleniu się od niego dała się zwerbować do armii Zła. Miała do tego predyspozyje jako, że była efektem gwałtu Justina na jej matce. Genetycznie miała zawarte w sobie Zło. Smutny przykład słabości ludzkiego charakteru tudzież potężnej siły Zła. Serial genialny, mój ulubiony. Po parokrotnym obejrzeniu kolejne wizje postaci nabierają co raz pełniejszego sensu.

  • Kinokio ocenił(a) ten serial na: 8

    Sloper_1981 Zakończenie było interesujące, chociaż trochę mnie rozczarowało. Wyglądało tak, jakby twórcy pozostawili sobie furtkę na jeszcze jeden sezon, a może raczej pełnometrażowy finał.

  • Analog Odkopuję stary wątek, bo jestem ciekawy kto Waszym zdaniem, w jednej z ostatnich scen leżał w "pokoiku" kierownictwa? Moim zdaniem nowym kierownikiem został Jonesy.

  • Parheli0n ocenił(a) ten serial na: 8

    87kamillo Przecież to był Ben Hawkins, wyraźnie było widać.

  • Parheli0n Miałem kiepską wersję odcinka. Dzięki :)

  • Kassandra85 ocenił(a) ten serial na: 10

    Analog Oj ocieram łzy. Niedawno skończyłam oglądać ten serial i jestem nim nadal oczarowana oraz wielce zasmucona, że nie powstanie już żaden sezon. "Carnivale" (jak i "Six feet under") jest jedyny w swoim rodzaju. Tak mi podniósł poprzeczkę serialową, że teraz na chwilę obecną żaden inny mi się nie podoba ;).

  • returner ocenił(a) ten serial na: 8

    Kassandra85 Spokojnie są jeszcze przecież inne genialne seriale prócz Sześć stóp pod ziemią czy Carnivale np:
    Breaking Bad, The wire, Sopranos, The Shield, Twin Peaks, Detektyw, Fargo, Dexter (do 4 sezonu),
    Oz, Rzym, Gra o tron itp

  • Kassandra85 ocenił(a) ten serial na: 10

    returner Racja, jest wiele innych seriali bardzo dobrych. "Breaking Bad", "Twin Peaks", "Dextera", "The Wire" oglądałam i oglądam nowe (polecam "Hell on wheels" - 10/10), ale "Carnivale" wywołało we mnie tyle pozytywnych emocji, że ciężko mi teraz poczuć, to u innych seriali. Dla mnie jest to po prostu magiczny serial.

  • returner ocenił(a) ten serial na: 8

    Kassandra85 Ja kiedyś uwielbiałem magiczny klimat "Robin of Sherwood" oraz "Twin Peaks".
    Nie było konkurencji na nich.
    Ale potem przyszła era seriali HBO.

  • Jinno ocenił(a) ten serial na: 10

    Analog Żyjesz?

  • Jinno Tak.

  • Jinno ocenił(a) ten serial na: 10

    Analog Od 2004 na filmwebie, byłem ciekawe :D

  • waniliowa ocenił(a) ten serial na: 7

    Analog Szkoda, że nie ma informacji, że w temacie są spoilery :((( Cała przyjemność oglądania drugiego sezonu poszła w długą.. ;(

  • Analog Czyli nie warto nawet zaczynać?

  • yaro7_fw ocenił(a) ten serial na: 9

    Analog Świetny serial i muzyka. Gra aktorów też bez większych zastrzeżeń. Wydaje mi się, że po zakończeniu 2 sezonu była furtka na ciąg dalszy i faktycznie jeszcze 3 sezon mógł być. Ale widocznie wyszło inaczej. Skonczyło się na drugim, i też jest dobrze. Obydwa sezony trzymały wysoki poziom!