7,9 11 072
oceny
7,9 10 11072
2 118
chce zobaczyć
{"rate":8.0,"count":3}
{"type":"film","id":114486,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/serial/Blackadder+Goes+Forth-1989-114486/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum serialu Czarna Żmija 4
  • Bry, czy to ten serial kończy się tym jak bohaterowie wybiegają z okopu? Jeśli tak to przed chwilą znalazłem jeden z moich ulubionych seriali z dawnych lat

  • duraq Tak, tak własnie się kończy czwarta seria.

  • Freddy_3 ocenił(a) ten serial na: 6

    duraq A ja proszę o małe wyjasnienie bo oglądałem ostatni odcinek "Koniec" już wiele razy ale nigdy nie mogę zrozumieć czy Czarna Żmija z Baldrickiem, Kochanie i Georgem polegli czy też udało im się wyjść cało ?

  • pawel_gitarowy ocenił(a) ten serial na: 10

    Freddy_3 mnie sie wydaje że ta ostatnia scena pokazuje jednak śmierć bohaterów ze względu na dość melancholijny charakter a także zauważyłem że george zaraz po wybiegnięciu jakby zostaje odepchnięty co może wskazywać na postrzał, więc raczej wszyscy zginęli moim zdaniem.

  • pierwszy_wolny_login ocenił(a) ten serial na: 10

    pawel_gitarowy A najlepsze, że nawet ta melancholijna scena potraktowana została z angielskim sarkazmem, kiedy przed szturmem milkną działa, a George mówi "Może to koniec? Może właśnie się skończyła wielka wojna z lat 1914-19...17?". Genialne.

  • pierwszy_wolny_login Chodzi za mną ta scena od kilku dni, nigdy bym się nie spodziewała, że "Czarna Żmija" zmusi mnie do takich smutnych refleksji... Szkoda że Baldrick nie zdążył wcielić w życie swojego sprytnego planu ;)

  • martylek Nie sprytnego - SZCZWANEGO :-)
    Nawiasem - bardzo smutne zakończenie, i to pole krwawych maków... Nie spodziewałam się takiego zakończenia komediowej serii.

  • zooshe ocenił(a) ten serial na: 10

    Freddy_3 Obawiam się że wszyscy zginęli, widziałam kiedyś wywiad z Atkinsonem, który mówił, że cała ekipa była bardzo wzruszona kręcąc tą scenę. Zresztą o ile się nie mylę Żmija ginął pod koniec każdej serii.

  • lysysloik ocenił(a) ten serial na: 10

    Freddy_3 zabici, dlatego na koniec pokazali pole z makami, w uk to jest symbol zolnierzy ktorzy polegli

  • lysysloik Nie tylko w UK... "Czerwone maki spod Monte Cassino zamiast rosy piły polską krew"... - zawsze mam ciary, gdy to słyszę.

  • Toddziak ocenił(a) ten serial na: 10

    duraq Jestem na świeżo po odcinku "Godbyee"
    Jak przez wszystkie serie Czarnej Żmii z mojej twarzy nie schodził metrowy uśmiech, tak tutaj po prostu był to raczej delikatny śmiech przez łzy.
    Świetne zakończenie, choć raczej z gatunku tych dobijających. Człowiek się przyzwyczaił do bohaterów, absurdów życia okopowego i prawie zapomniał, że trwa wojna i giną ludzie.

  • Toddziak Szkoda, że dalszego ciągu nie ma. Jakieś plotki o piątej części obiły się o uszy, ale tylko polotki (chyba???).

  • Anhinga ocenił(a) ten serial na: 9

    talita Nie sądzę, żeby bohaterowie przetrwali - przecież walczyli pod Sommą, czyli miejscem największej masakry żołnierzy w czasie I wojny światowej.
    Poza tym, tak właśnie serial miał się skończyć. O ile śmierć w poprzednich sezonach była absurdalnie śmieszna, tutaj, w najświeższej, jest absurdalnie gorzka i jednak daje wiele do zrozumienia.

  • rzabato_2 ocenił(a) ten serial na: 10

    duraq Witam wszystkich zainteresowanych. wydaje mi sie, ze wiele odpowiedzi na temat calej serii mozna znalezc tu: http://www.youtube.com/watch?v=jWHrZidJ5LA lub poszperac po torrentach za "Black Adder - Rides Again".
    Pozdrawiam

  • knopson ocenił(a) ten serial na: 9

    rzabato_2 Mnie też wzruszył koniec. Cały serial jest naprawdę super. Razem z "Latającym Cyrkiem Monty Pythona" to moje ulubione brytyjskie seriale

  • Der_SpeeDer ocenił(a) ten serial na: 10

    knopson Ostatni odcinek w ogóle momentami był bardzo poważny w porównaniu do poprzednich. Choć wciąż było mnóstwo okazji do śmiechu, to ów śmiech był tym razem trochę gorzki, a humor coraz bardziej czarny.

    Weźmy na przykład omawianie sytuacji z roku 1914, która doprowadziła do wybuchu wojny, oraz wyznania Czarnej Żmii na temat tego, dlaczego wstąpił do wojska - wtedy robi się bardzo poważnie, jak na CŻ. Ot:

    Edmund: Państwa Europy podzieliły się na dwa sojusze - my, Francuzi i Ruscy po jednej stronie, Niemcy, Austro-Węgry i Włochy z drugiej. Chodziło o to, żeby dwie potężne armie nawzajem się odstraszały. W ten sposób wojny miało nigdy nie być.
    Boldrick: Ale my mamy coś na kształt wojny, prawda?
    Edmund: Ano, mamy, bo ten plan miał jedną, drobną wadę.
    George: Jaką?
    Edmund: Był do chrzanu.

    Krótko, zwięźle i cynicznie, ale jednak prawdziwie - ów plan władców Europy był rzeczywiście "do chrzanu", i przez owo "do chrzanu" miliony ludzi poniosły śmierć, w wyniku, zdawałoby się, błahego incydentu, który doprowadził stopniowo do wybuchu wojny. Była to przy tym tak naprawdę wojna o prestiż tych władców, a nie o określone, znane obywatelom wartości, o które walczyliśmy w kolejnej wojnie światowej. Tu zresztą warto pamiętać, że z biegiem lat coraz więcej ludzi sprzeciwiało się tej wojnie (tj. pierwszej), nie potrafiąc w niej dostrzec żadnego celu.

    George: Czegoś tu nie rozumiem. Przecież jest pan zawodowym żołnierzem, a tymczasem odnoszę wrażenie, jakby się panu wojna zupełnie nie podobała!
    Edmund: Kiedyś, dawno temu, to mi się podobała. Wtedy podstawowym założeniem brytyjskich kampanii wojennych było to, że wrogowie nie mieli karabinów. Kiedy mieli dzidy, już się mocno zastanawialiśmy. Najprzyjemniej się walczyło z półtorametrowymi kurduplami, uzbrojonymi w trawę.
    George: Co też pan opowiada, a M'boto?
    Edmund: O, tak, M'boto. Dziesięć tysięcy wojowników Watusi, uzbrojonych po zęby w kiwi i ananasy. Po wojnie, zamiast brać jeńców, zrobiliśmy sałatkę owocową. Wtedy nie wyobrażałem sobie niczego takiego okropnego, jak ta wojna. Piętnaście lat wojska, doskonalenia sztuki zamawiania drinków i zadawania w suahili pytania "na pieska to robisz?". Aż tu nagle dwa i pół miliona uzbrojonych po zęby Niemiaszków pojawiło się na horyzoncie - to był szok.

    Przejaskrawione, ale jest to też garść gorzkich prawd na temat "ciężkich" bitew, toczonych przez imperium brytyjskie, i tego, jak psychicznie byli ci żołnierze przygotowani na wojnę światową. To z kolei przywodzi na myśl fakt, jakie nastroje panowały w pierwszych dniach wojny - ani żołnierze jednej, ani drugiej strony, nie mieli najmniejszego pojęcia, w co się pakują, i wszyscy byli przekonani, że potrwa to krótko, góra trzy miesiące. Obiecywali nawet rodzinom powrót na święta do domu, odjeżdżając z kwiatem u karabina pociągiem na front. Nikt nie podejrzewał, że toto będzie trwało aż cztery lata, a w tym czasie zginą miliony ludzi.

    Dają do myślenia także te dialogi, kiedy bohaterowie wspominają dni rozejmu, kiedy to z różnych okazji żołnierze wrogich armii opuszczali okopy i wspólnie urządzali święta lub zabawy. Daje do myślenia, tym bardziej, że takie wydarzenia naprawdę miewały miejsce. Najlepiej to skwitował w serialu Czarna Żmija, mówiąc: "w ciągu jednego dnia, żołnierze zdobyli większe tereny, niż w ciągu dwóch lat". Tu też pobrzmiewa w gardle dość gorzki śmiech. Bo to naprawdę ciężka ironia, swoją drogą - ci ludzie jednego dnia wspólnie się bawili, a już nazajutrz znów usiłowali pozabijać się nawzajem.

    Ogólnie rzecz biorąc, ostatni epizod wygląda mi na próbę uprzytomnienia widzom, o czym to wszystko tak naprawdę traktuje - że pośmiać się z tego zagadnienia można, ukazać to w krzywym zwierciadle i porobić żarty, ale nie należy też zapominać, że to w dalszym ciągu była okrutna wojna i że należy mieć to na względzie ani nie przekraczać w takich żartach granicy.


    Inna sprawa, to ślady swego rodzaju katharsis głównego bohatera - on to, cynik i buc, w swoich ostatnich chwilach zdaje się mimo wszystko nabierać pokory względem tych, którymi wcześniej gardził. Nawet kapitan Darling nie zostaje przezeń tym razem powitany wrogo.
    Podsumowaniem jest w pewnym sensie ostatni dialog w odcinku, kiedy to żołnierze już mają otrzymać rozkaz ataku.

    Boldrick: Panie kapitanie, mam plan.
    Edmund: Szczwany i doskonały?
    Bolrdick: Aha.
    Oficer: Przygotować się!
    Edmund: Obawiam się, że już go nie poznamy. Na pewno byłby lepszy, niż ten mój z udawaniem wariata. No bo w końcu, kto by zauważył jednego wariata więcej? Powodzenia, chłopcy.

  • Der_SpeeDer Der_SpeeDer - Dotarłeś/aś do sedna. Zgadzam się w 100% z tym co napisałeś/aś.

  • Der_SpeeDer doskonale ujęte

  • christinearron ocenił(a) ten serial na: 8

    Der_SpeeDer Bezsens tej wojny został doskonale ukazany.

    Pamietam pare zabawnych tekstów:


    .....słychać głośny ostrzał....

    Baldrick: Co to?


    Edmund: To? To tylko żołnierze podejmują kolejny monstrualny wysiłek, by marszałek Haig mógł przesunąć swój barek 25 metrów bliżej Berlina.


    W kwatrze:

    Generał: Mamy plan kolejnej ofensywy. Otóż żołnierze wyjdą z okopów...

    Edmund:....i czym predzej udadzą się w kierunku okopów wroga?

    Generał: Skąd o tym wiesz?

    Edmund: Bo tak wyglądała nasza ostatnia ofensywa......................i 17 wcześniejszych!!!

    Generał: Właśnie! To genialne! Szkopy nie spodziewają się, że po raz 19 zaatakujemy w ten sam sposób. Niestety, ten wspaniały plan ma jedną wadę. Mianowicie to.....

    Edmund:........że nas wszystkich wystrzelają w 10 sekund!?

    Generał: Dokładnie!


    Albo w odcinku z gołębiem pocztowym

    Baldrick czy ktoś tam próbuje powstrzymać Edmunda przed zastrzeleniem wojskowego gołębia na obiad.

    Edmund: Daj spokój!!! Co tydzień ginie 50 tysięcy naszych kolegów i nikogo to nie obchodzi. Kto będzie przejmował jakimś głupim gołębiem.

    A potem Edmund trafił przed sąd polowy i został za to skazany na śmierć przez rozstrzelanie. Zupełnie jak by zdradził i przeszedł na drugą stronę okopów by walczyć przeciw rodakom.

  • Der_SpeeDer ocenił(a) ten serial na: 10

    christinearron Bez obrazy, ale jeśli już przytaczasz cytaty, to sprawdź najpierw, czy choć w przybliżeniu zgadzają się z filmem.


    "Głośny ostrzał" kojarzy mi się z zupełnie innym dialogiem:

    Edmund: Czego oni strzelają?
    George: No, żeby natłuc szkopów!
    Edmund: Ale szkopy siedzą sobie bezpiecznie w bunkrach. Wystrzelili już milion razy - i jaki tego efekt? Lekko kulejący jeden doberman.


    Dalsza część cytatu w ogóle z innego (pierwszego) odcinka pochodzi i nie była w żaden sposób związana z ostrzałem.

    Edmund: A ja wręcz przeciwnie - wychował mnie uniwersytet życia. Mam dyplom ze Szkoły Obrywania po Łbie i trzy odznaki z Przedszkola Skopanego Pupska. I instynkt mi mówi, że już niedługo wyrzucą nas z okopów.
    George: Na wielkiego Szkota, to znaczy że wreszcie spuścimy szkopom gacie i damy im prawdziwy brytyjski łomot!
    Edmund: Jeśli chodzi ci o to, że nas zabiją, to tak. Marszałek Haig najwyraźniej planuje kolejny monstrualny wysiłek, aby przesunąć swój barek dwadzieścia pięć centymetrów bliżej Berlina.


    Następny dialog też brzmiał trochę inaczej.

    Melchett: Marszałek Haig skonstruował genialny plan, który ma nam zapewnić ostateczne zwycięstwo.
    Edmund: Czyli mamy wyjść z okopów i bardzo powoli iść w kierunku linii wroga?
    Darling: Skąd to wiecie? To tajna informacja!
    Edmund: Taki sam plan był ostatnio i siedemnaście razy przedtem.
    Melchett: No, właśnie - i to jest najgenialniejsze. Szkopy będą kompletnie zaskoczone. Przecież nie spodziewają się, że dziewiętnasty raz zrobimy dokładnie to samo. Jednak jest pewien mały problem.
    Edmund: Co, że wszystkich wybiją w pierwszych dziesięciu sekundach?
    Melchett: Tak. Marszałek Haig obawia się, że może to mieć depresyjny wpływ na morale żołnierza i szuka sposobu, aby ich podnieść na duchu.


    Edmund: Poruczniku, rewolwer.
    George: Nie, nie, nieee, tak nie można!
    Edmund: Co tydzień ginie pięćdziesiąt tysięcy ludzi - kto będzie tęsknił za jakimś gołąbkiem?


    A tak na marginesie - co te cytaty mają wspólnego z tematem? Jest inny temat na forum, gdzie ludzie wpisują najzabawniejsze ich zdaniem teksty.

  • christinearron ocenił(a) ten serial na: 8

    Der_SpeeDer 1. Czepiasz się szczegółów! Pie*dolenie o Chopinie! Wcale nie trzeba wypisywać cytatów kropka w kropkę! Nie chrzań! Ważne, że sens jest ten sam.

    2. Musisz mieć na prawdę sporego dałna, skoro nie załapałeś że te cytaty mają coś wspólnego z tym co jest tu napisane? W swoim poście nawiązałeś do tego jak w serialu przedstawiono bezsens Wielkiej Wojny. I ja również do tego nawiązałam w tych cytatach.....No ale oczywiście. Wielkiemu Panu było za ciężko trochę pomyśleć.

    3. Następnym razem w rozmowie z kimś nie szpanuj tak snobie! Bo widze, że trochę za bardzo obrosłeś w piórka. To, że wykułeś na blachę dialogi z 4 sezonu Black Addera nie oznacza, możesz zadzierać nosa.

    Pozdro złamasie.

  • Der_SpeeDer ocenił(a) ten serial na: 10

    christinearron Z początku chciałem normalnie odpisać, ale widząc zaprezentowany tu przez ciebie poziom "kultury", zrezygnowałem. Pozdrawiam.

  • christinearron ocenił(a) ten serial na: 8

    Der_SpeeDer No masz prawda boli. Wykuł na blachę teksty z serialu i myślał, że jest taki cool. A to pech:) Pozdro.

  • Der_SpeeDer ocenił(a) ten serial na: 10

    christinearron I tu wielki szok - żadnego z tych tekstów nie "kułem". Ja już tak mam, że zapamiętuję z dokładnością magnetofonu. Na żywo wyrecytowałbym ci to tak, że nawet intonację głosu lektora bym odtworzył (pamiętam, jak jeden kumpel, któremu Czarną Żmiję pożyczyłem - racząc go wcześniej cytatami zeń - później przyszedł do mnie cały roześmiany nie tylko dlatego, że gagi w tym serialu go rozbawiły, ale dlatego, że oglądał je... i od razu widział, że mu je wcześniej dosłownie jak magnetofon cytowałem). I nie dotyczy to tylko Czarnej Żmii, ale każdego filmu czy gry komputerowej, który obejrzałem / przeszedłem więcej niż pięć razy. Zresztą, "kucie" tekstów w Czarnej Żmii jest o tyle bez sensu, że mam ten serial na DVD - gdybym chciał zaszpanować rzekomym kuciem na blachę, po prostu odpaliłbym go sobie i zapisał na karteczce, co mówią.

    Tak więc twoja "prawda" to na razie tylko urojenia i płytkie sądy pełne ignorancji. Poprawiłem cię z taką dokładnością, bo jestem w takich sprawach skrupulatny. Zwłaszcza jeśli cytując zmieniasz takie niby mało dostrzegalne, acz istotne drobiazgi (np. wciskanie Edmundowi w usta, że niby o żołnierzach powiedział "koledzy" stoi w całkowitej sprzeczności z charakterem tej postaci).

    Swoją drogą, liczyłem, że w odpowiedzi bardziej kulturalny post tym razem ujrzę, że pierwsze wrażenie było mylące, że to tekst rzucony w afekcie i że jednak nie jesteś chamem. A guzik - jesteś nim. Na drugi raz, gdy przyjdzie ci na myśl wygłaszać jakieś brednie o osobie, której nie znasz i której na oczy nie widziałeś - pomyśl jeszcze z pięćdziesiąt razy. Marne szanse, że coś mądrego ci na myśl przyjdzie, ale warto spróbować.