Kapitan Czarna Żmija wstąpił do Armii Brytyjskiej, kiedy ta uchodziła za coś odrobinę więcej niż agencję turystyczną dla dżentelmenów. Teraz spędza czas w okopach, kilkadziesiąt metrów od obcych mu ludzi, którzy na dodatek chcą go zabić. Towarzystwo ma wyborne: generał Misiu, porucznik George, szeregowy Baldrick i kapitan Kochanie.
Jedyne za co można kochać Brytoli to ich wspaniały, aczkolwiek nie przez wszystkich rozumiany, ciężki cyniczno-ironiczny humor. Ile bym dał jednak za to, żeby Polacy potrafili z takim przymrużeniem oka spojrzeć na swoją historię: wszak mamy w tym serialu przekrój epok: od późnośredniowiecznej monarchii z jej wszystkimi...
więcej