James Wesley - chapeau bas!

Gdy pierwszy raz pojawił się na ekranie (bodajże przy akcji z szantażowaniem policjanta) nawet nie zwróciłam uwagi na niego (ot kolejny wierny, lojalny pomagier), ale na tego kto tym wszystkim sterował (oho! Będzie grubo!) i mowa oczywiście o Fisku. I pewnie też olewałabym te postać, określając ją jako człowieka od czarnej roboty, gdyby nie aktor, ktory, nie oszukujmy się nadał tej postaci charakter. I nagle ze zwykłej osoby na usługach, stał się pełnokrwistą postacią drugoplanową. Z każdym odcinkiem lubiłam go coraz bardziej i byłam pod wrażeniem jak błyskotliwa i GENIALNA jest ta postać! Chyba nie tylko ja odnosiłam, że to Wesley czasem wykazywał więcej zdrowego rozsądku od Fiska. I zastanawiałam się "kto tu pociąga za sznurki".
Cynizm, język no i humor jaki reprezentował Wesley to były powody, przez które, nie ukrywam, w pewnych momentach mu kibicowałam.
Jedyne co mnie boli to to, że nie potrafiłam zrozumieć w nim paru rzeczy.... Lojalność wobec Fiska i walka o idee, w którą nawet nie wierzył. Osiągnął wiele, ale nic na czym mu zależało.

Mimo to jednak J.Wesley to genialna postać :D

66
  • To prawda, bardzo dobrze poprowadzona i świetnie zagrana postać. Tak dobra postać, że szkoda mi się było z nią rozstać. Tak dobrze zagrana, że aż chce się oglądać aktora w innych rolach. Niestety, nie ma tego wiele...
    Zabawne, że trudno sprecyzować, w którym momencie drugoplanowy bohater stojący po stronie złych mocy tak mocno zyskuje w oczach widza. Przecież nie chodzi tylko o lojalność... Zdecydowanie jeden z najsilniejszych punktów tego serialu.

    • To już kolejny aktor który nie ma wiele hmm odegranych ról ale ma na koncie jedną taką i to w serialu, którą zwraca wyjątkowo na siebie uwagę.

      Również bardzo polubiłam tę postać i szkoda, że go uśmiercono. Totalnie sobie nie wyobrażam ja Fisk bez niego to wszystko ogarnie, bo wyraźnie było widać, że to Wesley trzymał najczęściej rękę na pulsie. CO śmieszne to miałam wrażenie jak gdyby Wesley miał niekiedy większą władzę, jednak dawał odczuć Fiskowi i innym że niby Fisk jest tym ważnym.

      Co do jego śmierci. Też dla mnie było jedną z najgłupszych przez co przychylam się do podejrzeń jednej z osób tutaj jakoby zrobił to wszystko celowo.

  • Nie sposób się nie zgodzić. Chyba moja ulubiona postać w tym serialu. Aktor i scenariusz prowadzą ją bezbłędnie. Kreacja pełna kontrastu między wyglądem a charakter to majstersztyk. Naprawdę robi wrażenie i mam nadzieję, że producenci oraz reżyserzy go dostrzegą.

  • Właśnie rzecz w tym, że w serialu nadano relacji Wesleya i Fiska inny, głębszy wymiar, ponieważ ze zwykłego pomagiera uczyniono go przyjacielem, najbliższą dotychczas i zdaje się najlepiej rozumiejącą Wilsona osobą. Wesley poświęcił się sprawie, bo wierzył nie w idee, lecz w swojego przyjaciela. Był mu oddany do końca i prawdę mówiąc wydaje mi się, że swoją śmierć również poniekąd zaplanował... chyba dotarło do niego, że na finiszu Wilson jest w zbyt wielkiej rozsypce i tylko potężny impuls, taki jak jego śmierć, może go skierować na odpowiedni tor.

    • Bardzo dziękuję za odpowiedź i pomoc w spojrzeniu na sprawę pod tym kątem :)
      Rozwiało to w pewnym stopniu moje wątpliwości dlaczego ktoś taki jak Wesley (raczej wykazujący się inteligencją i rozwagą przez te wszystkie odcinki), zostawił naładowaną broń przy Karen - osobie, która zdolna już była pogrążyć Union Allied. I teraz dopiero widzę, że był świadomy całej sytuacji i tego jak wywołać u Karen impuls do morderstwa i u Fiska do działania.
      cóż, może to za dużo powiedziane, ale jednak chcąc za wszelką cenę pomóc przyjacielowi, postąpił nawet szlachetnie :)

  • W sumie to mi brakowało głębszego przedstawienia postaci Wesleya. Takiego podobnego co był w którymś odcinku o Fisku, jego dzieciństwie i to jak stał się Kingpinem.

  • Szczerze to jestem naprawdę zaskoczona, ponieważ w scenie jego śmierci po raz pierwszy w całym tym serialu ukłuło mnie uczucie straty. Jestem raczej empatyczną osobą a śmierć ,,Daredevil'u" nie jest rzadkością , a jednak dopiero widząc umierającego Wesley'a poczułam się poruszona. Myślę , że jest to mój osobisty dowód na to, jak świetnie ta postać została zagrana. Zapewne od teraz (dość irracjonalnie) będę nie znosić Karen...
    Na prawdę szkoda, że zginął.

  • Podbijam 'lubię to!' - również uważam, że była to świetna postać i aż żal mi się zrobiło, że ją uśmiercono :(

  • Dokładnie tak samo myślałem i zdziwiłem się jak zginął w tak głupi sposób.Wesley miał o wiele większy potencjał od Fiska i zastanawiałem się tylko kiedy mu się przeciwstawi i zajmie jego miejsce,ale jednak tak się nie stało ;/

    • Hmm... tak samo myślałem bo mimo że Fisk pociągał za sznurki i był brutalniejszy to Wesley miał więcej opanowania i zimnej krwi ,ale pamiętając komiksy to nikt nie zastąpił Kingpina na tronie .Śmierć może miał głupią ale cholernie dobrze wyreżyserowaną ,bo gdy Kate chwyciła za broń ,to on zadał standardowe dla gatunku pytanie "Myślisz że położył bym naładowany pistolet na stół" i tu w standardzie było by zawahanie i odebranie broni ,ale nie w tym serialu w którym każdy odcinek czymś zaskakiwał ,tu była riposta Kate oraz Buuum.. Co mnie jednak zdziwiło ,to to że Wesley nie posiadał kamizelki takiej jak Fisk oraz Leland i do puki nie zobaczyłem kul na wylot krzesła to myślałem że przeżyje.Co do serialu z kilka lat nie oglądałem jakiegoś ,a gdy zacząłem ten to w pracy nie mogłem wytrzymać myśląc o kolejnych odcinkach ,aktorstwo,scenariusz,reżyseria ,świetne sceny walk brak przesadnych efektów specjalnych i nawet motyw przewodni nie przewijałem

    • Nie znam komiksów - moja błoga niewiedza kazała mi przypuszczać, że Wesley ma drugie życie i to co widzimy, to tylko wierzchołek góry lodowej. Bardziej przychylałam się do pomysłu, że w jakiś sposób korzysta z bliskości Fiska niż autentycznie się z nim przyjaźni czy uznaje jego zwierzchnictwo. Świetnie zagrana i napisana postać bohatera z dużym potencjałem. Służył ciemnej stronie mocy, a jednak brakowało mi go potem w serialu.

  • Ja uwielbiam Owlsleya, fantastycznie zagrany.

  • Według mnie, najlepiej zagrana postać w całym 1 sezonie serialu. Scott Glenn też był świetny, jednak zagrał zbyt mały epizod, by można było sprawiedliwie ocenić. Osobiście na pewno przyjrzę się karierze Moore'a.

    PS. Strasznie głupie było pozbycie się go w ten sposób i to przez taką "zlamioną" niedorajdę. Kretynizm scenarzystów.

    • Bo ja wiem, czy głupie. Każdy może popełnić błąd, a on na pewno nie widział w Karen zagrożenia i zlekceważył ją. Jeszcze blef na koniec, dodatkowo budujący niepewność. Dobra scena.

      • Wesley był zimnym, wyrachowanym i bardzo inteligentnym skurczybykiem, nawet on wiedział że broń w każdych rekach (czy to gangstera, ćpuna, dziecka, niedorajdy takiej jak Karen) jest zabójcza. Postawienie jej przed kimś komu grozisz i kto jest wystraszony było całkiem nie w jego stylu, było po prostu głupie, to był ogromny błąd a nie zwykła pomyłka. Już samo pojechanie i załatwianie spraw z Karen samotnie gdy masz pod ręką ludzi od "czarnej roboty" jest co najmniej dziwne. Zresztą te nagłe ruchy gdy ktoś celuje w ciebie z odbezpieczonej broni...mnie to nie przekonuje.

        • Postawił ją przed sobą, nie przed nią. Gdyby nie niespodziewany telefon - wszystko szło by po jego myśli. Więc imho to jednak zwykła pomyłka. Był oczywiście inteligentny, ale to jednak przestępca często grający vabanque, na pierwszej linii, dokonujący wymuszeń w biały dzień i będący również cynglem na zawołanie pracodawcy. Wiec często podejmował ryzykowne zachowania. Chciał zastraszyć laskę i ją zlekceważył - pomyłka która go drogo kosztowała. Pojechał sam bo nie chciał jej uciszyć tylko zastraszyć i wymusić pewne zachowanie - tym zawsze zajmował się on, a nie bodyguardzi Kingpina. Także nie widzę tu nic nieprawdopodobnego. Szczególnie że gadamy o serialu superhero :D

          • "ale to jednak przestępca często grający vabanque"

            Tzn. kiedy jeszcze zagrał va-banque? Moim zdaniem był bardzo ostrożny.

            "Pojechał sam bo nie chciał jej uciszyć tylko zastraszyć"

            Ale on wszędzie jeździł zawsze z obstawą, a w tamtej sytuacji nagle wyrusza sam, po cichaczu, mimo że wiedział że Daredevil pomaga Karen i ją obrania.

            Poza tym, już samo niezabicie Karen było zwyczajnie głupie, bo trzeba sobie wyobrazić złość Kingpina po tym gdyby dowiedział się że był ktoś jeszcze kto rozmawiał z jego matką. Wesley ryzykował działanie za jego plecami, co mogło by się skończyć dla niego bardzo źle.

            • w pierwszym odcinku, kiedy szantażował policjanta był sam, i robił to w biały dzień ,na ławeczce przy ruchliwej ulicy, o ile dobrze pamiętam.

              Oczywiście, że Wesley ryzykował, odstawiając tę akcję za plecami Kingpina. próbował znaleźć wyjście z sytuacji tak, aby go bardziej nie niepokoić. Popełnił błąd i tyle. Nie ma w tym nic niewiarygodnego. A już na pewno nie na tyle, żeby wychodziło poza ramy konwencji.

              • Inna sytuacja, no chyba że groził mu bronią w ciemnym magazynie i wcześniej go porwał...

                Ryzykować z Kingpinem który, że tak powiem nie myśli zawsze racjonalnie i kierują nim emocje. Najłatwiejszym sposobem była jej eliminacja. Jasne każdy je popełnia, ale ten był moim zdaniem zbyt duży jak na takiego taktyka.
                Rozumiem, masz własną opinię zupełnie jak ja.

  • Chciałabym jeszcze dodać, że krok scenarzystów z pozbyciem się Wesley'a dosyć mnie zaskoczył (pomijając fakt, że ogromnie zasmucił - Wesley to była szuja, a jednak się go lubiło). Piję do tego, że mimo iż nie mam rozległej wiedzy komiksowej, dane mi było poznać postać Arrangera, czyli Oswalda Silkwortha. Jego postać to kropla w kroplę Wesley, a jeśli wierzyć komiksom rolę szczytną miał pełnić podczas pobytu Fiska w więzieniu (czego już nasz bohater nie dożył), bo to właśnie on zajął się całym imperium Kingpina, gdy ten odsiadywał wyrok.
    I tu pojawia się pytanie: co poczną scenarzyści? Cudowne zmartwychwstanie? Czy może stery przejmie (co jest bardzo wątpliwe) Vanessa? Nie miałabym nic przeciwko powrotowi Wesley'a, tylko jeśli miałoby się to stać, niech zostanie to rozegrane w sposób.. przemyślany ;)

  • Popieram całkowicie, Wesley to była taka postać którą się kochało i nienawidziło za jednym razem. Wielkie ukłony dla odtwórcy tej roli, perfekcyjna gra. Idealnie pokazana lojalność i poświęcenie i to nie takiego typowego pomagiera tylko kogoś kto jest z własnej woli wskoczyć za tobą w ogień. Szkoda że tak szybko wypadł z gry, aczkolwiek nie wiadomo czy dalszy rozwój jego postaci nie poszedłby w słabszą stronę i może nie byłoby już się czym zachwycać a tak to jest :)

  • Właśnie zakończyłem drugi sezon. Mam nadzieję że Wesley dał się zabić dla niepoznaki, a tak naprawdę to on kieruje Dłonią i go już wskrzesili. To by były jajca. :)


  • Aintruder wczoraj
    Ludzie, trzymajcie mnie, tak słabego serialu jeszcze nie widziałem. Słabe wykonanie, znacznie poniżej standardów nawet jak na produkcję telewizyjną. Mocno średnie aktorstwo, z bardzo stereotypowymi postaciami, które nie napotykają na swojej drodze prawdziwych problemów, tylko jakies wyssane z palca, spowodowane głównie przez bool doopy jaki ciągle przeżywają. Główny czarny charakter jest tak beznadziejnie i nieudolnie przerysowany, że aż śmieszny, a pozostali są okryci takim mrokiem i tajemnicą, jakby ich w ogóle nie było. Intryga jest niezrozumiała (po co grubemu są te wszystkie budynki? Działki? Czy chce on tam coś budować? Nie wyjaśnia się tego. Dlaczego musi współpracować z jakuzą i ruskimi, skoro i tak kiedy mu pasuje, likwiduje ich bez szkody dla interesów?). Masa tutaj nielogiczności i bzdur. Jakim cudem kancelaria, która nie ma klientów, jest w stanie tak długo się utrzymać, chyba że utrzymuje ją Ślepy?A jeśli tak to: Skąd Murdock ma tyle pieniędzy, że stać go na studia, na wypasioną chatę i utrzymywanie kancelarii, która nie ma przychodów przez tak długi czas? Bo tym, że tatuś zapewnił mu kasiorę na start podkładając się w nielegalnych walkach, nie da się tego wytłumaczyć.
    Co do drugiego sezonu zarzuty są takie same, tylko że wszystkie grzechy główne pogłębiły się. Postaci są coraz bardziej irytujące, czarnego charakteru nie ma. Intryga jest wydumana, wątek Elektry idiotyczny itd.

    Teraz czas na pozytywy:
    1. Walki. Dwie. Po jednej na sezon. Nakręcone długimi ujęciami, autentycznie wgniatają w fotel, nawet pomimo tego że nie zalezy nam na irytującym głównym bohaterze.
    2. The Stick. Fenomenalna postać. Jedyna pozbawiona boolu doopy, w dodatku fajnie zagrana.
    3. Karzyciel(tak, to ten koleś który skarla ludzi). Czekam na osobny serial i mam nadzieję, że scenariusz nie będzie pisany przez bandę idiotów jak było w przypadku powyższego serialu.

  • Zgadzam się z Tobą i jeszcze bardziej zaskakujący był jego koniec. Kompletnie się tego nie spodziewałem bo myślałem że kontrolował sytuację.

    Fisk był ofiarą swojego dzieciństwa i Wesley to doskonale rozumiał, wiedział jak postępować z Fiskiem. W tym serialu nie ma jakiś nieciekawych postaci i to jest najlepsze.

  • Mam pytanie, widzę ze ten temat jest popularny, wiec mam pytanie: macie jakieś wiadomości na temat 'The Defenders'? Będzie to najwcześniejszy serial z Daredevilem. Znacie datę premiery, macie jakieś newsy?

    Ja wiem tyle że Murdock, jako prawnik zajmie sie sie sprawą Cage a ten prawdopodobnie zostanie jego ochroniarzem. Właśnie wyszedł Iron Fist, co oznacza ze Defenders się zbliżają.

    Proszę o odpowiedz

  • Świetnie odegrana rola i świetnie też zginął. Rozmawiać potrafił jak nikt inny w tym serialu, ale na ostro to spraw załatwiać chyba nie umiał;)

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: