Muszę przyznać, że Colin Farrell jest chyba największym zaskoczeniem. To dopiero 1 odcinek, ale facet gra naprawdę ciężkiego, przepraszam za wyrażenie, popie*doleńca i robi to naprawdę dobrze. Z początku wydaje się normalny, kocha syna chce dla niego jak najlepiej, ale coś zaczyna śmierdzieć, aż tu BAM okazuje się, że facet ma nasrane w głowie. Jestem ciekawa czy uda mu się przebić postać Rusta.
Coś czuję, że ten synek to owoc gwałtu na byłej żonie, przez tego typa z fotki. Być może zgwałcono ją przez jakąś sprawę, którą prowadził.
Póki co leca schematem - twardziel, lubiący wypić, z rozpierniczonym życiem rodzinnym. Policjantka, która musi pokazać każdemu, że ma większego ku...sa od facetów i jest niezależną feministką. I weteran wojny, lubiący być w akcji, próbujący samobójstwa, praca za biurkiem go przeraża. W tle schematyczni gliniarze - jakis oślizgły, stary grubas zapewne też skorumpowany, czarnoskóry porucznik za biurkiem, latynoski partner szeryfki w garniaku itp td.
Przewidziałem nim to się potwierdziło, że ten hipis sekciarz to ojciec szeryfki babochłopki. Więc mogę mieć rację co do pochodzenia rudego grubasa. ;)
Nieźle namieszali z tymi postaciami. Normalną rodzinę to chyba można uświadczyć tylko w nielicznych serialach komediowych... Pożywiom uwidim. Ale Rusta i jego partnera polubiłem po 1 odcinku. Na tych ciąży fatum - muszą pokazać że są równie dobrzy albo lepsi od poprzedników, żeby ich nie zlinczowano. Przyznam, że klimat rytualnych mordów na bagnach był dla mnie ciekawszy od jakiejś gansterskiej polityki w wielkim mieście, której temat zmęczyło Boardwalk Empire.
Ten dzieciak na 100% jest z gwałtu inaczej by tego nie pokazywali tak dosadnie także mistrzem dedukcji to raczej bym siebie nie nazywała po odkryciu. :D
A co do schematyczności to wydaje mi się, że trochę przesadzili, ale jak wiadomo na złego skorumpowanego glinę zawsze ciekawie się patrzy gorzej z resztą oni jakoś tak bledną przy 1, zwłaszcza nasz weteran, który wygląda jak wciśnięty na siłę.