6 odcinków
6,6 3 867
ocen
6,6 10 3867
3 830
chce zobaczyć
{"rate":7.6666665,"count":3}
{"type":"film","id":841967,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/serial/The+Third+Day-2020-841967/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum serialu Dzień trzeci
  • Wprawdzie oznaczyłem, ale podkreślę raz jeszcze - będą spoilery. Jeśli nie oglądałeś/aś serialu - zawróć.

    Jak w tytule postu - pierwsze trzy odcinki wciągają dziwną atmosferą, tajemnicą wiszącą nad wyspą Osea, narkotycznymi/psychotycznymi wizjami głównego bohatera, który w pewnych momentach sam zaczyna wątpić czy umysł nie zaczyna go zawodzić.

    Było sporo momentów powodujących, że widz mógł się zastanawiać "człowieku, co ty tam jeszcze robisz?!", jednak naprzeciw temu wychodziły pseudo losowe zdarzenia (np. zastawienie wyjazdu), czy właśnie psychika bohatera - niezaleczona trauma, poczucie odpowiedzialności za dziewczynkę odwiezioną na wyspę, czy choćby próba ucieczki od rzeczywistości - choćby w formie zaprawianego alkoholem 'skoku w bok' w realiach odciętej od świata wyspy. Całej tej podróży towarzyszy niepokój, ciekawa gra kolorów i świetna muzyka w wykonaniu Cristobala Tapia de Veer (znanego choćby z soundtracku Utopii oraz pierwszego sezonu Holistycznej Agencji Detektywistycznej Dirka Gently'ego).

    Ok, historia nie jest wybitna, w pewnym momencie widz może się już mniej więcej spodziewać do czego to wszystko zmierza, ale mimo wszystko całość dobrze się broni.

    Po czym nadszedł odcinek czwarty... i dawno już tak nie rzucałem mięsem na brak logiki. Tak, rozumiem że Helen faktycznie przyjechała w to miejsce szukać męża/ojca swoich dzieci. Ale na litość boską - jeżeli jestem z dwójką dzieci, a na dzień dobry napotykam wszędzie wypisane sprayem "Die", jakieś dziwne malunki stworów prezentujących rozchylone żeńskie genitalia, wynajmujący pokój wyraźnie ostrzegają mnie przed czymś co ma się wydarzyć na wyspie, a czego nie chcę być świadkiem, a w dodatku w hotelu natykam się na scenkę rodzajową gdzie dwóch panów z łomem grozi trzeciemu... to zabieram dzieciaki i znikam stamtąd w przeciągu kwadransa. A jak koniecznie chcę sprawdzić co z mężem to wynajmuję prywatnego detektywa, czy ochroniarza (bo z ludźmi na wyspie ewidentnie coś nie gra), albo chociaż zostawiam dzieciaki bezpieczne poza tym szaleństwem.

    Ale nie - postać Helen wbrew wszelkiej logice upiera się, że będzie nocować na Osea pogrążając siebie i swoje dzieci w coraz głębszym bagnie niedowierzania jakie towarzyszy widzowi podczas tego odcinka.

    Bo, motyla noga, znajduję jakiś niby nowy ośrodek (choć wszystko jest rzekomo zamknięte), ale po drodze znajduje się ogrodzenie z informacją, że obiekt jest w budowie. Eee tam, chodźcie dzieci - zostawmy samochód i się tam przejdziemy. Ojej, jakiś dziwny kult chyba chce tu kogoś pochlastać na leżance położniczej - zachowujmy się więc jak najgłośniej obijając się o folię i wyginając ogrodzenie z siatki (na otwartym terenie, wiadomix - nikt nie zobaczy) i wracajmy do... ojej. Zabrali nam samochód. No kto by się spodziewał...

    Potem ukrywanie się w domu, który do rana jeszcze był zamieszkały, ale najwyraźniej mury już kompletnie wystygły, bo dzieciak nr 2 normalnie dostaje hipotermii, mimo że mama zebrała z całej chałupy wszystkie koce i kołdry (pierwsze logiczne zachowanie). Co należy więc w takiej sytuacji zrobić? Chodźcie dzieci, wyjdźmy w takim razie na zewnątrz (gdzie jest jeszcze zimniej), żeby znaleźć ciepłe schronienie, choć nie wiemy czy ktokolwiek nam go udzieli, jak daleko mamy iść szukać, a także czy po drodze ktoś nas nie posieka, bo ewidentnie mamy do czynienia z jakimś kultem.

    Ale Helen ma fuksa i trafia do baru prowadzonego przez przemiłe małżeństwo znane nam z pierwszych trzech odcinków. Helen oczywiście domaga się, żeby ją i jej dzieci przenocować (powinna się chyba jednak nazywać Karen...). No i pal licho, ok udało się osiągnąć cel. Więc co teraz Helen robi? Ano wypala do lokalsów, pośród innych będących w pubie lokalsów, że "a czy my tu jesteśmy bezpieczni? Bo widziałam dziwne rzeczy wskazujące na to, że działa tu jakiś morderczy kult?". No po prostu brawo... zamiast, będąc już ewidentnie w podbramkowej sytuacji, rżnąć głupa, Helen ewidentnie chce żeby jednak ją i jej dzieciaki zarżnięto.

    Jeżeli piąty odcinek nie będzie miał dla tego łańcucha idiotycznych decyzji jakiegoś dobrego wytłumaczenia, bo poszukiwania męża nie powinny mimo wszystko powodować spadku IQ w granice podtrzymania umiejętności jednoczesnego oddychania i mówienia... to będę srodze zawiedziony.

  • cornick1 ocenił(a) ten serial na: 8

    fabricati_diem_pvnc Trafny komentarz co do 4 odcinka, niestety jest tu dużo nielogiki. Widać, że zmienił się reżyser i nie ma już takiego klimatu. Mimo wszystko, dalej oglądam z ciekawością, przynajmniej dla dokończenia samej historii. Może jeszcze Zima się rozkręci

  • bredny ocenił(a) ten serial na: 8

    cornick1 To, że główną bohaterka jest wkurzająca i robi wiele rzeczy niezgodnych z logiką to nie znaczy, że odcinek jest zły. Ona właśnie taką miała być. Wkurzająca i toksyczna babka z paranoją

  • fOXbain ocenił(a) ten serial na: 9

    bredny Ta różnica, tak znacząca między Latem z Zimą, wynika z ich sposobu na radzenie sobie ze stratą. Cała historia i wszystko co się dzieje na Osea jest metaforą ich wewnętrznej walki i żalu.

  • Taio ocenił(a) ten serial na: 7

    fabricati_diem_pvnc Nie szukaj logiki we wszystkich serialach HBO. Dużo idiotyzmu można znaleźć także w nowym serialu Ridleya Scotta. Akurat pomimo głupich zachowań głównej bohaterki Helen, wiemy jakie ma przynajmniej intencje. Przyjachała z córkami na wyspę pod pretekstem znalezienia męża. I tak widz już wie, że ma do czynienia z sektą i że główne bohaterki 2 części pt."Zima" są raczej w niebezpieczenstwie. Ciekawe czy poród będzie miał związek z Jess (w końcu minęło kilka miesięcy) i czy Sam jest jeszcze na tej wyspie. Ogólnie ogląda się to dobrze w przeciwenstwie do 3 odcinka, a więc czekam na kolejne.

  • fabricati_diem_pvnc To prawda, kompletny brak logiki w postaci Helen. Jestem ciekaw, jak zakończą tę historię, chociaż jeszcze mam przed sobą obejrzenie całej "Jesieni", która ma miejsce między "Latem" a "Zimą" i która na pewno wiele wyjaśnia i wnosi do historii Sama.

  • noflorabellanolife Jaką "Jesień" masz na myśli?

  • qudlaty "Jesień" to dwunastogodzinne wydarzenie teatralne, które łączy wydarzenia z "Zimy" i "Wiosny". Całość była transmitowana na żywo 3 października. Wszystko dzieje się oczywiście na Osea, te same postacie i bohaterowie (pojawia się również mała rola Florence Welch).

    Podsyłam linki:

    https://www.facebook.com/HBO/videos/1840545682750965/

    https://www.facebook.com/HBO/videos/649899362624255/

  • noflorabellanolife Chodziło mi oczywiście o tych samych aktorów i bohaterów.

  • noflorabellanolife To bardzo ciekawe. Przyjrzę się temu. Dziękuję za odpowiedź. ️

  • HighRisk ocenił(a) ten serial na: 6

    noflorabellanolife Jak obejrzysz Jesień daj znać czy warto. 12h siedzieć na darmo w sumie bym nie chciał.

  • HighRisk Jeśli jesteś zainteresowany, to możesz obejrzeć oficjalną skróconą wersję (trwa 1 godzinę i 40 minut): https://www.youtube.com/watch?v=lcZvNbt1ooA

    "Jesień" opowiada o wydarzeniach pomiędzy "Wiosną" a "Zimą", a dokładnie o festiwalu organizowanym co roku na Osea - "Esus i Morze". Wyznacza on moment, w którym dzieci z wyspy wkraczają w dorosłość. Każdego roku wybierana jest dziewczyna lub chłopiec, która przechodzi "Ścieżką Esusa" na wzór jezusowej Drogi Krzyżowej. Jednak gdy Osea potrzebny jest nowy przywódca, potencjalny "Ojciec" również przechodzi tę ścieżkę, by udowodnić, że jest odpowiedni do tej roli i że wyspa akceptuje go.

    BĘDĄ SPOILERY OCZYWIŚCIE.

    "Jesień" pokazuje przygotowania do festiwalu oraz wspomnianą ścieżkę - przechodzi ją jeden z chłopców z wyspy i Sam. Nawiązania do Drogi Krzyżowej są bezpośrednie. Tłum zatrzymuje się przy małych kapliczkach, które przedstawiają poszczególne stacje. Jest scena ostatniej wieczerzy w morzu. Pojawia się 30 minutowa scena, w której Sam po prostu siedzi na polanie, a wokół niego śpią ludzie (modlitwa w Ogrodzie Oliwnym). Pojawia się postać, która go całuje, a później jest on stamtąd zabrany siłą (Judasz, który również później zostaje powieszony). Jest również scena, w której osoba na balkonie jednego z domów krzyczy do tłumu (Piłat). Nie zabrakło również Weroniki (postać grana przez Florence Welch, która ma dokładnie tak na imię - gdy przyjeżdża na wyspę, dzieci witają ją, krzycząc do niej "Weronika!"), która pociesza Sama, ociera jego twarz i śpiewa pieśń. Sam również bierze na swoje ramiona ciężar, jednak w tym przypadku jest to łódź, którą ciągnie po ziemi. Później ma również zakładaną "koronę cierniową" - kołnierz z gałęzi.

    Oglądanie tego przez 12 godzin może być dosyć męczące, gdyż jest to nakręcone jakby jednym ujęciem, poszczególne sceny są bardzo długie. Przykładowo: Ostatnia Wieczerza trwa ok. 30 minut - nie słychać dokładnie tego, co mówią, przez ten cały czas pada deszcz, a aktorzy są w morzu po pas. Sam przez niecałą godzinę również kopie w deszczu grób dla siebie, w którym zostaje symbolicznie pochowany - widać zmęczenie Jude'a, ziemia była tak lepka, że musiał ją rękami oddzielać od szpadla (mam nadzieję, że dostał za to dużo pieniędzy). Gdy zakładają mu kołnierz, widać rany na jego ciele, które na pewno nie są charakteryzacją. Dużo czasu spędza prawie nago, w wodzie, podczas ogromnego wysiłku fizycznego. Pojawia się również bardzo długie ujęcie, podczas którego Sam i chłopiec stoją na bardzo wysokich słupach na morzu. Z tego, co czytałem, twórcy spodziewali się niższego poziomu wody - podczas Ostatniej Wieczerzy woda miała sięgać aktorom po kostki.

    Mój opis jest trochę chaotyczny, bo opisuję wszystko, co przychodzi mi do głowy, nie robiłem notatek na bieżąco. Według mnie było to bardzo fascynujące i zarazem niekomfortowe - cały czas miałem wrażenie, jakby to naprawdę gdzieś się działo i ktoś po prostu to transmitował z ukrycia, wydawało się bardzo realistyczne. Nie przeszkadzały mi krople deszczu na kamerze czy długie ujęcia. Gdybym miał na coś narzekać, to na dźwięk. Czasami po prostu nie słyszałem, co mówili dani aktorzy. Były również sceny z Jess, która rozmawiała ze swoim mężem przez telefon - nie mam zielonego pojęcia, co tam się wydarzyło, a domyślam się, że było to dosyć ważne.

    Według mnie warto obejrzeć tę skróconą wersję i wiedzieć, co tam się wydarzyło (i wiedzieć, ile wysiłku Jude w to włożył). Kilka scen jest naprawdę pięknych, nie tylko wizualnie - przygotowania do festiwalu, Ostatnia Wieczerza, pieśń Weroniki, scena końcowa na ravie.

    Tutaj jeszcze rzucam link do artykułu o "Jesieni" i wypowiedzi twórców oraz Jude'a: https://www.reddit.com/r/TheThirdDay/comments/j81ok4/jude_la...

  • Taio ocenił(a) ten serial na: 7

    fabricati_diem_pvnc Tak jak pisałem tydzień temu, że Jess urodzi. W dalszym ciągu serial trzyma w napięciu. Szkoda tylko, że nie znamy intencji mieszkańców tej wyspy. Ja rozumiem, że to sekta i mają jakieś przekonania. Mam nadzieję, że nic nie stanie się tym córkom Helen.

  • fabricati_diem_pvnc ja też bym nie zabierał dzieci jakbym szukał kogoś na wyspie, tym bardziej że były umówioną z babcią, więc miałaby z kim zostać... drugie co mnie drażni to przemiana Jess, najpierw bojażliwa o swe córy wydaje im Sama, potem zostaje z córami na wyspie, potem jak jest w ciąży to chce utonąć (dzięki Helen żyje), a jak już urodziła to nagle chce przejąć wyspę? WTF..? wolę 3 odcinki bo reszta to chaos

  • sopuh ocenił(a) ten serial na: 7

    fabricati_diem_pvnc Helen nie przyjechała na wakacje, ale w ważnej sprawie, więc jest uparta. Ponadto wydaje jej się, że może wyjechać z wyspy przed przypływem. Na detektywa ją nie stać. Może zachowuje się trochę dziwnie, ale ma ku temu swoje motywy. Nie wydaje mi się to bezsensowne.