Zostając przy wersji książkowej. Jako iż Wichry Zimy daleko przed nami, nie wspominając o Śnie o Wiośnie, w głowie człowieka rodzi się z dnia na dzień coraz więcej myśli i chciałby poznać opinie innych :)
Zakładając, że żadna choroba, ani horda White Walkersów nie dotrze do KP (ponieważ Martin może wszystko) - kto Waszym zdaniem obejmie końcowo Żelazny Stołek?
Faworytów nigdy nie miałam, przy Pieśni Lodu i Ognia to kluczowa zasada, której powinno się nauczyć. Niemniej pokładam nikła nadzieję w Aegonie. Co by nie było, ma większe prawa do tronu niż ciotka Danka. Samej Dany nie znoszę, to tylko moje zdanie ale prędzej się popłaczę niż zaakceptuję zdobycie przez nią stołka. Baratheonów prawie nie ma, została tylko Shireen o ile nikogo nie pominęłam. Gendry'ego nie liczę. Bękart to bękart, tak samo jak i Jon Snow/ Stark/ Targaryen - ponieważ kocham teorię, szczególnie tę i wierzę w nią całym sercem i nawet bym się kłóciła :)
Jasne, są też inne rody. Inne ważne postacie ale szczerze na stołku widzę tylko Targaryena. A już zupełnie parskam śmiechem, gdy ktoś chce na nim posadzić Sanse...
Waszym zdaniem - kto obejmie panowanie?
Któryś Stannis na pewno nie żyje. Nie pamiętam czy to ten serialowy, czy książkowy definitywnie odszedł. Stawiam jednak na serial, także faktycznie - został nam jeszcze Stannis, przy czym wyżej go ominęłam. Niemniej modlę się tak samo jak w przypadku Dany, by to nie był on. Od samego początku nie budził mojego entuzjazmu. Nie lubię jego afrontów, charakteru. Nie można zaprzeczyć, że dowódcą jest dobrym ale cała reszta go skreśla w moich oczach.
Eee tam. Jak dla mnie świetny król, który zaprowadziłby ład w królestwie i je umocnił.
Tak, to serialowy nie żyje.
Niemniej jak dla mnie nikt oprócz Stannisa nie jest w połowie jak on godny tronu. Daenerys jest jak dla mnie skreślona przez swoje durne decyzje i charakter. Aegon raczej długo nie zawojuje, skoro nawet nie dołożyli go w serialu. Jon lepiej niech pozostanie Jonem Snowem, bo jeśli faktycznie to Targaryen, to będzie to zdecydowanie zbyt cukierkowe. O ile królem byłby dobrym(w sumie jako jedyny oprócz Stannisa by się nadawał), tak po prostu nie chcę go na tronie.
Zauważ, że w serialu mało co dołożyli, a w wielu momentach poszli zupełnie inną drogą. Osobiście nigdy, przenigdy nie pojmę jak oni wykminili to, aby Sanse wydać za Ramsey'a. Lub też o czym myśleli paląc Shireen. Tak nawiasem mówiąc.
Danka jest przede wszystkim dziecinna. Podejmuje same głupie decyzje, idiotycznie się zachowuje, wszystkich chce wyzwolić co ściąga na nią same kłopoty. Czasami porównuję ją do Cersei - w grupie sobie radzi, sama stawia błąd za błędem. Chciałabym, aby Jon okazał się Targaryenem. Nie chciałabym za to, aby zasiadł na Żelaznym Tronie. Byłabym usatysfakcjonowana, gdyby objął władzę w Winterfell. Nadaje się tam i miałby swoje dobre zakończenie. Na Aegona stawiam, chociaż muszę przyznać, że obawiam się, iż pojawił się dosłownie na chwilkę. I zniknie szybciej niż bym tego chciała.
Pomimo, że Stannisa nie lubię, to muszę odłożyć dumę na bok i przyznać Ci rację. Porządek w królestwie by zrobił i je dodatkowo umocnił. Podczas jego rządów naprawdę mógłby się utrzymać ład i stabilność.
Ład i stabilność za Stannisa byłyby niemożliwe że względu na Melisandre. Jak królestwo by zareagowało, gdyby spalono wielki sept? Co z wiarą wojującą? Dodatkowo, Stannis rzadko wybacza i chętnie by ściął połowę (albo i więcej) lordów Westeros. On na tronie to gwarancja dalszego rozlewu krwi.
Jakby zareagowało? Oczywiste jest, że gdyby Stannis zasiadł na tronie to bez mrugnięcia okiem wydałby rozkaz wybicia Wróbli i Septona. Wielki sept też by spalił, wszystko po kolei. Co do lordów. Wydaje mi się, że spora część wierzy w to i w to, ponieważ tak jest wygodniej. Mniej więcej tak jak w życiu prawdziwym kiedyś, niekiedy teraz. Po zgładzeniu wiary część by przeszła na wszystko, co podyktuje Stannis, a część została wybita za to, że stawia opór. Zdaje sobie sprawę, że Stannis na tronie to morze krwi ale zrobiłby to za jednym zamachem i doprowadził do końca. Tak, aby potem był względny spokój.
Problem w tym, że w tym morzu krwi mogłaby się znaleźć również krew Stannisa. Tylu wrogów i tak niewielu sojuszników zapewnia duże prawdopodobieństwo śmierci. Poza tym, nawet gdyby zdołał wszystkich wybić, to po jego śmierci najpewniej znowu mielibyśmy do czynienia z wojną, ponieważ Stannis nie ma męskiego następcy.
A gdyby pojechał po całości i podyktował prawo pod siebie? Narzucił dziedziczenie wiekowo, bez różnicy na płeć jak w Dorne i takim sposobem dziedziczką Żelaznego Tronu zostałaby Shireen. Wiem, mało prawdopodobne. Nikłe szanse, nienamacalne wręcz ale o czymkolwiek nie pomyślę, mam w głowie to, że to nadal dzieło Martina, a Martin ma ogólnie nietuzinkowe zakończenia losów postaci.
Tyle że Stannis szanuje tradycje itd. Dał dowód na to na Północy, oszczędzając czardrzewa i chcąc restauracji Starków w Winterfell.
Tak... Ciekawie by było podłączyć Wiedźmińską sagę pod Pieśń Lodu i Ognia ale to raczej na dobre by nikomu nie wyszło... Także Radowik od razu na szafot :)
Ja w książce również liczę na Aegona, ale niestety jego los jest już chyba przesądzony, skoro nie ma go w serialu. Z pozostałych kandydatów nikt mi nie pasuje, chociaż Daenerys jeszcze jakoś przeboleję.
Arianny również nie wprowadzili, a to ważna postać co by nie mówić. Całkiem możliwe jest to, że w serialowej wersji nigdy nie wprowadzą Aegona tak jak i Arianne i skończy się inaczej. Książkowo - czort wie.
Mam przykre wrażenie, że tron obejmie w końcu Tyrion. Szczerze to na razie nie wyobrażam sobie gorszego scenariusza dla sagi. Tyle, że już od pierwszego tomu, jesteśmy zarzucani metaforami z długim cieniem i Tyrionem w rolach głównych ("Kiedy otwierał drzwi, jego długi cień padł na podłogę dziedzińca, a Tyrion Lannister, przez krótką chwilę, wydawał się ogromny jak król." ~ Gra o Tron). Mam wrażenie, że w każdym tomie jest o tym choć jedna wzmianka, a to mnie bardzo martwi. Patrząc na to myślę, że Tyrion będzie taką szarą eminencją, a na tronie posadzi jakąś marionetkę, co byłoby fatalnym zakończeniem sagi. Może to mały trop, ale GRRM sam powiedział, że najlepiej pisze mu się rozdziały najmłodszego z rodzeństwa bohaterów, słyszałem też, że wspomniał, że to jego ulubiona postać, ale co do tego pewności nie mam. Pozostaje mi liczyć, że Pan Martin w swojej przewrotności uśmierci i Tyriona. Choć do tego z całą pewnością daleko.
Ja jednego faworyta nie mam, bo nie ma postaci, która byłaby idealnym kandydatem na króla. Trzymam kciuki za Targów, a więc Daenerys, a także Aegona (jeśli jest Targaryenem, a w to wątpię). Uważam jednak, że ich dni są policzone. Jasne, że Dany musi w końcu dotrzeć do Westeros, ale raczej na pewno nie dożyje końca. Aegon niemal z pewnością padnie w Wichrach, więc pewnie przez jakiś czas pozostanę neutralny, a potem jakiś nowy faworyt sam się nasunie.
Też myślałam o Tyrionie, bo również to zobaczyłam. Taką zabawę pisaniem, które rzuca ciekawe cienie na postać. Niemniej zaraz przychodzi mi do głowy pytanie "Jak?". Kto by to miał być? Patrząc na serialową wersję, może i Dany. Jeśli puścić wodzy fantazji, to pomoże zasiąść jej na tronie, a sam zostanie namiestnikiem czy też będzie jej podsuwał wszystkie możliwości już zza tronu. Chociaż to brzmi zbyt optymistycznie jak na Martina...
Nie takie rzeczy działy się u GRRM ;) Jeśli jego zamiarem jest posadzenie na tronie Tyriona/jego marionetki to on na pewno znajdzie sposób, żeby logicznie i spójnie to przedstawić. Martin to nie dedeki. Sam nie wiem jak miałoby się to stać, ale jeśli Lannister zdobędzie sympatię Dany to wiele może się jeszcze zdarzyć.
Na moje to najlepiej by było, gdyby jakiś szlag trzepnął w cały King's Landing, jeśli już Aegon nie zdoła nic tam zrobić. Tyrion niech obejmie Casterly Rock, Jon Winterfell, Sansa Eyrie. Dany jeśli nie zechce umrzeć, to może znów zgromadzić sobie khalasar i robić co dusza zapragnie. I jakieś poboczne historie dla innych postaci. Każdy by miał swoje malutkie szczęśliwe zakończenie ale tutaj mało kiedy takie są :/
Niestety, ale ja również się spodziewam kogoś z dwójki Tyrion/Daenerys na tronie, ewentualnie z Jonem u boku. Jeśli na dodatek cała trójka będzie dosiadała smoków (w GoT Tyrion mówił do Jona, że o tym marzy) to chyba się porzygam tęczą. Mam nadzieję, że Martin jednak nie zdecyduje się na takie nudne i cukierkowe zakończenie.
Ja chętnie bym zobaczył koniec Żelaznego Tronu. To byłoby ciekawe, gdyby ktoś (np. Littlefinger) zdobył władzę, ale postanowił zreorganizować Westeros, jednocześnie rezygnując z niewygodnego krzesła. Świetne ironiczne zakończenie sagi: obiekt, o który walczono od początku i za który się mordowano, zostaje odstawiony na bok lub nawet zniszczony.
Mimo wszystko jestem przekonany, że rolą Daenerys będzie duży udział w powstrzymaniu Białych Wędrowców. Ona nie pasuje mi na królową, nawet jeśli niewiele na to wskazuje, to mam takie dziwne przeczucie. Co do trzech smoków, to poza oczywistą Dany, jestem niemal przekonany, że smoka dostanie Tyrion. Jon też wydaje się bardzo mocnym kandydatem. Trochę to przewidywalne, ale koniec końców, Martin może rozwiązać to na swój, nowy sposób.
Taka moja luźna teoria dotycząca pozostałych dwóch smoków. Viserion otrzymał imię po Viserysie, a ten zginął przez wylanie mu na głowę płynnego złota. Z jakim rodem kojarzy się złoto ? Bardzo mały trop i zapewne zwykły przypadek, ale dla mnie ciekawa zbieżność. Co do Rhaegala to nic odkrywczego, że można oprzeć się na R+L.
Co do takiego zakończenia to jest ono ciekawe. Natomiast mnie jeszcze bardziej kusi wizja zniszczenia Westeros przez Innych. Wtedy PLiO jako seria ma nawet silne przesłanie. Po obejrzeniu serialowego Domu Nieśmiertelnych, mam wizję ostatniej wielkiej bitwy między Innymi i ludźmi w pobliżu KP. Tam zwyciężyliby ludzie, ale przeżyłoby ich tylko kilkuset. Zakończeniem mogłaby być Dany wchodząca na tron, taki jak w serialu. W zniszczonej sali tronowej, zniszczonym królestwie i bez ludzi do rządzenia. Podoba mi się też teoria, że Daenerys się spóźni i wyląduje w spustoszonym Westeros.
Sansa.
Wykiwa Ramsaya i Littlefingera, sama obejmie władzę. Pewnie rozkaże powiesić głowy tym, którzy zdradzili jej ojca na dziedzińcu.
Zakończenie serialu i książki: "A to wszystko okazało się dziwacznym snem Sansy...".
Tak będzie!
Albo ostatni kadr - Sansa w psychiatryku! :D
"rozkaże powiesić głowy tym, którzy zdradzili jej ojca"
Swój łeb też zetnie? Bo to Sansa zdradziła Neda donosząc Cersei.
Przecież ona myślała, że jej przepiękny, przecudowny i idealny Joffrey nie skaże ojca na ścięcie.
W sumie - Cersei też nie myślała, że tak się to wszystko potoczy.
Tutaj mnie złapałeś :|
O! Na tronie ich nie widzę, bo właściwie jakie prawa ma Jamie? Brat starej królowej to trochę... podłe stanowisko, co? Poza tym Jamie niezbyt pali się do władzy. Niemniej jego i Brienne widzę ale gdzieś indziej. Gdziekolwiek byle do tej zgrai świrusów.
A ja bym chciał aby na tronie zasiadł Euron Greyjoy, nie dla tego bo to dobry król, nie dla tego że mu sie nalezy, nie dla tego bo go lubie tylko dlatego że byłoby to nieprawdopodobnie ciekawe fabularnie.
Chyba nikt nie będzie rządził na Żelaznym Tronie. Niedługo Westeros czeka armageddon, a później ci co przetrwają założą kilka osobnych królestw.
Szczerze mówiąc to nie rozumiem zachwytów nad postacią Aegona. Główne rody od 1 tomu przeszły juz tak dużo, tyle poświęciły, a Aegon pojawił się nagle jakby z kapelusza i wszyscy się nim podniecają. Nawet nie mamy pewności czy jest prawdziwym Targiem.
Ja zaś nie rozumiem zachwytów nad Dany, o którą większość płacze, że na pewno zleci na smokach na KP i zasiądzie na tronie. Dla mnie to nadal kobieta o umyśle dziecka, która bez smoków nadal byłaby nikim. Bo taka prawda. Gdyby nie jaszczury, to zginęłaby na oko jakieś z dziesięć razy. Po prostu dla mnie usadzenie jej na tronie byłoby tak samo wspaniałe jak zrobienie to z Sansą czy Cersei.
Aegonem się nie zachwycam, ino go lubię. Nie powiem, że jest dorosłym, rozsądnym i genialnym mężczyzną, bo to z którejś strony nadal dziecko i samodzielnie mało co osiągnie. Plus dla Ciebie, ponieważ nawet ja nie jestem pewna, że jest prawdziwym Targaryenem. Po prostu mam taką nadzieję, a jak będzie to dowiemy się nie tak szybko jakbyśmy chcieli. Drugi plus za to, że sama bym zesłała tam armię White Walkersów i niech rozwalą ten tron w cholerę.
Właśnie. Może mi ktoś przypomnieć dlaczego Jon i inni palili ciała zmarłych? Wiem, że śmierć z ręki White Walkersów było równoznaczne z tym, iż trupy powstawały jako oni sami ale czy to przenosiło się również poprzez powietrze? Walkersi bali się również ognia, a na pewno unikali. Żyli tylko tam, gdzie była wieczna zima chyba, że coś mi umknęło. W takim wypadku jest to możliwe, by dotarli do KP gdzie nomen omen panują ciepłe klimaty? Chyba, że w dewizie "Nadchodzi Zima" jest jakaś nadzieja i w końcu się jej doczekamy... Książki czytałam dawno, a niekoniecznie chce mi się od początku przez nie przekopywać, także będę wdzięczna za sprostowanie :)
Odnośnie palenia zmarłych. Nikt nie wie na razie jeszcze jak to się dzieje że trupy ożywają. Na pewno pamiętasz ciało zwiadowcy, które bracia z NS przetransportowali do Czarnego Zamku, które później ożyło i próbowało zabić Mormonta.
Później Jon już jako lord dowódca chciał przeprowadzić eksperyment i zamknął 2 niebieskookie trupy w lodowych celach, ale te jak na złość leżą tam i nie chcą ożywać. Jon doszedl tylko do wniosku, że trupy albo sa zdalnie sterowane przez kogoś inteligentnego, albo zachowują szczątkową pamięć po śmierci. Trup zwiadowcy gdyby był bezmyślnym zombi zacząłby mordować kogo popadnie, a ten wiedział gdzie jest komnata Mormonta, poszedł tam i czekał na niego. Prawdopodobnie wykonywał więc czyjeś rozkazy.
Pod koniec Tanca ze Smokami w KP sypie już gęsty śnieg więc można powiedzieć, że zima nadeszła na całego.
Sytuację, gdy ciało Othora, które ożyło i chciało zabić Jeora pamiętam doskonale. Zmiany pogodowe pod koniec TzS również, chociaż i już w połowie Theon jako Fetor jeszcze relacjonował, że śnieg pada coraz gęściej i nie chce przestać. O tym, że ciała "uwięzione" przez Jona ożyć nie chciały już nie. Niemniej dziękuję za wyjaśnienie, przynajmniej coś się rozjaśniło :)
ja obstawiałbym że Stannisa że zasiądzie na tronie bo czekam od starcia królów ale znając Martina pewnie nie zasiądzie dlatego na 90% stawiam na Littlefingera który będzie szara eminencją która będzie pociągać za sznurki swoją marionetką
Możliwe też że Sansa zasiądzie na tronie z Harrym dziedzicem i Littlefingerem jako namiestnikiem lub kto inny nie wiadomo wszystko zależy od Martina kogo on uzna że będzie królem
Ciekawe czy Litllefinger w swoim wielkim planie uwzględnił Daenerys i jej smoki?
Baelish w ksiażce powiedział, że skończyła się wojna 5 królów teraz czas na wojnę 3 królowych. Ciekawe jakie 3 królowe miał na myśli. Może będzie chcial zrobić z Sansy królową Północy co zrodzi kolejny konflikt.
Cokolwiek Litllefinger kombinuje zajmie mu to jeszcze sporo czasu. Na razie skupił sie na Dolinie gdzie przekabacił już większość lordów na swoją stronę i poczynił kilka długoterminowych inwestycji, których efekty będą widoczne dopiero za kilka lat. Litllefinger zakazał eksportu żywności z Doliny do innych królestw (była o tym mowa w opublikowanym rozdziale Sansy z Wichrów Zimy). Nadchodzi zima, duża część Westeros jest zrujnowana przez wojnę, a Dolina ma zapasy. Wkrótce ceny jedzenia pójdą ostro w górę, a Północ i Dorzecze będą zmuszone do sprowadzania żywności z Doliny. Baelish planuje pozbyć się też młodego Arryna, który już nie jest mu potrzebny skoro ma Sansę i Harrego Dziedzica.
Chwilę temu wpadła mi do głowy brzydka myśl, która niweczy moje nadzieję do tego, iż Aegon jest Targiem z krwi i kości.
Otóż Illyrio posiada smocze jaja, które następnie prezentuje Dany na jej weselu. Jaki jest w tym sens, skoro ma on syna Rhaegara, Aegona, który teoretycznie również posiada krew smoka i to za jego sprawą można próbować wykluć owe smoki. W tym momencie mi się to kupy czterech liter nie trzyma i odpada mi chyba jedyny człowiek, którego chcę na Tronie... :/
Tak naprawdę Viserys i Dany byli tylko przykrywką dla prawdziwego celu Varysa i ilyria. Robert wiedział, że młodzi Targowie żyją i chciał ich śmierci bo wiedział, że któreś z nich może kiedyś stanąć na czele rebelii przeciwko niemu. Dlatego Vis i Dany często musieli zmieniać miejsce pobytu by uniknąć szpiegów i najemnych zabójców. Tak na prawdę rola Daenerys i Viserysa polegała na tym żeby odciągnąć uwagę króla Roberta od głęboko ukrytego Aegona, którego wychowywano na nowego króla, a który oficjalnie jest martwy od 18 lat.
Gdyby Varys i Ilyrio NAPRAWDĘ byli zwolennikami Targaryenów to robiliby wszystko żeby posadzić Viserysa na Żelaznym Tronie. Varys nigdy nie był przyjacielem Targów. Jego rady pomogły Aerysowi II zejść na samo dno narobić mu wrogów i niemal skreślić jego dynastię. Później jako członek rady Roberta szpiegował Daenerys za pomocą Joraha i nasłał na nią truciciela. Varys kłamał praktycznie cały czas od I tomu. Najpierw ściemniał Nedowi Starkowi, że robi wszystko dla królestwa, Cersei mówił że najważniejsze jest bezpieczeństwo Joffreya, w TzS wciskał kit Tyrionowi, że stoi po stronie Targaryenów (Tyrion na szczęście nigdy nie ufał eunuchowi). Pierwszy raz kiedy Varys był naprawdę szczery nastąpił w epilogu TzS kiedy stał nad umierającym Kevanem Lannisterem. Powiedział mu, że sztandary młodego Aegona już powiewają nad Końcem Burzy i niedługo powitamy nowego króla. W tym momencie w końcu dowiadujemy się dla kogo pracuje Varys.
Ok ale skoro Varys teraz udaje zwolennika Targaryenów dlaczego pomaga w przejęciu władzy akurat Aegonowi, a nie Daenerys, która ma smoki wielką armię, bogactwa Meeren i chyba nawet lepsze prawa do tronu niż Aegon? Dziwna sprawa. Gdyby Varysowi zależało na Targaryenach próbowałby tych dwoje zeswatać i byłby problem z głowy, ale Varys nie pomaga Daenerys tylko samemu Aegonowi. Dlaczego Varys pomaga tylko jednemu z nich choć obydwoje są rzekomo z rodu Targaryenów? Powód może być taki, że Aegon jest fałszywym Targaryenem - podrzutkiem - komedianckim smokiem lub pochodzi z rodu Blackfyre.
Ród Blackfyre to odłam Targaryenów. jakieś 200 lat przed Grą o Tron Król Aegon IV narobił masę bękartów, którym na łożu śmierci nadał nazwisko i prawa szlacheckie. Tak narodził się ród Blackfyre. Nosili herb Targów z odwróconymi kolorami. Ów ród szybko zaczął się upominać o swoje prawa m.in do tronu. Wybuchło 5 rebelii wszystkie zwycięskie dla Targaryenów. Barristan Selmy zabił na Stopniach Maleysa Monstrualnego ponoć ostatniego Blackfyre'a. Po ostatniej rebelii niedobitki walczące za Blackfyre'ów wycofały się za Wąskie Morze i tam przeformowały się w Złotą Kompanię. Wśród nich było wielu lordów i rycerzy, którzy przysięgli, że kiedyś zemszczą się na Targaryenach wrócą do Westeros i odzyskają swoje ziemie, z których ich wygnano.
Wracając do postaci Aegona dlaczego Złota Kompania, która z założenia jest anty-targaryenowska poszła za Aegonem niby Targaryenem? Viserys kiedyś proponował im to samo ale dowódcy kompanii go wyśmiali. Ponaddto kompania przyłanczając się do Aegona po raz pierwszy w 100 letniej historii złamała kontrakt, który miała podpisany z miastem Myr. Ludzie ze Złotej Kompanii idą na Westeros odzyskać ziemię swoich pradziadków, a Aegon na tronie jest tym człowiekiem który ma im to zapewnić.
Wow, dziękuję za tak obszerną odpowiedź.
Wiem, że Robert obawiał się w przyszłości Viserysa i Dany. Bez powodu, by nie wykłócał się, aby ich zgładzić, co potem też na łożu śmierci zresztą próbował odkręcić. Niemniej nie rozumiem dlaczego Varys z Illyriem starali się odwrócić uwagę od małego Aegona, który oficjalnie był martwy od dawna. Sam Robert niczego się nie domyślał, ba, nie miał ku temu podstaw. Nie pamiętam dokładnie jak sprawa zaś miała się z Tywinem. O ile się nie mylę, widział on zmasakrowane ciało fałszywego Aegona i nie wywołało to u niego przerażenia (o ile to był on, możliwe, że się mylę). W takim wypadku Tywin wiedział, że dziecko zostało podmienione jeszcze przed jego zabójstwem, niemniej nic sobie z tego nie robił. Następnie wiadomo - Dany i Viserys (który potem wyzionął ducha) u Dothraków, smoki Dany. Każdy z dnia na dzień stawał się coraz bardziej nią zaaferowany i nikt nie myślał o domniemanym Aegonie. Tutaj zgoda, dobre odciągnięcie uwagi ale nawet gdyby nie ona, to kto by o tym myślał? Domyślił się Tyrion, to on połączył fakt z tym, iż w domu Illyria znajdowały się chłopięce ubrania, w których sam paradował. A ich niewątpliwy zapach mówił sam za siebie.
Bardzo możliwe, że przeoczyłam coś bardzo ważnego ale nie do końca chyba łapię całą ich ideęz ukryciem małego.
Moim zdaniem ta podmiana niemowlaków to też kłamstwo Varysa. Varys wymyślił historię o cudownym ocaleniu Aegona żeby oszukać Jona Conningtona. Stary Gryf wierzy, że Aegon jest synem Rhaeghara. Jak na razie tylko Tyrion zauważył, że coś nie halo. Aegon powinien mieć 18 lat, a wygląda na zdecydowanie młodszego.
Ogólnie wszyscy z otoczenia Aegona mają jakieś tajemnice. Półmaester, ser Kaczka, septa Lemore. Co do Lemore to kiedyś zaświtała mi myśl, że w przeszłości mogła być kochanką Oberyna Martella. Jak wiadomo Oberyn spłodził jedną z bękarcic (Tyene) z jakąś septą. Tyrion z kolei zauważył u Lemore rozstępy świadczące o przebytej ciąży. Wśród sept ciąża to rzadkość większość z nich jest dziewicami. Lemore prawdopodobnie jest matką Tyene Sand. Sama Tyene interesje się wiarą w Siedmiu ( co nie przeszkadza jej w byciu zabójczynią). Doran Martell powierzył jej zadanie w KP: ma udawać septę i szpiegować Wielkiego Wróbla.
Tak, pamiętam to. Również pomyślałam, że Lemore może być matką Tyene.
Specjalnie otworzyłam TzS na epilogu i przeczytałam go po raz kolejny. Poza tym, że zaczął nocami padać śnieg w KP, co kiedyś mi umknęło, Varys wyjawił konającemu Kevanowi "prawdę" o Aegonie. Kevan wspomniał w myślach o martwym ciele Rhaenys, oraz o ciałku Aegona, którego tożsamość potwierdziły tylko słowa Tywina, ponieważ jego główka przypominała krwawą miazgę. W myślach sam się zawahał, nie był przekonany ale potem na przekór sobie słownie zaprzeczył, że jest to niemożliwe. Również wracając myślami do być może poprzedniej części, o tym o czym pisałam wyżej; nie jestem pewna czy nie był to Tywin ale być może on, a być może ktoś inny był mocno wzburzony, gdy zobaczył co zrobiono z Rhaenys, niemniej nie zareagował na widok ciałka Aegona. Druga sprawa to fioletowe oczy oraz srebrnobiałe włosy. Jak? Jeżeli dziecko nie było podmienione i zginął prawdziwy Aegon, to jego "podpucha" kim właściwie jest? Generalnie genetyka w świecie Martina to jedna sprawa, nie przywiązujemy do tego uwagi, niemniej to chyba zbyt duży zbieg okoliczności.
To jest jeden z wątków, których najbardziej nie mogę rozgryźć. Jedno przemawia za jego Targaryenowskim pochodzeniu, drugie obala w pół minuty... i weź tu bądź mądrym.
Tywin był wzburzony nie tyle śmiercią Rhaenys (w końcu sam wysłał swoich ludzi do Czerwonej Twierdzy żeby zabili ocalałych Targaryenów) tylko barbarzyństwem swoich żołnierzy. 3 letnia Rhaenys została kilkadziesiąt razy pchnięta nożem. Góra zgwałcił i zabił żonę Rhaeghara, wcześniej rozbił głowę Aegonowi.
W Nawałnicy Mieczy jest ciekawy cytat - wyznanie Tywina co on sądzi o całej tej sytuacji. Tywin zdecydowanie potępia okrucieństwo swoich ludzi, jednak przyznaje, że wyeliminowanie wszystkich Targaryenów było koniecznością.
Wracając do Aegona myślę, że dla Varysa nie byłoby problemem przygarnięcie sieroty np z Lys gdzie wciąż geny Valyrian są silne wiele osób ma jasne włosy i fiołkowe oczy.
Jest też teoria że Aegon to syn Mopatisa. Ilyrio kochał się kiedyś w pewnej Lysence na zabój. Po matce Aegon mógł odziedziczyć valyriański wygląd. To jednak tylko spekulacja.
Najciekawszym wg mnie rozwiązaniem byłby gdyby Aegon okazał się cudem ocalałym Blackfyre'em podszywającym się pod Targaryena.