zastanawia mnie jedna rzecz, nie potrafię dokładnie sprecyzować o co mi chodzi (właściwie namęczyłam się wcześniej przez 20 minut nad treścią tego postu po czym w serwisie wystąpił błąd i całe moje wypociny wyparowały). pytanie będzie skierowane głównie do ludzi, którzy zetknęli się z sagą na podstawie której powstaje serial. czy książka pisana jest w sposób faworyzujący kogoś z ewentualnych kandydatów do tronu? oglądając serial ma się wrażenie, że władza winna przypaść na pierwszym miejscu daenerys. z drugiej strony starkowie, których honorowość wzbudza pozytywne nastawienie. reszta jest zdecydowanie na nie - lannisterowie już samym swoim wyglądem działają mi na nerwy tak, jak dawno nikt nie działał. zdaję sobie sprawę, że serial (no, właściwie sama historia) zawdzięcza swój urok temu, że nie możemy będąc obiektywnymi powiedzieć z całą pewnością komu tak naprawdę należy się tron i władza. oglądamy potyczki różnych rodów i osób zastanawiając się kto tu tak właściwie ma rację (bo stuprocentowej nie ma raczej nikt, i najlepiej gdyby tron wogóle stał pusty). jednak przedstawieni w serialu starkowie, jak i daenerys budzą cieplejsze uczucia i skłaniamy się bardziej w ich stronę. czy książka działa na podobnej zasadzie, jak chodzi o jej bohaterów? czy wogóle dobrze odbieram całą tą historię..? trochę się w tym gubię.. nie umiem niestety bardziej sprecyzować pytania, jeśli ktoś będzie w stanie jakkolwiek mi odpowiedzieć, będę wdzięczna.
pozdrawiam!
Jestem na razie po 3 tomach sagi.I moge ci rzeczywiście powiedzieć że Martin rzeczywiście bardzo faworyzuje Daenerys do objęcia żelaznego tronu.W jej rozdziałach jest zawsze sprawiedliwa,dobroduszna,miłosierna(choćby pomaganie ubogim czy uchodźcom),mądra i piękna.Żaden inny król takiego wsparcia od autora nie ma.Ale oczywiście moge się mylić bo wszystkich tomów nie czytałem.Tutaj mały spoiler ....osobićie popieram Stannisa,może działa pod wpływem Melisandre i jej "czarnej magii",ale juz wole jego niz kazirodcze plugastwa,Daenerys na czele .
Po piątym tomie Daenerys nie jest już tak cudowna i lubiana przez wszystkich. Czytając sage nie zauważyłem by ktoś był specjalnie "faworyzowany". Niektórzy budzą cieplejsze uczucia bo mają bardziej poukładane w głowie, bądź posiadają wartości które akurat dany czytelnik podziela i może się z danym bohaterem utożsamiać. Ale nie znaczy to iż te postacie mają z górki, wręcz przeciwnie.
Dana wcale tak faworyzowana nie jest,a sprawiedliwy to jest Stannis, a nie ona.
A co do faworyzowania to jest raz tak raz tak, choć jakbym miał zgadywać to Stannis lub Dana, lub Bran.
Karatos a wbrew pozorom Stannis nie działa tak mocno pod jej wpływem jakby mogło sie wydawać, no i sama Melisandre jest daleko od bycia złą, ale tego dowiesz sie później.
czyli koniec końców wychodzi na to, że książka jest jednak obiektywnie pisana, bo opinie są sprzeczne a bohaterowie różnie odbierani..
o stannisie na razie nie mogę mieć zdania bo jeszcze nie pojawił się w serialu, ale przez przypadek natknęłam się na spojler jakoby uznał starków za zdrajców i walczył zarówno przeciw lannisterom jak i nim właśnie, stąd moje pierwsze wrażenie dotyczące jego osoby było negatywne (zapewne dlatego, że darzę starków sympatią), no ale ciężko mi oceniac jego osobę po samych pogłoskach.
No bo Starkowie byli zdrajcami taka prawda. To Stannisowi przypada prawo do tronu (no po Aegonie i potem po Danie, ale o pierwszym nikt nie wie, a druga może być równie szalona jak jej ojciec).
no właśnie wiem, że przypada mu prawo do tronu NIBY ale z drugiej strony tron został odebrany przez jego brata targaryenom o ile się nie mylę, więc to 'prawo' to raczej takie 'półprawo', tak naprawdę tron powinien należeć się komuś, kto nie kieruje się własnymi pobudkami i dobrem, a także chęcią władzy, wiec wszyscy wydają się być nieodpowiedni do roli króla (no, może poza zabitym nedem i dany - wg moich własnych odczuć, PÓKI CO). ale ciężko mi tu dyskutować z ludźmi, którzy przeczytali co najmniej połowę sagi i znają dalsze losy bohaterów:) chodziło mi tylko o takie ogólne rozeznanie się czy wogóle można obiektywnie wyznaczyć właściwego, godnego następce tronu (no i czy autor książek go wyznaczył), ale jak i w fikcyjnym świecie tak i tutaj na forum wśród czytelników i oglądających serial widzę podzielne opinie co do tego także wygląda na to, że nie da się udzielić jednomyślnej odpowiedzi na to pytanie
Nie czytałam jeszcze "Tańca ze smokami", ale co do praw Stannisa, to nie są one takie małe, bo bodaj jego babka była z rodu Targaryenów, co zresztą mówi maester Aemon, że dlatego Melisandre widzi w nim nowe wcielenie Azor Ahai i tego, który przebudzi smoki, ale prawowitą następczynią tronu jest Dany, choć, jak widzę w piątym tomie pojawi się ktoś jeszcze.
Co do faworyzowania (jako takiego, nawet nie chodzi mi o ewentualną władzę), z pewnością można odnieść takie wrażenie do tych postaci, które mają najwięcej POV-ów, czyli głównie Bran, Arya, Jon, Sansa, Tyrion, Dany, itd., ale my czytelnicy/widzowie możemy mieć swoje odczucia, a Martin i tak zrobi, jak chce (byle tylko już nie wydłużał Pieśni, bo z trylogii zrobił się już siedmioksiąg).
A odnośnie tego, kto mógłby rządzić, pomijając prawo, to byłoby mi trudno powiedzieć, bo Dany póki co wszystko idzie ładnie i przyjemnie, ale trudno mi uwierzyć, żeby tak jej wszystko zawsze dobrze wychodziło. Stannis z jego bezwzględną sprawiedliwością? Greyjoyowie z kolei to łupieżcy, którym na wielkie władzy tam nie zależy. Starkowie to dzieciaki i wydaje mi się, że Martin ma dla nich inne role, więc nie jest to takie jednoznaczne. Jak dla mnie akcja następnych tomów raczej nie będzie się już tak koncentrować, kto ma mieć tron, ale raczej na przeżyciu Westeros - w końcu "zima nadchodzi".
Dlatego napisałem, że jest trzeci w kolejce, po dwóch bezpośrednich potomkach szalonego Tangaryena. A wbrew pozorom Dana wcale nie jest prawowitym nastepcą:)
Nie twierdziłbym, że faworyzowanie zależy od liczby povów, bo to zależy od ilości wydarzeń w danym miejscu w danym czasie. Takie povy Dany to niemalże kopanie leżącego w 5 tomie:) Już nie mówiąc o Jonie. Bran za to wyrasta na jednego z głównych bohaterów serii. No a sam Tyrion zawsze ląduje na 4 łapach (choć bywa, że do góry nogami w beczułce:)
A najlepszy władca? Aemon Targaryen (pomijając fakt jego późniejszej śmierci co wcale nie okazuje sie tak wielką przeszkodą), z żywych Stannis mimo wszystko (najlepiej na spółke z Daną, żeby równoważyć jego bezwzgledność i jej głupote).
Ja uważam, ze faworyzowany przez autora jest Jon Snow, (choć bynajmniej nie jako pretendent do tronu). Jestem po 4 tomie sagi, dla wyjaśnienia. Wszystko mu się przytrafia, ze wszystkiego wychodzi obronna ręką. Kiedyś użyłam takiego porównania, które podchwycili moi przyjaciele - że gdyby Jon Snow uczył się w Hogwarcie to zapewne jego imię też wyskoczyłoby z Czary Ognia.
Swoją drogą, bardzo irytuje mnie postać Snowa ;)
haha, taaak, akurat doszłam do tego ostatniego momentu z Jonem... Mimo wszystko mam nadzieję, że przeżyje, nie byłby to pierwszy raz, gdy ktoś niby zginął, a jednak jakimś zbiegiem okoliczności przeżył.... Postać była niesamowicie rozwinięta przez te wszystkie książki, no i wciąż nie dowiedzieliśmy się, kim byli rodzice Jona! :) Saga jest wspaniała, naprawdę nigdy nie wiadomo, czego można się spodziewać... I nikt tu nie ma łatwo, bez zbędnego patosu, każdy ma swój kielich do wypicia...
ja jestem z tych fanów, którzy nie wierzą, że ojcem Jona jest Ned ;) to by było za proste... ale kto tam wie tego całego Martina... wszystko jest możliwe... chociaż w to, że jego ojcem jest Rhaegar też nie wierzę...
jakby jeden żywy syn Rhaegara to mało było;d
W książce jasno można zauważyć schemat według którego po wyglądzie można rozpoznać pochodzenie i nieraz było twierdzone, że jon ma rysy rodu starków.