Do bólu przeciętny i schematyczny.

Tak naprawdę, to jest taki serial o niczym. Komik wziął napisał sobie scenariusz, wyprodukował i obsadził siebie w głównej roli, a dzięki Netfliksowi mógł toto upublicznić szerszej widowni – ot, taka autopromocja. Scenariusz lichy i schematyczny, a co za tym idzie – do bólu przewidywalny i nie potrafiący zaangażować. Głównego bohatera, ze względu na jego bucowatość, trudno polubić czy kibicować mu w drodze do przemiany. Elementy komediowe co prawda są, czasem nawet zabawne, ale toną w schematycznym dramacie/romansie. Co prawda niezgorzej to zrealizowane, dubbing ujdzie, głównie dzięki dobremu tłumaczeniu, a że da się to obejrzeć raptem w nieco ponad cztery godziny, to może być, gdyby się komuś nudziło. Tym niemniej znam ze sto lepszych sposobów na zabicie nudy niż oglądanie „Flaked”.

4
  • w pełni popieram , serial o dupie Marynie 3/10

  • Chyba inny serial oglądałeś jeżeli on jest przewidywalny

    • A co w nim nieprzewidywalnego? Kolejna opowieść o bucu, który przechodzi przemianę w dobrego, tak schematyczna i przewidywalna, że głowa mała. Wszystko inne jest do bólu przewidywalne i rozgrywa się według schematu: buc przez swoją bucowatość zaczyna tracić, potem ma wątpliwości, potem podejmuje szlachetną decyzję, nawet jeśli z nie do końca szlachetnych pobudek, zmienia się pod wpływem dziewczyny itd. Jedyne potencjalne zaskoczenie w tym serialu to ostatnie trzy minuty, kiedy Chip postanawia jednak dalej żyć w kłamstwie i stracić przyjaciela, zamiast się przyznać, chociaż Dennis i tak zna prawdę.

      • Pottero, informuj o spoilerze, bo możesz komuś popsuć zabawę ;)

        Ja pewnie jestem mało obiektywna, ale wydaje mi się, że zbyt ostra jest twoja ocena. Oczywiście rozumiem ją, ale już wyjaśniam dlaczego się nie zgadzam z aż taką krytyką.

        Ten serial rzeczywiście nie jest jakimś majstersztykiem fabuły i twistów akcji, ale wydaje mi się, że zdecydowanie lepiej ogląda się go w sytuacji, kiedy ktoś takiego człowieka zna, albo sam na własnej skórze doświadczył podobnych manipulacji. Na facetów może Arnett nie działa, ale serial jest właśnie o takim podstarzałym lowelasie, który posunie się do każdej niegodziwości, żeby utrzymać komfort, własnej pozycji. Zatem manipuluje wszystkimi wokół, a co dziwniejsze, nieźle mu to wychodzi i w rezultacie we własnym rozrachunku wygrywa. Moralne zero, ale kto w tych czasach jeszcze zastanawia się, co jest dobre, a co złe? Gdzie jest granica, której przekroczyć nie wypada?

        Jest tu sporo fajnych psychologicznych smaczków, jak na przykład to, że Chip tak bardzo potrzebuje podbudowywać swoje ego będąc guru AA ale nigdy nie patrzy sobie w oczy, nie przegląda się w żadnym lustrze.

        Jednak faktycznie, nie jest to serial dla każdego, bo bardziej skoncentrowany jest na emocjach niż akcji. Pamiętajmy też, że jest to kameralny i dość tani serial więc siłą rzeczy opiera się on na interakcji bohaterów i ich emocjach, które grają w połączeniu z emocjami i doświadczeniami widza. Jeśli widz ma takie nastawienie, że główny bohater jest bucem i najchętniej "wyrzuciłby go ze znajomych", to rzeczywiście całość nie ma prawa działać. Ale jeśli na przekór wszystkiemu darzysz Chipa sympatią, bo jest przystojniakiem i ma dobrą bajerę, tylko życie mu się nie układa... to wchodzisz w tę zabawę jak baranek na rzeź. ;)

        Myślę, że fabuła jednak potrafi delikatnie zaskoczyć i wciąż to dzieło miłe dla oka i ucha :)

        • Cały temat jest oznaczony jako zawierający spojlery, bo pojedynczego komentarza nie da się tak oznaczyć, tak więc czytelnicy zostają ostrzeżeni :).

          I nie, nie darzyłem Chipa ani krztyną sympatii, bo jego postać została napisana tak, że denerwuje przez cały czas i życzyłem mu, żeby w końcu dostał za swoje – co w sumie jest pewnym osiągnięciem, bo bucom z reguły się kibicuje w ich drodze do przemiany, a nie życzy im jak najgorzej. Za przystojniaka też go nie uważam, nie w moim typie :P.

          Na dobrą sprawę przemęczyłem te osiem odcinków ze względu na dubbing, żeby sprawdzić, jak się prezentuje całościowo, bo chociaż głosy, a zwłaszcza Wieczorek, były kiepsko dobrane, to jednak niezłe tłumaczenie podciągało polską wersję.

          • Nie wiem, czy jest oznaczony jako spoiler, bo normalnie istnieje informacja: Uwaga Spoiler! Ten temat może zawierać treści zdradzające fabułę. A w Twoim poście takiego oznaczenia nie ma. Dlatego pozwoliłam sobie zwrócić na to uwagę.

            Co do buca. No właśnie, chciałbyś, żeby dostał za swoje, a buc obrasta w piórka, wciąż jest guru AA, odbił koledze dziewczynę, nie ma poczucia winy i muzyka gra. No, może się będzie musiał wyprowadzić z domu matki Dennisa, ale kto wie. Najwyżej zamieszka w klicie nad sklepem. Marynarki raczej nie odda.
            Bohater nie przechodzi żadnej przemiany, tylko jeszcze bardziej ślizga się po relacjach i lawiruje, żeby wyjść na swoje. Rzygać się chce, a i tak wiemy, że takich typów i typiar w świecie jest na pęczki.

            Ale oczywiście rozumiem, że ta konwencja może na Ciebie nie działać. I w sumie może nawet i lepiej. Z pewnością zdrowszyś ;)

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię