Wiele nielogiczności, wiele zjawisk w polskiej piłce nie występujących.
Zaczynając od wyboru PRL Areny w Jastrzębiu na stadion, jakby w promieniu 100 kilometrów nie było 10 lepszych obiektów. Główny bohater - denny, drewniany i nijaki. Pomijając fabułę, gdzie chłop hoolsem zostaje z marszu, po godzinie treningu, a 2 wrogie ekipy handlują ze sobą szajsem... Gdzie tak jest? Wisła z Cracovią robią ze sobą interesy? ŁKS z Widzewem? TSP z Beksą? Igloopol z Wisłoką? Zagłębie ze Śląskiem?
Serial sprawia, że Furioza wydaje się być dokumentem, a jedyne co ratuje "Kibica" to gra Jankowskiej.