Prawdziwa przyczyna odejścia Agnieszki Pilaszewskiej z serialu

Krąży wiele mitów na temat odejścia Agnieszki Pilaszewskiej z "Miodowych Lat". Najpopularniejszy jest ten, że Cezary Żak szantażował producentów, że albo zatrudnią jego żonę, albo on odejdzie. To jest wierutna bzdura, bardzo krzywdząca dla Cezarego i Kasi. Zgadzam się ze zdaniem, że Kasia - delikatnie mówiąc - nie poradziła sobie z rolą Aliny. Na drugim biegunie była Agnieszka Pilaszewska, która zagrała tę postać niemal idealnie. Ciepło aż biło z ekranu, kiedy się pojawiała. Nie zmienia to faktu, że warto wyjaśnić okoliczności jej odejścia.

Zamieszczam odpowiedzi samego Artura Barcisia (serialowego Norka) na ten temat (źródło: oficjalne forum Artura Barcisia, forum.barcis.pl):

Pytanie: Jak odebrał Pan zmianę aktorki (Aliny)?
Artur Barciś: To była bardzo dramatyczna i trudna decyzja. Kontynuowanie serialu z Agnieszką Pilaszewską było niemożliwe (o czym nie chcę pisać) i Polsatowi wydało się, że jeśli żonę Karola zagra żona aktora grającego główną rolę, to będzie najwłaściwsze wyjście z sytuacji. Wyszło, jak wyszło, ale i tak uważam, że Kasia zachowała się bardzo bohatersko, podejmując wyzwanie.

Pytanie: Jaki był powód odejścia Pilaszewskiej z obsady serialu?
Artur Barciś: Wielokrotnie deklarowała, że nie chce już grać w ML i producenci przychylili się do jej prośby.

Pytanie: Z którą "Aliną" Lepiej się Panu współpracowało?
Artur Barciś: Nie ujmując nic z talentu "pierwszej Alinki", ma bardzo trudny charakter, więc z drugą pracowało się lepiej.

Pytanie: Czy Cezary Żak zażądał od scenarzystów, żeby rolę Aliny grała jego żona i zagroził tym, że odejdzie z serialu, jeśli jej nie zaangażują?
Artur Barciś: Po raz tysięczny powtórzę, że TO NIEPRAWDA. Pan Żak był akurat przeciwny. Polsatowi wyszło po prostu, że zabawnie będzie jak żonę Karola (skoro nie ma innego wyjścia) zagra żona Cezarego, bo przypadkowo jest też aktorką.

53
  • Dzięki za wyjaśnienie!
    Zawsze mnie to nurtowało!

  • Według mnie fakty łączą się w dość logiczną całość jeśli przestudiujemy listę odcinków oryginalnych i listę odcinków dopisanych przez polskich twórców. "Własne" scenariusze były po prostu kretyńskie i nieśmieszne. Poziom pisania scenariuszy spadł dramatycznie i jeśli Pilaszewska odmawiała dalszej gry w serialu mniej więcej właśnie po tym gdy skończył się oryginał to sprawa jest oczywista i podjęła bardzo dobrą decyzję. Obecnie lecą powtórki na Polsacie 2, miałem trochę czasu do analizowania i po 50 odcinkach po prostu nie da się już tego oglądać. Zwyczajnie zabawne postacie Krawczyków i Norków stały się po prostu kretyńskimi postaciami z IQ ameby. Alinka z kochającej i sympatycznej żony z błyskotliwymi ripostami stała się wiecznie rozgoryczoną zrzędą, która już tylko wyłącznie warczała na Karola. Nie dało się jej lubić. Norek chyba przeszedł lobotomię bo humor i urok zamieniono mu na niedorozwinięcie umysłowe, ciągłe kretyńskie nieporozumienia no i Karol... Karol stał się na zmianę męczennikiem, teatralnym krzyżakiem, wiecznie nierozumiejącym niczego facetem, a żarty opierały się już tylko na psychicznych nieporozumieniach. Kompletnie nieśmiesznych i niedorzecznych.
    Tematyka zamieniła się z rodzinnych, zawodowych i egzystencjalnych przygód przeciętnych ludzi w serial science-fiction, fantasy i dramatu. O Całkiem Nowych Miodowych Latach już nawet nie wspominam.

    Czyli - tylko Pilaszewska potrafiła w porę ze sceny zejść i miała rację.

    • Zgadzam się z Tobą w 100% i mam podobną teorię. Dodam, że w jednym z wywiadów z Agnieszką Pilaszewską czytałem, że telewizja ją zawiodła. Mam dokładnie to samo zdanie, że "własne" scenariusze Miodowych Lat były durne. Niektóre odcinki były lepsze, inne gorsze, ale wszystkie odstawały od tych opartych na amerykańskim scenariuszu. Widać, że były robione na szybko i postacie odarto z osobowości. Norek raz był całkiem mądry, by w kolejnej scenie okazać się totalnym idiotą. O ile do pewnego momentu świetni aktorzy potrafili ukryć mieliznę scenariuszową, tak w pewnym momencie to się zmieniło. Cezary Żak i Artur Barciś przestali grać, a zaczęli się mizdrzyć. Kiedyś czytałem, że scenarzyści postanowili sprawić, żeby serial był bardziej przyjemny, lekki i familijny. To by się zgadzało. Karol i Tadzik zaczęli w irytujący sposób wyrażać złość. Przedtem - zwłaszcza Karol - świetnie grał negatywne emocje. W nowszych odcinkach ta złość jest już ugłaskana, stłumiona. Czyli, podsumowując moją opinię o Miodowych Latach - najpierw było bosko, potem siadł scenariusz, potem do kompletu umarło aktorstwo.

    • Okazuje się więc, że w niektórych przypadkach dobrze, że bazujemy na sprawdzonych formatach serialowych.

    • zgadzam się w 100%, ja osobiście oglądam tylko odcinki z Pilaszewską, z Żakową niestety przełączam a co do Nowych Miodowych Lat to nawet nie wiem jak się cały serial skończył bo tego nie dało się oglądać.

      • No i tak to jest z malkontentami....nie lubi, ale nie obejrzał. Nie wie o czym nie wie jak grali, a dyskutuje. I po co? W jakim celu ta czcza dyskusja czy dobrze zagrała czy żle jak połowa nie obejrzała odcinków, bo wyłączali te z Żakową...hahahaha. Polacy już tak mają. Uważam, że Katarzyna Żak zagrała inaczej, ale nie można jej porównywać i krytykować. Za rolę w setialu Ranczo powinna dostać telekamerę i nikt jej nie dał, a wielka szkoda, bo ma kobieta talent. Wielki talent i świetną pamięć.

        • Ja obejrzałem wszystkie odcinki i z Agnieszką, i z Kasią. Mogę się zatem wypowiedzieć czy znajdziesz inny argument zabraniający wyrażania opinii? Poza tym z jakiegoś powodu jednak ludzie przełączali. To nie jest tak, że początek każdego odcinka Kasia niszczyła swoim "aktorstwem", by potem w trakcie odcinka rozkwitać jak Meryl Streep. Jej rola w Ranczu jest moim zdaniem równie słaba, co w Miodowych Latach, ale w Polsce lubi się role takich wydurniających się głupków (z całym szacunkiem do Cezarego Pazury za 13-ty Posterunek i za większość ról Jima Carrey'a, bo wydurniać się też można prześmiesznie). No i na koniec - co to znaczy, że Kasia ma "świetną pamięć"? Bo chyba ze śmiechu walnę z tego argumentu xD

    • Po pierwsze bzdury. Oryginalnych odcinków jest 155 plus około 20 specjalnych. Mówię tu oczywiście o bazowej serii The Honeymooners, nie wnikam w Second itd. Nijak ma się to do Twojej teorii, że pierwszych 50 odcinków bazuje na amerykańskim scenariuszu a potem zostały dopisane przez polskich scenarzystów. Bzdura. Polecam forum Artura Barcisia, wspominał o scenariuszach, kopiować jego wypowiedzi nie będę.

      Po 50-siątym odcinku nie da się tego oglądać? Serio? Kolejne bzdury...
      Kultowy odcinek nr 66, Rodzina Patologiczna? Kanalersi? Bar szybkiej obsługi? List z Nigerii? wymieniać dalej?
      To są według Ciebie słabe odcinki, których nie da się oglądać?

      Tak jeszcze do Twojej wiadomości, odcinek List z Nigerii występuje też w amerykańskiej serii, w sezonie bodajże 6 lub 7-mym.

      • O mój Boże... :)
        W takim razie proponuję to zgłosić do twórców, zmienić wszelkie wpisy w bazach seriali, Wikipedii itd a następnie również przyłożyć lód do głowy :) No i oczywiście przekonać do tego wszystkich widzów, którzy do tej wypowiedzi byli w błędzie, o perunie

        • Bzdurą, że po 50-tce jest mnóstwo kultowych odcinków to też w wikipedii wyczytałeś? :-)

          Pokaż mi jeszcze w tej wikipedii, że pierwsza 50-tka była pisana wg. oryginalnych scenariuszy a pozostałe to wymysły naszych scenarzystów.



          • Naprawdę, uderzyłeś z taką ripostą bez upewnienia się, że aż nie chce mi się wysilać z podawaniem linów. Polecam Ci w pierwszej kolejności listę odcinków oryginalnych Honeymooners oraz wpisz sobie je na Youtubie - wszystkie są dostępne i możesz sobie obejrzeć każdy z nich i porównać. Co więcej, ja przypadkiem się nawet natknąłem na jeden odcinek, Yogiego którym się inspirowali oryginalni twórcy (hmm, albo na odwrót), a następnie Miodowe Lata :) bodajże był to odcinek z sygnetem.

            Oryginalne Honeymooners liczyło 39 odcinków i jest to absolutny trzon Miodowych Lat jako sukces. Cała reszta to TOTALNY antywarsztat scenopisarstwa i kompletna improwizacja na najtańszych patentach, które próbowali wyrywczo powtórzyć polscy twórcy. Owszem, kilka razy trafiło się, że tak powiem ślepej kurze ziarno, jak mecz Legii czy piosenka Renifera, ale to były tylko wyjątki. I właśnie dlatego przygoda z Miodowymi Latami skończyła się tak szybko a widzowie zwyczajnie przestali od pewnego momentu to oglądać. Bo nie dało się tego oglądać i to uwłaczało inteligencji nawet jak na sitcom.

            A że Barciś i Żak bronią i głośno nie przyznają wprost co się wydarzyło? To podpowiadam Ci, że nigdy by im nie wypadało, bo wciąż przyjaźnią się i pracują przy kolejnych produkcjach z tymi samymi twórcami. Chociaż Żak gdy wypowiada się o Miodowych Latach to zawsze pośrednio zaczyna temat o scenariuszach, pomysłach i to wystarczy za odpowiedź.

    • To akurat nie do końca prawda. "Pieśń strudzonego renifera" była nieśmieszna? To też oryginalny polski odcinek. "Mecz derbowy" był nieśmieszny? "Język ciała", "Partia", "Bjorn Bergenstrup", "Romeo z W(e)ronek", "Copywriterzy", "Dola idola", "Wspólny wróg" i "Wielkie manewry" były akurat bardzo udane, ale faktem jest, że reszta tych nieopartych o oryginalne scenariusze rzeczywiście już bardziej przypominała typowe polsatowskie produkcje komediowe, których nie trawię. Nawet wydawało się, jakby postacie Karola i Norka były nieco inne niż poprzednio.

    • Tyle, że Pilaszewska grała do 93 odcinka bodajże. Zadawałoby to kłam twojemu twierdzeniu, iż zeszła w porę. Dla mnie właśnie do tego czasu Miodowe Lata trzymają poziom, chociaż sporo scenariuszy jest pisanych przez polskich scenarzystów. Tutaj jest podana lista odcinków wraz z oryginalnymi odpowiednikami: https://pl.wikipedia.org/wiki/Lista_odcink%C3%B3w_serialu_Mi...
      Jak widać, po 50. odcinku też sporo polskich bazowało na oryginale. Na Filmwebie podane jest, że The Hooneymoners ma 156 odcinków. Ciekaw jestem czy pozostałe odcinki różniły się od 39 z pierwszego sezonu.

  • Taka jest prawda. Wystarczy obejrzeć jakikolwiek dostępny w sieci wywiad z panią Agnieszką Pilaszewską by przekonać się jak trudną w obyciu ma ona osobowość. Jestem przekonany, że pomiędzy nią a pozostałymi członkami obsady nie było specjalnej chemii. Paradoksalnie jednak tym większy należy się jej szacunek, że potrafiła stworzyć zupełnie odmienną od prawdziwego ,,ja" postać, zaś całej obsadzie pokłony, że ową chemię potrafiła wydobyć w sytuacji scenicznej.

    Co do rzekomego spadku jakości scenariuszy - osobiście oglądałem całą serię dziesiątki razy, większość odcinków znam już niemalże na pamięć jednak nic takiego nie odczułem. Ba, dla mnie niezauważalny jest wręcz moment kiedy kończą się odcinki realizowane na bazie scenariuszy adaptowanych a zaczynają na bazie oryginalnych. Oczywiście serial z biegiem lat ewoluował - to naturalne. Aktorzy poczuli się już niemal zupełnie swobodni w kreowanych przez siebie postaciach, toteż miało to wyraźny wpływ na grę. Najwyraźniejszą zmianą była na pewno zmiana zachowania u Tadka, który rzeczywiście z biegiem lat stawał się coraz głupszy i naiwny. Mi osobiście jednak to nie przeszkadzało, zwłaszcza że Norek od początku większą inteligencją i nie grzeszył i przeważnie był zdominowany przez sprytniejszego Karola. Poza tym oczywiście wielkim nieporozumieniem było zaangażowanie pani Żak, niestety popsuła ona postać i z kochającej, ciepłej żony Karola nie pozostało niemalże nic. Jednakże ogólnie nie zgadzam się z twierdzeniami, że w którymś momencie serial wybitnie się popsuł. Jeśli to nastąpiło to dopiero przy głupiej próbie reanimacji historii pod nazwą ,,Całkiem nowe lata miodowe". To był faktycznie zupełnie niepotrzebny twór.

    • Co ciekawe, Artur Barciś uważa, że "Całkiem nowe lata miodowe" to dobry serial, ale zepsuty długością (a raczej krótkością) odcinków i długimi reklamami. Twierdzi, że kiedyś zrobili eksperyment: posklejali kilka odcinków w całość, wycięli reklamy i rzekomo powstała interesująca całość. Zupełnie się z tym nie zgadzam, bo w tym serialu spaprano o wiele więcej. Ilekroć widzę fragment "Całkiem nowych" w telewizji, wkurza mnie ten serial. To nieznośne mizdrzenie się (które pojawiło się już wcześniej - gdzieś bliżej niż dalej końca Miodowych Lat), licha muzyka, nieciekawy scenariusz, brak dynamiki, okropna czołówka i grafiki - można wymieniać bez końca.

    • użytkownik usunięty

      ten serial zawsze był smutny i przygnębiający, jesli głębiej się mu przyjrzeć. Mam nadzieję, że takich ludzi jak Karol czy Tadek jest jak najmniej,

      • Oczywiście, jeśli odsunąć wszelkie akcenty komediowe i spojrzeć na fabułę krytycznym okiem to wyłania się nam straszny obraz. Karol to apodyktyczny choleryk, megaloman, egoista i przebrzydły lizus. Swojego głupkowatego ,,przyjaciela" wykorzystuje właściwie wyłącznie do własnych interesów, a ten - na domiar złego - jest gnębiony przez żonę furiatkę, która tylko marzy by zdradzić go z innym facetem. Do tego dochodzi jeszcze cwaniaczkowaty, nowobogacki dyrektor Marszałek z zoną kretynką, sąsiad - alkoholik, degenerat i przestępca, no i okropna, złośliwa teściowa, która potrafi jedynie kpić z wagi swojego zięcia. Co ciekawe jedyną pozytywną postacią w takim kontekście jawi się Alina. Ona wydaje się być rozsądną realistką niepragnącą od życia jakiś wielkich luksusów i cieszącą się każdym małym szczęściem, które ją spotyka. Do tego starająca się chłodzić idiotyczne pomysły męża udanymi ripostami, ale zarazem wspierająca go w trudnych chwilach. Niestety Alina jest taką jedynie w interpretacji Pilaszewskiej, pani Żak zrobiła z niej kolejną negatywną postać do kolekcji - zgorzkniałą, infantylną żoneczkę niezadowoloną z życia i wrogo nastawioną wobec męża.

        Gdybyś ktoś przeczytał powyższy opis nie oglądając wcześniej serial uznałby, że mowa o jakimś dramacie obyczajowym. Dlatego należy pamiętać, aby seriali komediowych nie brać 1:1, gdyż zawsze są one wynaturzone, skarykaturyzowane i na pierwszym miejscu stoją w nich nie problemy etyczno-psychologiczne, a po prostu... komizm.

        • Twój opis wynaturzył i wyolbrzymił gdy scenarzyści nie poradzili sobie po skończeniu się pierwowzoru. Całe pierwsze 50 odcinków miało zwyczajnie sympatyczną atmosferę. Wady Karola miały jedynie wymiar komiczny, riposty Ali trafne ale jedynie błyskotliwe i zabawne, bez goryczy, Danka pilnowała Tadzia z miłością i to była ogromna umiejętność amerykańskich scenarzystów, że potrafili napisać niezwykle wyraziste postacie zachowując format sitcomu i komedii.

          Natomiast polscy scenarzyści postanowili zrobić z tych scen dramat. Ala z Danka w każdym odcinku miały już "pianę na ustach", warczały bez żadnego wytłumaczenia, Karol swych niedoskonałości już nie przekładał na zabawne sytuacje a na jakąś okropnie teatralną i męczeńską tragedię. Te monologi szekspirowskie, te strajki z potem na czole i 5 dniowym zarostem, te odrealnione pomysły wybiegające kilometr poza kamienicę i rzeczywistość, te płytkie i proste żarty bez żadnego sensu i złożoności, bez następstw, bez sensu i przede wszystkim smaku. Można tak wyliczać i wyliczać. Nie wiem jak to w ogóle może być możliwe, żebyś tego nie zauważył rzekomo znając na pamięć. Miodowe lata do 50-60 odcinka i te powyżej 60 to są kompletnie dwa kompletnie inne seriale tylko z tymi samymi (choć trudno uwierzyć) aktorami. To wszystko.

          • Paradoksem dla mnie jest to, że te nowsze odcinki usiłują właśnie być.. bardziej sympatyczne. Mieszkanie Krawczyków ma cieplejsze barwy, aktorzy tłumią okazywanie negatywnych emocji. Wyszło odwrotnie, bo scenariusz stał nieznośny. Bardzo trafne spostrzeżenie z tą "pianą na ustach".

            • z tym się chyba nie zgodzę. Pojawiało się zdecydowanie więcej seksistowskich żartów, które dzisiaj by wręcz nie przeszły w tv. Był odcinek, gdzie Karol był oskarżony o znęcanie się nad Alą i że jest patologicznym potworem. Był zdesperowanym stajkowiczem, który zabarakydował się w biurze zajezdni udając jakiegoś Wołodyjowskiego albo Wallenroda (swoją droga widać u reżysera przez cały serial zapędy do nudnych teatralnych i lekturowych klimatów, co chwilę poezja śpiewana, Krzyżacy, itd itd) tylko przecież to są jakieś bzdury gdy się robi sitcom. Nagle ni stąd ni z owąd Karol uważa Marszałka za jakąś największą gnidę i życzy mu śmierci w męczarniach, kiedy przecież zawsze mieli serdeczne relacje a sam dyrektor był przez pierwowzów nadwyraz sympatycznym i przyjacielskim dyrektorem, nie było żadnych powód by go Karol nienawidził.

              Acchhh, można tak mówić i mówić na temat tego jak zepsuto serial, szkoda strzępić ryja :)

        • Twoja wypowiedź brzmi interesująco i namawia do refleksji nad serialem.

        • racja w 100% , lepiej bym tego nie napisał , serial jest fenomenalny.

  • Była za dobra i wiedziała, kiedy powiedzieć dość.

  • To było dawno, ale pamiętam, że ówczesne gazety kolorowe pisały o przyczynach odejścia Pilaszewskiej z serialu i z tego co kojarzę, to głównie chodziło o jej ciężki we współpracy charakter, natomiast szczegółów nie pamiętam, bo byłem wtedy jeszcze smarkaczem :)

  • w wywiadzie Małgorzaty Piwowar, pani Pilaszewska przyznaje, że została wyrzucona z ML. Szkoda, bo to był super serial zanim pani Żak nie zastąpiła prawdziwej Aliny

  • Pilaszewska ma strasznie trudny charakter, jest dosyć niesympatyczna. Moja klasa miała kiedyś z nią takie krótkie spotkanie po jakimś spektaklu. Na każde pytanie, nawet bardzo ciekawe, odpowiadała zdawkowo i ze zniecierpliwieniem. Gra trochę diwę. Myślę, że sama odeszła z serialu.

    • Jej trudny charakter został już potwierdzony przez kilka osób, w tym Barcisia i samą zainteresowaną. Ale raczej sama nie odeszła. W jednym z wywiadów podkreśliła, że producenci ją wyrzucili, cytuję: "Telewizja Polsat ciągle powtarza ten sitcom, a to znaczy, że ludzie chcą go oglądać. Ale harówa przy nim była, nie powiem, tydzień pracy uwieńczony całodziennym nagraniem. A potem chyba dostałam szajby, skoro mnie wyrzucili".

  • Odeszła czy jej podziękowano to bez znaczenia. Oglądam odcinki z K. Żak i uważam że są równie zabawne jak te wcześniejsze.

  • A ona nie odeszła, bo jest córka ciężko chorowała?

    • Pewnie to wszystko się na siebie nałożyło. Być może Agnieszka była nie do zniesienia przez stan córki, być może to taka jej wymówka, a może wszystko razem się złożyło. Charakterek to Agnieszka na pewno ma, bo nawet w wywiadach wypada niezbyt sympatycznie. Mimo wszystko należy jej się dużo szacunku za świetnie odegraną postać Alinki.

  • I już widać kłamstwo najpierw Barcis odpowiada " Kontynuowanie serialu z Agnieszką Pilaszewską było niemożliwe (o czym nie chcę pisać) " a za chwile na pytanie " Jaki był powód odejścia Pilaszewskiej z obsady serialu?
    Artur Barciś: Wielokrotnie deklarowała, że nie chce już grać w ML i producenci przychylili się do jej prośby."
    No to nie mogła grać bo inna rola bo chora ? czy nie chciała już grac bo to dwie rone rzeczy. I wiadomo ze klamią bo barcis o żaku nie bedzie zlych rzeczy mowil. Prawda jest ze Szantazowal ze zona ma zagrrac,

    • To nie są wypowiedzi z jednego wywiadu, tylko z różnych tematów na forum, pewnie z dużym odstępem czasu. To szantażowanie ze strony Cezarego Żaka wydaje mi się absurdalną teorią, poza tym nawet gdyby jakimś cudem to miałoby miejsce, to nigdy byśmy się o tym nie dowiedzieli, bo niby skąd? Zresztą aktorów nie wymienia się w serialach w taki sposób.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię