Wielu tego nie dostrzega, ale to jest arcydzieło.

Tak jak w temacie. Fenomen tego serialu polega na tym, że jest ponadczasowy. Sporo seriali komediowych, albo skeczów, stand-upów, które chcą nas rozśmieszyć poruszają temat polityczny, albo obecnej sytuacji w kraju. Nie mam nic przeciwko, ale na przykład ktoś, kto znajdzie takie skecze w internecie, nie będzie za bardzo wiedział o co chodzi, bo to jest komizm w określonym czasie. Miodowe lata zdecydowanie przewyższają to wszystko - za sto lat również będzie ludzi to śmieszyć, bo tam są żarty "czasowe". Brak chamstwa, wulgaryzmów. Dialogi i monologi są przemyślane co do ostatniej kropki. Niesamowita gra aktorska, bardzo wysoki poziom. Oprócz nowej Aliny, ale już nie będę się nad nią pastwił - reszta mistrzostwo Świata. Świetnie dobrane charaktery.

Najlepszy, polski serial komediowy w historii. Najprawdopodobniej już drugiego, aż tak fenomenalnego nie będzie. Czysty komizm i absurd.

Tak teraz już poza tematem zapytam - top3 waszych ulubionych odcinków i top3 najgorszych?

Najlepsze:
1. Rodzina patologiczna,
2. Mecz derbowy,
3. Pieśń strudzonego renifera.

W sumie sam sobie zrobiłem pod górkę, bo mam jeszcze kilka "asów" w rękawie. Lewa forsa, Smak wolności, TV or not TV, Sprawa wielkiej wagi, Gwiazda reklamy, Wariackie papiery, Walka płci, Kanalersi, Copywriterzy, Nowy hymn - to również odcinki stojące na bardzo wysokim poziomie. Reszta jest zabawna, a niektóre - bardzo słabe, moim zdaniem:

Najgorsze:
1.Krzyżacy,
2. Nowa twarz,
3. Kolędnicy.

Bardziej się na nich męczyłem niż bawiłem. Niemniej jednak serial to istne arcydzieło.

8
  • Najlepsze:

    1.Tv or not tv
    2.Smak wolności
    3. Kit Show

    Najgorsze:

    1. Krzyżacy
    2.Płyn na porost włosów
    3.Koniec świata

    Generalnie trudno się zmieścić w TOP 3 najlepszych odcinków, bo ja mam więcej swoich ulubionych, np. Ciocia Jadzia, Przepraszam cię, Napad, Bar szybkiej obsługi, Gwiazda reklamy, Wróżka, Sprawa dla detektywa, Rodzina patologiczna, Bar szybkiej obsługi, Kanalersi i Ukryte kamery. Zgadzam się ze stwierdzeniem,że serial jest ponadczasowy. Gra aktorska jest na bardzo wysokim poziomie. Drugiego takiego już nie będzie. Ten jest jedyny w swoim rodzaju. Osiągnął już pełnoletność, a wciąż bawi. Karol i Tadek byli jak Flip i Flap. Ciągle się kłócili i obrażali na siebie, a nie mogli bez siebie żyć. Lubiłam też Kurskiego i matkę Aliny. Jej wzajemne dogryzanie sobie z Karolem- mistrzostwo świata!! Jak większość ludzi uważam,że pierwsza Alina była lepsza od swojej następczyni, ale mimo nieudanej zmiany "twarzy" nadal darzę sympatią ten serial. Są odcinki, które mi się nie podobały, ale to są tylko wyjątki od reguły. Uważam,że średnia 7,0 jest za niska. Miodowe lata zasługują na wyższą!

    • Dziękuję za szybką odpowiedź. Fajnie, że ktoś tutaj jeszcze zagląda. To prawda, jest mnóstwo, fajnych odcinków. Tylko w sumie... Możliwe, że każdy jest genialny, bo mój znajomy np, odcinek pod tytułem "Krzyżacy" wymienia pośród najlepszych. Także humor dobrany pod każdego, jeden odcinek danego osobnika bardziej bawi, drugi mniej.

      Co do gry aktorskiej, to prawda. Fenomen, po prostu fenomen. Nie wyobrażam sobie innego aktora na miejscu Karola Krawczyka, Tadeusza Norka i nawet na miejscu Pani Grzelakowej czy Doktora Zawiszy. To wszystko jest tak świetnie dobrane.

      Myślę, że ten serial zabłysnął też faktem, że człowiek, który to ogląda - utożsamia się do sytuacji w Miodowych latach. Mam na myśli fakt, że są to prości ludzie. W dzisiejszych serialach każdy, główny bohater jest zazwyczaj bogaty, ma piękny dom i jest szefem jakiejś firmy. Tutaj natomiast... Tramwajarz i kanalarz. Najzwyklejsi, ale jednocześnie niezwykli.

      Można też szukać dłuższej głębi, jeśli chodzi o charaktery. Sporo paradoksów. Na przykład, Pan Kurski - stawiany w złym świetle ze względu recydywę, miłość do alkoholu i tym podobne, a jednocześnie jest jedną z najinteligentniejszych postaci w tym serialu. Na dodatek - znowu paradoksalnie, ma grację i kulturę osobistą, oraz, w przeciwieństwie do głównych bohaterów - ogromny szacunek do kobiet. Fajnie to wszystko dobrane.

      Niedawno skończyłem oglądać wszystkie odcinki - pierwszy raz w życiu. Łyknąłem je w niecały miesiąc i za jakiś czas ponownie mam zamiar do tego wrócić. Dla mnie mistrzostwo i klimat... Nie do podrobienia, tak po prostu.

      • Niektóre podstrony mam wrzucone w ustawieniach do obserwowanych, stąd też moja szybka odpowiedź. Generalnie wszystkie odcinki Miodowych lat uważa,że za świetne. Fakt, jest parę gorszych i mniej śmiesznych, ale to nie skreśla serialu w moich oczach. Wystawiłam mu na filmwebie z czystym sumieniem i bez wahania 10/10. W pełni na to zasłużył. Naprawdę potrafi rozśmieszyć. "Czego stoisz na torach, czego stoisz na torach?!"-mistrzostwo świata! :) Nawet mojemu ojcu ten serial się podoba. On nieznosi polskich seriali, ale ten polubił. Przypadł mu do gustu.

        Swego czasu oglądałam ciągle powtórki na polsacie 2 w porze obiadowej. To nic,że większość odcinków już widziałam wiele razy. Sprawiało mi to przyjemność. Jak wyżej- lubiłam także oprócz głównych bohaterów, Kurskiego i matkę Aliny. Kurski jak słusznie zauważyłeś- był pokazany z dwóch stron. Z pierwszej jako "zły" ze względu na "miłość" do alkoholu, tatuaże na ciele, pobyt w więzieniu itp. Zaś z drugiej paradoksalnie jako "dobry"- wysoka kultura osobista i szacunek do kobiet. Uwielbiałam sceny jak matka Aliny i Karol sobie wzajemnie dogryzali. Zostało to pokazane w zabawny sposób. Serial nieco stracił po zmianie Aliny. Jak większość ludzi uważam,że Pilaszewska lepiej grała i bardziej pasowała do roli. Żakowa nie miała tego "czegoś". No, ale na pewno na swój sposób starała się. Nie miała łatwego zadania. Musiała zastąpić aktorkę, która grała od 1 odcinka i przejąć "pałeczkę". Dodatkowym utrudnieniem był fakt,że była prywatnie żoną Żaka i tym samym zaczęły się rodzić plotki i domysły pt:"dostała rolę po znajomości, bo odtwórca roli Karola był prywatnie jej mężem". Nie zagłębiałam się zbytnio w ten temat, ale wiem, że wiele wersji wydarzeń w tej sprawie krąży po internecie.

        Ten serial jest jedyny w swoim rodzaju. Drugi taki już nie powstanie. Ma swój klimat. Mimo,że ma już 21 lat to jakby się nie starzeje. Gra aktorska jest tutaj na najwyższym poziomie. Karol i Tadek byli jak Flip i Flap. Tadek był prawdziwym przyjacielem dla Karola, mimo że tamten nie ukrywajmy nie zawsze był fair w stosunku do Norka. Np.w odcinku " Tv or not tv"- obiecał,że nie będzie się śmiał z tego,że Tadek lubił kreskówki, a gdy ten wyszedł to Karol się śmiał na cały głos. Wiele razy był opryskliwy i wredny. A jednak Norek go nigdy nie opuścił.

        Po prostu uwiebiam Miodowe lata ;) to mój ulubiony serial komediowy.

        • To prawda. 10/10 to prawidłowa ocena. Oczywiście, każdy z nas ma inne poczucie humoru, ale myślę, że każdego, bez wyjątków chociaż jeden odcinek by bawił, albo nawet jedna scena.

          Tak, ja również w telewizji oglądałem, ale nie chronologicznie. Wiadomo, że to sitcom, więc chronologia najważniejsza nie jest, ale zacząłem w końcu oglądać po kolei. Mam wrażenie, że sezony 2-4 są najlepsze. 5/6 to wiadomo, nowa Alinka, a 1... Takie wprowadzenie. Żarty, docinki, dialogi na wysokim poziomie. Nie wiem czy pamiętasz scenę w Copywriterzy, jak Tadek przyprowadził Piniola, takiego rockmana, a Karol "Co to weszło?". Parsknąłem na cały głos.

          Gra aktorska niesamowicie urozmaica i ubarwia humor serialu. Ile razy już same miny, albo zachowania nas śmieszyły. Co do samych odcinków, to pełna zgoda, znam już wszystkie na pamięć, ale i tak kusi. Czasem przewijałem, żeby obejrzeć jeszcze raz śmieszną scenę.

          Tak, Karol miał więcej negatywów jak pozytywów, ale wydawał się bardziej ogarnięty od Tadka - w sumie, taki był. Na dodatek i tak miał dobre serce, bo chcąc, nie chcąc - potrafił się przyznać do błędu (zazwyczaj na końcu, większości odcinków). Kilka razy go oszukiwał, albo naśmiewał się z niego, ale mimo wszystko nadal bardzo się lubili.

          • Tak, pamiętam tą scenę. Chodziło o tego faceta co chciał kupić od nich refren piosenki. Miał taką dziwną, nietypową fryzure.

            Z nową Aliną bardzo lubię odcinek Dola idola Kojarzysz? Śmiałam się na cały głos, kiedy oni w kuchni przy stole wymyślali piosenki. Tadek wymyślił:"Gdzie żeś ty bywał czarny barani". Świetne! Mina zmęczonego Karola pomysłami Norka, który przed chwilą się na niego wydarł - bezcenna! Nie umiałam się nie śmiać. Oni we dwoje zawsze mieli fajne pomysły. W odcinku Tv or nor tv Tadek krzyknął przezabawne i niezapomniane dla mnie "Połowa tego telewizora idzie ze mną, tak tak!". W odcinku Walka płci obydwoje pokłócili się ze swoimi żonami. Tydzień mieszkali razem i nawet posprzątać mieszkania nie umieli. Nie wspominając już o ugotowaniu obiadu. Świetna była scena, kiedy udawali, że mają u siebie imprezę i świetnie się bawią bez swoich małżonek. Dużo by tego można było wymieniać. W każdym razem ich akcje były udane.

            Karol bywał fałszywy np. naśmiewając się z Tadka po cichu i wydzierając się na niego, kiedy tamten był dla niego prawdziwym przyjacielem. Dowodem na to jest chociażby odcinek Wariackie papiery. Źle zinterpretował list Krawczyka i myślał, że on chce popełnić samobójstwo. Chodził za nim krok w krok, aby mieć Karola na oku co spowodowało, że Krawczyk myślał,że ma omamy wzrokowe. Jednak suma sumarum bardzo się lubili i ich przyjaźń wszystko przetrwała. Bywały odcinki, w których się pokłócili na poważnie, ale zawsze się pogodzili. Zauważyłam też,że w niektórych odcinkach Tadek był wręcz geniuszem, a w niektórych słabo rozumujący.

            Fajny też był ten świrnięty doktor Zawisza. Żałuję,że Kurskiego częściej nie pokazywali- "strzałeczka sąsiady". Mogę natomiast stwierdzić,że kontynuacja Miodowych lat, czyli Całkiem nowe miodowe lata, była nieudana. Nie była już tak śmieszna i wiele straciła. Bardzo mnie rozczarowała.

            • Jeżeli chodzi o nową Alinę, to według mnie wygląda to następująco. Ona nie gra źle, tylko po prostu wcześniejsza aktorka postawiła poprzeczkę tak wysoko, że chyba żadna, inna aktorka nie podołałaby temu zadaniu. Gdyby od samego początku grała Pani Żak, to wątpię, żeby ktokolwiek narzekał na grę aktorską, ale teraz wiemy, że po prostu Alinę da się zagrać lepiej.

              Tak, kojarzę. Świetny odcinek. Ogólnie, wszystkie odcinki, w których główni bohaterowie cokolwiek wymyślają (slogan reklamowy, wiersz, piosenkę, hymn) są mistrzowskie. Zawsze mam ubaw po pachy, bo ich fantazja nie zna granic. Ważne, by się rymowało, nie musi być sensu, haha. Z tych nowych odcinków, to jeszcze mi się bardzo podobał List z Nigerii. Setzen Sie, na tym eine bitte krześle! Macie u siebie kobieten? Ja. Ja? Ja, Danke. No i jak wymyślali nowy hymn... Majstersztyk. W Polsce rosną bociany.

              Mimika w każdym odcinku to najwyższa, możliwa półka. Spora część osób nie zwraca na to uwagi, ale gra bez dialogów jest bardzo ważna. Paradoksalnie nawet ważniejsza. W ogóle też szacunek za to, że np, z danych żartów się nie śmiali, bo naprawdę czasem chyba nie dało się wytrzymać, a oni dawali radę. My widzimy seriali z cięciami, wiadomo, ale to było grane w teatrze, gdzie nie ma powtórek, także ogromny szacun.

              Co do Karola, to prawda. Fałszywy, egoistyczny, niekulturalny. Tadzio z drugiej strony taki przytulny, ale czasem gadał za dużo... Na przykład:
              Odcinek: Copywriterzy.
              Teściowa: Co tu się dzieje? Cztery butelki piwa?
              Tadeusz: Nie, w lodówce mamy jeszcze sześć!
              Karol: Norek...

              Karol: Sierpień jest miesiącem trzeźwości.
              Tadeusz: Tak, we wrześniu to się dopiero napijemy!
              Karol: Norek...

              Odcinek: Trup w szafie.
              Tadeusz: Ten facet, który sprawdzał bilety jakoś dziwnie się na nas patrzył.
              Karol: No, bo niepotrzebnie pytałeś czy Pani w szafie też ma pokazać bilet.

              Lubiło mu wysmyknąć, za dużo gadał. Oczywiście, miał przebłyski geniuszu i czasem był mądrzejszy od Karola, ale zazwyczaj to ten "większy" był mądrzejszy w działaniu, ale nie w skutkach. Zawsze miał "genialne" pomysły, ale kończyły się fiaskiem - bez wyjątków. Skąd miał wiedzieć, że ludzie nie będą kupowali odblaskowej pasty do butów? :D Charaktery świetne dobrane, bo gdyby byli podobni mentalnie, to byłoby nudno. Mieszanka wybuchowa bez dwóch zdań.

              Tak, Kurski to fenomen. Genialnie zagrane, świetna postać. Nie przypominam sobie słabo odcinka z jego udziałem. W każdym, w którym się pojawiał, to zawsze bawił do łez. No, a już legendarna Rodzina Patologiczna zniszczyła system. Czar Mannhatanu? Złoto Seszeli? Czy może coś polskiego, z Woli? Pieprzyk. Alkohol... Nasłonecznione kartofliska południowej Małopolski. Raczej lewa strona Wisły. Czuć w tym porządną, góralską rękę. Nieśmiertelny monolog.

              • Ludzie po prostu się przyzwyczaili do Pilaszewskiej. Żak miała trudne zadanie, bo przejęła po tamtej role i musiała ją na nowo zagrać. Myślę,że głównie z tego względu ludzie mieli problem, aby zaakceptować nową Alinę. Ciągle ją porównywali do jej przeciwniczki. Nie mniej jednak ja też uważam,że Pilaszewska lepiej grała żonę Karola. Po prostu miała to "coś". Stworzyła z Żakiem niesamowity duet małżeński. Aktorzy byli dobrze dobrani.

                Karol i Tadek zawsze mieli świetne pomysły. Każdy bez wyjątku był bardzo zabawny. Byli kompletnie inni z charakteru, a jednak nie potrafili bez siebie żyć. Taka mieszanka wybuchowa. W ten sposób Żak i Barcisz udowodnili, że są bardzo dobrymi aktorami, skoro stworzyli tak wiarygodne postacie. Norek przeważnie bywał mało inteligentny. Jednym z przykładów tutaj jest odcinek Odmienny stan. Karol myślał,że Alina jest w ciąży, bo ją zobaczył przed kliniką położniczą. Postanowił o wszystkim powiedzieć Tadkowi. Usiłował mu wytłumaczyć,że jego żona była w stanie błogosławionym i dlatego była w klinice położniczej "Alfa". A Tadek do niego:" Alfa, tego kosmity?" :D. Oczywiście, Karol enty raz się na niego wkurzył. Nie mógł uwierzyć w to,że Norek nie rozumiał takiego prostego przesłania.

                Pamiętam także ich występy w telewizji. Jedyny udany to był w odcinku Przepraszam cię. Przeprosiny Karola o dziwo stały się tak szczere,że wygrał nagrodę główną. Dla kasy z wygranej był w stanie pogodzić się nawet ze swoją teściową, z którą nawzajem się niecierpiał. Zawsze ją nazywał "wiedźmą". Miał za sobą próby pogodzenia się z nią, ale zawsze kończyło się to fiaskiem. Rozejm nie był im widocznie pisany :D. Tutaj dodam,że Kurski kiedyś zakochał się w teściowej Krawczyka. Niestety, okazało się,że jej mąż nazywany dawniej krwawym Edwardem, był jego wychowawcą w więzieniu. To nie mogło się udać. Karol myślał,że jak Kurski zacznie się spotykać z mamusią to wtedy ona zacznie rzadziej bywać u Krawczyków. A tymczasem było jeszcze gorzej. Biedny się przeliczył ;).

                Muszę przyznać,że scenografia teatralna była bardzo wiarygodna. Rzekome mieszkania wyglądały na prawdziwe. Kolejny plus dla Miodowych lat. Dlatego pewnie trudno było nagrać odcinek Kuzguwu Boski Dynamit. Barciś zagrał dwie role. Nawet z tym wyzwaniem sobie poradził, bo wszystko wyszło naturalnie.

                • To prawda. Z jej ust ogólnie każde słowo tak jakoś bardziej profesjonalnie i autentycznie brzmiało. Mam wrażenie, że Żakowa w ogóle stworzyła nową Alinkę. Pilaszewska ulepiła aktorkę inteligentną, z ciętą ripostą, natomiast żona Żaka była jakaś taka bardziej potulna i te "riposty" z jej ust nie brzmiały przekonująco i śmiesznie. Cieszy fakt, że 93 bodajże odcinki były z tą lepszą aktorką, a reszta - z tą gorszą.

                  Karol był taką parabolą. Raz potrafił wyjść na totalnego sknerusa i człowieka bez zasad - w odcinku "Krawczyk przeciwko Norkowi" na przykład. Karol postawił mu bilet do kina na urodziny i ten bilet Tadzia wygrał telewizor. Wiadomo, że swoim tokiem rozumowania motorniczy doszedł do wniosku, że w sumie to należy do niego, bo to on zapłacił pieniądze. Natomiast w innym odcinku ruszyło go sumienie. Odcinek "Wspaniały kumpel". Posprzeczali się, żeby na końcu oddać dla niego krew, mimo tego, że ona i tak nie była potrzebna. Krawczyk po prostu taki z natury - szybko się złości i chce tylko dla siebie jak najlepiej. Chociaż bardzo lubię jak się tak sprzeczają po przyjacielsku.

                  A propo tego odcinka "Romeo z Weronek", o którym mówisz - to dla mnie dobitny przykład, że reżyser miał naprawdę niesamowitą fantazje. Stworzyć taki odcinek, jeden z najdziwniejszych na pewno... Kto by sobie pomyślał, że Kurski się zakocha w teściowej Karola? Chociaż kilka odcinków wcześniej była informacja, że Pan Roman lubi takie "pulchniejsze". Mówił, że kobietę trzeba mieć za co złapać, więc w sumie nic dziwnego, że mu się spodobała matka Aliny.

                  Dokładnie. Ja byłem w szoku, jak dowiedziałem się, że to było w teatrze. Czytałem kilka komentarzy pod "Miodowymi latami" na tym forum i ludzie narzekali na rzekome biedne uosobienie mieszkania... Moim zdaniem bardzo trafne, nawet z mieszkaniem. Sporo żartów o meble - gdyby to mieszkanie było lepsze, ładniejsze, bogatsze, to większość żartów można wyrzucić do kosza, a jeden z najlepszych odcinków "Rodzina patologiczna" nie miałby prawa bytu, bo tam też była wzmianka o meblach. To wszystko jest perfekcyjnie przemyślane, ale dopatrzyłem się kilka błędów nie wiem z jakiego powodu. Nie pamiętam w jakim to było odcinku, ale na pewno w pierwszym sezonie, Tadzio mówi "u nas na wysypisku", a już w pierwszym odcinku wiemy, że pracuje w kanałach. Oczywiście to nie psuje kreacji, jaką dla nas stworzył reżyser i aktorzy, bo nie wpływa to za bardzo na humor serialu.

                • W ciekawostkach można poczytać na temat błędów, które wystąpiły w serialu. Co do mieszkania Krawczyków, to na pewno zwróciłeś uwagę na to,że nigdy nie pokazali ich sypialni. Bohaterowie zawsze spotykali się w kuchni. Zapewne dlatego,że sypialni tak naprawdę nie było. Odcinki były nagrywane w teatrze. Mogliśmy sobie ją jedynie wyobrazić. Z kolei mieszkanie Norków zostało z X powodu pokazane raptem parę razy.

                  Żałuję,że Kurskiego częściej w serialu nie pokazywali. Bardzo go lubiłam. Z jednej strony taki pijak. Za kołnierz sobie nie wylewał. Prawie zawsze chodził niechlujnie ubrany. Do dziś przed oczami mam jego pomarańczowy podkoszulek i tatuaż na ramieniu. Śmieszyło mnie jak w nocy krzyczał na Karola,że chcę spać, a Krawczyk budzi ludzi :D. Jednak to wszystko były pozory. Pokazał,że ma duży szacunek do kobiet. Spodobała mu się matka Aliny, tymczasem kiedy Karol od zawsze ze wzajemnością jej nieznosił. Dla niego mamusia była "wiedźmią", której tylko brakowało miotły do kompletu :D.

                  Odcinek "Wspaniały kumpel" był dowodem na to,że mimo gadania,że Tadek był taki i sraki to jednak Karol świata nie widział poza nim. Powkurzał się na niego i poobrażał, a suma sumarum od razu poleciał do szpitala, kiedy dowiedział się o wypadku Norka i zostawił swojego "nowego" kumpla Zenka. Momentalnie przeszła mu cała złość. Oni byli jak Flip i Flap.

                  Jeszcze warto wspomnieć też o małżeństwie Tadka i Danki. Danka w tym związku nosiła "spodnie". Tadek jej się bał. Kozaczył przed Karolem,że potrafi się postawić żonie, a jak przyszło co do czego to zapominał języka w gębie. Danka często do niego wołała:"Tadzik!". On był jej bardzo posłuszny. Wiecznie podjadał kiełbasę z lodówki. Wieczny głodomor. Byli kompletnie inni. Norek nawet źle wspominał ich wspólną podróż poślubną. Dlatego w odcinku "Smak wolności" nie chciał,żeby Karol zabrał Alinę na wyjazd. Wtedy musiałby zabrać ze sobą swoją żonę.

                • Błędy są na tyle minimalne, że za bardzo nie ma co zwracać na nie uwagi. Co do samej kuchni, to prawda. Ogólnie czytałem kiedyś, że mieszkanie Norków to było to samo pomieszczenie, co Krawczyków, tylko po prostu zmienili wystrój, ale zauważ, że wszystko jest w tym samym miejscu. Zamiast krzeseł i stołu, mają taką ławę i fotele, oraz inny kolor ścian, ale rozstawienie danych rzeczy jest mniej więcej w tych samych miejscach. Ile z tego prawdy, to nie wiem, ale myślę, że skoro to było kręcone w teatrze, to bardzo prawdopodobne. Niemniej jednak jeszcze większe słowa uznania dla reżysera, że wystarczyło jedno pomieszczenie (we wszystkich odcinkach, kuchnia Krawczyków zajmuje jakieś 90% czasu spędzanego na wizji), żeby rozbawić nas do łez. Dopiero po jakimś czasie człowiek ocenia, że to jednak mistrzostwo. Dostaje dobitny dowód na to, że wystarczy jedno pomieszczenie, kilku, dobrych aktorów, brak chamstwa i można stworzyć coś genialnego.

                  Tak zapytam. Też odnosisz wrażenie, że w tych nowszych odcinkach (od momentu, jak zaczęła grać Pani Żak), Krawczyk też tak jakoś spuścił z tonu? Czasem miałem okazję oglądać odcinek powiedzmy z drugiego sezonu, a zaraz potem - z ostatniego i naprawdę widzę różnicę. To aktorstwo takie naciągane, chociaż mam wrażenie, że scenariusz też. Np, ten ostatni odcinek, o stronie internetowej - naprawdę średni. Zrobiony chyba tylko po to, żeby liczba się zgadzała. Oczywiście, tak jak już wcześniej wspomniałem - jest kilka fajnych odcinków z nową aktorką - List z Nigerii, Nowy hymn. No, ale po prostu mam wrażenie, że aktorstwo Żaka niestety spadło. Poza tym, schudł i jego mimika już nie była aż tak zabawna, jak wcześniej. Nie wiem, może ja mam tylko takie wrażenie, a jak jest u Ciebie? Nie krytykuję, bo nadal będę wracał nawet do tych nowych odcinków, ale jednak aktorstwo, klimat, stara Alinka, scenariusz - to wszystko przemawia na korzyść starych odcinków.

                  Tak, Kurski dla mnie to najlepsza, drugoplanowa postać i najprawdopodobniej najlepsze aktorstwo, albo jedne z najlepszych w tym serialu (poza Norkiem, który trzyma poziom przez wszystkie odcinki). Nieogolony, w pomarańczowym podkoszulku, "wydziarany" - to już ikona tego serialu i tej postaci. Jeszcze cudownie akcentowane "strzałeczka, sąsiady". Każdy odcinek z nim był przekomiczny. Karol, mimo większej postury, mam wrażenie, że się go bał. O Norku nie wspomnę, bo piszczał czasami na sam jego widok. Sporo paradoksów w tym serialu, ale one działają tylko na plus. Porządni ludzie (teoretycznie), tacy jak Krawczyk i Norek są kulturalnie półkę niżej od recydywisty, alkoholika - Kurskiego.

                  Dokładnie! Do pewnego momentu kopia "The Honeymooners", trochę zaczerpnięte z Flinstonów, a trochę z Flipa i Flapa. Genialnie im to wyszło, nie ma co.

                  Strasznie się te małżeństwa różnią. Chociaż Krawczyk czasami też bał się swojej żony. Wiadomo, że na nią krzyknął, ale to tylko przez swój kapryśny charakterek. Norek to typowy pantoflarz, pod skrzydłami żony. Czasami było mi go aż szkoda, jak przychodził obolały i smutny do Karola. Dał sobie na głowę wejść.

                  Mimo tego, że Mecz derbowy czy Rodzina patologiczna to moje ulubione i uważam, że najlepsze odcinki, to jeżeli miałbym polecić komuś, kto jeszcze tego serialu nie oglądał jakiś odcinek to byłby to Smak wolności. Naprawdę jeden z najlepszych odcinków, ale to nie tylko o sam humor chodzi. Sporo się w tym odcinku dowiadujemy. Swoją drogą, humor też tam stoi na wysokim poziomie. Z tego odcinka każdy chyba widzi przed oczami scenę w pociągu, ale świetny jest również moment, jak sobie tak dwójka przyjaciół siedzi obok siebie na podłodze, przy stole i przypominają sobie dawne czasy. Niesamowite ciepło bije od tej sceny. Jak oglądałem ten odcinek pierwszy raz, to zapomniałem przez chwilę, że to serial, tak genialnie zagrali. Potem oczywiście już legendarna scena w pociągu z kajdankami. Kurczę, niedawno skończyłem oglądać, ale chyba znowu niedługo będę musiał zacząć. :D

                • Ja odnoszę wrażenie,że kuchnia w tym serialu pełniła także funkcję salonu. Nigdy nie zostało pokazane inne pomieszczenie w ich mieszkaniu. Zapewne celowo.

                  Tak, odniosłam takie wrażenie. Widać było,że schudnął i trochę stracił dawnego uroku. Z nową Aliną lubiłam najbardziej odcinki Kit show oraz Dola idola. Akurat te były przezabawne mimo zmiany aktorki. W niczym tutaj nie przeszkodziła.

                  Tak,masz rację z tym,że Karol też czasem bał się swojej żony. Dowodem na to jest odcinek Na ryby. Kozaczył przed Norkiem,że miał odwagę powiedzieć żonie prosto w twarz,że nie zabierze jej na wyjazd,a jak przyszło co do czego to nie miał odwagi. Zapomniał języka w gębie. Tadek raz postawił się Dance za jego namową w odcinku Walka płci co doprowadziło do tego,że przez tydzień mieszkali razem w syfie i bałaganie. Obydwoje mieli dwie lewe ręcę do gotowania. Na około jedli mrożone burgery rybne z groszkiem(czy jakoś tak). Woleli jednak udawać,że świetnie sobie radzą bez nich i,że mają imprezę domową ze znajomymi. Chcieli,żeby Danka i Aliny przyszły ich przeprosić. Przy okazji spalili "smaczny" obiad,bo Karolowi wleciał kurz do oczu, podczas próby odkurzania mieszkania. Nawet to sprawiło im kłopot.

                  Scenę w pociągu pamiętam. Ich zakajdankowanie się i nie działające "łubudu". Jednak największym hitem był koniec odcinka,gdy zszokowani dowiedzieli się,że właśnie jadą do Elbląga :D. Oni oczywiście założyli,że to ich żony były nieogarnięte i wsiadły do złego pociągu :).

                  Bardzo mnie ciekawi dlaczego w kontynuacji Miodowych lat scenarzyści zrezygnowali z Kurskiego. Bardzo go brakowało. Pamiętam jak w nocy wołał do Karola,że ludzie chcą spać,gdy tamten hałasował. Zapewne też pamiętasz jego "Życie jest jak wysoka wieża,takie życie w mordę jeża". Zresztą,można posłuchać na youtubie. W jego przypadku nawet niepoprawnie brzmiące "sąsiady" zamiast "sąsiedzi" nie raziło.

                • Moim zdaniem oprócz kuchni to nic innego tam nie istniało, tylko musieli zrobić coś, co za drzwiami do sypialni będzie widoczne, czyli taki "początek" sypialni". Łazienka też nie istniała. Pamiętam, jak w odcinku "Pokerowa zagrywka" jeden facet, który grał w pokera pytał się Tadka gdzie jest łazienka. Norek tłumaczy, że do sypialni i na prawo, a kamera złapała ujęcie jak skręca w lewo. Oczywiście nie uznaje tego za błąd, bo moim zdaniem kręcenie tego serialu to nie była najwyższa półka (w kilku odcinkach można zauważyć kamery). Nie czepiam się, bo te mini-błędy nie psują serialu. Miodowe lata nadal spełniają swoją funkcje, mimo tych wszystkich niewłaściwości - bawią i zapewniają rozrywkę.

                  Moim zdaniem mimo wszystko aktorstwem wygrał Norek. Nie wiem czy w ogóle był jakiś odcinek, bez jego udziału (chyba nie). Co oznacza, że zagrał w 131 odcinkach perfekcyjnie. Nawet po przyjściu nowej Alinki się nie zmienił. Jeszcze sobie przypominam jego aktorstwo, jak grał Karola, co doktor Zawisza zmienił ich osobowości. Genialne! Krawczyk również grał genialnie, ale do około setnego odcinka dałbym mu 10/10, a później - 8/10. Może to też kwestia scenariusza, który szczerze mówiąc nie powalał. Nowa Alinka to była taka bezbarwna postać. Nic ciekawego nie wniosła. Każda postać miała swój urok i wnosiła coś pozytywnego do serialu, ale nie ona. Nie umiem jej zaakceptować i myślę, że byłoby o wiele śmieszniej, gdyby została Pilaszewska.

                  Na ryby to bardzo dobry przykład. W mocnych plecach też. Oczywiście, nie posłuchał Alinki i poszedł na mecz, ale zawsze jak narozrabiał (a w prawie każdym odcinku mu się to udawało), to starał się swoje głupstwa ukryć przed Aliną. Bał się jej reakcji. Mimo wszystko to nie był pantofel, tak jak jego przyjaciel. W ogóle a propo "jedzenia" w Miodowych latach, to czytałem ciekawostki i Norek nie podżerał z lodówki Krawczyków jedzenia tylko dlatego, że był obżartusem, tylko na wikipedii jest wyjaśnione, że nie jadł to, co mu Danka gotowała, bo po prostu tego nie lubił - głównie jedli jedzenie z puszki, a Pani Norek nie potrafiła gotować. Od razu mi przychodzi pewne pytanie Danki do Alinki: "Zupa w proszku, to ona się ma za gotować?", albo jak Alinka podawała jej przepis na ciasto i się pyta, do ilu stopni ma piekarnik rozgrzać, to Danka mówi: "do trzystu"? Zawsze mi się wydawało, ze Tadek u siebie jadł i jeszcze był głodny. Owszem, czasem tak było, ale na Wikipedii, czyli w sumie najrzetelniejszym źródle, było opisane, że jadł u Krawczyków, bo Alinka dobrze gotowała, albo po prostu czasami był głodny.

                  Tak, pamiętam to! W ogóle w tej scenie z kajdankami można zauważyć, że Norek i jak Krawczyk zbyt dużego rozumu nie mają. Norek dlatego, że kupił kajdanki, które mu wcisnął sprzedawca i jeszcze uwierzył, że łubudu załatwi sprawę. Myślał na dodatek, że to jest śmieszne, bo wtedy jechali do Karpacza na taki jakby "odpoczynek" i chcieli się powygłupiać. Krawczyk natomiast też udowodnił, że inteligencją nie grzeszy, bo Norek mu tłumaczył, że zakłada się je na nadgarstki mówi "łubudu" i one same się otwierają. No, jaki normalny człowiek by w to uwierzył? :D Też była kiedyś taka sytuacja, jak przenosili komodę i była za ciężka. Norek wpadł na genialny pomysł, żeby powyciągać szuflady, ale zamiast je położyć na podłodze, to położyli je na górze komody i wyszło na to samo. Reżyser chciał dobitnie pokazać, że oni naprawdę nie są zbytnio rozgarnięci, ale genialnie to wyszło. Na dodatek mieli problemy z ortografią.

                  Kurski to geniusz, czysty geniusz. Bardzo szkoda, że nawet w tych starszych odcinkach występował tak mało. W odcinku Ciotka z Ameryki też dał popis. Empirycznie, paradoksalnie i per-excellence. W ogóle jak ubrał ten garnitur, to byłem w stanie uwierzyć, że naprawdę jest wykształcony. Szkoda, ale cóż, pozostało nam powielać te najlepsze odcinki i dobrze się bawić.

                • Po prostu w rzeczywistości istniała jedynie kuchnia w "mieszkaniu" Krawczyków. Nie mieli łazienki i sypialni, dlatego nigdy nie zostały pokazane te pomieszczenia. Mogli sobie je jedynie wyobrazić.

                  Co do tego,że Danka serwowała dania z puszki to nie wiedziałam. Nie zagłębiłem tematu. To wtedy wyjaśnia dlaczego zaglądał do lodówki Krawczyków. Nie dziwię się,bo jak można na około jeść gotowe jedzenie. Zawsze sądziłam,że on po prostu był obżartuchem. Jego żona miała zwyczajnie dwie lewe ręce do gotowania.

                  Tadek miał "dwie twarze". Z jednej strony potrafił być inteligentny i wpaść na naprawdę dobry pomysł, a z drugiej(najczęściej)był za przeproszeniem debilem. Właśnie jak mówisz,chociażby odcinek Smak wolności. Kupił kajdanki dla zabawy na wyjazd i uwierzył sprzedawcy,że hasło "łubudu" załatwi sprawę. Widać było,że sprzedający sprzedał mu szajs,a dorosły facet jak dziecko łyknął to bez mrugnięcia okiem. Jak można było w to uwierzyć? :D. Mi wydawałoby się to podejrzane. Wzięłabym pod uwagę fakt,że "łubudu" może nie zadziałać i będzie problem. Suma sumarum musieli je przepiłować,bo inaczej by się nie uwolnili. W odcinku Krawczyk przeciwko Norkowi, Karol w sądzie podał jako argument przeciwko Tadkowi fakt,że kiedyś ich zakuł kajdankami. W kontynuacji Miodowych lat,był odcinek jak Krawczyk usiłował wytłumaczyć przyjacielowi bardzo jasno,że jego żona była w ciąży, a Norek myślał,że chodzi o jego szambiarke :D. Sytuacja przerysowana,bo jak można było nie zrozumieć tak prostego i jasnego przekazu?

                  Ciekawymi postaciami byli także Zawisza,ojciec Aliny i ciocia Jadzia. Zawisza, mimo tego że był psychiatrą to zauważalne w jego zachowaniu było to ,że był nieco stuknięty. Dowodem na to jest odcinek Kit show. Konkretnie jego reakcja,gdy myślał,że Karol i Tadek skopiowali jego pomysł na "robienie idioty z osoby znanej wyśmiewanej i gnębionej w dzieciństwie w czynie społecznym". Pojawiał się bardzo sporadycznie,ale był charakterystyczny. Zaś Ojciec Aliny rozumiał w głównej mierze niechęć swojego zięcia do jego żony. Sam miał jej niekiedy dosyć. Nosił zatyczki do uszu,aby nie słuchać jej gadania. Zaś ciocia Jadzia jak zapewne pamiętasz, wyszła za kumpla Karola-Zenka. Karol chciał się jej pozbyć,bo za długo u nich mieszkała. Uznał,że jak wyjdzie za mąż to wtedy zajmie się mężem i wyprowadzi się od Krawczyków. Chciał ją wyswatać ze starym kawalerem pracującym w sklepie mięsnym-Mietkiem Capałą. Dwoił i troił, byleby tamci się sobie spodobali. Doznał szoku,gdy okazało się ,że Jadzia wzięła cichy ślub z Zenkiem. Nie dość,że wbrew nadzieją i oczekiwaniom Karola nie wyprowadziła się od niego i Aliny, to jeszcze postanowiła zamieszkać u nich wraz ze swoim świeżo upieczonym małżonkiem,bo Zenek o ile dobrze pamiętam, nie miał własnego lokum. Tym samym Karol sprowadził sobie na głowę nie jeden problem, a dwa. Już wtedy w ogóle miał problem jak się jej pozbyć.

                  Przy tym serialu naprawdę można jej dobrze bawić. Mimo upływu 21 lat od premiery, wciąż jest na czasie.



                • To prawda, ale te pomieszczenia nie były kluczowe. 90-95% odcinków to właśnie kuchnia Krawczyków. Tylko sporadycznie - mieszkanie Norków, kanały, przychodnia lekarska, szpital, szatnia w zajezdni, dom Marszałka, piwnica i wiele, wiele innych. Wszystko dopracowane pod tym kątem do perfekcji.

                  "Często też karmi swojego męża jedzeniem z puszki, przyrządza mu również takie nietypowe potrawy jak np. kotlety mielone bez mięsa." - cytat z Wikipedii odnoszący się do opisu Danuty Norek. Było kiedyś wspomniane o tym, że Norek ma już dość jedzenia z puszki, chociaż czasem też była wzmianka o tym, jak Tadzio mówi do Karola, że idzie na górę, bo czekają na niego pyszne schabowe. Ten serial to sitcom, więc zaburzenie hierarchii niczego nie psuje.

                  Tak, na pewno miał chwile mądrości, ale tylko chwile i to bardzo krótkie. W większości był mało inteligentny. Ile razy to już wymsknęło mu się coś, co nie powinno. No, albo fakt, że wiedział, że kolejny pomysł Karola zakończy się fiaskiem, ale mimo tego dawał mu pieniądze na realizacje i sam do tego dołączał - to świadczy, że był mało rozgarnięty. No i z drugiej strony Krawczyk. Ile razy głupi Norek go musiał trenować (w ogóle jaki normalny człowiek dałby się trenować Norkowi)? Np, w odcinku Jedyny w swoim rodzaju, gdzie robił z niego biznesmena. Golfista - również podobna sytuacja, albo odcinek, w którym Karol miał zostać sumo. To świadczy, że motorniczy również wielkiego rozumu nie miał, dając się trenować komuś takiemu. Oczywiście, czasem trener-Norek doprowadził go na szczyt - chociażby w odcinku Mister uprzejmości, gdzie naprawdę było widać zmianę Karola. Naciąganą, ale jednak zmianę.

                  Mam wrażenie, że Doktor Zawisza to taki niespełniony geniusz. Okej, czasem zachowywał się jak chory psychicznie, ale z drugiej strony widać było, że się na swoim fachu zna i bardzo kocha to co robi (ile razy wyleczył Karola, chociażby w z alergii). Brał głównych bohaterów za homoseksualistów, to też jest opisane na Wikipedii. W sumie, można to zauważyć. Nawet myślał, że mieszkają razem. Na pewno bardzo barwna i wyróżniająca się postać, fajnie zagrana - sam pomysł na doktora Zawiszę to super sprawa. Ojciec Aliny był świetny. Lubiłem jak się pojawiał. Trochę jego małżeństwo było podobne do Norków - mężowie to pantoflarze, a spodnie w tym związku noszą kobiety. Scena z zatyczkami to mistrzostwo Świata! Tak, pamiętam. Karol zawsze sobie robi pod górkę. Co do samej cioci Jadzi, czy matki Aliny, to nie wiem czy czujesz to samo co ja, ale po prostu ich charakterów nie znosiłem. Jedna przesadnie opiekuńcza, a druga przesadnie chamska.

                  Oczywiście, że śmieszyły riposty teściowej wobec zięcia, ale zwróciłem uwagę na fakt, że to głównie ona rozpoczynała spór. Fajnie zagrane i te sprawy, ale jakby mieć takiego kogoś w rodzinie to naprawdę dramat. Może dlatego, że jestem facetem to czuję męska solidarność do tego serialu? Nie wiem, ale jak będziesz kiedyś oglądać, to zauważ. Np, odcinek Lewa forsa - Karol wchodzi z walizką, a teściowa się pyta "Co to? Drugie śniadanie?". Potem Karol ją również ripostował, ale Alina tylko jemu zwracała uwagę. Czasem było mi go naprawdę szkoda... Norka tak samo. Oczywiście, żeby nie było, że trzymam z facetami - dobrze, że żony chciały ich odciągnąć od głupich pomysłów, ale czasem tak, po ludzku, było mi go po prostu żal. Każda postać była przez wszystkie sezony choć raz denerwująca. Nawet Norek czy Alina.

                  Paradoks też występuje u szefa Karola - dyrektora Marszałka (swoją drogą też fajna postać). Bardzo elokwentny, wygadany, używał trudnych słów, ale z drugiej strony bardzo naiwny i nie można było na jego zdaniu polegać. Przez cały serial też głównym wątkiem jest awans Karola na niskopodłogowce. Szef zawsze mu obiecuje, ale nigdy nie dotrzymuje słowa. Co do samej naiwności, to przychodzi na myśl fakt, ile razy Krawczyk go oszukał mówiąc, że się na czymś zna. Oczywiście, raz można uwierzyć, ale tyle razy się na nim zawiódł, że już kolejny raz po prostu nie powinien.

                • Inne pomieszczenia pełniły role "zapychacza". Nie były kluczowe jak mówisz. Głównym pomieszczeniem była kuchnia Krawczyków, gdzie najwięcej scen było nagrywanych.

                  Tak, można zauważyć, że to najczęściej teściowa była zaczepna i pierwsza zaczynała zaczepki słowne względem zięcia. Przy każdej okazji manifestowała swoją niechęć do Karola. Pamiętam odcinek(nie pamiętam tytułu) jak siedziała przy stole i przyszedł Karol. Oznajmiła,że wiedziała,że on nadchodzi, bo ziemia się zatrzęsła pod jego ciężarem. Można było wówczas upewnić się w przekonaniu,że była złośliwą małpą mówiąc coś takiego na "dzień dobry". Ciocia Jadzia z kolei była przesadnie miła. Przy okazji też mało rozgarnięta. Karol skłamał jej,że ma ból pleców, a ona zaproponowała,żeby spał na podłodze zamiast odstąpić mu jego własne łóżko. To ona była gościem u Krawczyków, a nie Karol.

                  Karol bywał często naiwny jak dziecko i nierozgarnięty. Przykładem są również odcinki Płyn na porost włosów i Gwiazda reklamy. Uwierzył,że jakaś zabarwiona woda to płyn na porost włosów i wypróbował go na głowie Barczaka. Gdy wyjrzał za okno, zobaczył łysego faceta biegnącego przez podwórko. Niczego się nie domyślił. Nic mu to nie dało do myślenia. Nic nie wzbudziło jego podejrzeń. Z kolei, gdy zaczął nagrania do reklamy chrupiących łakomczuszków, to nie przyszło mu do głowy, żeby ugryźć batonika zdrową częścią, gdzie nie miał bolącego zęba. W ten sposób uniknął by wstydu. On zawsze kozaczył przed występami w tv, a jak przychodziło co do czego to zżerała go trema i jego występ na żywo był nieudany.

                  Doktor Zawisza także był fajną i barwną postacią. Szkoda,że pojawiał się sporadycznie. Mimo,że był lekko stuknięty to bywał zabawny. Prawie zawsze nakrywał Tadka i Karola w dziwnej sytuacji, jakby ich dwoje łączyło coś więcej niż przyjaźń. Zauważyłeś czy to tylko moje wrażenie?

                  Ojciec Aliny też jak mówisz taki pantoflarz. Widać,że miał problem postawić się swojej żonie. Wolał milczeć i zakładać zatyczki do uszu,żeby nie słuchać jej gadania.

                • Bardzo denerwująca postać z tej teściowej, niewątpliwie. Niemniej jednak bez niej nie byłoby tego samego. Ktoś go musiał wkurzać - to w końcu serial komediowy, ale tak w rzeczywistości, to naprawdę, najgorszy typ człowieka. Mało tego, chyba nie było nawet odcinka, żeby to Karol zaczął spór... W odcinku "Mister uprzejmości" jechała po nim równo. "Jakbyś kiedyś chciał pożyczyć wagę, to ja mam kolegę, który pracuje w rzeźni. On tam ma taką specjalną wagę dla dużych zwierząt"... To prawda, Karol zawsze był jako takie piąte koło u wozu - nawet u siebie w mieszkaniu. Z jednej strony był naprawdę gburowaty, chamski i niekulturalny, ale z drugiej strony było go tak po ludzku szkoda.

                  Odcinek, o którym wspominasz - "Płyn na porost włosów", to jest jeden z tych odcinków, które samą fabułą nie śmieszą, ale jednak mają w sobie to coś, że akurat mi się ten odcinek podobał. Może nie najlepszy, ale fajna historia pokazana (moim zdaniem). Tak, ale jeszcze kluczowe było to, że Karol mówił do Tadzia "Nikogo nie widzę, tylko jakiś łysy facet biegnie z pudlem pod pachą" - tym pudlem to była peruka. W tym samym odcinku, jak już mieszali miksturę, to Tadek wziął słoik z napisem H20 i lał po całości, Karol do niego "Co Ty robisz? Profesor mówił, że trzeba ostrożnie. To jest H20, a Ty to lejesz, jakby to zwykła woda była". Co do stresu przed kamerami, to prawda. Już legendarne "trowadzę pramwaj". Widać, że taki jakiś zestresowany za każdym razem.

                  Tak, odnoszę takie samo wrażenie. Myślał, że są partnerami. W jakimś odcinku Zawisza przychodzi do Krawczyków i subtelnie rzuca aluzją, że widzi, że oni są nierozłączni. Karol od razu się z tym nie zgadza, a w tym samym momencie wchodzi Norek do ich mieszkania z zakupami i mówi "Wyobraź sobie Karol, że nie było chleba krojonego, to wziąłem cały". Przekomiczne to było.

                • To tak jakby Zawisza podejrzewał, że Karol i Tadek byli gejami, skoro są tacy nierozłączni. Zawsze przychodził w nieodpowiednim momencie.

                  Karol w odcinku Płyn na porost włosów nie zorientował się,że ten cały "profesor" to był zwykły oszust i naciągacz. Dał się podejść jak dziecko. Wydał kupę kasy na zwykłą zabarwioną czymś wodę. Przez niego Barczak stracił swoje włosy. Krawczyk w akcie desperacji nawet zbił lusterko, żeby tamten nie zobaczył, że jest łysy. Tak się przechwalał,że po "sukcesie" będzie mógł nawet rzucić w pracę w zajedni tramwajowej. Po zorientowaniu się,że został oszukany szybko postanowił wszystko odkręcić i stwierdził,że jednak pozostanie motorniczym. Masz rację, odcinek nie był śmieszny, ale pokazał kolejny raz naiwność Karola. Kolejnym dobrym przykładem jego naiwności był także odcinek Leśne zacisze. Wpadł na pomysł kupienia domku letniskowego, mimo że Alina była temu pomysłowi kategorycznie przeciwna. Okazało się,że sprzedajacy sprzedał mu kompletną ruinę, w której nie dało się mieszkać. Tamtejsze warunki do mieszkania nie były nawet odpowiednie dla zwierząt, a co dopiero dla ludzi. Krawczyk uwierzył we wszystkie kity, które wciskał mu sprzedający. Kiedy wydawało się,że problem się rozwiązał,bo starszy pan kupił od niego domek to okazało się,że zrobił to tylko dlatego, że miała zostać tam postawiona autostrada i państwo musiałoby mu wypłacać odszkodowanie. Wybacz, jeśli coś przekręciłam,bo piszę teraz z pamięci.

                  Mamusia zachowywała się tak jakby dokuczanie Karolowi sprawiało jej satysfakcje i z całą pewnością tak było. Czegokolwiek on by nie zrobił, ona i tak miała do niego jakieś "ale". Jednak robiła to w sposób komediowy, a nie w wulgarny. W odcinku Obiecujący młody człowiek, kiedy zobaczyła na drzwiach sypialni listę wad zięcia, powiedziała:"A co ty Karolku wypisujesz liste swoich grzechów?(czy jakoś tak, również piszę z pamięci, a oglądałam ten odcinek trochę czasu temu). Śmiała się z większości podpunktów. Ja szczerze powiedziawszy też się śmiałam, gdy Alina pokazała matce,że Karol jej kupił okropną zieloną sukienkę ze wstążkami, która wyglądała gorzej niż niektóre kiecki w lumpeksie. On był święcie przekonany, że jak w życiu kupił żonie okropne ubranie to znaczy,że moze przekreślić punkt pt."nie robie(albo kupuje, nie pamiętam) żonie prezentów". Tak samo wyglądała sprawa w pozostałych punktach. Jaki dumny i zadowolony był z siebie, a jedna jaskółka wiosny nie czyni. Ach, cały Karol ;)

                • Doktor Zawisza uważał ich za "niesamowity przypadek". Śmieszny wątek.

                  To znaczy tak. Płyn na porost włosów, jako odcinek to nie był jakiś bardzo zły. Śmiałem się ze sceny, jak już po eksperymencie - Barczak pyta się Karola i Tadeusza "ile byście mi dali"? Na co Tadek odpowiada "Szczerze? Tak z osiem miesięcy". Nie był tragiczny, w każdym razie dla mnie. Tak jak pisałem wcześniej - nie był mega śmieszny, ale całkiem przyjemnie mi się te historię z płynem oglądało. Moim zdaniem to był jeden z nielicznych odcinków, który pokazywał głupotę obu przez całe show. Od pierwszej sekundy do ostatniej byli robieni w konia. Już nie o sam płyn chodzi, ale np, jak "Profesor z Rosji" targował się z Karolem, które tereny zostawia dla siebie, a które mu daje. Gdy przyniósł on recepturę do ich domu, to mówił, że w razie czego mają się do niego odezwać, po czym wychodzi bez zostawienia jakiegokolwiek kontaktu. Dopiero jak już uciekał z tym "pudlem pod pachą", to zrozumieli, że zapomniał im zostawić adres, bądź numer telefonu. Kolejna sprawa, że nawet nie wiedzieli czy ten płyn działa. Owszem, facet pokazywał im zdjęcie jak był łysy, a potem chodził w tej peruce, ale jak już próbować - to naprawdę na jednej z najważniejszych osób w zajezdni? Moim zdaniem odcinek bardzo trafiony mimo wszystko, fajny, nie genialny, ale nie nudziłem się na nim.

                  Co do Leśnego Zacisza, to w sumie nie była do końca wina Karola. W każdym razie moim zdaniem. Facet, który im to sprzedawał, powiedział, że tego domku nie kupią za taką cenę, ale można zrezygnować z kilku sprzętów i cena zejdzie w dół, ale nikt chyba się nie spodziewał, że dają im szopę zabitą dechami. Co do tej autostrady na końcu, to też w sumie nie wina Karola, bo tez mógł nie wiedzieć. Moim zdaniem w tym serialu nie jest tylko pokazywana głupota głównego bohatera, ale mam wrażenie, że on miał po prostu pecha. Nie zawsze - oczywiście, czasem był po prostu głupi i naiwny, ale czasem miał pecha. Czy on kiedykolwiek miał szczęście? Miał zostać menadżerem, a się okazało, że w klubie piłkarskim, a nie w zajezdni. Szastał na prawo i lewo fałszywymi pieniędzmi. Specjalnie udawał alergię i jadł rzeczy w trakcie choroby, których nie powinien - te wszystkie przypadki to jego głupota, ale kupno domku to bardziej jego pech. Ten człowiek po prostu przynosił pecha, naiwność i głupotę w jednym. Nawet jak telewizor wygrał, to Tadek, a nie on...

                  Sto procent racji z ostatnim akapitem. Zgadzam się. Ja ogólnie odnoszę wrażenie, że paradoksalnie to nawet te słabsze odcinki coś wnoszą. Wiadomo, że to serial komediowy i powinny wnosić humor, ale czasem dany odcinek dobitnie opisuje jakiegokolwiek bohatera. Było kilka dziwnych odcinków - np, Kuzugwu, boski dynamit. Średni, jeśli chodzi o humor, ale jak się tak poszuka większej głębi, to można zrozumieć, że jednak Danka - mimo tych wszystkich sporów z mężem, bardzo go kocha. Była w tym odcinku jak diablica - cholernie zazdrosna. Ten serial to bardziej lektura, którą można przerabiać. Oczywiście, są odcinki puste. Moim zdaniem takowym są "Krzyżacy" - chyba najgorszy, jaki oglądałem i nie wnosi zbyt wiele. Chociaż tak jak mówię, też można w tym odcinku z innej strony zobaczyć małżeństwo szefa Karola. Marszałek specjalnie organizuje casting do teatru i specjalnie płaci reżyserowi, żeby tylko chwalił jego żonę. To pokazuje miłość, jak i jednocześnie trochę takie brutalstwo ze strony dyrektora. W każdym razie jak to odbieram, ale wiadomo, że głównym celem jest bawienie i rozrywka i w niektórych odcinkach po prostu wychodziło to słabiej, ale serial genialny.

                • W odcinku Płyn na porost włosów obydwoje byli naiwni. Karol nawet nie nabrał podejrzeń, gdy ten cały "profesor" wyszedł i nie zostawił żadnego kontaktu do siebie ani adresu zamieszkania. Powinna mu się zapalić w głowie "czerwona lampka". On jednak to olał i postanowił wypróbować działanie płynu na głowie Barczaka. Jeszcze chodził dumny jak paw, że dzięki temu będzie mógł nawet porzucić prace w zajezdni. Zdębiał, gdy ujrzał po zajrzeniu pod ręcznik, że Barczak był łysy i zrozumiał,że został oszukany. Odcinek zapewne miał na celu pokazać i pouczyć, że nie należy wierzyć we wszystko co ktoś powie i sprawdzić dokładniej czy dana osoba jest wiarygodnym źródłem.

                  Jeśli chodzi chodzi o odcinek Leśne zacisze, to w sumie masz rację. Tutaj była mieszanka naiwności i pecha. Sprzedający powiedział im,że mogą zrezygnować z pewnych udogodnień i dostaną mieszkanie w niższej cenie. W efekcie dostali totalną ruderę, w której nie dało się mieszkać. Facet był z nimi nieszczery, bo zrezygnowanie z niektórych udogodnień takich jak np. ekspress do kawy nie oznacza mieszkanie w takich warunkach. Karol też mógł nie wiedzieć, że gdyby nie sprzedał mieszkania co uważał za sukces, to dostawałby pieniądze za odszkodowanie z racji wybudowania w tamtejszym miejscu autostrady.

                  Kolejnymi odcinkami dowodzącymi pech Krawczyka były Napad oraz Bar szybkiej obsługi. W pierwszym zapomniał o urodzinach Aliny. Do mieszkania przyszedł zegarek, który miał być prezentem ślubnym dla córki szefa. Gdy Karol się zorientował, że zapomniał o święcie swojej żony, a ona myślała,że zegarek był dla niej to wpadł na pomysł zorganizować napad. Tadek wynajął swojego kolegę, który był mu winny przysługe, aby zagrał złodzieja. Rozmawiali o tym w stołówce, a tymczasem przy jednym stole siedział prawdziwy złodziej. Podsłuchał ich rozmowę, usłyszał adres Krawczyków i postanowił wykorzystać sytuacje, aby ich okraść. Przyszedł do ich mieszkania w charakterze kumpla Norka i faktycznie ich okradł. Karol nie wiedział jak wyglądał tamten facet oraz, że miał do czynienia z prawdziwym złodziejaszkiem i dał mu zegarek i inne przedmioty, aby napad wyglądał bardziej wiarygodnie. Miał prawdziwego pecha, ale też powinien był się rozejrzeć w stołówce czy ktoś nie siedział. Przecież mógł posłuchać ich rozmowę i mieć złe zamiary.

                  Zaś w drugim postanowił otworzyć wraz z Tadkiem bar szybkiej osługi. Dziwili się dlaczego nie mieli klientów. Alina i Danka musiały robić za godziny szczytu, aby "jakoś" to wyglądało. Na koniec okazało się,że ich interes nie wypali, bo jeśli dobrze pamiętam to naprzeciwko budowali jakiś wieżowiec albo biurowiec i tam również miał powstać duży i nowoczesny bar szybkiej obsługi. Przepraszam, jeśli coś przekręciłam, ale też piszę teraz z pamięci. Suma sumarum znowu Karolowi się nie udało odnieść sukcesu. Miał dużego pecha. Szczęście zaś dopisało mu w odcinku Przepraszam cię. Dzięki szczerym przeprosinom wygrał nagrodę główną pieniężną. Nawet prowadzący program był wzruszony. Karol bardzo szczerze zaczął przepraszać Alinę na wizji. Chociaż jego jeden pomysł wypalił, a tak poza tym często miał pod górkę.

                  Marszałka z kolei średnio lubiłam. W moim odczuciu był ślepo zapatrzony w swojego "tygryska".

                • To prawda. Ten serial bawi i uczy. Mózg Karola i Tadka działały jak 1/4 jednego... Leśne zacisze pokazuje naiwność, jak i głupotę. Dlaczego Karol na przykład nie poszedł obejrzeć tego domku przed kupnem? Kto normalny daje 24 tysiące za coś, czego nigdy nie widział? Tutaj było już połączenie jego głupoty i naiwności. Z autostradą akurat, to niczyja wina. Ten człowiek nie dość, że był naiwny, czasem bardzo głupkowaty, to miał ogromnego pecha.

                  Myślę, że 90% tych odcinków to pokaz głupoty Karola. Reżyser sobie wybrał ten fakt, jako bawienie widza i wychodziło to fantastycznie. Sporo narozrabiał, a potem srogo za to płacił. To samo było w odcinku "Supermarket", albo "Przed pierwszą gwiazdką" - W tym pierwszym, wymienionym przeze mnie odcinku, przychodzi do Karola facet (Karol w ogóle go nie zna) i mówi, że kamienica zostanie zburzona i powstanie tutaj Supermarket. Naiwny Karol oczywiście się skuł i bronił tej kamienicy. Na końcu się okazało, że o to temu facetowi chodziło, bo miejsce Supermarketu przenieśli na jego tereny, gdzie musieli wyburzyć jego dom i dać mu nowe, piękne mieszkanie plus odszkodowanie. Karol jak zwykle się nabrał. W tym drugim odcinku... Karol uwierzył, że za 15 czy tam 20 złotych kupił szkatułkę, która należała do Cesarza Japonii. Oczywiście ten serial jest groteskowy, przerysowany, bo wątpię, żeby w realnym życiu aż tak głupi i naiwny człowiek istniał.

                  Niemniej jednak skupiamy się tylko na jego wadach, ale cechy pozytywne również z niego wychodzą. Ile razy to już w odcinkach było widoczne, że ją bardzo kocha. W każdym razie ja to czułem przez monitor. Zawsze powtarzał, że robi to wszystko dla niej. On z jednej strony jest skąpy, ale z drugiej... Jak miał zostać menadżerem, to mówił, że kupi jej wszystko. Co tylko będzie chciała. Jak z Kurskim założyli firmę ubezpieczeniową i zarobili trochę kasy, to Karol też nic do siebie nie kupił, tylko jakieś ciuchy dla Ali. Chciał się w końcu pogodzić w tym odcinku z teściową - kupił jej karton pączków. Prezent może nie jakiś bogaty, ale liczy się gest. Zaletą jest również fakt, że potrafi się przyznać do winy. Okej, dopiero pod koniec odcinków i dopiero wtedy, jak już narozrabia, ale mimo wszystko potrafi. W odcinku Rodzina patologiczna również można zauważyć, że on stara się, żeby tylko dostać dla Ali mieszkanie na Żoliborzu. Potem przychodzi ta komisja (niby od rodzin patologicznych, a jednak to jest inna komisja - tą, którą zamówiła Ala, żeby sprawdzili stan domu. Ala chciała wtedy założyć domowe przedszkole i trochę zarobić). Karol przy nich udawał człowieka stoczonego. Tak naprawdę w 100 procentach też nie można go winić. Zauważ, ile razy Alina mu nie powiedziała pewnych rzeczy i on miał prawo się pomylić, jak właśnie z tą komisją... Albo np, w odcinku Opiekunka do dziecka. Karol u fryzjera słyszy rozmowę dwóch facetów jak chwalą jego żonę dwuznacznie "Że jest dobra, że jest tania". No kurczę, każdy facet by się wściekł. Niby nas to bawiło i każdy myślał, że Karol jest głupi, ale akurat wtedy zawiniła Ala, nie mówiąc mu o tym. To też jest kolejny fakt, że ją bardzo kochał, bo był cholernie zazdrosny. Każde, złe posunięcie spływało tylko po nim, a Tadek, Ala czy matka Aliny też swoje za uszami mieli.

                • Oczywiście, serial był mocno przerysowany. Przykładem tutaj moze być odcinek Wojna płci. Karol i Tadek pokłócili się ze swoimi żonami i przez tydzień mieszkali sami. Mieli w mieszkaniu taki syf, że nie wiadomo było w co ręcę włożyć. Nawet obiadu nie potrafili sobie porządnego ugotować. Same mrożonki jedli. Jakieś burgery rybne z groszki i inne tego typu świństwa. W dodatek nawet i to umieli spalić. Myślę,że zostało ich nieudolność została troszkę podkoloryzowana. Pewnie nie w 100%, ale po części tak.

                  Leśne zacisze pokazują mieszkankę naiwności, głupoty i pecha. Karol powinien był wcześniej zobaczyć domek i stwierdzić czy mu się on podoba zanim zdecydował się na kupno. Pecha miał, że sprzedający okazał się być oszustem oraz,że gdyby nie sprzedał ruiny to by dostawał pieniądze z odszkodowania.

                  Karol owszem miał również zalety. Na pewno kochał swoją żonę. To nie podlega żadnym wątpliwościom. Skoro już mówimy o naiwności bohaterów, która stanowiła ok.90% fabuły serialowej to na pewno raz Alina zachowala się jak nierozgarnięta. Przykładem tutaj jest odcinek Wróżka. Postanowiła zmienić układ mieszkania, bo tak jej poradziła wróżka. Ponoć w poprzednim układzie były niekorzystne prądy. Również jej matka korzystała z usług niejakiej Sybilli i stąd wziął się pomysł na przemeblowanie. Karolowi udało się namówić Tadka,żeby przebrał się i udawał wróżkę, aby powiedział jako Sybilla żonie Krawczyka, że musi wrócić stary wygląd mieszkania. Do dziś mnie zastanawia jak to się stało,ze taka mądra kobieta jak pani Krawczyk nie zorientowała się po zobaczeniu z bliska "wróżki", że to był Norek. Co z tego,że przebrał się, załóżył rudą peruke, wymalował oczy i paznokcie oraz zgolił wąsy, skoro twarz miał taką samą? Momentami nawet się mylił w formie płciowej, np."Pukałee...Pukałaaam". Gdy przyszła Danka do Krawczyków to odwrócił się i zakrył kawałkiem szmatki, bo wiedział,że żona od razu by go rozpoznała. Kiedy zobaczyła kawałek jego twarz to w mig wydawała się jej znajoma. Alina skapnęła się ,że Tadek udawał wróżkę, dopiero kiedy zobaczyła,że nie zmył lakieru z paznokci. Znali się tyle lat, a nie poznała swojego wieloletniego sąsiada i przyjaciela męża. To ciekawe zjawisko.

                • Podałaś bardzo dobry przykład, bo odcinek "Wróżka" pokazuje chyba również głupotę Aliny Krawczyk. Większy koneser tego serialu, jak Ty i ja - zdajemy sobie z tego sprawę, że tam nie ma ideałów, jak w codziennym życiu, ale taki widz, który sporadycznie ogląda odcinki, dojdzie do wniosku, że to główny bohater jest idiotą. Otóż nie.

                  Żenujące było zachowanie Alinki w tym odcinku. Krzyczała na Karola, że mu się nie podoba "nowy wystrój" domu. No kurczę... Jak człowiek się tak utożsami w Karola, to również by sobie pokrzyczał. Przychodzisz styrany z roboty po 8-10 godzinach pracy i nie możesz nawet przez próg przejść, bo stoi komoda. Człowiek w poprzednich odcinkach się nauczył, że to Alinka ta racjonalna - jednak, nie zawsze. "Dzikość serca", mi bardzo przypominał odcinek "Wróżkę" - i w jednym, i w drugim odcinku, Karol wraca do domu zmęczony i zastaje w domu takie cyrki. Chłop chciałby odpocząć, to albo komoda stoi w progu (Wróżka), albo hałas z czarnoskórym "nieznajomym" i tańce brzucha (Dzikość serca). Czasem naprawdę mu się nie dziwiłem i w niektórych odcinkach paradoksalnie, to bardziej mnie Alina drażniła, niż sam Karol.

                  Odcinek "Witaj mamo" pokazuje, że główna bohaterka jest niesprawiedliwa wobec swojego męża. Kłótnię rozpoczęła teściowa, Karol, z nerwów jej odpowiedział, a Alina się spakowała i powiedziała, że idzie do mamusi. Dlaczego zawsze ucisza Karola, który i tak sporu nie zaczął, a nic nie powie swojej mamusi? Dziwne to, naprawdę. Jak ktoś dłużej ten serial ogląda, to widzi takie szczegóły.

                  Odcinek "Pieskie życie" natomiast, ponownie ukazał, że Alina mu nic nie mówi. Dlaczego nie porozmawiała z mężem o tym, że chce mieć psa? Naprawdę, czasem zachowywała się jak dziecko, tak ukrywając wszystko przed nim. Miał prawo się wściec.

                • Muszę przyznać,że rzeczywiście niekiedy zachowywała się jak dziecko. W odcinku Wróżka nie rozpoznała w tej całej "Sybilli" Norka, którego od lat znała. Jak ona mogła go nie poznać po twarzy? Jeszcze w dodatku zaliczył wtopę. Zapytała się go ile chce cukru. Tadek odpowiedział automatycznie:"Tyle co zawsze" i po chwili poprawił się:"Bez cukru oczywiście. Cukier-biała śmierć". I tutaj zagadka: czy gdyby nie zobaczyła u niego pomalowanych paznokci to czy dalej by myślała,że "wróżka" była wróżką? A może jej podejrzenia wzbudziłyby zgolone wąsy? Danka od razu powiedziała:"twarz tej wróżki wydaje mi się dziwnie znajoma", bo własnego męża była w stanie poznać. Najlepsze bylo jak Tadek zaproponował,żeby to Karol przebrał się za wróżkę. On odmówił ze względu na swoją nadwagę, a Norek wpadł na pomysł,żeby udawał wrózkę w ciąży. Gdyby się zgodził to może własnego męża też by nie poznała?

                  Odcinek Witaj mamo owszem pokazuję,że Alina nie była sprawiedliwa,że broniła swoją matkę. Przecież to mamusia zaczęła pierwsza zaczepkę, a to z Karola zrobiła winnego. Mogła chociaż raz stanąć po stronie męża widząc,że tamta sama zaczęła. Po prostu była nieobiektywna i sprawiała wrażenie,że kieruje się "damską solidarnością".

                  Jeśli chodzi o odcinek Pieskie życie to faktycznie mogła z nim porozmawiać, a nie kupić ukradkiem zwierzaka. Prawdopodobnie bała się reakcji Karola, ale z drugiej strony przecież i tak prędzej czy później by się dowiedział. Nie ukryłaby tego. Takie rzeczy należy wspólnie uzgadniać.

                  To jest serial komediowy, więc musimy pewne rzeczy traktować z przymrużeniem oka. Wiele rzeczy jest przerysowanych.

                • Tylko wiesz. Akurat jeśli chodzi o to czy ktoś kogoś poznał, czy też nie... Trochę kontrowersyjny argument. Sporo było odcinków, gdzie ktoś udawał kogoś innego, a osoba trzecia się nie zorientowała. Na przykład:
                  "List z Nigerii" - Tadeusz miał tylko perukę i był pokryty czarną farbą. Karol go nie poznał, dopiero na końcu,
                  "Jajeczko Faberge" - Karol i Tadeusz przebrani za rosyjskich policjantów. Pamela Marszałek nawet nie zauważyła, że to oni.

                  Wiadomo, że to wyglądało dosyć dziwnie, że ktoś nie potrafił rozpoznać kogoś, kogo widuje codziennie. Tym bardziej, że my przed telewizorami poznaliśmy od razu. Tak było w scenariuszu. Seriale komediowe mają to do siebie, że czasem nie musi się trzymać wszystko kupy, nie musi być logiczne - ważne, żeby było śmieszne. Oczywiście, szanuję Twoją opinię, ale to było celowe, dla humorystyki serialu. Niemniej jednak, to prawda, że poniekąd bohaterowie byli naiwni nawet na takie fakty.

                  Oczywiście nie ma co się czepiać charakterów, ale sobie tak miło dyskutujemy i analizujemy każdą postać po kolei. Reżyser i tak stworzył kapitalne widowisko. Naprawdę, czapki z głów.

                  Mam jeszcze do Ciebie takie pytanie - Masz jakiś swój ulubiony odcinek, jeśli chodzi o klimat i ciepło z niego płynące? Nie chodzi mi akurat w tym pytaniu o najśmieszniejszy odcinek, tylko scena, bądź dany odcinek, po której aż się ciepło na serduchu robi?

                  U mnie to wygląda tak. Ogólnie to pisałem wcześniej o scenie ze "Smaku wolności", gdzie sobie siedzieli na podłodze przy stole i wspominali dawne czasy, ale w tym odcinku, jeśli chodzi o ciepło, to tylko ta scena. Podobnie ze "Zjazdem absolwentów". Fajnie się słuchało, jak Tadeusz podkładał wszystkim pinezki. Człowiek sobie mógł w tym odcinku tak pomyśleć, co było kiedyś.

                  Niemniej jednak, niekwestionowanym liderem wśród takich odcinków, jest odcinek "Wiecznie młodzi". Od samego początku, do końca. Młoda Mańkowska, jak rozmawia z Alinką na początku, uczy jej trochę tego, młodzieżowego slangu. Na dodatek taka styczność pokoleń. Później świetne sceny na łyżworolkach, w domu, jak wspominali, czuli się, jakby znowu mieli 20 lat. Niektóre odcinki (na przykład ten) nie stoją na najwyższym poziomie, jeśli chodzi o humor, ale nadrabiają takim serduchem. Wiecznie młodzi czasem odpalam tak, od czapy i oglądam. Świetnie mi się oglądało ten odcinek, skupiając się na klimacie.

                • Tak, właśnie zdziwiło mnie to,że nie poznali osoby w przebraniu,którą widywali codziennie lub prawie codziennie i znali od wielu lat. Cóż, z racji,że jest to serial komediowy to pewne rzeczy należy traktować z przymrużeniem oka. Taka jest najwidoczniej rola seriali komediowych.

                  Szczerze powiedziawszy to mnie dosyć zaskoczyłeś tym pytaniem. Po głębszym namyślę myślę,że mogę tutaj wymienić odcinek Odmienny stan. Konkretnie chodzi mi tutaj o scenę końcową,w której Karol w końcu dowiedział się od Aliny,że nie jest ona w ciąży. Trochę mi się go żal zrobiło,gdy był taki smutny i zawiedziony,bo chciał mieć dziecko. Wtedy Alina powiedziała do niego takim ciepłym tonem i głosem,że mogą się przecież o nie postarać,bo dzieci nie biorą się z powietrza.

                  Jeszcze wracając do tematu naiwności, braku spostrzegawczości pechu i uratowaniu tyłka to wymienie także List do szefa, Głowa rodziny i Sprawa dla detektywa. W pierwszym odcinku, Karol wysłał list do kierownika z obelgami,bo myślał,że został zwolniony po wielu latach pracy w zajezdni tramwajowej. Kiedy okazało się,że awansował to robił wszystko,żeby kierownik go nie przeczytał. Gdy okazało się,że się nie podpisał to kamień spadł mu z serca. Wówczas okazało się na końcu odcinka,że Tadek poszedł do tamtego faceta przeprosić za list Karola tłumacząc treść nerwami przyjaciela. Cóż,miał dobre intencje,ale gdyby nic nie mówił to kierownik by się nie dowiedział kto był autorem listu.

                  W drugim odcinku mamy przykład miłości Aliny do małżonka. Karol chciał udowodnić niedowierzającemu Misiakowi,że to on był głową rodziny i,że Alina zawsze się go słuchała i umówili się na wspólną kolację w mieszkaniu Krawczyków. Kiedy zażądał telefonicznie,żeby coś ugotowała na wieczór to wówczas odłożyla słuchawkę. Musiał sam upichcić potrawę,ale w efekcie spalił kurczaka w piekarniku. Ostatecznie Alina uratowała go przed ośmieszeniem i kompromitacją przed znajomym z pracy tłumacząc brak kolacji zepsuciem się piekarnika.

                  Zaś w trzecim odcinku Norek kolejny raz okazał się być mało rozgarnięty. Karol zobaczył w czasie kierowania tramwajem z okna całującą się Dankę z X facetem. Uznał,że zdradzała ona swojego męża i postanowił poinformować o tym swojego przyjaciela. Oczywiście,Tadek nie zorientował się,że chodziło o niego. Jakimś cudem zapomniał,że w dniu rocznicy ślubu to on się całował z Danką i szybko uwierzył w domniemaną zdradę małżonki.

                • Tak, to wszystko jest skrajnie przerysowane, na potrzeby humoru. Podobnie z charakterami bohaterów.

                  Mnie też było Karola na końcu szkoda. Swoją drogą w tym odcinku również była pokazana głupota Tadeusza. Kupił rzekomemu noworodkowi jakiś miecz świetlny, czy jakieś samochody. Zerowe pojęcie...

                  Masz racje. Odcinek "List do szefa" ma pewną analogię do odcinka "Wariackie papiery". Wtedy można przypisać taki slogan Tadeuszowi: "Chciałem dobrze, wyszło jak zwykle". Najpierw, tak jak mówisz, chciał go wykręcić z bzdur, jakie napisał w tym liście, nie wiedząc, że nie podpisał tego listu i szef w ogóle by się nie dowiedział. W tym drugim odcinku, Karol myśli, że ma omamy. Tak naprawdę w tej historii jest mieszanka wszystkiego - przyjaźni, głupoty, jak i trochę naiwności. Tadeusz go pilnuje, bo przeczytał list (który notabene był napisany do niego), że Karol musi z tym skończyć. Chodziło oczywiście o przyjaźń na linii Karol-Tadeusz (lekarz stwierdził, że motorniczy jest właśnie przez Norka taki rozdrażniony), a kanalarz myślał, że jego najlepszy przyjaciel ma zamiar popełnić samobójstwo. Śledził go i pilnował, z przyjaźni, a Karol myślał, że ma halucynacje, że go wszędzie widzi i, że zwariował.

                  Natomiast analogią do odcinka, w którym żona ratuje tyłek mężowi jest na pewno historia z Buisness Lunchem. Karol podczas kolacji z Pamelą i Marszałkiem cały czas próbuje porozmawiać na temat awansu, a Alina mu w tym przeszkadza. Dopiero na końcu się okazuje, że mu pomogła.

                  Norek jest mało rozgarnięty przez praktycznie cały serial. :D Ten odcinek był bardzo fajny, bo szczerze mówiąc - nie spodziewałem się (jak oglądałem go pierwszy raz), że to faktycznie mógł być Tadek. Bardziej myślałem, że to Karol pomylił Dankę. Niemniej jednak wychodzi na to, że głupota Norka nie ma granic. Podobnie było z listem miłosnym. Tutaj go trochę usprawiedliwia czas, bo miał prawo nie pamiętać, że pisał taki list kilkanaście lat temu. Niemniej jednak to przestroga, że jednak korespondencje - zwłaszcza miłosną lepiej trzymać przy sobie.

                  Miodowe lata bawią i uczą. :)

                • Tak, to prawda- Tadzio przeważnie był nierozgarnięty. W dniu rocznicy ślubu całował się z Danką i dzień później o tym fakcie zapomniał. Miał aż tak krótką pamięć? Nawet wynajął detektywa, bo był tak wstrząśnięty "zdradą" swojej małżonki. Zrobiła się z tego niezła afera.

                  W odcinku Wariacie papiery, występuje mieszanka naiwności, głupoty i troski. Norek mylnie zinterpretował treść listu i doszedł do wniosku,że Karol chce się targnąć na swoje życie. O ile dobrze pamiętam to Krawczyk zaczął go pisać i nie dokończył. Kanalarz zaczął go śledzić i chodzić za nim krok w krok. Jego zachowanie podyktowane troską o przyjaciela motorniczego, doprowadziło do tego,że Karol uznał,że miał omamy i wszędzie widział Norka. W końcu psychiatra doszedł do wniosku,że postawił złą diagnozę i Tadek musiał być obecny w życiu motorniczego Dobra była scena końcowa, gdy Karol zobaczył,że pizzerman miał taką samą twarz jak jego przyjaciel :D

                  Z kolei w odcinku List do szefa, Tadek miał dobre chęci. Nie wiedział,że Karol się nie podpisał na końcu listu i chciał wszystko tamtemu wytłumaczyć. Ostatecznie nie należało mnie do niego żalu, bo działał w dobrej wieże, ale gdyby nic nie powiedział to szef by się nie dowiedział. Tym samym wsypał swojego przyjaciela, który myślał,że mu się pofarciło przez napisanie gala anonima.

                  Mnie odcinku Odmienny stan rozśmieszyło właśnie jak Karol i Tadek zaczęli przynosić zabawki dla dziecka, które jeszcze nie pojawiło się na świecie. Baaa, nawet informacja o ciąży nie została przez Alinę oficjalnie potwierdzona. Poniekąd sam był sobie winny,że wyciągnął pochopne wnioski.Zobaczył tylko jak żona wychodziła z kliniki ginekologicznej i od razu doszedł do wniosku,że zostanie ojcem. Nie porozmawiał z nią na ten temat i nie upewnił się co do swojej teorii. Przecież kobiety nie chodzą do ginekologa tylko wtedy kiedy są w ciąży. Karol nawet nie zobaczył w domu przykładowo w śmietniku testu ciążowego. Pani Krawczyk tam jedynie dorabiała poprzez sprzątanie. Niezapomniane przeze mnie pytanie kanalarza do przyjaciela:"Alfa tego kosmity?" :D

                  A czy pamiętasz,że był taki odcinek Rendez-vous w ciemno, gdzie Karol chciał zrobić dobry uczynek i wyswatać swojego samotnego kolegę ze szkoły? Miał na imię Bolek i był bardzo nieśmiały w stosunku do kobiet. Nie pamiętam z kolei z kim Krawczyk chciał połączyć w parę.

                • Wariackie papiery to mistrzostwo w każdym calu. Tak, pizzerman zniszczył system totalnie, haha. Genialne to było, ale... Monolog sfrustowanego Karola, to już sztuka: "Ala, gdzie nie wychodzę, widzę Norka. Idę ulicą - Norek, gram w bilarda - Norek, wszędzie tylko Norek, Norek, Norek. Widzisz, otwieram drzwi - Norek! (faktycznie stał za drzwiami XD).

                  Podobnie było w odcinku "Pokerowa zagrywka". Tadeusz przed przypadek usłyszał rozmowę tych Panów, którzy tam z Karolem grali w pokera. Stwierdził, że jeden z nich jest policjantem, drugi detektywem i specjalnie z nim przegrywają, żeby tylko go zaaresztować ze względu na machlojki i hazard. Karol oczywiście przestraszony w to uwierzył, wygrał ponad 100 kafli (a miał odrobić dla szefa 15 tysięcy, reszta dla niego), które potem oddał i tak przegranym. Jak się później okazało - faceci rozmawiali o filmie, więc znowu Norek pokazał swój brak inteligencji.

                  To prawda. Ogólnie niby z jednej strony można winić Alę, że im nic nie powiedziała, tylko moim zdaniem akurat płeć piękna nie jest tu niczemu winna. Chciała sobie zarobić i mu nie powiedziała, bo by się znowu wściekł, ale większa wina spada na Karola. Do ginekologa nie idzie się tylko i wyłącznie z faktem, że jest się w ciąży, to po pierwsze. Po drugie - nawet nie porozmawiał z żoną, tylko już góry stwierdził. Z resztą, Norek zrobił to samo. Przynajmniej w kupnie "gadżetów", Karol się okazał zdrowym rozsądkiem, kupując smoczek, pieluchy inne rzeczy, w porównaniu do przyjaciela, który kupił zabawki dla chłopca w wieku sześciu lat. Norek to wyszedł na durnia trzykrotnie. Za pierwszym razem, jak sam doszedł do wniosku, że to Ala wzięła Dankę do ginekologa (do tego lekarza kobiety chodzą z mnóstwem, innych problemów, albo na kontrolę, nie tylko w przypadku ciąży). Po drugie - był przekonany, że Danka jest w ciąży i, że to jego dziecko (nawet z żoną nie porozmawiał i się nie zapytał, czy faktycznie jest w ciąży). No, i po trzecie, czyli najśmieszniejsze - już sobie "wybrał" płeć dziecka, gdzie za bardzo na to się nie ma wpływu. Już uznał, że będzie miał synka i kupił, nie dość, że zabawki na jakieś starsze dziecko, nie dla noworodka, to jeszcze gadżety tylko i wyłącznie dla chłopczyka. Niesamowicie pustą głowę w tym odcinku miał Norek. Chyba jeden z takich odcinków, który od A do Z pokazuje debilizm Tadeusza. Oczywiście Karol też trochę nagrabił sobie w tym odcinku, ale zdecydowanie mniej niż kanalarz. Na dodatek, Karol mu mówi, że są skutki, jak kobieta jest w ciąży - np, wielki brzuch. Norek mówi: "Karol, Ty chyba zdurniałeś. Ty myślisz, że tylko dlatego, że Ty masz wielki brzuch, to Ala jest w ciąży". Na co Karol odpowiada: "Przecież to nie o mój brzuch chodzi idioto". XD

                  Tak, pamiętam. Swoją drogą aktor grający Bolka zagrał fenomenalnie. To była Zofia Chylińska. Tadeusz mówił, że pracowała niby kiedyś w kiosku, w zajezdni u Marszałka i niedawno rozstała się z mężem. Fajny odcinek, Karol pokazał, że ma wielkie serducho, jak on sam. :D

                • Ja do dziś nie łapie o co chodziło w tej scenie, w której pizzerman miał twarz Norka. Karol miał nadal zwidy czy jak? :D widzę,że masz bardzo dobrą pamięć do zapamiętywania tekstow i dialogów bohaterów ;)

                  Po prostu w odcinku Odmienny stan obydwoje zachowywali się jak dzieci. Nawet nie spytali swoich żon czy faktycznie były w ciąży. Później zaczęli "wybierać" swoje płeć dziecka. Od kiedy to wybiera się: chłopiec, dziewczynka? To nie allegro. Obydwoje chcieli mieć syna, a przecież mogła być równie dobrze dziewczynka. Szanse są zawsze 50/50. Wizyta u ginekologa nie oznacza tylko i wyłącznie ciąży u kobiety. To była w głównej mierze ich wina,że wyszło jak wyszło. Nie sprawdzili informacji tylko od razu stwierdzili,że zostaną ojcami. Nie mieli na właściwie żadnych dowód.

                  Pamiętasz odcinki Odpowiedź za 99.000 zł, Karol "Bombowiec" Krawczyk i List miłosny?

                  W liście miłosnym wyszła kolejna nierozgarniętość Tadka. Nie rozpoznał własnego charakteru pisma. Dodatkowo nie skapnął się,że to on lata temu napisał Dance list. Karol myślał,że Alina go zdradzała, bo znalazł kartke papieru u siebie w kuchni. Kiedy grafolożka powiedziała,że charakter pisma był Norka to zaczął podejrzewać,że jego najlepszy przyjaciel ma romans z jego żoną :D.

                  W odcinku Karol "Bombowiec" Krawczyk wszedł w konflikt z "Myszką". W efekcie mieli się spotkać na pojedynek pięściarski. Oczywiście Karol próbowal później się wymigać. Zaczął panikować. Na miejscu uderzył w brzuch jakiegoś grubasa i ten upadł na podłogę. Krawczyk ostatecznie odniósł o dziwo sukces,bo okazało się,ze to był jakiś znany bokser(wybacz, jeśli coś przekręciłam) i uznał,że jednak chce przywalić "Myszce".

                  W odcinku Odpowiedź za 99.000 zł byliśmy świadkiem kolejnej porażki motorniczego. Był pewny,że odpowie na wszystkie pytania i wygra główną nagrodę pieniężną. Alina powtarzała mu,że wystarczy jeśli odpowie poprawnie chociaż na jedno pytanie. Krawczyk miał zamiar wygrać 99 tys. O ile dobrze pamiętam to odpadł po pierwszym odcinku. Źle odpowiedział na pytanie dotyczące "gdzie żeś ty bywał czarny baranie".

                • Na tę scenę trzeba patrzeć z przymrużeniem oka. To serial komediowy, więc mało kiedy rozumiemy coś dosłownie. Myślę, że tę scenę można na kilka sposobów tłumaczyć.
                  1. Karol może tak naprawdę nie wyzdrowiał z tej choroby psychicznej, tylko nadal ma omamy? Od razu, jak pizzerman wyszedł, to Karol wziął cukier i ładował do herbaty kilkanaście łyżeczek - tak jak na początku odcinka, kiedy twierdził, że jest świrem.
                  2. Mógł to też być zwykły zbieg okoliczności. Karol wyzdrowiał, ale po prostu facet był bardzo podobny do Tadeusza.
                  3. Możliwe też, że ta scena nie ma zbytnio drugiego dna. Po prostu reżyser stwierdził, że to rozśmieszy odbiorców (mnie rozśmieszyło) i zostawił scenę, która nie ma jakiejś, większej głębi.
                  4. Gdzieś czytałem też (chociaż to jest najmniej prawdopodobne, tylko powtarzam rozumowanie innego odbiorcy), że to był Tadeusz, bo nadal nie zrozumiał, że Karol nie chce popełnić samobójstwa i go śledzi w postaci pizzermana.

                  Ile ludzi, tyle opinii. Najważniejsze, że rozśmieszyło.

                  To znaczy... Pamięć mam teraz dobrą - nieco ponad miesiąc temu zacząłem oglądać Miodowe lata od pierwszego odcinka. 131 odcinków łyknąłem w niecały miesiąc, więc jestem świeżo po obejrzeniu całego serialu, może stąd, ta dobra pamięć.

                  To prawda. Tadeusz niejednokrotnie udowadniał, że jest idiotą. W ogóle też zauważyłem, że kilka odcinków było takich, że Tadeusz czegoś zapominał. Może to też jego cecha, że jest zapominalski?

                  Tak, w tym odcinku, gdzie Karol odpowiadał na pytania w teleturnieju śmieszny był fakt, że jak trenował z Tadkiem, to on przed każdym graniem wystukiwał na klawiaturze właśnie tę pieśń. Karol był wściekły - jak potem się okazało, właśnie Czarny baran doprowadził go do upadku.

                  A propo Czarnego barana, to zabawnie też było w "Dola Idola", gdzie myśleli, że obniżą trochę swój głos i mogą śpiewać takie piosenki jako rockmani.

                  Co było w Strajku? Norek znowu źle usłyszał. Przesłyszało mu się, że Marszałek ma zamiar sprzedać zajezdnię niemieckim biznesmenom. W ogólnym rozrachunku, Tadeusz jak zwykle się pomylił. Podobnie było w odcinku "Ptak na parapecie". Kanalarz miał przebłysk geniuszu, bo stwierdził, że skoro Ala nie chce z mężem rozmawiać, to ma nagrać kasetę i jej wysłać. Jak się potem okazało - wziął nieprawidłowe nagranie, z obelgami w stronę jej mamusi. To jest w ogóle fajne, że niby z jednej strony Tadeusz zawsze chce mu pomagać. Mało było odcinków, kiedy Norek mu dogryzał (miał taki potulny charakter, a Karol - nawet jak się nie kłócili, to lubił mu robić na złość, Tadek taki nie był), to i tak mu zawsze pomagał. Tylko niestety z tej pomocy wychodziła klapa. Źle coś usłyszał, (Pokerowa zagrywka, Strajk), albo zrozumiał (Wariackie papiery), ale w dobrej wierze. Chciał go w sumie ratować i ostrzec, więc to jest taki śmiech przez łzy.

                • Tak,można tą scenę rozumieć na kilka sposobów. Z racji,że jest to serial komediowy to należy pewne rzeczy traktować z przymrużeniem oka. Tadek przeważnie nie grzeszył inteligencją i spostrzegawczością,ale czasem miał przebłyski geniusza. Możliwe,że był zapominalski.

                  Karol odpadł po pierwszym pytaniu. Nie wpadł na to,że chodziło o czarnego barana. Tak się wymądrzał,a jak przyszło co do czego to zżarł go stres. Nie odpowiedział na takie banalne pytanie.

                  Fajne były też odcinki-Sprawa wielkiej wagi oraz Lunatyk. W pierwszy odcinku dostał polecenie z pracy,że miał schudnąć i tym samym przejść na dietę. Zabawna była scena w kuchni,gdy Tadek próbował odciągnąć jego myśli od jedzenia i zaczęli rozwiązywać krzyżówki. Karol we wszystkim doszukiwał się żarcia:"miało nie być o jedzeniu!". Najlepsze było na końcu,kiedy wreszcie mógł w spokojnie polizać swoje palce od ciasta:D.

                  W drugim z kolei Norek zaczął lunatykować powodując to,że Danka nie mogła przez niego spać w nocy. W końcu,żeby mogła się nareszcie wyspać,Karol miał z nim spać w jednym łóżku w mieszkaniu Norków. Nawet obwiązał swoje ręcę i jego dzwoneczkiem. Miał on sygnalizować moment,w którym Tadek wyszedł z łóżka i zaczął lunatykować w nocy. Wówczas powiedział do motorniczego:"Ja nie lunatykuje idioto! Okno chciałem otworzyć. Strasznie tu duszno przez ciebie!" :D. Oczywiście,suma sumarum Karol nie usłyszał dzwoneczka i Tadek bez problemu poszedł lunatykować. Zapewne pamiętasz te odcinki.

                • Tak, sprawa wielkiej wagi miała sporo incydentów. Już kluczowy jest fakt na początku - Danka wchodzi do mieszkania Krawczyków i mówi Ali, że obcięła niechcąco ich miarkę o dwa centymetry. Potem ta afera z nadwagą Karola. Dostał jakąś rozpiskę, odnośnie wagi. Wziął ten obcięty centymetr i się zmierzył (to znaczy, Tadeusz mu pomógł). No i Wyniosło 182 cm, ale trzeba pamiętać, że miarka była wtedy liczona od 3 cm, bo dwa, pierwsze centymetry ucięła Danka. W ogólnym rozrachunku wyszło, ze mierzy 180 cm - jak się później na bankiecie w klubie sierżanta okazało. No i zaczęła się katorżnicza dieta motorniczego. Ogólnie w tym odcinku nie rozumiałem jednej rzeczy - głupoty Ali. Pani Grzelakowa robiła jakąś imprezę u siebie w domu i narobiła sporo jedzenia. Golonka, bigos, tort i taki sprawy. Ala doskonale wiedziała, że mąż jest na diecie, to nie wiem czy ze swojej głupoty, czy specjalnie pozwoliła Grzelakowej zostawić to jedzenie u niej. Danka zaproponowała, że może lepiej u niej, skoro Karol jest na diecie, to Ala się tłumaczyła, że nie będą biegały po schodach w te i z powrotem po każdy talerz. No... Moim zdaniem powinna pomóc mężowi i naprawdę to schować. To już nie chodzi o to czy ktoś jest gruby, czy nie, ale na jakiejkolwiek diecie każdy świruje na widok jedzenia, którego nie powinien jeść, albo nie może. Jedna z głupszych decyzji Ali, niewątpliwie.

                  Odcinek z lunatykowaniem był świetny. Karol kazał mu się odwrócić, żeby niby nie podglądał gdzie chowa klucz, a i tak zaniósł do szuflady, która znajdowała się po stronie, w którą kazał Tadeuszowi patrzeć. Kolejne, genialne myślenie Karola. Jeszcze mi się przypomniał banan. Wziął banana i poszedł na dach, jak jakiś lider, przywódca ze swoim mieczem.

                • Pamiętam,że Karol wtedy uznał,że miał kilo niedowagi,a kiedy się odwrócił plecami to wówczas nie dało się zauważyć tego,że z tyłu pękła mu koszula :D. Masz rację,Alina zachowała się tak jakby nie używała głowy. Skoro Karol był na diecie to nie powinna przechowywać w lodówce takiego jedzenia, które on lubił Takie zachowanie powoduje,że osoba odchudzająca się zaczyna świrować.

                  Bardzo lubiłam też odcinki Na ryby oraz Telefon do dozorcy. W pierwszym odcinku panowie postanowili nie zabierać na wyjazd na ryby swoich żon. Suma sumarum okazało się jednak,że nie mieli odwagi im powiedzieć,że nie jadą,a jak już się odważyli powiedzieć to Danka i Alina nie przejęli się tą odmową i nadal usilnie chciały pojechać. Wówczas Karol i Tadek postanowili je przechytrzyć i wyjechać z domu zamiast o 6 to o 5 nad ranem. Żony jednak przewidziały,że będą próbowali je oszukać i spały w samochodzie.

                  W drugim odcinku Karol postanowił zostać dozorcą. Jak można przewidzieć nie wywiązywał się zbyt dobrze ze swojej nowej pracy. Norek nie mógł się doczekać wody w kranie. Motorniczy nic nie potrafił dobrze zrobić. Miał dwie lewe ręcę do spraw technicznych oraz pretensje do dzwoniących ludzi,że zbyt wiele od niego wymagali i, że im był potrzebny psychiatra,a nie dozorca. Na koniec szedł na dół do rur próbując sprowadzić z powrotem wodę u kanalarza,ale w efekcie musiał wezwać pomoc,bo nie umiał sobie z tym zadaniem poradzić. W tym odcinku mamy do czytania z przechwałkami i nieporadnością Karola. Nie mierzył sił na zamiary.

                • Chociaż i tak trochę dziwnie, że przez 131 odcinków tylko w sumie jeden, tak konkretnie o nadwadze Karola opowiadał. Oczywiście, były żarty i wzmianki, ale poświęcony odcinek był tylko jeden.

                  W na ryby lubiłem scenę, jak Karol powiedział do Tadka "Jak jej nie powiem, że z nami nie jedzie, to zjem tę czapkę". Faktycznie nie powiedział i Tadek ją przyprawiał i położył mu na talerz.

                  Telefon do dozorcy to jeden, z lepszych odcinków. Wszystko wygląda łatwiej, jak się patrzy z boku, ale jak się ma samemu zrobić - trudno. To samo było jak Karol mówił, że czynności domowe są łatwe. Zawiesili go w pracy i Ala musiała chodzić do roboty, a on pracował w domu. Nie dawał sobie rady.

                  Chociaż dla mnie bezbłędnym odcinkiem, który w pół godziny pokazał wszystkie walory tego serialu jest odcinek "Mecz derbowy".

                  Już zabawna scena na początku w szatni, w zajezdni, gdzie Karol się schylił i mu pękły spodnie. Później Dyrektor Marszałek mówi im o derbach, a Karol oczywiście się chwali, że jest piłkarskim geniuszem (Tadeusz w sumie też go połowicznie wkopał). Kurski, pożyczający szminkę od Ali, to znaczy od Karola, bo Ali nie było. Na dodatek mówi, że potrzebuje szminkę, bo wieczorem będzie robił to, co prawdziwi faceci w takie wieczory robią - zabrzmiało dwuznacznie. Genialna scena podczas, której Kurski tłumaczy Karolowi czym różnią się kibice Legii od kibiców Polonii (Kurski i Krawczyk kibicują Legii). Kurski mówi, że kibiców Polonii od razu trzeba bić, po czym wchodzi Tadeusz właśnie w stroju Polonii i śpiewa: "Polonia, Polonia"! No i druga część odcinka, za którą powinni dostać Oscara. Kurski, tłumaczący Ali, mamie Ali i Karolowi, że Tadeusz Norek był dowódcą ultrasów (kiboli), na "Żylecie" - tak nazywała się część stadionu zajmowana przez najzagorzalszych kibiców Legii. Norek, który rzucił się na 200 uzbrojonych policjantów. Karol, z obitym pyskiem, który taranował wszystkich po kolei. Jeszcze Krawczyk poprawia Kurskiego "Gdzie Norek się rzucił, jak on do razu w krzaki uciekł", na co Kurski: "Każdy, doświadczony kibic wie, że największa ilość policjantów znajduje się w krzakach". GENIALNE! W ogóle... Rozpaczanie w domu Krawczyków nad losem Norka (podobno go zamknęli), po czym, jakby nigdy nic, Norek uśmiechnięty wchodzi do ich mieszkania, a zza okna słychać "Norek Tadeusz, to Legii jest Prometeusz, Noooorek Tadeeeeusz, to Legii jest Prometeeeusz!". To jeszcze nie koniec! Danka się go pyta czy siedział w więzieniu z innymi bandytami, na co Norek "Nie, mnie jako przywódcę posadzili osobno". "To ja im powiedziałem, że załatwiłem Stingera". No i jeszcze na końcu jąkający się inspektor KoKoKooopek. "Na czyje zlecenie, załatwił Pan Stingera"?

                  Wiem, że sporo o tym odcinku wspominam, ale dla mnie to jest majstersztyk od pierwszej sekundy, do ostatniej. Nie ma takiego, drugiego odcinka w Miodowych latach. Oczywiście to tylko moje zdanie, bo każdego bawi co innego.

                  Tak powinny wyglądać seriale komediowe - totalna abstrakcja, że takie chucherko jak Tadeusz był zdolny do takich czynów, jakie opowiadał Kurski. Idealnie przerysowane, idealnie zagrane, nie ma się do czego przyczepić.

                  Na dodatek: Kurski + Marszałek + teściowa Karola + inspektor Kopek w jednym odcinku = mistrzostwo. Szkoda, że zabrakło kwestii dla Doktora Zawiszy, który by jeszcze ubarwił ten odcinek. W skali 1-10, daje 12. Wszystko po mistrzowsku!

                • Może scenarzyści nie chcieli tworzyć za dużo odcinków o samej nadwadze Karola? Tak gdybam.

                  W Telefonie do dozorcy zostało właśnie pokazane jak wygląda praca dozorcy od kuchni. Karol jak zwykle mądrzył się. Miał mądre flaki. Uważał,że świetnie sobie poradzi w tej pracy. Jak przyszło co do czego to przekonał się na własnej skórze,że nie podoła zadaniu. Nic nie umiał naprawić. Podobnie sprawa wyglądała w wspomnianym przez ciebie odcinku, gdy Ala poszła do pracy. Motorniczy kompletnie nie dawał sobie rady. Ugotował rosół, a zapomniał o makaronie. Jak jeść tą zupę bez makaronu? Przecież to jest wtedy sama woda. I tak wiele osób nie może się nią najeść, bo jest cieńka i jedzą drugie danie.

                  Akurat odcinek Mecz derbowy średnio pamiętam. Jak przez mgłę. Może dlatego,że niecierpie piłki nożnej. Od zawsze jej nie lubiłam. Kojarzę,że Kurski chciał pożyczyć od Aliny czerwoną szminkę,żeby narysować sobie barwy na twarzy.

                  Również bardzo lubię odcinki Ochroniarze, Opiekunka do dziecka i Mordercy są wśród nas.

                  W pierwszym śmiałam się jak Karol nie chciał swojej teściowej wpuścić na górę. Złośliwie żądał od niej pokazania dowodu osobistego. W końcu Alina go upomniała. Była oburzona faktem,że jej mąż tak traktował jej matkę. Dla motorrniczego to była niepowtarzalna szansa,żeby ponabijać się ze swojej teściowej, której od początku nieznosił. Przy okazji chciał także zagrać jej na nosie.

                  W drugim myślał,że Alina go zdradzała. Usłyszał rozmowę w zakładzie fryzjerskim faceta u którego jego żona miała pracować z jakąś osobą i wyciągnął zbyt pochopne wnioski. Przy okazji pokazał,że był totalną sknerą i dusigroszem tak samo jak w odcinku Tv or not tv,bo szkoda mu było kasy na telefon. Alina kupiła go i ukrywała w szafce. Najlepsze było jak motorniczy powiedział:"Tak to jest, kiedy babie się kupi telefon!". A przecież to nie on jej go kupił :D.

                  W trzecim z kolei po raz kolejny wyszła na jaw naiwność i łatwowierność Krawczyka. Nabijał się z Aliny,bo ona wierzyła we wróżby. Kiedy wróżka mu powróżyła i wywróżyła,że zrobi coś złego to bardzo się tym zaniepokoił. Zapomniał o tym,że nie wierzył we wróżki i poleciał do jej "gabinetu" dowiedzieć się co takiego zrobi. Bez mrugnięcia okiem uwierzył w to,ze popełni morderstwo. Totalnie oszalał po usłyszeniu z jej ust,że kogoś zamorduje. Tymczasem "wróżka" miała z niego niezły ubaw. Był dla niej kolejnym naiwniakiem i przepustką do zarobienia kolejnej kasy.

                • To prawda, tylko chodzi o sam fakt. Aktora nie bez powodu wybrali "przy kości". Z jednej strony fajnie, że nie ma mącenia jednym i tym samym.

                  Tak, tylko jeżeli dobrze pamiętasz, to Karol nie został dozorcą po to, żeby pomagać/naprawiać. Argasiewicz powiedział, że dozorca jest zwolniony z płacenia czynszu + dostaje 1500 złotych na miesiąc (w jakimś odcinku było mówione, że Karol zarabia 700 złotych, jako tramwajarz). Wiadomo, że to też inne czasy były. Chodzi o sam fakt, że gdyby teraz, w prawdziwym życiu komukolwiek zaproponowali, żeby był dozorcą, ale nie musi płacić czynszu i dostanie 2x więcej niż zarabia w swojej pracy, to na pewno by się zgodził. Tylko Karol po prostu tego nie przemyślał. Owszem, z jednej strony też narzekał, że tam nie potrafią naprawić kilku rzeczy, al sam się nie kwapił do pracy.

                  W tym odcinku jeszcze było pokazane, jak Roman, Tadeusz i Karol są tępi. Cała trójka pilnowała wejścia do kamienicy, a przemycił się tam młody dres, który jakby nigdy nic ukradł kilka rzeczy. Co to za ochroniarze? Fajne sedno było tego odcinka. Po prostu skupiali się na głupstwach (legitymowaniu ludzi, których w sumie znają), a przepuścili, to znaczy - Kurski przepuścił gościa, który najpierw ukradł teściowej Karola dokumenty, a potem jakieś tam sprzęty domowe (nie pamiętam za bardzo). Kurski w ciągu całego serialu wydawał się ogarnięty, ale tam... Najwyraźniej ktoś był sprytniejszy od niego.

                  Wiesz co jest najciekawsze z akcji z tym telefonem? Jak doskonale wiesz, do któregoś tam odcinka, Miodowe lata to w sumie to samo co The Hooneymooners. No i właśnie ten odcinek też był skopiowany. Dążę do tego, że w latach 1999-2000, gdzie był kręcony odcinek Miodowych lat pod tytułem "Opiekunka do dziecka", mówiło się, że telefon jest potrzebny. W The Hooneymooners, które było grane w latach 1955-1956, też była o tym wzmianka. Można sobie porównać, jak daleko Polska jest do tyłu z technologią, w porównaniu do takich Stanów Zjednoczonych - prawie 50 lat. Smutne. No, ale wracając do odcinka, to prawda, chociaż już rozmawialiśmy na ten temat, że to Alinka zawiniła. Sama się na końcu przyznała do błędu, że powinna mu powiedzieć. Słyszał u fryzjera jak rozmawia dwóch facetów o jego żonie, i to dwuznacznie.

                  Tak naprawdę nie trzeba było się za bardzo wysilać, żeby Karola zrobić w konia. Jakkolwiek... Płyn na porost włosów, Kucharz przyszłości, chociażby odcinek, o którym mówisz. Jeszcze w podwójnym ubezpieczeniu był fakt, że chce się zająć wypychaniem ptaków i potrzebuje ileś tam kasy. Po prostu ten człowiek jest głupi, naiwny i łatwowierny. Wcisnąć i wkręcić do głowy mu można wszystko. Łapie haczyki jak młoda ryba. Taka jego postać...

                • No właśnie dobrze nie pamiętałam dlaczego Karol został dozorcą. Pamiętałam za to,że niczego nie potrafił naprawić. Ostatecznie sam przed sobą się przyznał,ze nie nadawał się do tej pracy. Możliwe,że czasami mogę być niedokładna, bo piszę z pamięci.

                  Masz rację, jeśli chodzi o odcinek Ochroniarze. Ja odnoszę wrażenie,że oni pracę ochroniarza traktowali częściowo jak zabawę,np.głupawe legitymowanie własnej teściowej,żeby jej dogryźć, bo co innego. Nie poznałby matki Aliny? To jasne jak słońce,że chciał jej dokuczyć, bo nadażyła się dla niego idealna chwila. Jak mówisz-kiedy przyszło co do czego to jakiś dres okradł mieszkanie Krawczyków. Co byli za ochroniarze? Jak oni pilnowali tej kamienicy, skoro mimo wszystko doszło do kradzieży?

                  Tak, wina leżała po obu stronach. Alina też nie była bez winy. Mogła z nim porozmawiać, a nie ukrywać się. Karol z kolei zachowywał się jakby był 100 lat za murzynami. Najpierw mu było szkoda kasy na nowy telewizor, a później na nowy telefon. Przecież te sprzęty to nie jest żadna fanaberia tylko coś potrzebnego do życia.

                  Karol przeważnie był naiwny jak dziecko. Bez mrugnięcia okiem uwierzył we wróżbę "wróżki" chociaż zarzekał się,że w takie rzeczy nie wierzył. Jednak bywały odcinki, gdzie zrobił coś dobrego jak wspomnianym wcześniej Rendez vous w ciemno, a później w odcinku Idol. Najpierw naopowiadał nastoletniemu chłopakowi sterte bzdur,żeby mu zaimponować, a później stał się idolem Tomka. W końcu, kiedy prawda wyszła na jaw okazało się,że młody nie miał do niego żalu i stwierdził,ze motorniczy był super facetem. Odcinek właściwie nie był śmieszny, ale pouczący. Pokazał,że należy mierzyć siły na zamiary oraz,że kłamstwo ma krótkie nogi. Przynajmniej ja tak to odbieram.

                  Przy okazji, czy pamiętasz czy kiedykolwiek padło imię matki Aliny?

                • Karol wtedy się zachował jak człowiek, który chce iść do pracy, ale dostawać tylko wynagrodzenie, a nie pracować. Po prostu widział tę pracę przez różowe okulary. Myślał, że po prostu dostanie fajną kasę za drobnostki, które musi naprawić/zrobić. Jednak już po zdjęciu tych okularów, rzeczywistość okazała się brutalna. Logiczne, że zwolnienie z czynszu i dość spore jak na tamte czasy wynagrodzenie nie dostanie człowiek, który nie robi nic. Trzeba było się wysilić i znać na wszystkich - taka, złota rączka.

                  To znaczy tak. Legitymował teściową dla zabawy, ale ochroniarzami zostali dlatego, że w tym odcinku sporo mówiło się o rzezimieszkach - drobne kradzieże, napad i te sprawy. Ala poszła do sklepu, a Karol z Tadkiem siedzieli w domu i słyszeli jak Ala krzyczy "złodziej, na pomoc!". Karol od razu zamknął dom i nie wierzył, że za drzwiami stoi Alina... Mimo tego, że to był jej głos. Karol to był taki chojrak, ale jak przychodziło co do czego to tchórzył.

                  Karol to był typowy sknerus. Zawsze mu było na wszystko szkoda. Wciągał Tadka w swoje pomysły, pożyczał od niego kasę (i podobno rzadko kiedy oddawał). Telefon i telewizja to tylko początek góry lodowej. Pamiętasz, jak mu utknął pierścień na palcu? Alina kazała posmarować masłem. Powiedział "taka bogata jesteś? Masło? 3,50 za kostkę? Nie ma w domu smalcu jakiegoś?". Oszczędzał na wszystkim czym się dało.

                  Matka Aliny nazywała się Zofia Rudnik.Nikt tak do niej nie mówi. Karol i Ala - mamusiu, jej mąż - kochanie. Paradoksalnie o jej imieniu dowiadujemy się od niej samej. W odcinku "Ubezpieczenie na życie" było wszystko wyjaśnione. Karol chciał zostać agentem ubezpieczeniowym i wziął do współpracy Kurskiego, który zapewnił mu rekord sprzedaży. Okazało się, że te osoby ubezpieczone to głównie kryminaliści, albo nieboszczyki. No i wtedy Karol musiał te pieniądze zwrócić, ale już wszystkie wydał. Ubezpieczalnia mu powiedziała, że możemy o pieniądzach zapomnieć, ale ma sprzedać jedną polisę - i to nie może być żona. Najłatwiej byłoby wziąć Norków, ale dowiadujemy się, że oni są już ubezpieczeni. Krawczyk wybrał wtedy sobie teściową. No wypełniał przy niej ankietę. Imię i nazwisko i te sprawy. Wtedy była wzmianka, że nazywa się Zofia Rudnik. Wydaję mi się, że właśnie w Ochroniarzach, tez była o tym mowa. Gdy Karol ją legitymował, gdy ona wychodziła z mieszkania Krawczyków, to na dowodzie osobistym też głośno przeczytał "Zofia Rudnik". Jeszcze chyba było w odcinku "Bar szybkiej obsługi", gdzie to Karol i Tadek poszli do banku wziąć pożyczkę, to wtedy trzeba było podać nazwisko panieńskie Aliny, ale wtedy akurat o imieniu nie było wzmianki. Fakt, zbyt często o tym nie rozmawiali.

                • Karol przeważnie widział wiele rzeczy przez różowe okulary. Też chociażby w wspomnianym już odcinku Bar szybkiej obsługi. Jego zachowanie wskazywało na to,że nie brał pod uwagę tego,że jego nowy biznes może nie wypalić, np.przez niewystarczającą ilość klientów. Był bardzo pewny siebie. Tak samo było w Leśnym zaciszu, kiedy zachwycał się perpektywą kupienia domku. Wydawało mu się,że wszystko pójdzie po jego myśli i gładko jak po maśle. Przejechał się wiele razy. Naprawdę pechowy był z niego człowiek. Poza tym również jak mówisz sknera. Żeby aż tak żałować na wszystko kasy? Popadanie z jednej skrajności w drugą. Nie należy sknerzyć kasy na potrzebne i konieczne rzeczy, ale też nie być rozrzutnym. We wszystkim trzeba zachować zdrowy umiar. Także często jak zauważyłeś tchórzył. W odcinku Na ryby, najpierw popisywał się przed Norkiem,że bez problemu potrafił powiedzieć żonie prosto w twarz,że nie pojedzie na wyjazd, a jak przyszło mu z nią porozmawiać to zapomniał języka w gębie.

                  Dzięki za informacje. W jej przypadku chociaż parę razy padło imię i nazwisko, a np. w Rodzinie zastępczej posterunkowy nie posiadał imienia i nazwiska. Bohaterowie zawsze zwracali się do niego "panie posterunkowy". Niezbyt często oglądałam tamten serial, ale dziwne a zarazem pomysłowe było to,że przez ponad 300 osób nigdy nie poznaliśmy danych osobowych policjanta, a on był tam główną postacią. Ewentualnie 2-planową, ale jednak. Pewnie było to celowe ze strony scenarzystów.

                  Zapewne skoro oglądałeś niedawno serial to pamiętasz również odcinek Rodzina patologiczna z udziałem fenomenalnego Kurskiego. Karol postanowił udawać rodzinę patologiczną,żeby otrzymać mieszkanie na Żoliborzu. "Co tam wywalasz te gały... " :D Naprawdę się ubawiłam na nim. Fajny był też Azor, kiedy motorniczy musiał wziąć do domu osła z zoo.

                • W każdym odcinku widział wszystko przez różowe okulary - oczywiście według mnie. Zawsze coś wydawało się w jego oczach łatwe do zrobienia i wszędzie widział spory zarobek. Rzeczywistość jednak zweryfikowała wszystko po kolei.

                  Oj, jeśli chodzi o Rodzinę zastępczą, to nie mam pojęcia. Nawet nie ruszam tematu tego serialu, bo nie obejrzałem ani minuty jakiegokolwiek odcinka. Niemniej jednak czasem to jest celowe, według reżyserów. Czasem po prostu podanie danych jakiegokolwiek bohatera równie dobrze by nic nie zmieniło. Może też było w tym przypadku podobnie?

                  Tak. Rodzina patologiczna tutaj, na filmwebie jest oceniana najwyżej ze wszystkich odcinków. Jako jedyny odcinek ma średnią ponad 9,0. Widzę, że tutaj są wszyscy zgodni, że to istny majstersztyk. Tylko popatrz, że Karol Krawczyk to jest jednak człowiek-zagadka. On jest sknerusem, jest egoistą, ale z drugiej strony? Jeśli chodzi o kwestię pieniężną, to zawsze mówi, że robi to dla niej. W tym odcinku było podobnie - chciał, żeby wynieśli się z tej "dziury", jak on to mówi i zamieszkali w ładniejszym mieszkaniu. To jest taka trochę parabola charakterów. Jego serce jest skamieniałe, ale gdyby tak wziąć kilof i tego kamienia się pozbyć, to pod spodem znajdziemy naprawdę fajnego, ciepłego, uczuciowego i altruistycznego faceta.

                  Co do samego odcinka, to już fabuła jest genialna. Tu nie ma prostoty, nie ma drogi na skróty. Ciekawy temat poruszony. Do tego gra aktorska, ta "starsza" Alinka. Kurski w odcinku, to już +50 do humoru. Karol, który szukał piętnasto-minutowej żony i prawie ją znalazł - w Grzelakowej. To też było genialne. Moim zdaniem ten odcinek to zdecydowana wizytówka Miodowych lat. Nie bez powodu jest uznawany za najlepszy odcinek. Czy w tym odcinku jest chociaż odrobina nudy? Nie ma. Humor na najwyższym poziomie. Tak jak wspomniałem - ciekawy temat poruszony. Genialne dialogi, gra słów. "Trening" Kurskiego... Fenomen w każdym calu.

                • Karol był w moim odczuciu oderwany od rzeczywistości. To jest na pewno celowy zabieg ze strony scenarzystów. Jednym z przykładów jest już wspomniany przez nas Płyn na porost włosów. Dał się oszukać "profesorowi" i uwierzył w "cudowny" płyn,który niby powodował szybki porost włosów. Pamiętasz pewnie jaki był pewny siebie. Przechwalał się,że na pewno zbije na tym interesie fortune i nawet stwierdził,że może od razu porzucić pracę motorniczego. Gdy zobaczył,że spalił Barczakowi włosy to próbował się wycofać i wykręcać. Nawet zbił lusterko,żeby tamten nie zobaczyć swojej nowej "fryzury" w jego mieszkaniu.

                  To znaczy, ja generalnie też Rodziny zastępczej za bardzo nie oglądałam. Czasem zerknęłam i tyle. Przyszedł mi ten serial do głowy, gdy nie mogłam sobie przypomnieć czy kiedykolwiek padło imię i nazwisko mamusi.

                  Co do odcinka Rodzina patologiczna to nawet nie patrzałam jakie średnie mają poszczególne odcinki na filmwebie. Widocznie ten najbardziej sie ludziom spodobał.Potwierdzam,że ani razu nie wiało w nim nudą. Przede wszystkim Kurski miał okazje kolejny raz się wykazać. Pamiętam jak w odcinku Ciotka z Ameryki na prośbę Krawczyka udawał profesora,bo motorniczy przez lata okłamywał swoją ciotkę w listach,że był profesorem, a ta mu kase wysyłała regularnie.

                  Jeszcze nie wspomnieliśmy o tym,że Karol i Tadek często nie mieli kasy i szukali wszelkich sposobów,aby ją zdobyć. Kojarzysz Dużego misia? Postanowili obstawiać konia w wyścigach konnych. Pamiętam tekst jego "ulubionej" teściowej-"Ja bym nigdy nie postawiła na dużego misia" hehe:D.

                  A i jeszcze dopatrzyłam się jednej niedorzeczności w odcinku także już wspomnianym "Ciocia Jadzia". Wróciła po paru godzinach i uznajmiła Krawczykom,że wzięła cichy ślub. Oni myśleli,że mówiła o Mietku Capale, a jej chodziło o Zenka. Dlaczego nie mogła im od razu powiedzieć,że wyszła za kumpla Krawczyka? Nie wpadła na to,że oni myśleli,że jej chodziło o Capałę? Niby szczegół,ale jednak...

                • Fakt. On ogólnie popadał ze skrajności w skrajność. Prawie zawsze. Widział wszystko tak pięknie, żeby potem czuć się najgorzej na całym świecie. Ile razy tak było? Chociażby w tych ubezpieczeniach. Gdzie najpierw się cieszył, że pobił rekord i będzie zarabiał grube miliony, a potem? Obgryzał paznokcie, żeby tylko go nie zamknęli w więzieniu.

                  Ja właśnie zwracałem uwagę na średnie. Całkiem adekwatne, ale "List miłosny" na drugim miejscu - oczywiście według mnie to przesada. Był spoko, ale były też dużo lepsze odcinki. Wiadomo, są gusta i guściki, a średnia jest liczona ze wszystkich osób, które zagłosowały. Natomiast jeśli chodzi o najgorszy odcinek, to jest dobrze dobrany. Blisko 7,0 średniej ma odcinek "Krzyżacy". Nie cierpię tego odcinka, zero zabawy. Omijam go szerokim łukiem.

                  Temat matki Aliny, to temat rzeka. Czytałem ostatnio sporo o Miodowych latach, o bohaterach, odcinkach. Wgłębiłem się w postać mamusi i w sumie trochę zmieniłem kąt widzenia na tego bohatera. Ona była straszna pod każdym względem. Oczywiście, szary człowiek, oglądający Miodowe lata stwierdzi, że jest to barwna postać i widzi same pozytywy - potrafi rozśmieszyć. Coś w tym jest, ale... Ja już nie jestem szarym oglądaczem, tylko wielkim fanem tego serialu i staram się czasem porozkładać na czynniki pierwsze niektóre rzeczy. W tym naszym dialogu chociażby poruszamy sprawy z każdego odcinka. No, ale do rzeczy. Pisaliśmy o niej, że chamska i, że sama zaczynała spór z Karolem i głupie dogryzki. To jest akurat nic. Doczytałem, że ta kobieta nie miała pojęcia o miłości - świetne dowody są na to w serialu. Po pierwsze: Nie wiem, w których odcinkach to było, ale wiem, że sporo. Pamiętasz ile razy wspominała Alinie o jakimś Heńku? Mówiła, że jest bogaty, przystojny, dorobił się. Ma mercedesa i te sprawy. Cały czas krytykowała wybranka Aliny. Na szczęście żona Karola zawsze odpowiadała tak samo - że go kocha. Mamusia po prostu żyła w średniowieczu, kiedy to rodzice (zazwyczaj król i królowa) wybierali wybranka dla córki. Na dodatek wychodzi tutaj straszny materializm i fakt, że ona chciała tylko pieniędzy. Z resztą - w odcinku "Lewa forsa", jak się tylko dowiedziała, że Karol ma walizę pełną pieniędzy, to przyszła do nich i mówi: "Mój kochany zięciuniu", a kilka chwil wcześniej go obrażała.
                  Po drugie: W odcinku "Romeo W(e)ronek" - zdradziła swojego męża z Kurskim. Może to nie było tak dobitne (wiesz, że się całowali), nie było jakiegoś mocno kontaktu fizycznego... No, ale wyrzekła się Edwarda, czyli swojego męża w tym odcinku. Tutaj może nie poleciała na pieniądze, bo Kurski groszem nie śmierdział, ale? Gdzie godność, gdzie honor? Gdzie przede wszystkim sprawiedliwość wobec własnego męża.

                  Wiem, że może przesadzam z tym rozkładaniem na czynniki pierwsze i dogłębną analizą... Tylko piszę to Tobie, czyli osobie, która prawdopodobnie też łyknęła wszystkie odcinki i ma o tym pojęcie. Inna sprawa, jakbym rozmawiał z kimś, kto sobie po łebkach to ogląda. Chyba przyznasz mi racje? Moim zdaniem to najbardziej wstrętna i obrzydliwa postać w tym serialu. Typowa szuja. Zero pozytywów. Owszem, to komedia i ma bawić - robi to świetnie, ale tak jak mówię... Gdyby trzeba było zrobić opis bohaterów, to same obelgi w jej stronę by poleciały. Tak sobie teraz myślę, czy ta kobieta zrobiła cokolwiek dobrego w tym serialu i przez 131 odcinków nic mi do głowy nie przychodzi. Nie wytrzymałbym z taką teściową kilku godzin.

                • Ja generalnie obejrzałam wszystkie. Większość po kilka razy. Większość również dobrze pamiętam. Są oczywiście takie,które słabiej koajrzę. Chociażby odcinek, który ty bardzo lubisz Mecz derbowy. Z niego najbardziej pamiętam kiedy Kurski poprosił o czerwoną szminkę Aliny,żeby narysować sobie barwę na twarzy, aby pasowała do meczu.

                  Średnich nie sprawdzałam dlatego,że moim zdaniem często mogą być nieobiektywne. Poza tym ja to odbieram jakby trochę dyskutowanie o gustach, a mówi się,że o nich się nie dyskutuje. Na drugim miejscu znalazł się List miłosny. Ty uważasz,że to przesada,bo są lepsze. Dużo osób widocznie uważa ten za jeden z najlepszych. Ja też uważam,że są lepsze. Ten był spoko, ale lepszy był np. Tv or not tv, Smak wolności i wiele innych. To samo podejście mam do filmów TOP 500. Dla mnie to jest bezsensowne,bo przecież każdemu co innemu się podoba. Nigdy nie będzie tak,że jeden odcinek/jeden film będzie się podobał każdemu na tym świecie. Jeden powie,że film jest świetny, a drugi,że gniot. Tak samo w przypadku odcinków serialowych.

                  Teściowa Karola po prostu była wredna, fałszywa i dwulicowa. Najbardziej widziała czubek własnego nosa. Jak mówisz-kiedy poczuła pieniążki to nagle stała się miła dla zięcia. Oczywiście, to było wszystko nagrane w sposób komediowy, ale faktycznie była okropna. Cokolwiek Karol by nie zrobił i tak było źle. Pamiętam jak powiedziała,że słoń trąbalski to był przy nim nowoczesny komputer, bo motorniczy podajże, jeśli dobrze sobie przypominam zapomniał jej naładować bilet na komunikacje. Może ona nie uważała pocałunku za zdradę? Tak gdybam. Niektórzy ludzie nie uważają całowania się z inną osobą za zdradzenie partnera/partnerki. Ja z kolei uważam,że to jest w pewnym sensie zdrada. Mniejszego kalibru niż seks, ale kontakt fizyczny jest i to jest niepodważalny fakt. Ona rzeczywiście była jedną z tych,która wybierała córce męża,bo jakiś facet bardziej jej pasował. Nie brała pod uwagę tego,że Alina miała prawo wyboru. Zakochała się w Karolu. Nie chciała Henryczka Buczkowskiego(czy jakoś tak) i matka powinna była to uszanować, a nie wiercić z tego powodu Alinie dziure w brzuchu i okazywać swoje niezadowolenie.

                  Karol całe życie miał różowe okulary i tak samo jak Tadek umysł dziecka. Wiadomo,że to wszystko jest przerysowane, bo to jest serial komediowy i ma za zadanie śmieszyć odbiorców.

                • To prawda, że "dobry odcinek", to pojęcie względne - dla każdego dobrane indywidualnie. Niemniej jednak "Rodzina patologiczna" jest na pierwszym miejscu i spora część odbiorców na pewno by się z tym zgodziła. Z najgorszym odcinkiem również. Wiadomo, że jednego będzie bawiła jakaś sytuacja, a drugą osobę nie. Mimo tego idzie wyhaczyć te lepsze odcinki, jak i te gorsze. Mnie się jeszcze bardzo nie podobał odcinek "Nowa twarz", co szukali jakiejś, młodej "dziewicy" i chcieli, żeby ich reprezentowała politycznie.

                  Najśmieszniejsze było to, jak zawsze miała problem, że mają wojnę między sobą. Przecież sama ją rozpoczynała... Nie przypominam sobie odcinka, w którym Karol zacząłby pierwszy kłótnię. Mówił na jej temat złe rzeczy, ale to głównie przy Alinie. Jak mamusia była, to tylko ripostował.

                  Oni nawet nie musieli się całować. Wyrzekła się własnego męża w tym odcinku. Postawiła go w złym świetle przed innymi. Na dodatek sporo hipokryzji z jej strony - niby odradzała Alinie facetów-kryminalistów, a sama uganiała się za Kurskim. Oczywiście, odcinek mistrzowski, uwielbiam takie fantazyjne pomysły reżyserów, jak właśnie w tym odcinku. Tylko po prostu samo zachowanie odpycha. Dla niej te najważniejsze wartości schodziły na bok. Okropny charakter.

                • Są gusta i guściki. Dlatego ja wszelkich TOP czegoś tam na filmwebie nie biorę aż tak na poważnie. Mogę się tym jedynie zasugerować,ale mam własne zdanie. Nie wiem czy już wspomniałam,ale odcinek Metoda X mi się nie podobał. Według mnie był słaby. Dlatego generalnie niby powinnam ze względu na parę gorszych odcinków nie przyznać maksymalnej oceny,czyli dziesiątki,ale zrobiłam to też z sympatii do serialu. Możliwe,że to nie jest obiektywne z mojej strony,ale cóż....

                  Jeśli chodzi o mamusie to jak już wspomniałam, była z niej wredna małpa i w tym odcinku o którym mówisz także okazała się być hipokrytką. Gadała córce,żeby trzymała się z daleka od kryminalistów, a później sama zaczęła się spotykać z Kurskim. Nagle zapomniała,że siedział w więzieniu? Niespodziewanie przestało jej to przeszkadzać? Fakt, kłótnie i docinki sama zaczynała. Pewnie zwróciłeś także uwagę na jej wyraz twarzy,kiedy zaczynała dogryzać zięciowi. Mina wyrażała wtedy więcej niż tysiąc słów. Sprawiało jej to wielką przyjemność. Ona po prostu to uwielbiała! Lipińska bardzo dobrze wcieliła się w tą postać.

                  Pamiętasz odcinek Ukryte kamery? Dowiedziała się,że u Krawczyków zostały zainstalowane ukryte kamery i pewnego razu poszła do nich po cichu mizdrzyć się do kamery. Nawet w tamtej sytuacji nie potrafiła się powstrzymać.

                  A i jeszcze jedno-co sądzisz do kontynuacji Miodowych lat z 2004 roku? Podobała ci się czy niezbyt?

                • To prawda. Patrząc na ranking, zupełnie inaczej bym ułożył kolejność tych odcinków. Najważniejsze, że serial spełnia swoją, podstawową funkcje - bawi.

                  Jeżeli chodzi o mamusię, to przypomniał mi się jeszcze, jeden odcinek. "Cypryjski łącznik". Nie pamiętam, jak się ten facet, który tam pomagał przyjezdnym w pokojach hotelowych nazywał, ale mamusia z nim też miała romans. Na dodatek w święta Bożego Narodzenia. Byłem w szoku. Pod koniec tego odcinka, mamusia właśnie weszła tam, do ich pokoju hotelowego na Cyprze. Jest Boże Narodzenie, święto rodzinne - gdzie miłość jej życia, Edward Rudnik? Na dodatek tego młodego, cypryjskiego hotelarza okłamała, jeśli chodzi o jej imię. Już teraz nie pamiętam dokładnie jak mu powiedziała, że się nazywa, ale pamiętam, że okłamała. Tak, pamiętam ten odcinek. Paskudny charakter. Jestem nią obrzydzony i szczerze mówiąc, jej riposty mnie akurat jakoś bardzo nie śmieszą. Niemniej jednak, postać wykreowana świetnie.

                  Nie oglądałem żadnego odcinka Całkiem nowych, lat miodowych. Sugeruję się na opinii ludzi z internetu (może to trochę dziwne). Większość narzeka. Na dodatek odpycha mnie fakt, że jest to w innym klimacie kręcone. Tęskniłbym za kuchnią Krawczyków. Na dodatek dochodzi fakt, że im dalej las, tym gorzej - te późniejsze odcinki Miodowych lat były coraz słabsze, więc też się sugerowałem tym, że ta edycja, która ruszyła od 2004 roku nie będzie mnie bawiła. Nie wiem sam, może się kiedyś skuszę. Jak to u Ciebie wygląda? Oglądałaś? Jak wrażenia?

                • Sprawdziłam w googlach co to za odcinek dla przypomnienia i patrzę,że jest to specjalny. Specjalnych nie oglądałam. Jak ceniasz je wszystkie? Ciekawą rzecz napisałeś,bo nie wiedziałam,że mamusia miała kolejny romans. Paskudny z niej babsztyl, masz racje. Fałszywa i obłudna. Była dla Karola miła tylko wtedy, gdy widziała pieniądze i miała do niego jakiś interes. A tak poza tym zaczepiała go i miała wiecznie jakieś "ale". Nie mniej jednak skoro nas ta postać tak irytuje to znaczy,że Lipińska bardzo dobrze się z nią wcieliła i zagrała wiarygodnie. Oj, widzę,że bardzo jej nie lubisz :D.

                  Czy ja wiem czy dziwne? Rób co uważasz za słuszne. Ja te opinie podzielę,choć wszystkich nie widziałam. Niestety,ale na filmwebie oceniłam na 5/10. Serial jest naciągany. Takie odgrzewane kotlety. Widziałam gorsze, ale ten niestety dupy nie urywa. Miodowe lata z 1998-2003 są znacznie lepsze i śmieszniejsze. Kontynuacja ma zupełnie inny klimat i innych sąsiadów. Zabrakło w niej przede wszystkim Kurskiego. Zawiszy chyba też nie ma w tej serii, ale nie jestem pewna w 100%. Norek już w ogóle był totalnych debilem i w dodatku nierozgarnięty. Np.Karol próbował mu powiedzieć,że Danka była w ciąży. Pokazywał mu to tak,że nie dało się domyśleć, a Tadek myślał,że chodzi o szambiarkę. Mało mnie śmieszył ten serial. Możesz w przyszłości obejrzeć, czemu nie. Jednakże uprzedzam się,że pierwszym Miodowym latą nie dorasta nawet do pięt. Dla mnie ten serial był bardziej obyczajowy niż komediowy. Podejrzewam,że byś się rozczarował.

                • Najlepsze jest to, że ten cypryjski hotelarz jest młody. Ma na oko około trzydziestu lat. On zawsze przychodził do pokoju Krawczyków i im pomagał. Karol spiekł sobie skórę na plaży, to on go smarował maścią i sobie tak rozmawiali. Hotelarz opowiadał Karolowi, że poznał jakąś Karolinę (teraz mi się przypomniało). No, to widzowi i mnie też nawet nie przyszło do głowy, że to będzie mamusia, bo wiemy, że ona inaczej się nazywa. Bardzo ją komplementował młody hotelarz, że ma ładne nogi. Na końcu odcinka, mamusia wtargnęła bez zapowiedzi do pokoju Krawczyków, za chwilę wpadł młody hotelarz i mówi: "To moja Karolina, piękna, co?". Nie było wyjaśnione dlaczego go skłamała z imieniem, ale Krawczyki i Norkowie byli oszołomieni - każdy widz pewnie też, bo się tego nie spodziewał. Swoją drogą, ten hotelarz też musiał mieć jakoś dziwnie poukładane w głowie, skoro mu się podobała kobieta, która mogłaby być jego babcią. Dziwnie.

                  To znaczy tak:
                  jako postać - nie cierpię jej charakteru,
                  jako ktoś kto ma bawić - świetnie,
                  jako aktorka - fenomenalnie.

                  Co do odcinków specjalnych, to jest ich pięć + jeden reportaż.
                  Reportaż nazywa się "Miodowe lata od kuchni" i jest tam pokazane jak powstawał ten serial. Bardzo fajna sprawa.

                  Cztery odcinki specjalne są związane ze świętami.
                  "Wielkie manewry" obejmują święta wielkanocne. Karol i Tadeusz mają jechać na manewry z klubem sierżanta do Paryża, ale nie mają na to kasy. Okazało się, że mamuśka potrzebuje pracowników do remontu i Karol z Tadeuszem zaczęli jej pomagać, żeby trochę zarobić kasy na ten wyjazd. W sumie, całkiem przyjemny odcinek - fajna była scena, jak sobie zrobili przerwę podczas remontu, jedli kanapki i opowiadali anegdotki i kawały o teściowych. Na końcu tego odcinka też jest świetna, pouczająca scena odnośnie miłości.

                  Trzy odcinki obejmują święta Bożego Narodzenia.
                  Cypryjski łącznik - Rodzina Krawczyków i Norków wyjechała na Cypr, na święta Bożego Narodzenia. Przed wyjazdem Karol i Tadzio się pokłócili. Potem była zmiana planów, że Norkowie mają znaleźć sobie inny hotel na Cyprze, bo Karol nie chciał więcej widzieć Norka. Jednak Danka tego nie zrobiła i przez prawie cały odcinek była pokazana perspektywa dwóch pokojów (Norków i Krawczyków), które były obok siebie, za ścianą. Pod koniec odcinka dopiero Krawczyk z Norkiem się pogodzili i dwie rodziny spędziły razem Wigilię. Był jeszcze wątek z hotelarzem i mamuśką, który Ci już opisałem. W sumie, lubię ten odcinek.

                  Odcinek: "Wewnętrzne dziecko" rozgrywa się jakoś tydzień przed świętami. Karol i Tadeusz znowu nie mają kasy na prezenty, ale biorą udział w eksperymencie - dostają eliksir uzdrawiający, który i tak nie działa, ale ten, po którym będzie najlepiej widać różnicę - wygra spore pieniądze. Dwójka przyjaciół wylała do zlewu wszystkie buteleczki i zaczęła symulować, że są dziećmi. Przebrali się w takie ciuchy dla dziecka, rozsypali klocki, mówili bez "R", ogólnie udawali dziecko do momentu, aż nie przyszła komisja. Potem się okazało, że facet, który te buteleczki sprzedawał (najpierw musieli je kupić za tysiąc złotych, żeby "niby" wygrać trzy tysiące) - okazało się, że jest oszustem i żadna komisja nie przyszła... Znowu się nabrali. Chociaż mimo fajnego opisu, nie podobał mi się ten odcinek. Gdybym przeczytał opis, że udają dzieci, to by mnie zainteresowało, ale już sama fabuła średnia.

                  No i ostatni odcinek, z tych świątecznych to: "Bardzo białe Boże Narodzenie" - genialny odcinek. Karol i Tadeusz pojechali do Zakopanego oglądać Małysza. Zatrzasnęli się w góralskiej chacie, jedli ugotowane paski od spodni. Karol nawet miał halucynacje i wydawało mu się, ze Tadeusz to kurczak. Uśmiałem się bardzo na tym odcinku.

                  Ostatni odcinek ,z tych specjalnych i nie związanych ze świętami, tylko z urodzinami Alinki, to odcinek o nazwie "Zbyszek". Karol jak zwykle zapomniał o urodzinach i zastanawiał się, co Alina chce dostać jako prezent. Tadeusz dowiedział się, że chciałyby Zbyszka Wodeckiego. Kurski obiecał, że im załatwi Wodeckiego - ukradł mu portfel i podał adres, gdzie może odzyskać ten portfel. Wodecki przyszedł do domu Krawczyków wściekły i groził policją, bo myślał, że to oni ukradli portfel. Jednak Karolowi chodziło tylko o uszczęśliwienie żony. Ogólnie, bardzo słaby odcinek.

                  Więc, jeśli chodzi o odcinki specjalne, to tak jak zawsze - trochę fajnych, trochę słabych. Jak będziesz miała czas, to sobie obejrzyj, bo niektóre naprawdę spoko.

                  Twoją opinią też się sugeruję i nie wezmę się za "Całkiem nowe lata miodowe". Zbyt dużo osób mi odradzało, że cały serial mógłby stracić w moich oczach. W ogóle Karol w zwykłych "Miodowych latach" jak już schudł, pod koniec ostatniego sezonu, to już nie było takiego ubawu.

                • No schudł. W kontynuacji już w ogóle stracił swój dawny urok. Ja ani nie polecam ani nie odradzam tej serii. Jednak patrząc i oceniając obiektywnie to była słabiutka.

                  Oj, to muszę obejrzeć te odcinki, koniecznie!! Ostatni specjalny z Wodeckim akurat oglądałam dawno temu, ale reszte nie. Tam już była Żakowa jak Alina. Przypominam to sobie. Niedługo wakacje, więc spożytkuje ten czas na nadrobienie jakiś zaległości.

                  Ja generalnie nie mam nic do związków i romans z większą różnicą wiekową,ale w granicach rozsądku. Jednak jeśli kobieta mogłaby być babcią faceta to coś tutaj nie gra i od razu zapala się czerwona lampka. Przecież to jest tylko chwilowa fascynacja. Ewentualnie seks, choć z drugiej strony ze starszą panią? Szkoda,że scenarzyści nie wyjaśnili dlaczego skłamała z imieniem. Nic dziwnego,że Krawczykowie i Norkowie byli zszokowani kiedy wyszło na jaw kto był "żoną" hotelarza. Mamuśka ostro przegięła, skoro postanowiła romansować z facetem raptem koło 30-tki. To dosyć niesmaczne zagranie z jej strony. Nie dość,że była wredną i fałszywą małpą to przejawiała skłonności do zdrady małżeńskiej i dziwnych zainteresowań. Jak nie kryminalista to młody facet mogący być jej wnukiem.

                  Przypominam sobie fajny odcinek z Zawiszą, a mianowicie-Odmienne stanu świadomości. Karol zlecił mu zahipnotyzowanie małżonki, aby w ten sposób się dowiedzieć, gdzie przechowywała pieniądze. Zdaje się,że chciał pojechać na jakiś wyjazd Albatrozów, a Alina jak zwykle nie chciała mu ich dać.

                  Motorniczy także też miał raz okazje przebrać się za kobietę w odcinku Szefowa z kanałów. Kanalarz został wtedy oskarżony o współudział w napadzie na bank. Karol w przebraniu kobiecym wyglądał tak groteskowo :D. Było widać,że to była marna podróbka żeńska, ale sekretarka niczego się nie domyśliła. Nic nie wzbudziło jej podejrzeń, choć wcale nie był wiarygodny jako kobieta. Usta sobie wymalował nawet czerwoną szminką, żeby przypominać płeć damską. A wróżki nie chciał udawać, bo bał się,że żona go pozna po jego "ciąży gastronomicznej".

                  Również wpadł w problemy podobnie jak jego przyjaciel w odcinku Awans. Został wówczas zastępcą kasjera i zapomniał na czas włożyć pieniądzy do sejfu i drzwi mu się od niego zatrzasnęły. Nie mógł ich otworzyć aż do 8 rano. Postanowił wziąć je na noc do siebie i przed pracą szybko odłożyć na miejsce. Poszedł do roboty nawet, gdy był przeziębiony. Alina nie rozumiała dlaczego uparł się pójść do pracy, ponieważ nie znała prawdy. Krawczyk po raz kolejny miał w życiu pecha, bo na miejscu już czekała na niego policja. Wszystko się wtedy wydało.

                • Ja ogólnie się boję zacząć oglądać kontynuację. Boję się, że cała postać Karola Krawczyka czy Tadeusza Norka straci w moich oczach. Tego bym nie chciał. Zostawili genialnie wrażenie i niech tak już pozostanie. Na dodatek - skoro jeszcze nie usłyszałem/przeczytałem pochlebnej opinii na temat kontynuacji, to się najzwyczajniej w świecie za nią nie wezmę. Niemniej jednak planuję niedługo rozpocząć ponowną kampanię z najlepszym, polskim serialem.

                  Tak, tam już była ta słabsza Alina. Ona też psuła cały kontent tego odcinka, ale ogólnie - był słaby. Jedyny, śmieszny i fajny motyw to oczywiście kradzież portfela przez Króla Kurskiego. Reszta bardzo naciągana i nieśmieszna. Już kiedyś rozmawialiśmy na ten temat, że w tych nowszych odcinkach motorniczy też stracił na wizerunku wizualnym, jak i psychicznym. W tym odcinku było to dobitnie widoczne.

                  To nie jest tak, że ja tego bym nie akceptował. Napisałem, że w moich oczach jest to dziwne. Na dodatek ten hotelarz nie należał do mało przystojnych facetów. Miał ciemną karnację, szczupły, wysoki brunet. Na pewno niejedna by zawiesiła na nim oko, a paradoksalnie wybrał sobie starszą Panią. Jeszcze komplementował jej nogi... Ogólnie wątek chory, to znaczy całkiem zabawny, ale tak na dobrą sprawę, to dziwny. Młodego hotelarza nie można w sumie za nic winić - to jest serial komediowy i przerysowali miłość "gówniarza", do dojrzałej kobiety. Największą winę ponosi mamusia. Okłamała z imieniem i nie była szczera i zgodna ze swoim mężem. Dziwny był ten wątek, niewątpliwie. Gdy zobaczyłem samą mamusię na tym Cyprze, to aż się zrobiło tak jakoś smutno, że nie było z nią Edwarda. Jakby reżyser zapomniał, że w ogóle taka postać istniała. No, a tak już podsumowując, to bardzo lubię teścia Karola.

                  Mnie się nie podobał ten odcinek, z odmiennymi stanami świadomości. Kwestia gustu, nie bawiło mnie to za bardzo. Natomiast odcinek, w którym Karol był szefową z kanałów ubawił mnie po pachy. Sekretarka przyniosła jakiś niebieski napój. Karol od razu się zakrztusił, a potem się pyta Tadeusza: "Co ta baba pije? Kwas do akumulatora, czy jak?". No i ogólnie szybkie wyjście z sytuacji i tłumaczenie się sekretarce, że mają romans. Ta sekretarka swoją drogą to też mało rozgarnięta.

                  Tak. Ja na początku myślałem, że reżyser popełnił błąd i puścił w jednym i drugim sezonie dwa, takie same odcinki, bo mają taki sam tytuł. Jednak są dwa odcinki o tym tytule. Ogólnie, ten, o którym opowiadasz to jest na mojej liście top10. Bardzo niedoceniany odcinek, bo mało się o nim mówi. Najpierw przekomiczna scena z brakiem ogrzewania. No i jak Norek wybija krzesłem szybę, bo myśleli, że się gaz ulatnia. Ogólnie, to zatrzaśnięty sejf, to wina Karola. Tadeusz przyszedł do jego, nowej roboty i rozglądał się po biurze. Podszedł do tych drzwi i go tak jakby podjudzał. Mówił mu "Wielkie te drzwi, trzeba pewnie z trzech chłopów, żeby je zamknąć". No i Karol swoją głupotą podszedł do tych drzwi i mówi, że są tak skonstruowane, że zamknie je jednym paluszkiem. Zatrzasnął je Karol, żeby za dziesięć sekund zrozumieć, że jest w poważnych tarapatach.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię