Po pierwszym odcinku trudno się do czegoś "przyczepić". Jest jakaś tam intryga szpiegowska, coś się dzieje. W drugim odcinku wyraźny spadek formy. Zrobiło się trochę nudno. Jednak ciekawe zakończenie drugiego odcinka wzmaga ciekawość. Startuję do odcinka trzeciego.
Tak głupiej agentki chyba nie widziałem nigdy. Nawet inspektor Clouseau byłby lepszy. Szef wydziału - ten czarny - nie wie o co chodzi, stoi jakby mu szczotkę wepchnęli w... po prostu kupa śmiechu. Naiwność i głupota brytyjskich służb oraz premiera zakrawa na naśmiewanie się z monarchii :-)))