„Strzępy”. Świetny serial na podstawie prozy Breta Eastona Ellisa („American Psycho”, „Mniej niż zero”), który miałem okazję tłumaczyć, zaliczył właśnie premierę w Disney Plus. Z tej okazji, jak to w ostatnich tygodniach bywa, naskrobałem długaśną nie-recenzję, w której przeczytacie o tym, z czym ten serial się je i do jakich wiekopomnych przemyśleń projekt mnie skłonił.
FRAGMENT NIE-RECENZJI
Jak dorośli w piosence Kazika pod nieobecność swoich pociech, tak i dzieci z bogatych dzielnic Los Angeles, gdy chata stoi pusta, są niegrzeczne – i to bardzo. Zamiast pokornego paciorek-siusiu-spać wożą się do późna sprezentowanymi przez rodziców autami. Zamiast wkuwać na blachę budowę ameby, wartość liczby Avogadra czy wreszcie liczbę kości w szkielecie Czapajewa na koniu, szlajają się po kinach i restauracjach. Zamiast ssać pałki lodowe po trzydzieści groszy sztuka i popijać je Frugo, palą kupione na fałszywy dowód papierosy. Zamiast planować osiemnastkę i pierwsze wypite bez strzępów obaw piwo, bez krępacji ćpią leki, narkotyki – oraz strzępy szarganej już na wstępie dorosłości.
Resztę recenzji (bezspoilerowej, ale też nieco sugerującej) zatytułowanej Gdy nie ma w domu dorosłych, przeczytacie na moim profilu Substack i FB:
Substack (pięknie, z obrazkami, cytatami i bez reklam): https://maciekblahuszewski.substack.com/p/strzepy-disney-gdy-nie-ma-w-domu
FB (brzydko, ale teoretycznie większe zasięgi):
https://www.facebook.com/profile.php?id=61591984770448
MB