Szpiedzy Waszyngtona

2014
Szpiedzy Waszyngtona
7,3 1 304
oceny
7,3 10 1304
2 276
chce zobaczyć
powrót do forum serialu Szpiedzy Waszyngtona
  • Alex_Tyler ocenił(a) ten serial na: 9

    Serial można polecić ludziom lubiącym interesującą fabułę, a także dokładnośc historyczną. Ta dbałość o detale mnie powala! Idealne odwzorowanie, strojów, mundurów. Są nawet hescy najemnicy!
    Podam przykład dbania o nawet najmniejszy detal. Czytałem gdzies o takim szczególe że w XVIII wieku Brytyjczycy i Amerykanie nie nosili w armii wąsów, a w Prusach, Austrii, Hesji, Bawarii, Włoszech, Francji, Hiszpanii noszenie wąsów było wskazane przez wiele regimentów. I tutaj taki szczegół a to mamy! Hescy grenadierzy mają wąsik szelmowski. W wielu filmach o XVIII wieku nie przywiązywano do tego wagi.

  • Martin von Carstein ocenił(a) ten serial na: 10

    Alex_Tyler W serialu nie ma też dbałości o detale. Jest dobrze, ale nie idealnie.

    Queen's Rangers w okresie AWI to był spory liczebnie legion torysów, dobrze umundurowany. W swych szeregach miał grenadierów, lekką piechotę, fizylierów, dragonię i huzarzy... w pierwszym odcinku wyglądają jakby ich sławny Robert Rogers ściągnął prosto w lasów Wojny Siedmioletniej, są klimatycznym anachronizmem nijak mającym się do tego:

    http://schools.tdsb.on.ca/jarvisci/history/qr_unif.htm

    Niemcy z Hesji-Kassel - owa brygada należała do pułkownika von Ralla. W jej skład wchodzili jegrzy, dwa regimenty fizylierów (Lossberga i Knyphausena) i regiment grenadierów tegoż pułkownika. W serialu zostali ukazani jedynie grenadierzy, jest to stosunkowo zrozumiałe w kinie amerykańskim, przedstawianie czegoś w sposób charakterystyczny, łatwo rozpoznawalny, stereotypowym. Toteż mają wąsy i "wysoki mitrówki" na głowie, zapewne wszyscy Niemcy będą tak wyglądać. Natomiast ich barwa jest zła - barwą regimentu pułkownika był niebieski, nie czerwień.

    Brytyjczykom się nie przyglądałem, druga strona została pokazana po macoszemu (mamy resztki 2 regimentu z wirginii, scenkę obozową i nawet dobrze odwzorowany 2 regiment lekkich dragonów z Connecticut plus nieco milicji).

  • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

  • Martin von Carstein ocenił(a) ten serial na: 10

    moti Skąd ta idiotyczna idea? Do serialu podchodzę z należytym dystansem, nie traktuje go jako podręcznik do historii. Akceptuję go takim jakim jest. To, że jestem świadom niedoróbek nie oznacza wszakże tego iż nie czerpię przyjemności z oglądania serialu.

  • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

  • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

  • MartinvonCarstein Nie próbuj. ;) Mam nadzieję, że tego typu kretyńskie komentarze nie powstrzymają cię dalszego komentowania. Zawsze fajnie jest się dowiedzieć czegoś ciekawego przy okazji oglądania serialu, tym bardziej, że nie mam za bogatej wiedzy historycznej z tamtego okresu. Z przyjemnością czytam wszystkie takie analizy. Tym bardziej, że mało osób na razie ogląda i łykam każdy interesujący tekst, który się tylko pojawia. ;)

  • Martin von Carstein ocenił(a) ten serial na: 10

    HiddenStone Nie powstrzymają. ;)

  • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

  • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

  • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

  • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

  • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

  • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

  • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

  • Martin von Carstein ocenił(a) ten serial na: 10

    MartinvonCarstein Ba, czerpię ogromną radość dzięki wykreowanym postacią. Nie ma ich nazbyt wiele, a każda jest na swój sposób oryginalna, ma charakter.

  • MartinvonCarstein Tak z ciekawości, która postać jak na razie podoba cię się/ intryguje cię najbardziej?

  • Martin von Carstein ocenił(a) ten serial na: 10

    HiddenStone Postać Majora Hewleta, gorącego rojalisty, miłośnika poezji, przy tym dość sprytnego intryganta.
    Oprócz tego Robert Rogers, dowódca Queen's Rangersów, całkiem zgrabnie ukazany w serialu (aczkolwiek mógłby więcej pić). Trochę go mało jednak w serialu, ale to się pewnie zmieni bo będzie węszył przy Woodhullu.

    Ale w gruncie rzeczy nie ma chyba żadnej 1 i 2 planowej postaci, która by mnie nie ciekawiła.

  • Martin von Carstein ocenił(a) ten serial na: 10

    HiddenStone Natomiast jestem rozczarowany Charlesem Lee - nie postarano się oddać ani jego wyglądu ani żywego, cholerycznego temperamentu, a przy tym niestety zrobiono z niego od razu zdrajcę (choć być może są ku temu jakieś przesłanki albo teorie rozpisane w amerykańskiej literaturze, którą dość trudno zdobyć). Cóż, rozumiem - licentia poetica i trzeba jakoś uformować intrygę. Szkoda też, iż nie pojawił się główny brytyjski bohater tej wojny czyli osławiony Banastre Tarleton (jego karykaturę mamy w "Patriocie", to dowódca dragonów Tavington), który wziął Charlesa Lee do niewoli... ale pewnie się pojawi w kolejnych sezonach... o ile takowe będą.

    Jeżeli chodzi o wczorajszy odcinek to chylę czoło przed scenarzystą, który z gracją rozwiązał problem bitwy o Trenton (czyli kosztów z tym związanych). Sprytne zagranie. :D

  • Baal ocenił(a) ten serial na: 7

    MartinvonCarstein oo widze ze mamy kogoś kto interesuje sie detalami nie ze bym sie nabijał
    ps. dziekuje za małą wykładnie o ubraniach wojsk z tamtych czasów ja interesuje się troszke historia korony ale nie az tak bardzo ale raz jescze dziekuje

  • otis_tarda ocenił(a) ten serial na: 8

    Alex_Tyler Trudno wypowiadać mi się na temat realiów, bo zwyczajnie się na tym nie znam, ale dwie rzeczy zwróciły moją uwagę. Jedna na plus, druga na minus.
    Na minus: wspomniany już Charles Lee. Mam wrażenie, że nawet wikipedyjna notka przedstawia go jako postać ciut bardziej skomplikowaną niż tylko "zdrajca i karierowicz". Szkoda, bo była szansa na fajną, zapadającą w pamięć postać.
    Na plus: realia. I nie chodzi mi o mundury, wąsy, uzbrojenie i inne rzeczy, ale o motywacje różnych ludzi. Anglicy nie są tylko wrednymi okupantami, lojaliści nie są tylko ślepymi fanatykami króla, wojsko kontynentalne to nie tylko grupa dzielnych bojowników o wolność i demokrację, mają swoje opory, zwątpienie, kłopoty. Parę razy przemknęło mi przez głowę "gdzie bym był", i padła odpowiedź "to zależy". To dużo. No i sporo moralnej ambiwalencji gdzie indziej: konfiskata majątku jest szczęściem dla niewolników, ale to szczęście nie jest takie zupełne, bo i przyszłość niepewna, no i bycie w armii brytyjskiej też jakoś specjalnie losu nie poprawia.

    Z drobiazgów: parę ładnych scen. Niby wiadomo z historii, że bitwa pod Trenton się odbyła, więc tu raczej niepokoju o to, czy wiadomość dotrze nie ma, ale naprawdę bardzo mi się podobało, gdy któryś z bohaterów po wysłaniu raportu mówi coś w stylu "Waszyngton przeczyta, bo i co ma do roboty" - a potem widzimy stół pełen raportów.

    W sumie: bardzo na plus, chyba nawet bardziej niż "Hell on wheels".

  • jepek ocenił(a) ten serial na: 5

    Alex_Tyler Jest dbałość o detale, serial jest świetny pod względem historycznym. Ale jednak nie do końca. Charles Lee przedstawiony jako zdrajca, figurant brytyjczyków, tak na prawdę był jednym z najlepszych strategów uczestniczących w wojnie o niepodległość Stanów Zjednoczonych (a na pewno lepszym od Waszyngtona). Jeśli ktoś ma co do tego wątpliwości, może rozwiać je lektura kilku biografii Kościuszki (np. "Amerykańska wojna pułkownika Kościuszki" Wiktora Malskiego), który traktował Lee jako jednego z większych autorytetów armii amerykańskiej.
    Więc tak, szczegóły takie jak wąsy czy inne detale są zachowane, ale ogólne informacje zostały przeinaczone tak, żeby pokazać pierwszego amerykańskiego wodza w jak najlepszym świetle. Typowa hollywodzka zagrywka. :)