Niestety, ale Kripke nie uniósł tego, jakby sie mogło wydawać prostego fabularnie serialu.
Odejście od komiksowej fabuły przerodziło się w grę absurdalnych scen.
Jak:
Cyrkiel w oku stuletniej Stormfront, która chwilę wcześniej dostawała serię z broni automatycznej, czy laserem po cyckach, a wystarczyło takie proste rozwiązanie!
Natychmiastowe uczulenie Blacknoir (serio? skąd w ogóle było wiadomo na co ma uczulenie, kolo się nie odezwał nigdy słowem?)
Homelander ma moce supermana, a momentami zachowuje się jak niedorozwój nie widząc i nie słysząc niczego.
Korporacja może wysadzić każdego, a dyskutuje z jakimś paździerzami, który tylko im brużdżą cały czas.
Subki raz mają super moce raz nie mają, raz są nieśmiertelni, innym razem rzeźnik ma tak jakąś broń na nich, reżyser sam nie może zdecydować.
W oryginale "bojsi" mieli związek i wstrzykiwali go sobie, aby nawiązać równą walkę z subkami (co miało sens).
Szkoda, u mnie 7/10 i spada...
Rozumiem że czytasz komiksy. Oni kompletnie inaczej rozwijają niż idzie w komiksach. Czy po prostu robia zmiany takie jak w The Walking Dead że w danym momencie gdzie ktoś miał zginąć faktycznie ginie ale inna postać albo tak jak piszesz że tu sobie wstrzykiwali a tu nie wstrzykiwali ?? to są tylko tego typu zmiany czy jak mówię serial zmierza w kompletnie innym kierunku i jest opowiada KOMPLETNIE inną historię że np tej "Nazi-Bitch" w komiksach wgl nie było ??? Jestem bardzo ciekaw
No widzę że małe zmiany Cie wkurzają. Ale moje oytanie nie jest niczym podszyte - pytam się czy fabuła z komiksu jest przeniesiona jako serial czy nie ?? Oglądasz anime widziałeś Full Metal Alchemist ?? Wtedy analogicznie mógłbym Ci wyjaśnić o co mi chodzi wtedy
A Ty masz problemy z opowiedzią - napisałeś "Odejście od komiksowej fabuły przerodziło się w grę absurdalnych scen." Ale co to oznacza? Chodzi tylko o inna interpretację konkretnych rzeczy o których piszesz czy chodzi o fabułe wgl - CZYLI ZE IDZIE WINNYM KIERUNKU. Jesteś w stanie na to odpowiedzieć czy nie ?? Watchmen np też ze zwykłych ludzi w łachmanach którzy są herosami bardziej we własnych głowach zrobił Herosów ala Batman kompletnie niszcząc wizję Alana Moora. Ale - Fabuła z lekką zmianą została oddana praktycznie 1:1. O to się pytam ale jeśli nie jesteś w stanie stwierdzić tego to nie musisz sie produkować ktoś w końcu się znajdzie kto mnie zrozumie.
Również wymieniłam poniżej jeszcze kilka różnic z pierwszego i drugiego sezonu.
Jak dla mnie żadna z nich nie była na korzyść względem pierwowzoru.
Tak, liczyłem, że Kripke ma doświadczenie i to jakoś poskłada, wzbogaci fabułę o kilka ciekawych twistów niestety teraz wygląda to jak przypadkowa składanka na kilka sezonów plus dostosowanie do budżetu (ilości walk, efektów, które kosztują) szkoda.
o raju, w drugim sezonie to już względem komiksu jest tyle zmian, że bardziej to zaczyna przypominać 'interpretację' późniejszych sezonów "Gry o Tron" niż rzetelną ekranizację.
Zapewne czynią tak by przedłużyć żywotność serialu by sobie mógł dalej składać te złote jajka... ale niestety kosztem sensu fabuły, co mnie się niestety nie podoba.
Mimo wszystko konsekwencja adaptacyjna materiału źródłowego i logika zdarzeń są dla mnie rzeczą nadrzędną.
Co do konkretnych zmian, wypisać je wszystkie raczej ciężko, ale ok, parę z oczywistszych (uwaga, spoilery) :
1. Zmiana płci niektórych postaci, np: Stormfront i Madelyn Stillwell, w komiksie obie były mężczyznami...
(i oczywiście nie mieli oni żadnych romansów z Homelanderem... W ogóle wciskanie na siłę romansików jest w serialu nagminne, podczas gdy w komiksie ledwo świtał jeden)
2. Starlight seksualnie wykorzystali wszyscy męscy członkowie siódemki (nie tylko Deep) i nie ponieśli z tego tytułu żadnych konsekwencji.
3. A-Train i Popclaw nie byli w żadnym związku, nawet nie pamiętam czy się w ogóle spotkali xp
4. Kimiko / Niewiasta/ Kobieta - czy jak tam ją jeszcze zwali, w komiksie miała zupełnie inną przeszłość i brak brata :p
5. CAŁKIEM inna historia z żoną Rzeźnika
(Becca Butcher została zgwałcona przez klona Homelandera i zmarła w wyniku porodu sup-dziecka, upiornego noworodka bez opamiętania miotającego z oczu laserem, które potem Butcher w przypływie żalu i wściekłości zatłukł podstawą lampy.
Ta tragedia była głównym motorem napędzającym jego zemstę, jedynym co mu pozostało, co trzymało go przy życiu).
6. no i sam wątek owego klona Homelandera, którego chyba w serialu w ogóle nie będzie... (a jeśli już to mooocno zmieniony...)
7. z Hughie i Starlight było odwrotnie, gdy spotykali się jako zwykła, anonimowa para to on nie wiedział, że ona jest supkiem, puki mu sama nie powiedziała, przez co poczuł się zdradzony. Rozstali się, a zeszli dopiero na samym końcu komiksu.
Ich związek odegrał w historii marginalną rolę. W ogóle cała postać Starlight miała w niej raczej symboliczny udział.
ech, masa tego, długo by tak dalej wyliczać...
Jeszcze krótki ciąg dalszy spoilerów, zapomniałam z ważnych zmian dodać kto względem pierwowzoru zginął/przeżył, a więc tak:
The Boys zatłukli Stormfront
A-Train'a niedługo po rozpoczęciu historii porwał Butcher i zabił Hughie,
Ryan Butcher praktycznie nie istniał (nie licząc bezimiennego niemowlęcia które zaraz unicestwiono),
a Stillwell'a nikt nie zabił i miał się dobrze.
No w końcu znaleźli się ludzie którze mnie zrozumieli i wypisali różnice a nie to co ich wkur*** i nie ma logiki ; ) bo to jest subiektywne i kogoś moze wkur** nawet najbardziej kanoniczna rzecz
Nie jestem jakimś fanem Juliana, mam inne kanały które mi bardziej podchodzą w tym temacie ale akurat tutaj się świetnie wypowiedział o wszystkich różnicach miedzy serialem a komiksem ;) https://www.youtube.com/watch?v=oBVoh7uHgzY