Nie wiem jak inni, ale kompletnie nie rozumiem wyboru Homelandera. Czaje, że Butcher go skrzywdził, mówiąc że jego winą była śmierć matki. Mimo wszystko Butcher go wychowywał i chronił przez ostatni rok. Homelander zrzucił go z dachu, groził matce, umawiał się z nazistką, która był pośrednim powodem śmierci jego matki. Było jeszcze wiele podobnych rzeczy, a on był światkiem sporej ich części. Jedyne dobre, co dla niego zrobił to pokazanie świata poza domem (co i tak dobrze się nie skończyło) oraz powiedział mu o mocach, jednak wszystko to nie było dla dobra dzieciaka, a dla niego samego. Tak na prawdę współczucie pokazał tylko raz, gdy chłopak dostał "kopa" od Soldier Boy'a. Ja będąc na miejscu dzieciaka, wiałabym gdzie pieprz rośnie, gdyby tylko pojawił się Homelander.
Jeszcze jedna rzecz: ostatnia scena. Dzieciak uśmiechną się gdy ojczulek zabił człowieka. Przecież nie tak matka go wychowała. To nie pasuje do jego charakteru. Chyba że po prostu poczuł adrenalinke niczym Hughie po pierwszym morderstwie.
Jeżeli, ktoś mi w rozsądny sposób wyjaśni wybory tego dzieciaka to będę bardzo wdzięczna