Francuz, mimo długiego budowania relacji z Kimiko, nagle stał się gejem i co chwila ląduje w łóżku z murzynem.
Cyc w poprzednich sezonach był silny, opanowany i wyglądał jak bad-ass, a teraz zgolił brodę, ma wąs niczym Freddie Mercury i ma ataki paniki.
Starlight postarzała się o kilkanaście lat i wygląda fatalnie (aktorka zrobiła sobie kilka operacji plastycznych). Nie nosi kostiumu i wygląda jakby nie miała energii.
Deep zachowuje się jak dziwka. A-train jak chorągiewka.
Syn Homelandera zachowuje się nie do poznania. Skąd tak mocna przemiana? Reżyser zapomniał pokazać.
O Homelanderze nie warto pisać, bo nikogo nie zdziwi, że stał się sadystą i cały czas kogoś morduje.
Siostra Sage, nowy doradca Homelandera, przypomina mi postać z serialu Welma. Czarnoskóra mądrzejsza od wszystkich. Jednak jest problem z tą postacią. Kilka razy doznaje urazu mózgu. Robi się głupia. Ale nie to jest dziwne. Dziwne jest to, że po 1 dniu magicznie staje się znów najmądrzejsza i nie traci pamięci. Zupełnie jakby nic się nie stało. Nie kupuję tego.
Victoria Neuman niczego się nie boi, wie o istnieniu i wiedzy drużyny, ale to olewa. Jest niezniszczalna.
Serial wcześniej był brutalny, ale w miarę z klasą. Była fabuła, która prowadziła bohaterów na taką, a nie inną ścieżkę. A teraz sadyzm, krew, wyuzdanie seksualne jest niczym nachalne machanie dildem przed twarzą.
Wielu podnosi, że do serialu wrzucono na siłę woke-culture. Rzeczywiście jest to widoczne. Wojny środowisk, najbogatsi ukazani jako biali rasiści, jest reklama Black lives matter, symbol Che Guevara itp.
Jeśli ktoś zakończył serial na 3 sezonie to może spokojnie nie oglądać 4 sezonu. Nic nie straci. Ja jestem zawiedziony.