The Knick

2014
The Knick
8,0 29 810
ocen
8,0 10 29810
26 637
chce zobaczyć
8,4 8
ocen krytyków
{"rate":8.375,"count":8}
{"type":"film","id":698138,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/serial/The+Knick-2014-698138/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum serialu The Knick
  • yesiu ocenił(a) ten serial na: 9

    Jedna z ostatnich scen tego serialu (s02e10) to jest mistrzostwo świata. Idealne, ostateczne zwieńczenie losu głównego bohatera. Nie muszę chyba dodawać też, że w moim osobistym odczuciu jedna z lepszych serialowych scen kiedykolwiek, no ale tutaj to jest aż nadto kandydatów. No ale do rzeczy. Doktor Thackery, pionier chirurgii, ćpun, ale jednak bezkompromisowy, chorobliwie ambitny wizjoner. Nie wystarczyło mu przeprowadzenie szeregu prekursorskich operacji, wielokrotne przejście do historii itd. itd. Zaskakiwał coraz to bardziej szalonymi pomysłami, a ostatnim z nich miało być przeprowadzenie operacji na samym sobie. Operacji ryzykownej i co wiemy z zakończenia na 99% nieudanej (adrenalina nic nie da przy sporej utracie krwi). Samo to jest świetnym i głębokim zakończeniem - ostateczne i najwyższe poświęcenie, śmierć w imię idei. Tak jak obok geniuszu szła słabość do kokainy i innych, tak samo obok genialnego pomysłu przeprowadzenia operacji bez znieczulenia ogólnego poszedł idiotyzm w postaci przeprowadzenia jej na sobie. Wszystko idealnie pasuje, a przecież historia tego lekarza jeszcze dostarczyła dodatkowego kontekstu pogłębiającego to zakończenie. Dodatkowych kontekstów.

    Ten sam Thackery po ironicznym odwyku (leczenie heroiną) powraca powoli do świata żywych za sprawą swojej eks dziewczyny, której najpierw odbudowuje nos, a następnie bohatersko leczy z syfilisu (bez użycia antybiotyków). Bezinteresowna (a może bardzo interesowna?) pomoc kobiecie wyraźnie nadaje znowu sens jego życiu, symbolizuje niejako odkupienie (nadal niedoskonałe bo przerzucił się na kokainowy proszek), a co najważniejsze zdecydowanie trzyma go przy życiu - wystarczy spojrzeć chociażby na tę naturalną scenę gdy wraca do domu i podekscytowany opowiada jej o rozdzieleniu bliźniaczek. Albo na tę być może lekko ckliwą, gdzie przed operacją na siostrach syjamskich dzwoni do niej po wsparcie. Oto co się dzieje dalej: Thack zamierza przeprowadzić na swojej przyjaciółce ostatnią operację mającą na celu poprawienie jej nosa. Mimo że chirurgia plastyczna jakoś mocno w modzie wtedy nie była to dla naszego bohatera jest to rutynowy zabieg. Wtedy następuje ciąg zdarzeń niczym z najlepszych tragedii - pacjentka wypija roztwór, w którym znajduje się opium (pewnie na odstresowanie przed zabiegiem?), w trakcie zwykłej procedury anestezjologicznej z użyciem eteru umiera w wyniku niewydolności układu oddechowego. Nikt nie popełnił błędu, nikt nie jest winny, ot fatalny los. Tragedia w najczystszej postaci.

    Thackery traci ukochaną i sens swojego życia. Kolejną kłodą pod nogi jest pogarszający się stan zdrowia i teraz to słynny chirurg musi się oddać w ręce innych - pięknie ironiczne. Mając w pamięci utratę ukochanej pała nienawiścią do eteru, który służył do usypiania pacjentów. Remedium na to ma być specjalnie podane znieczulenie, gdzie pacjent jest w pełni świadomy - nikt już nie straci bliskiej osoby w taki sposób w jaki stracił on. Przed operacją Thack przyjmuje końską dawkę kokainy, wkracza na salę z obłędem w oczach i tak jak zwykle ogłasza, że znowu dokona przełomu w chirurgii. Tym razem jednak powraca do korzeni i zrobi to w swoim najlepszym stylu - totalnie naćpany (świetna klamra nawiasem mówiąc). Słowotok i podniecenie to Thackery, którego znamy z pierwszych odcinków serialu. Dodam do tego również nawiasem, że jest element humorystyczny w postaci zrzucenia szlafroku przed audytorium a sądząc po męskich westchnieniach doktor Thackery miał się czym chwalić + sama scena wstrzykiwania znieczulenia, gdzie chirurg został poproszony o "niewiercenie się" - wychodzi na to, że ta jedna scena to cały serial w pigułce.

    No ale wracając bo ciągle nie mogę przejść do rzeczy. Thack rozcina bebechy, nie pozwalając żadnemu innemu lekarzowi się dotknąć - wszystkiego chce dokonać samodzielnie, samemu być w centrum blasku. Chirurg usuwa pierwszy odcinek jelita bez żadnych problemów i w zasadzie na tym można by było zakończyć operację - cel zostałby osiągnięty. Tak jak w całym serialu jednak, Thackery'emu nadal było mało. Przy usuwaniu następnego przecina aortę, wykrwawia się. Zrobił to przez przypadek czy specjalnie? Przypominam, że gość stracił dosłownie sens życia. Jedna jego miłość (chirurgia) zabiła drugą (kobietę). Najbardziej spektakularne samobójstwo w dziejach świata? Wyjątkowa śmierć godna wyjątkowego chirurga? Sądzę, że Thackery po utracie ukochanej postanowił popełnić samobójstwo z wielką pompą, kwestia jedynie w którym momencie wpadł na ten pomysł.

    No i te ostatnie słowa, które powinny przejść do historii telewizji: "This is it. This is all we are" - wypowiedziane z rozwalonymi bebechami przed sporą publicznością. Najczystszy i najbardziej ostateczny performance, prosta scena, proste słowa reprezentujące pewną filozofię. Ecce homo na miarę dwudziestego wieku. Ikona.

    Może to moja słabość do uśmiercania bohaterów, ale to zakończenie naprawdę jest genialne. Jest niejednoznaczność i dylemat interpretacyjny: śmierć w imię idei czy samobójstwo? W tej krótkiej scenie są także wszystkie elementy, smaczki i motywy, na których opierał się serial: szaleństwo, prekursorstwo, humor, ciekawe substancje (kokaina i adrenalina), dramaturgia. Ponadto (być może jest to na siłę), ale ta scena ma głęboko filozoficzny wydźwięk, nienachalny, który gdzieśtam jest sobie w tle. Silny, ale prosty manifest pewnych postaw, poglądów i systemu wartości. Doskonała puenta, której brakuje - czy to w serialach czy to w filmach. Głębia. No i ta niemal teatralna magia kiedy Thackery mówi: "moje widzenie obwodowe staje się odrobinę przyćmione. Prawie jakby krawędzie wibrowały. Temperatura ciała zaczyna spadać. To jest to. To jest to czym jesteśmy". Cała ta krótka wypowiedź aż do utraty przytomności trwa ponad minutę. Wystarczająco długo, żeby wszyscy zaczęli zwijać się jak w ukropie, próbując uratować pacjenta - tak jak przyzwyczaiły nas do tego współczesne filmy i seriale medyczne. Tymczasem kamera jeździ po twarzach zgromadzonych postaci - kamienne oblicza wpatrzone we flaki Thacka. Zero ruchu, zero reakcji. W tym ze strony samego pacjenta, który przerwał swoją operację. Znowu użyję tego sformułowania ale jest to najczystsza postać - tym razem teatru. Doktor Thackery po raz ostatni wciągnął wszystkich w swój spektakl. Szacun.

  • yesiu Zakończenie rzeczywiście pozostawia wiele nie dopowiedzeń (jak to zakończenia sezonów mają w naturze). Kwestia ewentualnej śmierci Thackerego jest według mnie mocno dyskusyjna. Utrata krwi była znaczna, chociaż wydaję mi się że nie wystarczająca by zabić chirurga, słyszmy co mówi Gallinger, rana jest przez niego prawie zaszyta. Musimy pamiętać o tym, że śmierć z powodu wykrwawienia ma kilka poziomów, brak świadomości to nie ostatni z nich. Dochodzi do tego fakt wstrzyknięcia równie końskiej dawki adrenaliny, co kokainy przed rozpoczęciem operacji. To na pewno przywróciłoby Thackerego z łona Abrahama.

    Czy rzeczywiście było to samobójstwo? Przyznaję, że jeśli tak, to bardzo spektakularne i idealne na miarę zmieniającego świat chirurga. Wybór śmierci spod własnego skalpela jest lepszy od „nudnej” śmierci spowodowanej uzależnieniem. W pełni zgodziłbym się z tą tezą, gdyby nie ostatni moment przed operacją: spojrzenie na telefon. Thackery zamienił rytuał zażywania narkotyku na rozmowy ze swoją ukochaną. Wygląda na to, że mu tego brakuje i postanawia wrócić do pierwszej opcji. Należy jednak zauważyć, że w momencie spoglądania na telefon nie przypomina sobie swojej miłości. W jego twarzy widzimy wzbudzenie i podniecenie, a nie smutek. Chce przeżyć tę operacje, dlatego zażywa kokainy. Nie idzie na pewną śmierć, a wręcz przeciwnie, chce jej zapobiec. Właśnie to, jest dla mnie wystarczająco dużym dowodem, by podważać tezę samobójstwa. Uważam, że wygląda to raczej na wypadek przy pracy spowodowany zmęczeniem oraz podaniem kokainy.

    Zaskakujące są kamienne twarze obserwatorów, przecież każdy mógłby w momencie zranienia Thackerego, przejąć inicjatywę i dokończyć operacje we właściwy sposób, chociażby siłą. Jak wielka musiała być wiara ludzi w chirurga, że nikt nie odważył się mu przeszkodzić. Ogromna bezsilność, przecież byli tylko o krok od zakończenia tego wszystkiego, uratowania życia doktora. Jak we wcześniejszej scenie wspominano, był to rutynowy zabieg.

    Czapki z głów. Czekam z niecierpliwością na trzeci sezon (który mam nadzieje będzie).

  • yesiu ocenił(a) ten serial na: 9

    TheMorthes Fakt, masz rację z tym wykrwawieniem, można to w ten sposób obronić. W kluczowym momencie zrobili cięcie, ale mimo wszystko zachowanie Edwardsa wskazuje na to, że Thack jednak zmarł. No ale analizujemy tylko operację. Na rzecz teorii o jego śmierci może świadczyć też że naczynie, które przeciął to aorta, a to jest główna tętnica i jeżeli chodzi o wykrwawienie to najgorsze co się może przytrafić. Nawet przy tętnicy szyjnej albo udowej są większe szanse, a to też są przypadki, gdy trzeba działać bardzo szybko i bardzo umiejętnie. Ale też ciężko mi dyskutować na ten temat, bo wiedzę medyczną to mam głównie z House'a ;). Myślę, że bardzo chcieli pokazać, że Thack zmarł, ale w taki sposób, żeby dało się wyjaśnić jego przeżycie - na wypadek trzeciego sezonu.

    Teza z samobójstwem jest z gatunku tych nieoczywistych. Nie jest to całkowicie od czapy nadinterpretacja, ale też przeważającego argumentu/argumentów nie ma. Argument z telefonem w moim odczuciu raczej nie obala ostatecznie tezy o samobójstwie. To spojrzenie można chociażby zinterpretować jako takie małe "pożegnanie", jako symboliczne przypomnienie sobie o tamtej sytuacji z bliźniaczkami (telefon przed operacją z tego co wiem był raczej jednorazowym wypadkiem niż rytuałem - inna sprawa, że pomiędzy bliźniaczkami a samooperacją żadnego zabiegu chyba nie przeprowadzał), czy też jako symboliczny triumf jego słabości - poprzez wybór kokainy. Tym wszystkim drobnym gestom w tej scenie i poprzednich można nadawać całkowicie różne znaczenia, dlatego ta śmierć tak dobrze zagrała. Raczej nie da się stanowczo przyznać racji jednej albo drugiej opcji.

    Chyba że ktoś się zna na medycynie i jest w stanie zinterpretować czy Thackery faktycznie był zmuszony do cięcia blisko aorty czy specjalnie omsknęła mu się ręka? To jest chyba kluczowy moment. Bo całe wcześniejsze przygotowywanie się do operacji można też uznać jako przygotowanie się do wiarygodnego samobójstwa - tak żeby pisali o nim "bohaterska śmierć w służbie ludzkości" a nie "spektakularne samobójstwo chirurga-narkomana".

    Kamienne twarze publiki to chyba jeden z najlepszych elementów tej sceny. Cały czas klimat tej operacji był bardzo "przyziemny" i "dosłowny" a w tym jednym momencie nagle zaczęło być niemal metafizycznie i mistycznie, chociaż zdaję sobie sprawę, że to może być wyolbrzymienie, no ale każdy inaczej odczuwa sztukę filmową ;).

  • yesiu Masz rację, śmierć Thacka jest tak nakręcona, by można kontynuować historie w trzecim sezonie. Chociaż bliżej się temu przyglądając rzeczywiście John mógł umrzeć. Słyszymy przecież jak jedna z pielęgniarek mówi o braku pulsu, a to oznacza raczej pewną śmierć (jeśli nie ma wystarczająco krwi żeby natlenić i odżywić komórki, to nawet przyspieszenie bicia serca na nic się tu nie zda, no chyba że dzięki adrenalinie utrzyma się przy życiu, a z czasem krew się zregeneruje i przywróci swoją odpowiednią objętość). Z resztą w medycynie zdarzają się "cudy", więc myślę, że jeśli twórcy będą chcieli pozostawić Thacka żywego, to tak się też stanie. Niepokojące jest z drugiej strony zachowanie Edwardsa...

    Wracając do telefonu, rzeczywiście może źle to opisałem, przecież operacji między tym okresem Thack miał nie wiele, szczególnie tych trudnych i przełomowych, gdzie potrzebowałby rozmowy. Miałem na myśli to, że jego ukochana stała się pewnym zamiennikiem do kokainy, sam mówił do jednego z pacjentów (swoją drogą świetna wstawka o Polakach), że wyszedł z nałogu dzięki kobiecie, za pomocą właśnie rozmowy. Z resztą nie widzimy, czy Thack nadal zażywa narkotyki, według mnie już tego nie robi.

    A czy rzeczywiście było to samobójstwo? Na pewno słyszymy podczas operacji, że: "nie ma innego sposobu" na poprawne jej przeprowadzenie. Myślę, że zarówno Gallinger, Edwards, Zinberg i Chickering podzielili by się lepszym sposobem, gdyby go znali. Dokładna analiza medyczna chyba się na nic nie zda, bo nie znamy miejsca wycięcia fragmentu jelita, więc nie możemy stwierdzić czy dało się to zrobić lepiej :)

    Na razie nie słyszałem informacji o powstaniu kolejnego sezonu... Ale to postaram się rozpatrzyć na forum w niedalekim czasie, chyba, że powstał już taki temat... :)

  • endzik1990 ocenił(a) ten serial na: 8

    TheMorthes Osobiście uważam, że Thackery zmarł na stole operacyjnym. To, co mnie do tego najbardziej przekonuje to pokazanie, iż Chickering biegnąc po adrenalinę ma białe buty, takie jakie nosił Thackery, więc dla mnie jest to symboliczne przekazanie pałeczki młodszemu, bardziej świadomemu pokoleniu :)

  • endzik1990 Ponadto, gdy po operacji pokazywane są ujęcia pustej już sali operacyjnej na stole jest prześcieradło. Według mnie, pod prześcieradle, jest ciało - widać zarys stop.

  • Kwiiik stół jest pusty, nie wiem o jakim zarysie stóp piszesz

  • Lidencja ocenił(a) ten serial na: 9

    kasikzaki Na pierwszym ujęciu stół jest pusty, ale na drugim ujęciu, "od szczytu", prześcieradło jest jakby uniesione. Też się nad tym zastanawiałam. To może być ciało albo jakaś aparatura czy element stołu.
    Podobnie niejasna rozmowa Edwardsa z Robertsonem. Mowa jest o hołdzie, ale oczywiście pojawia się pytanie czy to hołd ku czci Robertsona Seniora czy Thackery'ego.
    Bardzo dobre zakończenie, epickie rzec można :)

  • yesiu "Chyba że ktoś się zna na medycynie i jest w stanie zinterpretować czy Thackery faktycznie był zmuszony do cięcia blisko aorty czy specjalnie omsknęła mu się ręka? To jest chyba kluczowy moment. Bo całe wcześniejsze przygotowywanie się do operacji można też uznać jako przygotowanie się do wiarygodnego samobójstwa - tak żeby pisali o nim "bohaterska śmierć w służbie ludzkości" a nie "spektakularne samobójstwo chirurga-narkomana".

    Znam się na zwierzęcej, ale z tego co wiem splanchologia jest bardzo podobna do ludzkiej. Szczególnie w ukrwieniu. Przeszedł do lewej strony ciała by wyłonić pętle jelitową przy aorcie brzusznej. Gdyby chciał popełnić samobójstwo, na pewno byłaby scena z rodzaju: spowolnione tempo, przypomnienie sobie o własnej kobiecie, o dziewczynce którą zabił, spojrzenie na przerażone twarze publiki, totalny brak podkład dzwięku lub adekwatna muzyka etc etc.
    Natomiast wydaje mi się, że Thackery trafił na Aortę w wyniku złej intepretacji odbicia lustrzanego. Lustro było ustawione z lewej strony, podczas gdy on ciął z prawej strony ciała. Finalnie, wystarczyło, że zamiast do środkowej płaszczyzny ciała, przesunął skalpel w stronę aorty i koniec. To wytłumaczenie wydaje mi się najlogiczniejsze. Thackery wiedział, że po co mu sława, jeśli ma być okrzyknięte nią jego zmarłe ciało. Dopiero kiedy zaczął mieć pierwsze objawy śmierci, zdał sobie sprawę, co tak na prawdę się dzieje.

  • viciu_080 ocenił(a) ten serial na: 9

    yesiu Obawiam sie ze to raczej koniec serialu, bez Thacka to juz chyba nie ma sensu. Wszystko zostaje wyjasnione, slub, ucieczka, smierc, choroba. No wlasnie czy Barrow na koncu ma objawy zaawansowanego AIDS? To raczej niemozliwe bo wirusa odkryto dopiero 100 lat pozniej. Mimo wszystko zlapal cos od swojej ukochanej dziwki. Nie rozumiem tylko sensu przeprowadzenia operacji na samym sobie, jest to calkiem pozbawionew logiki i dziwi mnie ze ktokolwiek zgodzil sie na to bo ilez to osob byloby w stanie zooperowac sie samemu nawet gdyby udowodnil wszystkim ze mozna. Wygladalo mi to na dzialanie szalenca, Thack do reszty oszalal pod koniec z powodu nalogu i cierpienia. Nowatorski sposob znieczulenia owszem, ale autooperacja nie ma najmniejszego sensu

  • maniakfilmweb ocenił(a) ten serial na: 8

    viciu_080 "Zrób sobie prześwietlenie(...). Miałem ich dziesiątki"

    Raczej choroba popromienna.

  • Lady_Lazaruss ocenił(a) ten serial na: 10

    viciu_080 No z jego punktu widzenia miało to taki sens, że jest to niewątpliwie bardzo spektakularne i opiszą to w gazetach i rozsławią jego metodę. Poza tym, swoim zwyczajem chciał być prekursorem i szokować zarazem. Myślę, że u takich ludzi -geniuszy i wizjonerów, ten geniusz miesza się trochę z szaleństwem zawsze, ZWŁASZCZA, jak zażywają coś na wspomaganie swojej twórczej mocy :P I pewnie w scenie tej było wszystkiego po trochu, cała kwintesencja tej postaci - chciał się popisać, zdobyć sławę a zarazem rozpowszechnić nową metodę, w którą wierzył. Nie wykluczam też samobójstwa, to się nie kłóci - wielu chce być zapamiętanymi i sławnymi po odejściu.

  • yesiu Moim zdaniem szanse na kolejny sezon są nikłe. Wątki większości głównych bohaterów rozchodzą się i są w zasadzie zakończone:
    1. Thackery - po operacji na sobie była scena pokazująca salę operacyjną ze stołem i ciałem przykrytym prześcieradłem. Raczej nie ma wątpliwości, kto pod nim leżał.
    2. Dr Edwards - rozmowa o porzuceniu chirurgii z powodu problemów ze wzrokiem.
    3. Cleary i była zakonnica - zaręczyli się (dalej zapewne będą żyć długo i szczęśliwie).
    4. Cornelia - uciekła do Australii.
    5. Lucy wyjeżdża razem z Henrym.
    6. Dr Gallinger - wyjeżdża do Europy.
    7. Barrows - przez kłopoty przepisuje majątek na swoją konkubinę i jak zauważył @maniakfilmweb, ma chorobę popromienną.

    Szkoda, bo bardzo fajny serial...

  • absens tak jak wyżej napisałam, na stole nie ma nikogo

  • kasikzaki Rzeczywiście. Obejrzałem ten fragment powtórnie i stół jest jednak pusty.

  • absens Właśnie skończyłam oglądać 10. odcinek. Byłam pewna, że na stole pod prześcieradłem widziałam zarys stóp, ale po przeczytaniu komentarzy - zwątpiłam. Obejrzałam zatem jeszcze raz końcówkę i... stół nie jest pusty - wyraźnie widać zarys palców stóp. Bo przecież z łóżka nie wystają chyba jakieś bolce do podtrzymania prześcieradła... Niestety. :(

  • kacperpl ocenił(a) ten serial na: 10

    Klio_02 Stół jest pusty - są 2 ujęcie w których pokazany jest ten stół: 1 od góry, na którym nikt nie leży i to mylące drugie "od dołu", gdzie widać zarys zagłówka przykrytego prześcieradłem, niektórzy mylą je z ciałem.

  • absens Cinemax zamówiła drugi sezon[3], w czasie emisji którego zapowiedziano realizację sezonu trzeciego

  • qolonel ocenił(a) ten serial na: 8

    absens Twórca serialu, Steven Soderbergh założył sobie, że historia, którą chce opowiedzieć będzie rozłożona na dwa sezony. Tak więc wszystkie wątki podopinał i pozakańczał jak mógł. I to raczej tyle, jeśli chodzi o tą historię. Czy sezon trzeci będzie? To już zależy od stacji, producentów i od tego, czy znajdzie się następca Soderbergha, który stworzy własną nową historię. I raczej będzie już z nowymi wątkami i bohaterami (ewentualnie pojawią się niektórzy). Coś jak ma miejsce w Fargo albo na zasadzie True Detectiva

  • absens Dokładnie,też tak myślę że to koniec bo zbyt wiele wątków zostało zamkniętych. Mimo wszystko genialnie,a scena z Thackiem mną wstrząsnęła naprawdę. Dawno czegoś takiego nie widziałam.

  • absens A moim zdaniem to niektóre wątki naprawdę warto byłoby pociągnąć:

    np. Edwards, który na końcu mówi, że "jest coś winny Thackowi", po czym siada do rozmowy z uzależnionym pacjentem. Wszak Thackery próbował zainicjować terapię uzależnień, co teraz próbuje kontynuować Edwards. Mamy tu początki terapii uzależnień - opartej o psychoterapię, nie zaś o interwencję chirurgiczną.

    Z kolei Gallinger - rozpoczyna zapewne błyskotliwą karierę eugeniczną w Europie. Jak wiadomo, eugenika narodziła się w Stanach Zjednoczonych, stamtąd przeniesiona na grunt późniejszych hitlerowskich Niemiec. Gallinger dostaje propozycję odwiedzenia najpierw właśnie Niemiec, co jest moim zdaniem bardzo wymowne.

    Tak więc uważam, że jest parę ciekawych wątków do pociągnięcia, choć zgodzę się z wieloma przedmówcami, że producenci zakończyli 2 sezon starając się w miarę 'bezpiecznie' podomykać poszczególne wątki, jak np. ten z opuszczeniem kraju przez Cornelię.

    Trzymam jednak kciuki za powstanie 3go sezonu :) Serial uważam za bardzo wartościowy. Pobudza do refleksji, zgłębiania tematu...

  • Lady_Lazaruss ocenił(a) ten serial na: 10

    jewdotia Cornelia też mogłaby sobie dalej działać charytatywnie i mogliby pokazać jej poczynania ;) Także uważam, że parę wątków spokojnie można by jeszcze pociągnąć.

  • panizemsta ocenił(a) ten serial na: 10

    absens Oczywiscie juz pewie wszyscy czytali ze Sonnenberg pracuje nad kolejnymi sezonami. Nie jest potwirdzone, ze bedzie gral Owen i mozliwe, ze akcja przeniesiona zostanie w inne czasy. Sonnenberg wstepnie myslal o dwoch zesonach, ale obecnie rozszerzyl to na 6, to co o tym mowi, ponizej:
    I told them that I’m going to do the first two years and then we are going to break out the story for seasons 3 and 4 and try and find a filmmaker or filmmakers to do this the way that I did. This is how we want to do this so that every two years, whoever comes on, has the freedom to create their universe.

    i jeszcze o tym, czy Thack zmarl: We had the pictures of the guy that actually did this procedure on himself successfully and we knew how we we're going to kill him.
    tak wiec, niecierpliwie czekam na kolejne sezony ;-)

  • yesiu Słowa reżysera: “I just said [to Owen early on], ‘If it matters to you, we are going to kill you at the end of Season 2 just so you know.’ He was like, ‘Okay. Good to know.’” Także mamy odpowiedź na pytanie czy Thackery mógł przeżyć. Osobiście nie robiłabym kolejnego sezonu po tak dobrym zakończeniu. To by było jak "Dr House" bez House'a.

  • szymon102 ocenił(a) ten serial na: 8

    akrzynman a mi się jednak wydaje, że będzie sezon trzeci razem ze sparaliżowanym Thackerym :)

  • NeverLie2Me ocenił(a) ten serial na: 8

    yesiu Z mojego punktu widzenia nie ma szans na 3. sezon z tymi samymi bohaterami. Bo pewne wątki zostały zakończone. A to, że pojawiają się niedopowiedzenia...?? To chyba właśnie charakterystyka dobrego kina :)

    Tak, czy inaczej, nie zostało oficjalnie powiedziane, że Thack umarł (scena z 50:05 S2E10, ukazuje jedynie stół operacyjny, "to coś wystające, to jest szczy stołu - Thack był przecież ustawiony przodem do publiki). Edwards nie mówi, że jest coś winien Thack'owi, używa słów "jemu". Oczywiście może chodzić o Thack'a, ale również o Robertsona Seniora, a także... o ojca Edwardsa. Scena na stypie Robertsona Seniora, w której ojciec mówi Edwarsowi, że "gdyby nie nauczył się zwracać do Boga, to by go już nie było...". Później Robertson Junior używa słów "to Twoje dziedzictwo". Edwards nie brał udziału w żadnych badaniach nad uzależnieniami, więc może chodzić właśnie o rodzinę. Na pewno duży znak zapytania. Kolejnym znakiem zapytania jest choroba popromienna Burrowsa. Wydaje mi się, że nie można tego inaczej rozpatrzyć, ale nie zostało to oficjalnie powiedziane. Kwity podpisywane z jego "dziewczyną", były przed sceną z przeprosinami. Wtedy Burrows jeszcze myślał, że grozi mu więzienie. Mówią nawet o tym, że pieniądze mają iść na adwokata. Finalnie mogłoby się okazać, że Junia wcale nie jest taka głupia i zawinęła się z kasą Burrowsa. Cornellia odpływa do Australii, ale co dalej? Lucy dopięła swego, nauczona przez dziwki, owinęła sobie Henrego wokół palca, tu również może stać się coś niespotykanego. Gallinger jedzie reklamować New World Order Hitlerowi, tu również może się sporo zadziać. Jedyne co wygląda normalnie i nie nasuwa pytań to losy Bertiego, ukochana dziewczyna siedzi na widowni, on, jako wizjoner jest zapatrzony w Thack'a i moim zdaniem to właśnie Bertie będzie kontynuował pracę swojego mentora. Czyż nie z tego powodu odszedł od Zindberga?

    Niedopowiedzenie przy każdej postaci, daje nam - widzom, możliwość myślenia i analizowania, to co może stać się z każdą z postaci. Serial, który jest dobry, zostaje w głowie na długo.

  • kwapinsky ocenił(a) ten serial na: 8

    yesiu Ładnie to ująłeś

  • M_G_ ocenił(a) ten serial na: 9

    yesiu Nie będzie kolejnych sezonów. Cinemax w marcu 2017 r ogłosiło, że kończy temat.

    Może to dobrze, bo jest spójna, konkretna opowieść. Ale o czym właściwie? O chirurgii, czy szerzej - medycynie, w początkowej fazie rozkwitu? O rodzącej się świadomości kobiet? O pieniądzach i ich zgubnym wpływie na ludzi? O Nowym Jorku stającym się światową metropolią? A może po prostu o genialnym chirurgu - narkomanie? Może o przyjaźni? Może o dojrzewaniu? Pewnie o wszystkim tym po trochu.

    I jeszcze scena, która mnie osobiście najbardziej ujęła za serce: Bertie i Genvieve w trakcie swego pierwszego, intymnego tête-à-tête. Ileż tu jest humoru, skrępowania, obawy, czułości i ciekawości siebie, pożądania i niepewności! Cudne aktorstwo i świetna reżyseria.

  • M_G_ ocenił(a) ten serial na: 9

    M_G_ Jeszcze refleksja o innych wątkach (bo serial wciąż siedzi mi w głowie). Czy historia siostry Hariet i Toma Clearly kończy się szczęśliwie? Niezupełnie. Owszem, ona decyduje się wyjść za niego, łączą się, by pokonać samotność, ale będzie to związek oparty na kłamstwie.
    Bertie układa sobie życie z Genvieve, ale czy białe buty w których biegnie po adrenalinę nie są symbolem (oprócz geniuszu, ciekawości nowego i oddania medycynie) zgubnego nałogu i wyobcowania? Czy zabijając ojca, człowieka zepsutego, tyrana i okrutnika, Lucy Elkins rzeczywiście zyskuje wolność, bo jednak związuje się z kolejnym potworem, który nie zawaha się przed najgorszym by osiągnąć swój cel? Edwards będzie zgłębiać tajniki psychoterapii, ale jego żywiołem jest przecież chirurgia, a bezpowrotna utrata wzroku niweczy jego ambicje i plany.
    Barrows przepisuje na swą dziewczynę cały majątek, ale czy ona kocha go naprawdę, czy tylko szuka szansy na lepsze życie?
    Jedyną wygraną może jest Cordelia, zostawiająca za sobą swą gnijącej rodzinę, bezwolnego męża i zepsuty Nowy Jork. Czy znajdzie szczęście w Australii?