Dobra, nadrabiam zaległości...i będę zrzędzić, ale no... no normalnie nie ścierpię...
Oglądam sobie odcinki z castingów do "Talentów 21". Po ogłoszeniu, jaką piosenkę będą
śpiewać uczestnicy (w sensie to cudo Ludmiły), wszyscy niemal zaczynają bić łbami o ścianę i
wściekać się, że ta piosenka nie jest w stylu studio, przeczy jego wartościom, bla bla bla...
Sama Wiola mówi, że nie ma piosenki, z którą mniej by się utożsamiała.
No na litośc boską...to jest przecież szkoła artystyczna, oni wszyscy "są przeznaczeni by być
gwiazdami", że tak powiem, albo przynajmniej uważają, że będą gwiazdami, bo po kiego diabła
zapisywaliby się do takiej szkoły? Trzeba było iść na bibliotekoznawstwo, czy ekonomię (nie
urażając nikogo) jeśli nie mają medialnego parcia na szkło.
No i to wychodzi przy castingach...Viola i Ludmiła najchętniej by sobie oczy wydrapały, Camila
katuje Leona próbami, nawet Naty idzie na casting i wszyscy upierają się, że musza
wygrać...czyli ujawniło im się owe parcie na szkło.
No i po co było rzucać tekstem, że piosenka Ludmiły kłóci się z wartościami Studio??? Bez
sensu...
Dobra, pozrzędziłam sobie (choć to pewnie nie koniec). Dziękuję wszystkim, którzy mieli
cierpliwość to przeczytać :P
To samo myślałam. Co im przeszkadza tekst piosenki? Jak chcą być dobrymi artystami to powinni śpiewać wszystko, a nie foch, bo im tekst piosenki nie pasuje, który jeszcze dokładnie się z nimi utożsamia. Przecież każdemu tam zależało by wygrać to reality show, a zwycięstwo oznacza bycie gwiazdą. Hipokryzja.
Hipokryzja po całości...w ogóle to całe utozsamianie się z piosenką, które najbardziej przeszkadza 15-latkom, to już przegięcie...ja rozumiem, że artysta, z wieloletnim stażem może coś wiedzieć o wczuwaniu się w piosenkę, ale nie dziecko, które nogi na prawdziwej scenie nie postawiło...a najwięcej problemów ma z tym Viola. Przypomnij sobie całą historię ze śpiewaniem z Leonem, gdy myślała, że kocha Tomasa O.o
Według takiego toku myślenia nie powstałoby większość pięknych światowych duetów damsko-męskich ;D
a mnie jeszcze śmieszy to że "destinada" nikomu w Studio się podoba, ale "Juntos somos mas" to wszyscy by chętnie śpiewali :D
No dokładnie.
Szczerze, mogliby wypuścić coś nowego, a nie w kółko na rożne sposoby wałkować Destinada..., En mi Mundo i Juntos somos mas.
wolę en mi mundo i juntos somos mas od tego nieszczęśliwego entre tu y yo z początków ;D a szczegolnie lubię słuchać (i oglądać) juntos somos mas z "Violetta en vivo" http://www.youtube.com/watch?v=DzNOQl9sjMg , kawał dobrej roboty i fajny układ (no i Mechi na czele <3)
Mi się entre tu y yo akurat podoba, tylko głosu Tomasa nie mogę wytrzymać :D ale szczerze mówiąc bardziej w mój gust trafiają kawałki z 2 sezonu, Euforia, Como quieres, On Beat...uwielbiam :)
To wykonanie Martiny też mi się podoba... http://www.youtube.com/watch?v=DiwB0rNtxKM chyba nawet bardziej, niż normalna, szybka wersja ;)
też sobie dzisiaj słuchałam "hoy somos mas" Ja ogólnie wolę słuchać wersji akustycznych albo gdy instrumenty grają na żywo ^^ nie lubię jak podkład jest puszczany z taśmy ;/
Też tak mam ;)
Rozbraja mnie jak w serialu jest wykonywana piosenka i wszyscy skaczą z gitarami do choreografii, tylko zapominają udawać, że grają ;)
Niezły był też motyw z wykonaniem Ser Mejor na początku 2 sezonu, gdzie Maxi miksował podkład na wyłączonym laptopie :P
high school musical się kłania :D albo to że ktoś idzie sam wśród ludzi i śpiewa do siebie i nikogo nie dziwi ;D ahh... te musicale...
A jeśli zdecydujesz się zatańczyć na ulicy, bądź pewien, że wszyscy znają kroki ;D W ogóle gadanie do siebie typu "To wręcz niewiarygodne!", "Jak on mógł mi to zrobić?", sami schizofrenicy normalnie.
a co do schizofrenii i innych tego typu, pamiętasz jak na początku jak Violetta śpiewała z Leonem to widziała Tomaszka i na odwrót? :D albo zamiast Diego widzi Leona ^^ takie objawy nie wróżą dobrze :D
"Violetta" ma swoje "momenty" :P
ale ogląda się fajnie, byle za dużo przy tym nie myśleć bo można się załamać chwilami ;) a tak to ubaw jest. Moi faworyci: Olga, Ramallo (czy jak to się pisze) i "przestrzeń osobista" :P
Dokładnie, święte słowa. Nie myśleć, tylko śmiać się z ich głupoty, bo jak się zacznie przemyśliwać to można dojść do zaskakujących wniosków. xD Ja uwielbiam też ostatnio jak Ludmiła się rozwodzi nad swoją karierą, zaczyna marzyć, a Naty ją sprowadza na ziemię.
Bardziej mnie wkurza wmawianie na siłę, że piosenka jest nowa i dopiero co powstała. Tak było z Voy por ti i Te Creo. Były wykonane w początkowych odcinkach (no może nie całkiem początkowych, ale wcześniej niz to przedstawienie w teatrze), po czym uczniowie mieli napisać piosenki pasujące do koncepcji przedstawienia i Viola z Leonem powiedzieli, że napisali coś nowego tylko muszą to doszlifować jeszcze. Czekam z niecierpliwością na nowy kawałek (w końcu) a tu lecą wyżej wymienione, a reszta ma amnezję chyba i chwali, że napisali fajne piosenki...O.o