tu proszę, bach w lesie stąd ni z owąd bach lesbojki (połączenie lesbijki i kowbojki) zawziętych mizoanrdyczek, i na co, po co? Chyba żeby odhaczyć kolejne literki! A sceny walki żałosne, co się stało z choreografią walki, regres jeszcze troszkę a będą przyśpieszać klatki jak w latach 50tych.
Miałem dziwne wrażenia w percepcji czasu fabuły. Zejście do lochów z ogarnięciem pochodni, eksploracją głębszego poziomu i walką z mieszkańcami trwało krócej niż wyciągnięcie hełmu z kałuży
Najgłupsze były pocięte równiuteńko pilarką klocki, które pani drwal tak bohatersko rąbała toporem, maszyny spalinowe najwidoczniej ukrywając za chatką.
W końcu pojawił się odpowiedni klimat. Akcja nabrała tempa, sceny walki są na przyzwoitym poziomie. Bohaterowie pokazali jakiś charakter, można w końcu wyrobić sobie zdanie. Nie było nudno tak jak w poprzednich odcinkach, jest nad czym się zastanawiać. Oby tak dalej.