Oglądam teraz czwarty sezon. Moje serce tęskni za Jenny. Przecież to była główna postać. Dziwnie, gdy już nie pokazują jej perypetii, a tymczasem nadal widzimy, co dzieje się u Trixie, Chummy, sióstr... Beznadziejny pomysł. Tym bardziej, że słyszymy ją nadal jako narratorkę, więc aż się prosi, by ją oglądać. Mam wrażenie, że chcieli niejako zastąpić Jenny tą nową (nie lubię jej, bo właśnie wydaje mi się, że jest "w zastępstwie") - podobny wygląd, początkowa nieporadność, itp.
Nie wiem, czy dotrwam do końca. :(
Mam ogromny żal do twórców.