Fallout: New Vegas

2010
8,3 8 871
ocen społeczności
8,3 10 1 8871
1 343
chce zagrać
powrót do forum gry Fallout: New Vegas
  • użytkownik usunięty

    Ciekaw jestem waszych opinii nt. dodatku Dead Money. W końcu udało mi się ukończyć zwiedzanie Sierra Madre Casino 2 tygodnie temu, ale od momentu rozpoczęcia minęło dobre pare miesięcy. Ogólnie uważam, że dodatek był fatalny, strasznie odpychał od gry, był nudny, wybuchowe obroże aktywowane głośnikami na ulicach i radiami tylko zabijają chęć odkrywania świata. W sumie to nic ciekawego nie wnosi do gry ten dodatek, wyjaśnia tylko co się stało z bratem Elijah po przegranej bitwie o Helios One i tyle. Smętna atmosfera Nie ma jakichś super nowych itemów. Tak jak Mothership Zeta był dla mnie przykładem prawie idealnie zrobionego dodatku(Fallout3), tak Dead Money to przykład niezłego ścierwa. Na szczęście już się stamtąd wydostałem i mogę w spokoju odkrywać Mojave :)

  • amig186 ocenił(a) tę grę na: 10

    Dla mnie ten dodatek był bardzo dobry. Po pierwsze, długi - tak na ok. 4 dni (nasze). Po drugie - doskonała, ciężka atmosfera, interesująca fabuła i nietuzinkowi bohaterowie, z których każdy jest na swój sposób unikalny. Dead Money dobrze balansuje elementy walki (niby tylko 1 rodzaj przeciwnika, ale za to jaki) z fabularnymi, tzn. poznawaniem historii kasyna i naszych towarzyszy. Dobrze, że dużo sytuacji wymaga od naszej postaci wiedzy, inteligencji i spostrzegawczości, a nie tylko siły czy umiejętności szybkiego pociągania za spust (choć te też się przydają). Jedyne zastrzeżenia jakie mam do tego dodatku, to zbyt gęste i niekiedy dziwne umieszczenie przekaźników radiowych. Osobiście usunąłbym 1/4 z nich.

    A najlepszy dodatek do Fallouta 3 to był IMO Point Lookout. Mam nadzieję, że doczekam się podobnego dodatku dla NV :)

  • Nie grałem w DLC do NV, ale Mothership Zeta jak dla mnie był tragiczny - od momentu spaceru kosmicznego nie mogłem się doczekać, kiedy to się skończy, a tu ciągle nowe sekcje statku, który na dodatek zaprojektowany był bez ładu i składu... koszmar. Na dodatek nie można sobie od tego przerwy zrobić - jak zaczniesz go przypadkiem, wchodząc w teleport, to musisz ciągnąć do końca. Chociaż finałowa bitwa całkiem sympatyczna. Skoro więc uważasz, że Dead Money jest gorszy od Zety, to chyba będę musiał go unikać.

    @ amig186 Dokładnie, Lookout był świetny - duży teren, ładnie zaprojektowany teren (ta katerdra i posiadłości), wymagający przeciwnicy, parę zadań pobocznych (wątek szpiegowski, okultystyczny), i w zasadzie ogromne "ale oszo choszi?" przez większą część gry + uczucie lekkiego niepokoju.

  • użytkownik usunięty

    SzalonyChemik No tak, skoro nie podobał Ci się MZ z powodu braku powrotu to podpowiem ci, że w przypadku DM jest podobnie, jak już zaczniesz gre to nie ma powrotu(tylko save) i jak juz raz opuścisz Sierra Madre(czyli lokalizacje Dead Money) to nigdy tam nie wrócisz, w MZ można było wracać kiedy się chciało. Zacząłem grać w Honest Hearts - kolejny DLC do New Vegas i ten jak narazie jest idealny, co prawda też nie można wrócić do Mojave kiedy się chce, ale mało który dodatek daje opcje powrotu w dowolnym momencie do czasu ukończenia głównego wątku. W sumie to nie przypominam sobie o żadnym.

  • użytkownik usunięty

    Skończyłem Honest Hearts i powiem, że było niesamowicie krótkie - łącznie jakieś 2-3 godziny gry i główne questy są skończone. Można jeszcze w sumie odkrywać i odkrywać, ale głównego wątku jest mało.

  • offczy ocenił(a) tę grę na: 10

    nie chcę mi się rozpisywać, ale powiem, że spośród "delców" do New Vegas to Dead Money jest średnie i uciążliwe, męczące swoim klimatem i zapchane irytującą zawartością, jak śmiertelne dla kuriera głośniki i irytujący poziom trudności, który sprawia, że jeśli nie masz jako-takiego poziomu w melee/unarmed to co chwilę latasz leczyć się w autodocu przez 10 minut przedzierając się przez monotonne lokacje, których to podróży nie da się przyspieszyć, a wystarczyłoby pozostawić opcję fast travel po mapie. Gdy już wejdziesz do kasyna jest lepiej, ale znowu czeka cię niemiła niespodzianka w podziemiach. Na plus ciekawe postaci, zwłaszcza Dean i niezwykle klimatyczny Dog/God, którego koncept mnie urzekł. Krystyna i Ojciec nie mieli nic ciekawego do zaoferowania.

    O ile pierwszy "delc" nie był fatalny, to Honest Hearts jest. Liczyłem na masę interakcji z Grahamem, dzikusami, którymi możnaby coś nauczyć o świecie, poprowadzić do boju na wzór Cezara, ale nie, dostajemy błahą historyjkę o starciu plemion, na którą składają się dwa questy. Marność nad marnościami i wszystko marność.

    Co do Old World Blues - POLECAM. Ma wszystko to, czego trzeba było poprzednim delcom, ciekawe postaci, zabawne dialogi, ciekawą okolicę do eksploracji, nieliniowość, dobrą i wciągającą historię. Do grania panowie, bo warto. Esencja falloutowej rozrywki ;)

  • waldeck ocenił(a) tę grę na: 9

    Hmm. Grywalnością Dead Money nie poraża, nagromadzenie głośników jest irytujące podobnie zresztą jak napotykani przez kuriera przeciwnicy.
    No ale można nazwać go dodatkiem zawierającym swego rodzaju morał (Chciwość nie popłaca) i wielki dylemat (przynajmniej w moim przypadku tak było) po wejściu do skarbca.

    Dodatek na 7/10, najlepszy zdecydowanie Old World's Blues.