Czy teraz wszystkie gry muszą wyglądać tak samo?

70% filmu, 30% prawdziwego grania. Przyciskanie jakichś krzyżyków, kółek lub kręcenie gałką, jak w ćwiczeniach dla sprawnych inaczej. Biegać można nie wtedy, gdy chcemy, tylko kiedy nam na to gra pozwala. A na zakończenie każdego rozdziału obowiązkowo trzeba zabić jakiegoś Bossa. Do tego jeszcze wyznaczona z góry trasa, którą musimy podążać jak po sznurku i przedmioty błyszczące z daleka, żeby łatwiej było nam je znaleźć. Gra nie wymaga od nas żadnej samodzielności, żadnego myślenia, tylko bezmyślnego napieprzania w przyciski. Do minusów tej gry zaliczyłbym jeszcze beznadziejny, słabo widoczny i rozjeżdżający się - nie wiedzieć czemu - na wszystkie strony celownik broni oraz fakt, że zombiak pada dopiero po kilkakrotnym(!) strzale w głowę. Cieszyłem się na myśl, że zombiaki będą w miarę przypominały te tradycyjne, z mozołem poruszające się kreatury, ale niewiele to dało, skoro czasem trzeba wywalić jedną trzecią magazynka, żeby gościa unieszkodliwić. 5/10, i to mocno naciągane.

3
  • Producenci szerzej otworzyli się na rynek masowy i casual gaming. Stąd liczne uproszczenia w stylu QTE itp. Uczciwe zagadki nie pasują już do dynamiki współczesnej gry akcji i moglyby nudzić niedzielnego gracza.

  • Takie gry są najlepsze. A co wolisz łazić lub jeździć po ogromnym świecie dziesiątki godzin i walczyć z wrogami, a samej fabuły mieć niewiele?
    Przecież te filmy to właśnie fabuła.

    Ty w ogóle wiesz, że w tej grze jest coś takiego jak umiejętności?
    Zacznij myśleć zanim coś napiszesz.

    • Nie wierzę. Myśleć każe mi gość, którego zadowalają gry nie wymagające żadnego myślenia... Coś czuję, że w szachy to ty w ogóle byś sobie nie pograł.

      A jeżeli chodzi o fabułę, to gdy chcę typowej fabuły, to oglądam normalny film, a nie sięgam po grę, która, jak sama nazwa na to wskazuje, powinna służyć do grania...

      • No raczej odwrotnie. Bardzo lubię chociażby gry z zagadkami i logiczne.

        W grach fabuła jest bardzo istotna. Chociażby czym byłby Wiedźmin 3 bez fabuły.
        Oczywiście gry polegające na czystej rozrywce też mogą być super.
        Ale ja zazwyczaj gram dla fabuły, a nie odwrotnie.

        • A więc pisząc o "Wiedźminie" zaprzeczasz temu, co napisałeś w poprzednim poście. Bo świata w "Wiedźminie" chyba nie można nazwać małym... Dlaczego więc "Resident Evil" nie mógłby wyglądać podobnie i przy tym mieć jakąś rozbudowaną fabułę? A tak idziemy jakimiś z góry wytyczonymi ścieżkami, w których trzeba bezmyślnie rozwalać hordy zombiaków i co chwilę, jak w zegarku włączają nam się filmiki, na których przebieg nie mamy żadnego wpływu. Jeżeli taka rozgrywka jest dla ciebie zadaniem wymagającym myślenia, to gratuluję.

          • Akurat gry z otwartym światem nie są lepsze od takich ze ściśle określoną ścieżką.

            Chyba, że ty lubisz biegać lub jeździć po ogromnym świecie i tracić na to dziesiątki (a nawet setki) godzin, zamiast skupić się konkretnej fabule i grze.

            Oczywiście dobre mogą być i takie i takie gry, ale żadna nie jest lepsza tylko dlatego, bo ma otwarty/ogromny świat.

            A filmiki to ogromna zaleta, bo to najlepszy sposób na przekazanie fabuły i poznanie postaci.

            Nie wiem w jakie grałeś RE, ale wszystkie są skupione głównie na fabule i mają wiele filmów.

            • Właśnie, że gry z otwartym światem są lepsze od tych z wytyczoną ścieżką, bo dają graczowi więcej możliwości i wymagają od niego większego zaangażowania. A to, że spędzisz przy takiej grze kilka razy więcej czasu, to co? Jeżeli granie w takie gry uważasz za stratę czasu, to po co w ogóle do nich siadać?

              Nie mam nic przeciwko filmikom zarysowującym nam fabułę, ale niech pojawiają się one w rozsądnych proporcjach w stosunku do czasu samego grania. Tak jak wspomniałem poprzednio, jeśli chcę poznać jakąś ciekawą historię, to włączam sobie pełnometrażowy film na DVD, a chcąc przeżyć jakąś przygodę w wirtualnym świecie i mieć samemu wpływ na przebieg jej wydarzeń, mam nadzieję, że dana gra mi to umożliwi, bo to w końcu GRA, a nie FILM, a w przypadku "Resident Evil 6" dostajemy w większości filmy z domieszką grania.

              Grałem kiedyś w RE2 i z racji tego, że w tamtych czasach gry nie były jeszcze tak dostępne ani tak dopracowane jak dziś, robiło to na mnie wrażenie. O RE6 można powiedzieć, że jest to regres w stosunku do swoich poprzedniczek, bo poza lepszą grafiką nie oferuje ona nic nowego ani ciekawego. Chcesz być prowadzony w takiej grze za rączkę, żeby tylko czym prędzej ją skończyć i tym sposobem odbębnić jeszcze kilka kolejnych tego typu tytułów, proszę bardzo, ale nie wciskaj kitu, że takie gry są lepsze. Dla niepełnosprawnych intelektualnie na pewno takie są, ale nie dla kogoś kto chce odkrywać grę samemu w bardziej niezależny sposób i tym samym również poznawać jej fabułę, bo jedno nie wyklucza wcale drugiego.

              • Dla "niepełnosprawnych intelektualnie"? Ty jesteś naprawdę idiotą.

                Pojmij człowieku, że jedno zaprzecza drugiemu. Jeśli skupisz się na eksploracji ogromnego świata, to zarazem tracisz emocje i klimat związany z daną fabułą, bo to wymaga skupienia się na konkretnym wątku i losach postaci.
                Wszystko będzie rozwleczone.

                Myślisz, że dlaczego filmy nie trwają 10 godzin, a maksymalnie dwie (poza wyjątkami)?
                Właśnie dlatego, żeby skupić się na fabule danej produkcji.

                Ja przykładowo w gry z dużym światem gram w taki sposób, że najpierw robię tylko fabułę, a potem zajmuję się wyłącznie walkami i dokładnym zwiedzaniem, a potem końcówkę zostawiam już tylko na fabułę (bo po ukończeniu fabuły nie mam zamiaru grać już w grę, bo to nie ma sensu).

                Odnośnie filmów to chociażby w Final Fantasy 13 było ich dużo, a gra była dzięki temu tym bardziej genialna.
                Jednak w tym przypadku warto zaznaczyć, że najlepsze są filmy osobno wyrenderowane. Wiesz co co chodzi?
                Czyli, które nie są oparte bezpośrednio na silniku gry.

                Tak w ogóle to lepsze od RE6 było zarówno RE5 jak i obie części RE Revelations.

                Z RE6 natomiast kampania Leona to było arcydzieło.
                Należało obowiązkowo przejść ją jako pierwszą.

                • "Ja przykładowo w gry z dużym światem gram w taki sposób, że najpierw robię tylko fabułę, a potem zajmuję się wyłącznie walkami i dokładnym zwiedzaniem, a potem końcówkę zostawiam już tylko na fabułę (bo po ukończeniu fabuły nie mam zamiaru grać już w grę, bo to nie ma sensu)."

                  Zostawiam cię samego z powyższym kwiatkiem i dalej już nie drążę tematu, bo z tłukami, jak widać, nie ma sensu wchodzić w dyskusję. Ciao!

                • A czego nie zrozumiałeś baranie z tego cytatu? :)
                  To, że dla ciebie łażenie po wielkim świecie jest świetne, to twoja sprawa i ja ci tego nie zabraniam.
                  Ale lepsze są gry z konkretną fabułą jak na przykład Resident Evil.

                • Bo przecież gry z otwartym światem mają niekonkretną fabułę... Ale ok, powtórzę to jeszcze raz, gry z liniową fabułą są najlepsze, dla takich ćwierćinteligentów jak ty, bo nie wymagają w ogóle myślenia. I na tym należy zakończyć ten temat.

                • Widzę, że jesteś na serio upośledzonym psychicznie debilem.
                  Co ma wspólnego gra wymagająca myślenia z otwartym światem lub nie? Każda gra w jakimś stopniu wymaga myślenia, żeby ją przejść, a są takie, w których są chociażby zagadki, więc wymagają więcej.

                  Nie rozumiesz, że gry są różne, a sam pomysł na świat (duży lub mały) to nie jest coś, co można ocenić w kategorii dobre lub złe.
                  Po prostu zależy co kto lubi.
                  Oceniać to można daną fabułę, postacie, grywalność, grafikę i muzykę.

                  Gry oparte o konkretną fabułę są po prostu najlepsze, bo najbardziej wciągają, a zarazem nie zajmują wielu tygodni.

                • Nie musisz w każdym poście dowartościowywać się rzucając inwektywami w moim kierunku, skoro już dawno zostało ustalone, że to ty jesteś bezmózgiem lubującym się w niewymagających myślenia grach.

                  W każdym zdaniu strzelasz sobie w stopę, to pisząc, że gry z otwartym światem są w mniejszym stopniu oparte o fabułę, to, że grając w taką grę gubi się klimat i emocje. Czy grając w grę, w której jesteś jak małpa prowadzona po sznurku, non stop, w każdej sekundzie rozgrywki odczuwasz silne emocje? To jest takie fascynujące, że musisz rozgrywać wątek dokładnie tak, jak chcą twórcy gry, a nie tak, jak sam byś chciał?

                  Wiesz, tu już nie chodzi o zwykłą chęć dopieczenia tobie, ale o uświadomienie, jak idiotyczne jest twoje myślenie. Chyba od mechanicznego klepania w przyciski na padzie mózg już ci się tak zlasował, że nie potrafisz trzeźwo myśleć, bo uczepiłeś się tematu otwartego świata, pomijając wszystkie pozostałe elementy, o których pisałem na początku, a które świadczą o tym, jak słaba jest ta gra. A więc zacznij myśleć zanim coś napiszesz.

                • Zostało ustalone głównie to, że jesteś idiotą, który lubi powtarzać te swoje głupoty.
                  Napisałem już, co może powodować, że odbiór fabuły jest gorszy.
                  Wiele osób lubi tak zwane zwięzłe gry, czyli opowiadające konkretną fabułę, a nie łażenie wszędzie i wykonywanie dziesiątek czy setek zadań.

                  Jednak mimo to nie napisałem, że gry z otwartym światem są złe, bo sam ukończyłem chociażby GTA i Wiedźmina i bardzo mi się spodobały.
                  To w dużej mierze kwestia czasu.
                  Gry z otwartym światem są zazwyczaj o wiele dłuższe, co wcale nie musi być zaletą.

                  Ale ta rozmowa nie ma większego sensu, a z tak wulgarnym debilem jak ty, to tym bardziej nie chce mi się dyskutować.

                  Uznajmy, że nie lubisz gier, w których obszary są niewielkie, co chwilę pojawiają się tak zwane niewidzialne ściany, a zarazem fabuła, emocje czy dynamiczna akcja, nie są dla ciebie jakimiś wielkimi zaletami w grze. Preferujesz łażenie po ogromnych terenach i wybieranie zadań, które wykonasz, a nie te narzucone przez grę.

                • Dobrze, przestań już płakać i idź szybciutko przejść jeszcze kilka gierek pokroju "Resident Evil 6".

    • Tu chodzi o to, że te starsze resident evil czyli 1,2,3, code veronica, remake 1, 0 miażdzą prawie we wszystkich
      aspektach takie nudne badziewia jak re 5 i re 6, które są casualem dla wszystkich, kiedy zmienili serie w strzelanki.
      RE 1 1996- 10/10
      RE 2 1998 - 9,5/10
      RE 3 1999 - 8,5/10
      RE Code Veronica 2000 - 9/10
      RE remake 1 2002 -10/10
      RE 0 2002 - 8,5/10
      RE 4 2005 - 8,5/10
      RE 5 2009 - 6,5/10
      RE 6 2012 - 7/10
      RE Revelations 2012 - 7,5/10
      RE Revelations 2 2015 - 7,5/10
      Re 7 2017 - 9/10

      • @returner - napisałeś kompletne brednie. Akurat RE5 to był nadal horror, ale z większością ilością akcji. Poza tym ogólnie świetna gra z zakończeniem bardzo ważnego wątku fabularnego. RE6 miała najlepszy klimat w misji Leona. Dużo dramatu, horroru, ale również dużo dobrej akcji. Poza tym zagadki również były (szczególnie w innym wątku RE6).

        A za oceny RE Revelations (gry głównie nastawione na horror) to już całkiem pokazałeś, że bezmyślny krytykant z ciebie i tyle. Twoje zdanie jest warte mniej niż zero.
        Obie części Revelations to były doskonałe gry.

        Revelations - 9/10
        Revelations 2 - 10/10

        Jeśli takich perełek nie doceniasz to najlepiej nic nie pisz.

        • Gdzie ty miałeś jakieś zagadki w RE 6 ? Zero myślenia w każdej z 4 kampanii.
          Przeszedłem całkiem niedawno po sobie 12 gier z serii resident evil więc mam porównanie.
          Wystarczy porównać z zagadkami z Re 1 i RE 1 remake.
          Poza tym w Re 6 nawet z dokumentów zrezygnowano, które można poczytać.
          Jako konesera moje zdanie jest dużo bardziej warte niż
          kogoś kto zachwyca się casualowymi badziewiami dla Januszy na których nie trzeba myśleć.
          Twoje zdanie za to ma się liczyć skoro zachwycasz się nad grami akcji jakimi są RE 5 i RE 6 :):):)
          Wróć do piaskownicy, bo połowy gier z lat 90' byś nawet nie przeszedł.
          RE 5 nie powinno nawet nazywać się resident evil lub nigdy nie powstać.
          W RE 6 udany był tylko jeden z czterech scenariusz - Leona. Ale to nadal była gra w stylu Re 4.
          To strzelanki i nie mają nic wspólnego z survival horrorem jakimi były pierwsze residenty.
          Fani serii kochają stare residenty, a nie nowe. Nie znam nikogo kto pokochał w latach 90'
          RE 1, RE 2, Re 3, a później Code Veronica, RE 1 remake, RE 0,
          a zachwyca się nowymi residentami. Wszyscy byli zawiedzeni Re 4 i zmianą stylu.
          A Re 5 mają za strzelankę. RE 6 też nikomu nie przypadło do gustu.

          Ktoś kto szuka survival horroru wybiera coś z tego:
          RE 1 1996
          RE 2 1998
          RE 3 1999
          RE Code Veronica 2000
          RE remake 1 2002
          RE 0 2002
          Silent hill 1 1999
          Silent hill 2 2001
          Silent hill 3 2003
          Blair witch - Rustin parr 2000
          Alone in the dark - New nightmare 2001
          System shock 2 1999
          Clive Barker's Undying 2001
          Alan wake 2010
          Resident evil 7 2017

          Ktoś kto szuka strzelanek wybierze RE 4, RE 5, RE 6.

          • Czyli grasz w gry, a nawet nie wiesz w co grasz? Ty w ogóle skończyłeś wszystkie 4 wątki z RE6?
            Chociażby kampania Ady Wong miała zagadki.

            Twoje zdanie jest kupę warte bo wypisujesz skrajne subiektywizmy, które zresztą są po prostu kłamstwem w dużym stopniu.
            Nawet w takim RE6 to kampania Chrisa była trudna (te pościgi i ucieczki). Chociaż tym razem irytująco trudna. Najgorsza kampania z całej gry.

            RE5 to był hit swego czasu. Gra bardzo udana i dochodowa. Jeden z większych sukcesów Capcomu. Bardzo dobra i urozmaicona kampania (połączenie akcji z horrorem), ale zawsze znajdą się osły takie jak ty, które będą narzekać.

            Odnośnie Silent Hill to SH4 i SH5 to również były świetne gry. Nie tylko te pierwsze.

            • RE 5 udana ? Jasne. Dochodowa, bo była w stylu strzelanki. Fanów COD.
              Gra dla wszystkich. Z residentem nie miała nic wspólnego. Tylko o tym mowa.
              I dlatego osoby, które chciały horroru jadą ostro po tym jak zmienili styl marki i
              wykorzystują nazwę w tytule. Nie podoba się mi też jak słabe tekstury są
              w re 4,5,6. Wystarczy podejść do ściany. To już w re 1 remake 2002 w wersji HD z 2015 lepiej to wygląda.

              RE 6 była trudna dla ułomków. Przechodziłem na trudnym po kolei sobie niedawno całą serię i tylko RE 1 i Re 1 remake są w miarę trudne na hardzie.
              Spróbuj przejść gry z lat 90'. Przecież w grach z przedziału 2005-2017 nie trzeba w ogóle myśleć. Nie ma też nic specjalnie trudnego w zręczności.
              Masz rację w jednym kampania Leona w RE 6 była najlepsza i była najbliżej tego co było w Re 4. Kampania Chrisa i Jake kompletnie nie pasowała do horroru.
              To było podobne do Re 5.

              Z Silent hilów 4 i 5 nie były już tak udane jak 1,2,3.
              Ale fakt faktem to 2 część była zdecydowanie najlepsza.

              • Nie wiem po co tak zawężasz swój gust. Capcom celowo chciał poszerzyć zakres odbiorców, a zarazem urozmaicić gry. Gdyby wszystkie RE byłyby tylko czystymi horrorami, to ten gatunek mógłby obrzydnąć, a dzięki ich strategii to chociażby takie RE7 smakuje teraz o wiele lepiej, bo różni się od poprzednich gier.
                Zrozum że nie można robić ciągle tego samego, nawet jeśli to dana seria gier.

                A tekstury są takie bo tamte gry już mają swoje lata (szczególnie RE5). Poza tym RE to są gry średniobudżetowe, a nie wysokobudżetowe.

                Ale warto zwrócić na wygląd postaci (szczególnie Revelations 2). Te główne bohaterki wyglądały wprost przepięknie.

                Mimo że ogólnie grafika nie jest bardzo wysokiej jakości, to wygląd postaci (głównie twarzy) to nadrabia.

                RE6 ty idioto była trudna z powodu sterowania. Pomyśl zanim coś napiszesz patafianie.
                Dlatego właśnie wspomniałem ci o tych ucieczkach lub pościgach. Najgłupszy element z całego RE6.
                Nie pisałem o walkach.

                I jeszcze raz idioto. Przestań uogólniać gry na podstawie ich daty produkcji.
                Aż tak tępy jesteś, że tego nie rozumiesz?

                Są różne gry, ale masz do wyboru poziomy trudności. Obecnie gry tworzy się dla masowego odbiorcy i ma to sens, bo zawsze chodzi o zysk.

                • Skoro w pierwszym poście od razu obrażasz kogoś to musisz się liczyć, że nikt ciebie nie będzie traktował poważnie w rozmowie, bo takim postępowaniem prezentujesz zerową wartość skoro nie masz szacunku do obcej osoby i jak mała dziewczynka strzelasz focha,
                  bo ktoś ocenia według swoich kryterii serię.
                  Zresztą moje gusta, jeśli chodzi o tą serię są bardzo zbliżone do tego jak jest postrzegana przez 90% graczy znającą całą serię.
                  Wiec ktoś kto jest z zdecydowanej mniejszości i zachwyca się gorszymi nowszymi częściami musi liczyć się z krytyką większości.

                  Sam przyznawałeś, że jesteś dość słabym graczem, bo dla ciebie trudne są nawet łatwe nowe gry casualowe dla Januszy (re 6) więc pewnie nawet RE 1, RE 1 remake czy Alone in the dark 4 nie przeszedłeś mimo, że to też nie są trudne gry.
                  Różnią się tylko tym, że mają trochę przemyślanych zagadek i
                  jest mniej amunicji.
                  Po przejściu ciągiem całej serii nowe residenty są wyraźnie gorsze i
                  to się wtedy dużo bardziej odczuwa niż granie tylko w nowe.
                  Aczkolwiek wielu starych i nowych graczy mimo, że dawno nie grało w starsze i tak bardzo narzeka na nowe i uważa, że seria upadła po Re 4.
                  Resident evil 7 było niespodziewanie udaną grą.
                  Ale też bardzo chwalone są wydania HD RE 1 remake w 2015 i
                  RE 0 w 2016. Obecnie w przygotowaniu dlatego jest remake RE 2.
                  Nie wiadomo tylko w jakiej formie.
                  Czy takiej jak oryginalna 2 czy remake 1 ze statystycznymi kamerami,
                  które powodują, że nigdy nie możemy być pewni czy nie pojawi się zombiak czy widok zza pleców jak w nowszych residentach, który nie sprawdza się, by zrobić survival horror.
                  Jest też trzecia możliwość widok z oczu jak w Re 7, ale to mało prawdopodobny scenariusz.


                  Tekstury re 4, re 5 i re 6 są tragiczne z bliska.
                  Modderzy w Re 4 poprawili o 16 razy szczegółowość tekstur wyśmiewając wydanie HD, która graficzna prawie nic nie różniła się od wersji z 2007. Wydanie HD warzy 10gb. Razem z teksturami modu 27gb, a to wciąż nie finalna wersja, bo nie ma do 5 rozdziału.
                  3 i 4 rozdział zwłaszcza jest bardzo poprawiony.

                  Zabawne jest to, że RE 1 remake i RE 0 gry z 2002 roku wydane w HD lepiej prezentują się graficznie od Re 4, Re 5, RE 6, jeśli mowa o szczegółowość. Ale nie czepiam się, bo łatwiej dopracować grę bez pełnego trójwymiaru. Horrorem z bardzo dobrą grafiką jest
                  Evil within 2014 czy RE 7 2017, która bardzo postawił na dbałość o detale i wyraziste tekstury. A na zewnątrz znów poza domem niespecjalnie dobrze się prezentuje.

                  Resident evil Revelations trudno ocenić. Miało potencjał,
                  ale zmarnowany.
                  Lokacje na statku bardzo klimatyczne na wzór najlepszych lokacji z wszystkich residentów czyli
                  dom z RE 1 i RE 1 remake, komisariat RE 2,
                  dom i okolice RE 0 czy poziomy Castle z RE 4.
                  Szkoda tylko, że gra całkowicie nie było skupiona na statku i
                  nie była bardziej mroczna w ciemniejszej scenerii jak
                  w Re1 remake, Re 0 czy Alone in the dark 4.
                  Wiele, by zyskała. Ale to nie jedyne jej wady. Wad ta gra ma całkiem sporo. I wcale nie czepiam się oprawy graficznej, która była dość kiepska. Zamiast tradycyjnych zombiaków delfino podobne.
                  Z początku nawet zanosiło się na dobry horror. Zresztą tak była zapowiadana. Powrót do korzeni serii.
                  Słabe zagadki i niespecjalne zwroty akcji.
                  Porównaj sobie z Re 1, Re 1 remake czy Alone in the dark 4.

                • Tu poniżej masz trafne spostrzeżenia co do
                  Resident Revelations 2 w recenzji wypunktowane co
                  zgrzyta w tej grze. Ocena recenzenta 5,5
                  http://www.gram.pl/artykul/2015/03/18/resident-evil-revelati...

                  Inna recenzja 7,0
                  http://www.pssite.com/recenzje/1588/recenzja-resident-evil-r...

                  To tylko przykłady, bo średnia ocen recenzji dla
                  resident revelations 1 i 2 to zaledwie 7.
                  To niżej niż ja oceniam czyli 7,5. A w porywach nawet 8,0,
                  bo są bliższe najlepszym residentom niż takie re 5 czy re 6.
                  Rzeczywiście powalają oceny :)
                  Średnie oceny graczy wszędzie podobne 7 z hakiem.
                  Ciekawe czemu gracze oceniają powyżej 9/10
                  RE 1, Re 2 i Re 1 remake.

                • I po co dajesz mi link do pseudo recenzji tych chorych debili, podobnych do ciebie?

                  Jeśli nawet gościu (ten co wyżej ocenił) napisał jako minusy:

                  "Claire szybko staje się zbyt silna
                  Oklepana do bólu „residentowa” historia
                  Złe zakończenie jest do bani
                  Ostatnie dwa epizody przynudzają"

                  To świadczy tylko o jego skrajnym imbecylizmie. Nikt normalny nie napiszę takich kłamliwych dyrdymałów o RE Revelations 2.
                  To już nawet nie jest kwestia jego zasranego gustu, ale po prostu napisał zwykłe bzdury jako minusy.

                  Tym bardziej właśnie, że złe zakończenie (co ciekawe łatwiejsze do uzyskania niż to dobre) było ogromnym zaskoczeniem. Uzyskałem je jako pierwsze i nawet nie wiedziałem, że było jakieś dobre, gdyż tak dobrze je ukryli.
                  Właśnie Revelations 2 to połączenie dramatu z horrorem. Nie ma co ukrywać, ale ta gra była po prostu wzruszająca i to zarówno odnośnie Moiry jak i Natalii.
                  Klimacik miała rewelacyjny. Świetne filmy, genialne muzyka i bardzo fajne postacie, na których graczowi naprawdę zależało. Owszem gra dosyć krótka i podzielona na 4 rozdziały, ale to mało istotna wada.

                  Właśnie to dobre zakończenie (które ten posrany imbecyl uznał za "plus) było żenujące. Przez całą grę dramat i walka o przetrwanie, a na końcu idiotyczny happy end. Dlatego właśnie bad ending jest dużo lepszy bo pasuje do klimatu gry.

                  Revelations to gra 10/10. Po prostu absolutne arcydzieło bez wad.
                  Czekam aż ktoś wreszcie wymieni jakąkolwiek sensowną wadę tej gry.

                • Bo jesteś debil i tyle. Nie chce mi się nawet z tobą dyskutować bo po prostu nie warto.
                  Te twoje gusta to jedna wielka, śmierdząca kupa i tyle.
                  Mało kto się z tobą zgadza.
                  Oczywiście można być zawiedzionym RE5 czy RE6, ale to nie znaczy że gra jest słaba, bez klimatu i żałośnie prosta. A ty tak piszesz patafianie.

                  Nie potrafisz pisać normalnie, więc zniechęcasz mnie do rozmowy.
                  Więc idioto nowsze części nie są gorsze.

                  I jeszcze raz ty cholerna gnido, bo mnie naprawdę irytujesz.
                  RE6 to była chwilami trudna gra ośle, bo było gówniane sterowanie i ucieczki w pewnych momentach. Nie była trudna jako walki.
                  Już ci o tym pisałem, a ty nie zrozumiałeś.

  • Nie wiem czy graliśmy w to samo, ale jestem całkiem pewien, że było tu trochę więcej niż te "30% prawdziwego grania" (aha no i to bieganie kiedy gra nam pozwala.... też jestem dosyć mocno przekonany, że dosyć często mogłem biegać). No ale pomijając to, serio wymagasz myślenia od gry akcji (zwłaszcza jeśli ta gra nazywa się Resident Evil)? Przecież to ma być tylko wesołe parcie do przodu jak po sznurku z wyciągniętą lufą.

    • RE6 to gra najbardziej polegająca na akcji, ale oczywiście nie do końca.
      Polecam obowiązkowo kampanię Leona przejść jako pierwszą bo jest najistotniejsza i najlepsza.

      Niestety przechodzenie pozostałych kampanii potrafi lekko przynudzać, gdyż wiesz jak to się wszystko skończy gdy mowa o głównym wątku, ale nie tylko.

    • Najlepsze części 1,2,3, Code veronica, remake 1, 0 i ostatnio 7, bo to survival horrory z elementami przygodówki.
      Dopiero 4,5,6 to zwykłe strzelanki bez myślenia. Zero klimatu. Zero horroru,
      Za dużo amunicji. Za dużo strzelania. Zero zagadek.
      Właściwie 4,5,6 nie powinny mieć w tytule nawet nazwy Resident evil. Tak byłoby lepiej.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię