Nie jest to tytuł pozbawiony wad, ale to dalej bardzo solidne i grywalne po latach RPG. Porównując podobne rocznikowo gry: Wiedźmin, Oblivion i Gothic 3, to polski tytuł znajduje się w środku tego zestawienia. Na pewno lepszy od Gothica, ale też na pewno słabszy od Obliviona, mimo, że ma zarówno elementy gorsze od tego pierwszego i lepsze od tego drugiego. W takim zestawieniu Wiedźmina wyróżnia narracja, sposób opowiadania historii, do którego tutaj przyłożono się najbardziej. To coś, co na przykład w Gothicu jest absolutną klapą. Tutaj nie trudno się zżyć z bohaterami, każdy z nich ma swój charakter i niemal każdy dodaje coś ważnego do całości. Nie pędzimy tutaj na złamanie karku. Zamiast tego, zdobywamy informacje, wchodzimy w dyskusje po to, by dowiedzieć się również czegoś więcej o nas samych. Kolejne wydarzenia mają często filmowy charakter, a cut scenki potrafią być dość długie i zaskakująco rozbudowane. Tutaj wszystko z czegoś wynika i nie ma miejsca na przypadek czy zadania jak z generatora (znów.. patrz Gothic 3).
Z drugiej strony... sama akcja, sposób prowadzenia walk potrafią rozczarować. O ile po jakimś czasie można przywyknąć do systemu walki i przynajmniej docenić go, za to, że próbowano zrobić coś inaczej niż tylko szybkie wciskanie kilku przycisków na klawiaturze... to jak już rozpracuje się ten system, a uwierzcie mi - nie potrwa to za długo, to gra staje się wyjątkowo prosta. Bardzo szybko jesteśmy w stanie tak rozwinąć naszego bohatera i tak nauczyć się tych paru sztuczek w walce, że ta staje się nudna i powtarzalna. I znów miałem ten problem, który często miewam w tego typu grach, gdzie gromadzę różne zebrane przedmioty w ekwipunku tylko po to, by finalnie ich nigdy nie wykorzystać, bo okazały się zbędne przy tak łatwym gameplayu. Owszem, grałem tylko na średnim poziomie trudności, więc nie wiem jak to wygląda na trudnym, ale nie sądzę, żeby to się odmieniło o 180 stopni.
Powtórzę jeszcze raz - to, za to szanuję Wiedźmina, to na pewno nie walka i sceny akcji, a bardziej narracja, klimat, cały ten świat, po którym się poruszamy oraz poczucie, że twórcy naprawdę się przyłożyli, a nie po prostu poszli na łatwiznę. Jeśli chodzi o wspomniany świat, może nie wszystkie lokacje podobały mi się równie mocno, ale generalnie tworzą jeden, spójny świat. Jest ten charakterystyczny klimat potęgowany też porządnym udźwiękowieniem i przyjemnym soundtrackiem. Ale jeśli o świat chodzi, to jest też parę mankamentów. Same lokacje wydają się duże, ale... no właśnie, tylko się wydają. Świat raczej tylko sprawia wrażenie otwartego świata, niż w nim rzeczywistości jest. W porównaniu do dwóch wspomnianych wcześniej tytułów, to jest dużo skromniejszy. Często okazuje się, że jednak nie możemy gdzieś wejść i zderzamy się z niewidoczną ścianą. Mało tego, nasz bohater nie potrafi... skakać i generalnie radzić sobie z bardzo prostymi przeszkodami, przez co eksplorowanie świata potrafi czasem irytować. O ile ulice miasta wyglądają bardzo ładnie o tyle jak już wejdziemy do jakiegoś budynku, to na ogół dziwnie świeci w nim pustką. Generalnie odwiedzanie różnych domów (poza karczmami) nie jest najprzyjemniejsze, nawet zwykłe wchodzenie po schodach wymaga ekranu ładowania.
Z kolei bardzo, ale to bardzo pochwalić muszę sposób poruszania się po ekranie, nawigacji po różnych oknach dialogowych - po swoim dzienniku, ekwipunku, wszelkich dodatkowych pomocach... wszystko to prezentuje się bardzo schludnie, jest porządek, a i też oprawa graficzna świetnie koresponduje z całością. Sam pomysł bestiariusza, gdzie możemy nauczyć się o mocnych i słabych stronach różnych potworów, z którymi będziemy walczyć... medytacja, podczas której możemy wyleczyć swe rany, ale także rozwinąć dalej postać, uwarzyć parę eliksirów korzystając z recept, których się nauczyliśmy, itd. Dziennik w bardzo przejrzysty sposób pokazuje listę aktualnych zadań podzielonych na etapy, gdzie każdy z nich jest opisany, podsumowany i doskonale wiemy, co już zrobiliśmy, a co jeszcze mamy zrobić. Gothic 3 mógłby się w tym temacie wiele nauczyć. Ta warstwa gry jest bardzo dobrze rozwinięta i jeszcze raz podkreśla, że twórcy bardzo mocno pracowali nad pierwszą częścią serii.
Zanim zakończę ten swój przydługi wywód, wspomnę jeszcze o dwóch, oficjalnych przygodach dodanych do wersji rozszerzonej: Efekt Uboczny i Cena Neutralności, które również ukończyłem. Ten pierwszy to niestety nic ciekawego. O ile koncepcja uzbierania konkretnej sumy pieniędzy i nie jest powiedziane wprost, w jaki sposób mamy to zrobić, jest całkiem interesująca, o tyle... po ukończeniu wersji podstawowej będziemy zmęczeni powtarzaniem po raz wtóry tych samych czynności i przechadzania się tymi samymi ulicami miasta, co wcześniej. Drugi dodatek, z kolei, stoi na bardzo dobrym poziomie. Nowe lokacje, nowe postaci, klimat i porządny dylemat, gdzie będziemy musieli podjąć ważną decyzję. Dokładnie taki powinien być Wiedźmin!