Utrzymana w groteskowym tonie eksperymentalna komedia satyryczna: akcję filmu stanowią improwizowane miniscenki, rejestrowane metodą paradokumentalną, rozgrywające się wśród pasażerów statku płynącego po Wiśle. Na pokład dostaje gapowicz (Stanisław Tym), wzięty przez kapitana (Ryszard Pietruski) za instruktora kulturalno-oświatowego. Organizuje on zebrania, wybory rady rejsu, wreszcie - gry i zabawy z okazji urodzin kapitana.
Gdy pierwszy raz oglądałem Rejs, byłem zażenowany. Miał to być kultowy film, a ja się śmiałem tylko podczas jednej sceny.
Obejrzałem go ponownie dwa lata później. W między czasie strasznie zainteresowałem się Janem Himilsbachem, Zdzisławem Maklakiewiczem ich otoczeniem, absurdem tamtych czasów, który przez sam ustrój...
A najciekawsze (i najgorsze) jest to, że nic się od tamtego czasu nie zmieniło - ani skarpety do sandałów, ani pseudofilozoficzne gadanie pseudointeligentów.
Ten film to jedna wielka metafora i przenosnia, (tak jak i miś) i jest zlepkiem różnych scen, opisem przyszłosci jaka ma nastapic
Przypadkowy gosc, drobny kretacz, wybrany na przywódce stada. Rejs rzeka - metafora zycia, ludzie na statku - spoleczenstwo, statek - system, (który mozna zmienic na nowy)
Kapitan statku...
Znamy się mało... więc może ja bym powiedział parę słów o sobie - najpierw. Urodziłem się... urodziłem się w Małkini, w 1937 roku, w lipcu. Znaczy, w połowie lipca... właściwie w drugiej połowie lipca, właściwie... dokładnie 17 lipca. No... to tyle może o sobie - na początek... Czy są jakieś pytania?