Ten film to arcydzieło - spotkanie z Davidem Strathairnem

  • Filmweb
  • autor: Marcin Kamiński
  • Wywiad
Wczoraj do Polski przyleciał David Strathairn, odtwórca głównej, uhonorowanej nominacją do Oscara roli w głośnym filmie George'a Clooneya "Good Night, and Good Luck". Dziś wieczorem aktor będzie gościem uroczystej polskiej premiery obrazu. Wcześniej, w warszawskim hotelu Sheraton spotkał się z dziennikarzami na konferencji prasowej.

Gospodarzem konferencji prasowej był Jacek Żakowski, który na wstępie zaznaczył, że film George'a Clooneya aczkolwiek opowiada o wydarzeniach sprzed 50 lat porusza bardzo aktualne tematy. W dzisiejszej Polsce, w której głośno o odejściu z TVP Jacka Fedorowicza za dowcip pod adresem braci Kaczyńskich, "Good Night, and Good Luck" może stać się przyczynkiem do debaty na temat kondycji i stanu mediów.

Zdaniem Davida Strathairna film jest wyraźnym komentarzem do czasów współczesnych. - Pokazywaliśmy ten film w wielu krajach i w każdym z nich był on inaczej odbierany - mówił aktor. - We Włoszech dziennikarze odczytali go jako oskarżenie pod adresem Silvio Berlusconiego, w Australii mówiono, że opowiada o ich premierze a w USA wywołał dyskusję wśród młodych dziennikarzy pytających co zrobić, przy przywrócić mediom ideały, którymi w swojej pracy kierował się Edward Murrow.

- Murrow okazał się w pewnym sensie wizjonerem - mówił dalej Strathairn. - W czasach kiedy telewizja dopiero powstawała ostrzegał przed tym, by to nowe wtedy medium nie stało się miejscem, w którym dominować będzie pusta rozrywka. W dzisiejszych czasach media mniej zastanawiają się nad swoją rolą, a bardziej nad przychodami, sponsoringiem, czy konkurencyjnością. Stały się biznesem nie dopuszczającym do głosu niezależnych opinii.

Zdaniem Strathairna jednym z powodów, dla których "Good Night, and Good Luck" odniósł tak spektakularny sukces w Ameryce by fakt, iż jego reżyserii podjął się jeden z najpopularniejszych aktorów. - Hollywood kocha gwiazdy, a George jest gwiazdą - mówił aktor - i głównie dzięki temu mógł nie tylko zrobić taki film, jak "Good Night, and Good Luck", ale jeszcze go wypromować. Udowodnił Hollywood, że takie produkcje mogą stać się finansowymi sukcesami, co, mam nadzieję, sprawi, że duże studia zaczną w nie inwestować.





David Strathairn bardzo ciepło mówił o George'u Clooneyu, który, jego zdaniem, jest obecnie jednym z najciekawszych amerykańskich filmowców. - George angażuje się w filmy, do których sam jest przekonany. Chce opowiadać o rzeczach ważnych i, co ważne, wie jak to robić. W ubiegłym roku zrealizował "Good Night, and Good Luck" oraz opowiadająca o kulisach pracy CIA "Syrianę". Jego dwa kolejne filmy również poruszać będą ważkie tematy. George inwestuje w te filmy własne pieniądze, sporo ryzykuje, ale dzięki niemu powstają prawdziwie wyjątkowe produkcje.

"Good Night, and Good Luck" zdobył 6 nominacji do Oscara i choć konkurencja jest w tym roku ostra David Strathairn nie ma wątpliwości, że to właśnie ten film okaże się triumfatorem tegorocznego rozdania Nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej. - To prawdziwe kinowe arcydzieło - mówi o obrazie aktor.

Prawdziwość jego słów widzowie będą mogli zweryfikować już 24 lutego, kiedy film wejdzie na ekrany polskich kin. "Good Night, and Good Luck" rozpowszechniany będzie w 25 kopiach. Polskim dystrybutorem filmu jest Kino Świat.