Śmialiście się?

Przed seansem słyszałem wielokrotne twierdzenia "wojna na wesoło". Pierwsze 40 minut oczywiście lekkie i zabawne, ale nie zaśmiałem się już ani razu, od kiedy pojechali do obozu. Dla mnie to było maksymalnie przerażające, gdyby jechał sam to może by mnie to tak nie dotknęło, gdyż filmów o holokauście widziałem całe mnóstwo, ale sytuacja, w której się znalazł ojciec z dzieckiem była niesamowita. Mimo iż mówił zabawne rzeczy, to ja byłem zszokowany tym z jaką sytuacją musi sobie poradzić. Nie wiem czy Wy również odebraliście tak ten film, przed seansem liczyłem na śmiech, ale oczywiście w żadnym stopniu się nie zawiodłem, dla mnie film arcydzieło. Oglądałem w nieustannym szoku i przerażeniu.

PS. Normalnie ten temat nie miał być oznaczony jako spoiler, ale jak już piszę, to napomknę też o tym - scena, w której niemiec podczas kolacji wyjawia wielką sprawę do Guida, która ostatecznie okazała się zwykłą zagadką, to myślałem, że mnie wówczas coś rozerwie od środka. Niesamowite były jego słowa, w których tak bardzo przejmował się zagadką, podczas gdy Guido znalazł się w obozie z całą rodziną. Rozczarowanie i zdumienie na twarzy Benigniego w momencie, w którym do niego dochodzi o czym on mówi jest zagrane koncertowo.

42
  • Też spodziewałem sie wesołego filmu. Ale "Życie jest piekne" okazalo sie pieknym, poruszającym filmem. Niby gdy chłopiec zobaczył czołg to było pogodne zakończenie, ale nie mogłem sie uśmiechnąć. Żal mi było taty chłopca i mimo, że interesuje sie II wojną i znam się na Holocauscie to film troche wstrząsnął...

  • Dokładnie ta scena z zagadką mocna. Mnie najbardziej zapadło w pamięci jak mały pyta Guida czy to prawda, że będą z nich robić mydło, lub gdy wyjaśniał synowi pobyt w obozie jako grę albo gdy zgłosił się do tłumaczenia tego co mówił ten esesman.

  • Powiedziałabym, że był to śmiech przez łzy (mimo wszystko śmiałam się dosyć często, ale to nie były takie heheszki jak na głupawej komedii). W jakiś sposób główny bohater pozwala widzowi oswoić brutalne realia obozu koncentracyjnego.

  • "czy jeszcze gdzieś cię użądliły?" :)))

  • Również słyszałem recenzje typu "wojna w krzywym zwierciadle", ale czy aby tak do końca? Oczywiście, pierwsze minuty całkiem zabawne i wesołe. Sytuacja zmienia się diametralnie od podróży do obozu (a nawet kilka scen wcześniej), od tamtego momentu zamiast uśmiechu raczej na mojej twarzy dostrzec można było przerażenie. Widziałem wiele filmów o holocauscie, ale ŻADEN nie uderzył mnie tak jak ten. W mojej opinii absolutne arcydzieło. Rzadko mi się zdarza, żeby po wyłączeniu filmu długo nad nim rozmyślać, po "La vita è bella" nie mogłem usnąć, a do siebie doszedłem dopiero po kilku dniach.
    Kompletny, całkowity szacunek!

  • To w takim razie słyszałeś to od ludzi nie rozumiejących tego filmu. Bo gdyby twórcy rzeczywiście na wesoło przedtstawili holocaust to na pewno nie zdobyłby tylu nagród a widzowie byliby zniesmaczeni. To była wielka odwaga by taki temat osadzić w takiej konwencji. A tak w szczegółach to jest to film wojenny łamane przez dramat/komedia

  • Myślę, że film miał na celu właśnie to ukazać, że wszystko jest bardzo względne.
    Jak to sztuka, ma za zadanie złamać schematy, szablony myślowe i pobudzić do myślenia.
    Sam tytuł sugeruje przesłanie, że nawet w obozie życie może być piękne i będzie piękne pod warunkiem,
    że przedstawi się to doświadczenie jako zabawę.

    Tragedia naszych czasu polega na tym, że nowo narodzone istoty nic nie wiedzące o świecie indoktrynuje się na ideę zła.
    Wmawia się od kołyski, że życie na Ziemi to zesłanie za karę, że świat i człowiek jest zły, że chodzi o cierpienie itp.
    Z takim podejściem podświadomie ludzie dążą do zła i wzajemnie zadają siebie cierpienie (zgodnie z linią silnej sugestii).

    Film pokazał, że nawet w makabrycznym miejscu można czuć się dobrze i nie mieć żadnej traumy jeśli zostanie się wprowadzonym weń jako w zabawę. Interpretacja decyduje o doświadczeniu (znaczenia nie są wpisane jak się ludziom wydaje, znaczenia, myśli, szablony zachowań i reakcje emocjonalne sa wyuczone. Czyli wytresowane jak w szkole i kościele ocenienie się i zastraszanie). Ludzi od początku tresuje się na bycie niewolnikami, kiedyś w szkołach bito po rękach linijką, klączało sie w kacie na grochu (szkoły założyła religia i to jest przedłużenie masowego prania umgu w oparciu od dogmaty. Oducza się myślenia i koduje się reakcje bezwarunkowe, budząc lęk i stresując dzieci). Po iluś latach obowiązkowego formatowania umysłu, przedstawiciel hipnotycznej arni, myślący wkutymi do głowy na pamięć formułkami, jak dogmatami jest gotów do zasilenia systemu wzajemnej kontroli, który używa ludzi jako trybów, kładąc nacisk na wydajność, z kultem tzw. "ciężkiej pracy", oraz ew. mięso armatnie do wywoływanych co i raz wojen, aby trzymać wszystkich w strachu.

    Dodatkowo funduje się mi co dzień litanie wszystkich nieszczęść, czyli wiadomości telewizyjne. Prasę brukowa z najgorszymi morderstwami i taką ekstremalną dawkę przemocy na ekranie, że potem mają rozwaloną psychikę i nawet o tym nie wiedzą, bo wszyscy w koło mają podoknie. Więc złe samopoczucie i negatywne myślenie uznali jako standard, jak i inne choroby ciała.

    Najlepsze jest to, że mówi im się, iż jest zaszczytem: cierpienie, poświęcanie się i umieranie w zamian za ideologie (wyznawaną na danym terenie). Czyli typowe pranie mozgo jak w sekcie (jak kamikadze, "świadectwa świętych" itp). W kinie tworzy sie kult męczenników, bohaterów pnie myślących o sobie i ginących w zamian za sprawę (jak żywe bomby wysyłane na śmierć po drugiej stronie barkasy w ISIS).

    Filmy wojenne, wielokrotne morderstwa na ekranach robią swoje..
    Nawet w bajkach dla dzieci obserwuje się w ostatnich czasach eskalacje przemocy.
    Tego nie można wytłumaczyć tzw. oglądalnością, bo dziecko wszystko obejrzy...
    Zaś w niektórych grach komputerowych już dla małych dla dzieci, uczy się wykonywać rozkazy jak w wojsku.

    Niezłe prawda.. folwark zwierzęcy Orwella to się przy tym chowa..
    Niewolnictwo nie zniknęło tylko wyewoluowało do ukrytego totalitaryzmu o nazwie demokracja.
    Gdzie tworzy się szkopkę dla mas, dzieląc scenę polityczne, religijne, światopoglądowe na 2 obozy i napuszczając jednych na drugich. To stara jak świat strategia - dziel i rządź. Ludzie walcząc ze sobą o głupoty nie zauważają sedna sprawy.

    Wieki ciemnoty i barbarzyństwa - tak mogą oceniać współczesność przyszłe pokolenia.

    Ostatnio europejczycy dali się nabrać na pomoc biednym uchodźcą i zaprosili do siebie setki tysięcy potencjalnych bojowników, "dzichadzistów" i ogólnie obcy, nie asymilujący się element. Opłacając im wszystko i traktując jak święte krowy.
    Niezłe prawda - gdybym nie zobaczył to bym nie uwierzył, że można sprowadzić do siebie konia trojańskiego i jeszcze za to płacić. Choć religia sprzedając dawniej odpusty i rozgrzeszenia za pieniądze pokazała co potrafi zrobić z ludzi psychomanipulacja (czyli bierne stado owiec, którym się wszystko wmówi).

    To wygląda na koniec cywilizacji europejskiej.. (czas pokaże czy i jaka będzie to wojna domowa).
    Jeśli nawet nie - to na zasadzie ogromnej różnicy w przyroście naturalnym muzułmanie przejmą władze demokratycznie.
    Co stanie się wtedy z najbardziej katolicką Polską (można się tylko domyślać, że historia II-giej wojny się powtórzy = inwazja).

    To wyjaśnia czemu male dzieci uczy się okrucieństwa, aby były żołnierzami (czyli depopulacja jako starcie cywilizacji).
    To co wtłoczysz za młodu wychodzi, te setki godzin spędzonych nad scenami zborni (którymi opływa TV) robi swoje.

    PODŚWIADOMOŚĆ chłonie jak gąbka.. (w dowolnym wielu, nie tylko u najmłodszych).

    To jest przerażające jeśli już, nie filmowe sceny - bo to teatr, ale to z jaką lubością i beztroską ludzie chłoną to gówno.
    Tak jak nie mieli by co robić w życiu tylko faszerować się przemocą i potem... przy najbliższej wonie stawać katami dla innych.

    • Pamiętam jak ojciec wypożyczył kiedyś na wideo dawno temu jak byłem mały , mowił że smutny film , oglądając myslałem że żartował bo na początku był zabawny ale potem to już ryk , beczenie i litry łez. Piękny film.

      • Tak też można go oceniać, przeżywać.
        Ale warto też skorzystać z mega przesłania.
        Otóż niezależnie od okoliczności można bawić się dobrze
        (bo faktycznie życie jest piękne, ale..
        mało kto o tym wie, bo przeważnie np. religie, negatywne wiadomości, narzekanie..
        utrwala negatywną wizję świata, przez co mało kto czuje się pewnie i cieszy z życia).

        • Uważasz, że Tata malca się dobrze bawił? Nie wydaje mi się, był przerażony. Nie można bawić się "dobrze" niezależnie od okoliczności. Tam nie było w ogóle mowy o zabawie czy szczęściu. Jedynie nieświadomość i ślepa wiara w słowa ojca pomogły przetrwać psychicznie chłopcu. Film pokazuje piękno miłości ojcowskiej vel rodzicielskiej, jej siłę i to, że potrafi pokonać wszystko, nawet strach przed śmiercią. A teraz pożycz ode mnie wehikuł czasu, udaj się do takiego Auschwitz i powiedz matce czy komuś tam, kto potracił wszystkich bliskich i sam kona w przepięknych warunkach, że "można się dobrze bawić niezależnie od okoliczności". Przeinterpretowałeś stary, chyba wiem co miałeś na myśli, ale trochę to nietrafione.


          To nie sztuka żyć szczęśliwie w bańce z mydlin obłudy i nieświadomości. Sztuką jest być świadomym mankamentów życia i nadal z niego czerpać. O takich skrajnych sytuacjach jak obozy koncentracyjne tutaj nawet nie powinno być mowy. Inny przykład: molestowanie dzieci. Co byś powiedział takiej dziewczynce? To taka zabawa, jak nie powiesz mamusi dostaniesz 100 punktów, a nagrodą jest zapas czekolady na rok? Są sytuacje, z których nie da się czerpać radości i tyle. Błogosławieni nieświadomi ;)

          • Gidzie napisałem, że "Tata malca się dobrze bawił"?

            (nie zadawaj mi proszę idiotycznych pytań mogących być interpretowane jako próby insynuacji, wmówienia czegoś czego nie twierdze)

            Napisałem, iż ten film ma takie przesłanie że "każdy może przeżywać życie dowolnie niezależnie od okoliczności"

            Jeśli uważasz, że nie można to twój problem (jest wielu podobnych, a nawet większość ograniczonych ludzi - więc czuj się z tym przekonaniem dobrze - nie jesteś odosobnionym przypadkiem - większość jest głupia i dobrze jej z tym bo nawet nie wie co traci).

            Większość jest na tyle ograniczona, że nie jest w stanie zrozumieć jak działa umysł,
            i skąd biorą się uczucia (tym bardziej jeśli ktoś zakłada, że czegoś nie może - np. zmienić swych myśli i uczuć to SKAZUJE SIĘ NA cierpienie, na własne życzenie).

            Aby nie być gołosłownym wzmiankuję, że większość ludzi nie wydaje się być szczęśliwa, a ich życie przypomina niewolniczą wegetacje (z którą się pogodzili bo ich otoczenie robi, myśli i czuje się podobnie).

            ____________________________________________________________ _________________________________________

            W filmie była wyraźna mowa o zabawie, gdy ojciec dziecka tłumaczył rozkazy przeinaczając je OBWIEŚCIŁ swemu synkowi, że SS-man podawał zasady ZABAWY.

            Gdy kazał się mu chować (WIELOKROTNIE) też odwoływał się do ZABAWY!.
            Dzięki temu przeżył i nie miał trały (bo interpretował to jako ZABAWĘ).

            Interpretacja niemal wszystkiego może być dowolna (i zależy od osoby wprowadzającej w temat). Większość osób się z tym nie zgodzi bo myśli wprogramowanymi w szkole szablonami (Co nie zmienia faktów - że na wszystko można spojrzeć z rożnej strony i stworzyć na tej podstawie ROŻNE doświadczenia, czyli odczucia:)


            To jest film o tym z jasnym jak słońce mottem w tytule "Życie jest PIĘKNE"
            (mimo, że dla większości to jest obóz zagłady, piekło na ziemi,
            to dziecko bawi się bo zostało POZYTYWNIE wprowadzone, przez
            MĄDRĄ, myślącą osobę, która stworzyła niezależną, nową i miłą interpretację!)

            Dzięki czemu dziecko nie cierpiało, a bawiło się i przeżyło (w ogóle i bez traum, lęku itp).
            ============================================================ =============

            Też jego syn tez BAWIŁ się z innymi dziećmi (nadzorców obozu itp -bo był tam chyba sam jako więzień, ale NIE CIERPIAŁ bo nikt mu nie powiedział, że to zesłanie - tak jak mówi się ludziom w kościele od urodzenia, tworząc w ich życiowej filozofii, na podświadomy poziomie, przekonanie, że życie na Ziemi to kara za jakieś grzechy. Stąd kult cierpienia w religii
            -to super sposób do manipulacji i to ludzi wewnętrzne osłabia, niszczy w dzieciach naturalne BEZWARUNKOWE szczęście robiąc z nich duchowe zombie i NIEWOLNIKÓW, uważających że do szczęścia trzeba mieć powody.
            Zatracenie naturalnej radości i warunkowanie się to wyraz prania MÓZGU od kołyski!!!
            Po to aby zrobić z człowieka idealnego NIEWOLNIKA, który w zamian za okruchy uznania będzie robił to co jemu się każe by zdobyć namiastkę szczęścia (jakie mu odebrano wmawiając, że jest możliwe tylko gdy stworzy się jakieś okoliczności)..

            Cóż trudno jest dyskutować z ludźmi wychowanymi w jednej wielkiej SEKCIE
            i myślącymi wprogramowanymi im schematami (definicjami)
            czyli NIE myślącymi w ogóle (bo myślenie to proces twórczy, a nie odtwórczy,
            o czym nawet nie mają pojęcia - bo szkoła oduczyła ich myślenia,
            tresując do wykonywania poleceń, by byli posłusznymi rybami w machinie systemu.
            Systemu, który nie jest zainteresowany by byli świadomi, niezależni, bo nie będzie mógł nimi manipulować zmuszając do pożądanej pracy.

            Niewolnictwo nie znikło tylko WYEWOLUOWAŁO (do bardziej subtelnej, jakby ukrytej formy
            -jako przymus pracy za jakieś ochłapy).
            Klasyczny niewolnik za tzw. ciężką pracę dostawał dach nad głową, przeżycie i min. opiekę.
            Współczesny musi sobie to sam opłacić i czasem jednemu nie starcza (a na leki i cierpliwość do kolejki.. gdzie podobno czeka się latami na niektóre zabiegi - to o czymś świadczy).

            Więc ludzi ogłupia się od dziecka, bo ciemną masą łatwo się zarządza.
            A najlepiej manipuluje się poprzez emocje i uczucia (warunkują je).

            ____________________________________________________________ __________________________________________


            Słuchaj to nie tak jak myślisz..
            To co ludzie myślą i odczuwają to ich sprawa.
            Mówi się lepiej z mądrym coś zgubić niż z głupim znaleźć
            Ponieważ głupota jest zaraźliwa i naprawdę z kim kto się zadaje taki się staje!

            Większość ludzi cierpi, nie umie odnaleźć się w życiu lub wegetuje, bez większego sensu..
            To nie jest żadna miara prawdy - jeden ze znanych filozofów, chyba Sokrates powiedział, że demokracja to totalitaryzm ciemnoty. Cóż z tego, że ów głupia większość coś oświadczy, albo że będzie cierpieć. to nie znaczy, że ma racje i że jej droga jest jedynie słuszna lub dobra.

            Większość ludzi nie jest wolna, jest na niskim poziomie rozwoju wewnątrznego i nie ma nawet pojęcia czym jest życie, czym jest i co traci (bo nie zna alternatywy, tak jak nie zrozumie wolności ten kto urodził się i był wychowany niewoli. Bo jak można mówić o czymś o czym się nie wie. Podobnie szkoda gadać o świadomości wyboru swego sposobu odbierania rzeczywistości).

            Generalnie najgłębiej zakorzeniona wewnętrzna niewola polega na tym, że ludzi uzależniają się od okoliczności, stając się tzw. OFIARAMI LOSU (!!! Czy to przypadkiem nie wymowne).

            Nie możesz mówić o czymś o czym nie wiesz.
            Wszystko co powiesz ograniczy się do twego środowiska
            (jakie otoczenie takie myślenie).

            Są jednak inne, alternatywne do masowych sposoby życia, bycia, nienamyślania, czucia
            (które ogólnie znaleźć można pod hasłem "świadome życie"
            osoby, które zajmują się nauczaniem tego często
            nazywane są mistrzami - duchowymi od spraw najważniejszych, czyli wewnętrznych -psyche). Bo jakie życie wewnętrzne, takie życie w ogóle (bo tam toczy się gra myśli i uczuć, z czego większość nie zdaje sobie sprawy bo dla nich to pole jako autonomiczne nie istnieje.
            Gdyż nauczono ich biernie REAGOWAĆ na okoliczności będąc odeń psychicznie zależnym).

            Przez co mamy populacje marionetek, którymi znakomicie się manipuluje..,
            zapędzając do ciężkiej pracy już bez komiczności stosowania przemocy (straży i biczy).

            Do tego służy telewizja, szczególnie kult walki, sport, wyścigi (i ocenianie przydatności, wartości ludzi na podstawie wypracowanych wyników).

            To znakomicie zorganizowany niewolniczy system (którego podstawą były niegdyś religie, a teraz szkoły, jakie na podszepty rozwoju przemysłowego, więc i kształcenia kadry, zostały powołane na tej samej zasadzie poprzez system kastowy, czyli ówczesne duchowieństwo
            "pasterzy" do animacji "ludzkiej trzody" - czego nawet nie ukrywają mówiąc wprost o tym w kościołach, a niektóre popularne sekty mówią nawet na swoich zebraniach wprost o byciu wiernym niewolnikiem / - Ś.J. /).

            ____________________________________________________________ ___________________________________________

            Piszesz, że coś jest "nie sztuką" (może dodasz jeszcze, że "to łatwo żyć w bańce, w obłokach, bujać w wyobraźni". Bo widzisz NIEWOLNICZE wychowanie uprawia istny kult trudu.
            Dążyć do łatwość to jest wg. tego źle - bo każdy niewolnik ma powstawać niewolnikiem doświadczając trudu, więc przekodowuje się poprzez cykliczne pranie mózgu podstawowe i oczywiste wartości.

            Po co mówić więc że coś jest sztuką, nie sztuką - jak można być SAMODZIELNYM i rozeznawać po owocach, po efektach.

            Jeśli tzw. myślenie racjonalne powoduje CIERPIENIE,
            a bujanie w obłokach powoduje RADOŚĆ to masz jasną sytuacje.

            Masochizm - proszę bardzo - jeśli ktoś chce cierpieć jak głupia bezwolna szara masa..
            zawsze może to wybrać.

            Jak chce być szczęślwy tworząc swoje interpretacje, systemy wartości, swoje prawdy
            - to też zawsze może (o ile oczywiście o tym wie. Ten film, jak i sztuka temu służy,
            by inspirować, uczuć, łamać schematy i otwierać umysły na NOWE możliwości).

            Gdyby to był film o rzeczach oczywistych - cheroicznej walce ojca o dobro dziecka,
            wybacz, ale byłby ubogi, jak dla mnie bez sensu. Ale to ardzycieło filozoficzne,
            dające istnego kopa alternatywnej wiedzy, budzące do reflerksji.
            Ale trzeba chceić to zauważyć - że można bawić się niezaleznie od okolczności, mimo że większość cierpi.

            Nikt nikomu nie każe się smucić lub bać - LUDZIE SAMI to wyzwalają (nieświadomie,
            nie mając kontroli nad swym życiem wewnętrznym, są jak dzieci pod tym względem
            -niedojrzali. Ale mogą dorosnąć, rozwinąć się, nabrać nowych umiejętności - jeśli TYLKO zechcą).

            Jednak systemowa indoktrynacja (kościół, szkoła, media) robią wszystko aby ich od tego odwieść. Bo cóż na tym polega władza.. że nie chce dzielić się z innymi..
            Bo ją się straci.. (rozumiem ten układ i wcale nie narzekam.. on ewoluuje jak życie:)

            Piszę to bez żalu informacyjnie, choć czasem unoszę się, bo to bardzo dziwne,
            że mało kto to zauważa (tak jak ofiara sekty nie wie, że jest ofiarą,
            a gdyby chcieć ją wydobyć, oświecić to będzie się bronić wierząc swemu ciemiężycielowi
            -bo tak ją zakodowano, zaprogramowano aby nie była podatna wiedzę i nie uwolniła się z niewoli).

            Podsumowując - każdy wybiera swoje doświadczenia na ile jest świadomy możliwości wyboru (gdy nie jest świadomy, nie wie co traci żyjąc w błogiej nieświadomości i bezmyślnie naśladując otoczenie, czyli myśląc, robiąc i czując - co wydaje mu się, że "wszyscy".
            Lecz to nie wszyscy tylko jakaś tam masa, co najwyżej większość, którą w świetnie zorganizowany sposób zarządza się.

            Istnieją alternatywy, enklawy oraz różne elity (które mają swój system wiedzy, edukacji, filozofii - czasem zupełnie odmienny. Np. usposabiający nie do wykonywania poleceń, a do władania).
            ____________________________________________________________ _________________________________________

            Piszesz o mankamentach życia..

            Każdy postrzega je poprzez pryzmat wychowania.

            Jak siedzi w jednym miejscu (środowisku)
            to wydaje mu się, że to co myśli jest "prawdziwe"
            (jedynie słuszne itp).

            Tym czasem to tylko pewne wrażenie (program w umyśle).
            Pisząc precyzyjniej podświadomy (czyli NIE świadomy) nawyk, myślowo-wy i czuciowy (kod)

            ____________________________________________________________ __________________________________________

            Innymi słowy ludzi wytresowano do zadawania sobie cierpienia.
            Zrobiono z nich masochistów ucząc ich, że tak trzeba (skupiać się na mankamentach,
            żyć trudami, problemami w rzeczywistości stwarzając je najczęściej na podstawie samego założenia, że coś jest problemem jako powód do zmartwienia.


            Wyprano im umysły, by siebie katowali i na to trwonili nadmiar życiowej siły, energij (po pracy).
            Dzięki czemu żyją dość krótko (o czym nawet nie mają pojęcia, nie znając alternatywy) zapadają na rożne choroby, bo niszczą siebie wewnętrznie ba bardzo różne sposoby (by nie wspomnieć o alkoholu, słodyczach, tytoniu, kawie i nie zdrowym jedzeniu oraz stresie generującemu toksyny). Ktoś wpadł kiedyś na genialny pomysł aby uzależnić ich od rożnego rodzaju trucizny (np. rozpijając całe narody). To też przykład, że wielu zupełnie nie myśli (paląc te cuchnące świństwa tylko dlatego, że ktoś powołał mody).

            ____________________________________________________________ __________________________________________

            Wracając do tematu - na cholerę komu skupiać się (być świadomym) mankamentów.
            Jeśli masz żyć to chyba z radością, czyli bez skupiania uwagi na tym co może zaburzać wysokie uczucia.

            Rozumiem, ze ludzi nauczono tzw. negatywnej stymulacji wmawiając im, że aby coś zmienić muszą z tym walczyć, uznając to za zło i skupiając się na tym (ale tak to nie działa).
            Edukacja to tylko jeden z przekrętów jak religia z masą idiotycznych zabobonów
            (służących do manipulacji i rozwalania wewnętrznie jak np. w kościele, na mszy, jako ważny rytuał wtłaczanie poczucia winy z tzw. kajaniem się). To nie bierze się znikąd to przemyślane i nastawione na efekt.. (ukształtować idealnego niewolnika).

            ____________________________________________________________ ___________________________________________

            Podałeś za przykład molestowanie, a nie wiesz, że w różnych kulturach to różnie się rozumie.
            Nie wiesz też, że to co tu nazywa się pedofilią w innej (ogromnej) cywilizacji jest nie tylko dozwolone, ale także głęboko zakorzenione w kulturze (małżeństwa z dziećmi np. 10 lat).

            Nie wiesz też zapewne, że wg. projektów nowego społeczeństwa, linii wychowania będzie się postulować obniżenie tego wieku u nas, w ramach praw człowieka prawo do seksu dla dziecka (a dlaczego zakazywać tego co miłe nazywając molestowaniem, a nie wspólną zabawą - pomyśl SAMODZIELNIE i odpowiedź jeśli stać cię na myślenie /inaczej niż narzuconymi z góry jedynie słusznymi SZABLONAMI/)?

            Miałem to na studiach filozofii już z 8 lat temu (takie właśnie zagadnienie tak postawione przez wykładowce).

            Wszystko to interpretacja, a ta może być zupełnie DOWOLNA.

            Co wmówisz ludziom to będą myśleć (co kultura to schematy).

            I dobrze, że większość jest bez wolna, biedna i głupia
            (wtedy możesz docenić przeciwieństwa).

            Bez czerni nie ma bieli (bez cienia światła).
            Każdy wybiera swoje doświadczenia (o ile wie, że może tworzyć nowe myśli i uczucia).
            Czyli o ile, a raczej na ile jest wolnym (czyli świadomym możliwości dokonywania wyboru i w takim zakresie).

            Większość ludzi nie wybiera swego losu, będąc ofiarami schematów, otoczenia
            czyli robiąc co każą, myśląc jak inni (czyli większość życia spędzając w pracy z musu,
            resztę przed ogłupiająca TV lub na sekciarskich obrzędach i biesiadach rozwalających ich wewnętrznie i zewnętrznie na rożne sposoby.. Nawet nie wiedzą co to jest być zdrowym
            bo chory stały się u nich nie nieuniknioną normą. Tak bardzo nie dbają o siebie, że sypią się). Tym czasem komórki wymieniają się w cyklach i mogli by żyć i żyć.. ale nikt im tego nie powie.. Bo z wiekiem nabrali by mądrości, przejrzeli przekręt i zbuntowali przeciw niewoli.

            Gdy zaś nie są jej świadomi, to są jak owce na wełnę lub krowy, hodowane dla korzyści, zaprzęgów, mleka i mięsa (np. armatniego.. o czym znowu można było by wiele napisać.
            Bo stale się ich oszukuje, by trzymać w stanie zagrożenia - patrz wiadomości TV,
            koncentrują uwagę widza na tym co złego dzieje się na świecie. To naprawdę rozwala.
            Ale ludzie co dzień przyjmują takie dawki duchowej trucizny że się uodpornili, stracili wrażliwość, też negatywne myślenie stało się standardem - funkcjonując jako tzw. realne).
            ____________________________________________________________ ___________________________________________


            Dodam, na koniec że system ogłupiania zmiana znaczenia słów (tak jak zmieniał dawniej).
            np.: WIARA, grzech, ŚWIADOMOŚĆ.

            Co zabawne, używasz świadomości przeciwnie do jej autentycznego, praktycznego sensu.
            Tak jak kościół sprowadził wiarę do wiary w niego, tak jak wypaczono pojecie grzechu
            (które pierwotnie oznaczało coś odwrotnego, a mianowicie zaniechanie realizacji.
            Bo po to jest życie - ale wmówiono owczemu stadu odwrotnie, że to jakiś test, próba, kara,
            że są obserwowani i oceniani i że mają się bać, wykonując polecenia... kościoła).

            Niezłe prawda.. taaka jedna wielka sekta stoi u podwaliny całej europejskiej kultury!(!!!)

            ____________________________________________________________ ______________________________________

            Poczytaj historię kościoła, a własną zjeży się na głowie - czego nie wymyślali i jakie bzdury pletli (przy okazji sememu łamiąc chyba wszystkie przykazania które głoszą jako święte).
            Najważniejsze przyjmijmy, że "nie zabijaj" -a na krucjaty wysyłali nawet armie z małych dzieci (topiąc wrogów - czyli inne niepodległe narody w morzu krwi, dlatego tylko że miały swoją wiarę i nie dały się przekabacić). Takie barbarzyńskie struktury dziś uchodzą za święte i od setek lat animują kulturę - zrewiduj więc swoje autorytety, w kwestii tego co jest słuszne.. myśl samodzielnie.. Wolność to najwyższe dobro, w świecie totalnej niewoli jaki się obserwuje z alternatywnej perspektywy.. (ale nic.. rozgadałem się - a miało być tylko o filmie:)







            • Wybacz, nie doczytam Twoich wypocin. Po czwartym pseudoakapicie wiem, że nie warto :D Reagujesz typową agresją&cynizmem, musisz być bardzo niedowartościowany. Ale cieszę się, że zapewniłam Ci tyle twórczych sekund w życiu ;) :*:* cmok cmok


            • Dobra, jestem słaba, poddałam się pokusie i przeczytałam co-nie-co. Trzeba chyba zacząć od tego, że film luźno traktuje realia występujące w obozach, jest nagięty na potrzeby historii, co jest zrozumiałe. I tu chyba dyskusja powinna się zakończyć, bo....nie wiesz jakby było, gdyby zastosowano podobną taktykę ze strony ojca w prawdziwym środowisku. Znaczy.... to w ogóle nie mogłoby mieć miejsca. Odwołujesz się do braku traumy fikcyjnej postaci o.O Pomijając, że nie jest powiedziane, co podziało się w jego psychice później. To, że jesteśmy w centrum tragicznych wydarzeń i jesteśmy tego nieświadomi, pomaga nam to przetrwać, ale nie wiesz co podzieje się w Twojej psychice później, bo podświadomość jest potężna (np. kłótnie rodziców - kiedy nigdy nie robią tego przy dziecku, pozornie szczęśliwa rodzina, uśmiechy etc. a jednak się wyczuwa, ze coś jest nie tak i podświadomość kreuje demona, który może urosnąć). I znowu wracam myślami do tego, że to co w filmie się wydarzyło, nie miało prawa bytu, więc ciężko o omawianiu jakiejkolwiek realiach emocjonalnych i psychologicznych. Chłopiec na pewno słuchał by płaczu, widział by zgon za zgonem, przymierałby głodem (tak wiem tata oddawał mu swoje racje), smród, bród. Film pięknie i baśniowo i naiwnie pokazuje jednak alterwersję dla historii. A sam tytuł "życie jest piękne" interpretowałabym - życie jako nośnik pięknych, nieskalanych uczuć, ich potęgi. I przepraszam, ale mogę być ograniczona, wybacz. To co piszesz dalej, z niektórymi się rzeczami zgadzam, a czasami czyta się Ciebie jak jakiegoś guru co pozjadał wszystkie rozumy. Och tak, to przez moje ograniczenie nie rozumiem tych oświeconych trybików. Są sytuacje w życiu, że nie da się ich obrócić w żart, w zabawę (nie ma znaczenia podejście, a nie ma mowy o nieświadomości) i tyle. Nie ma w nich piękna, nie da się przemycić. I trzeba być soczystym ignorantem, który nie zaznał krzywdy (lub zaznał i próbuje je wyprzeć poprzez gadanie - jestem ponad tym). Spokojnie ja nie mam (chyba) problemu z tym co wymieniałeś. Nikt mi nie narzuca co mnie ma uszczęśliwiać, a co nie, nie wierzę w żadne wyższe cele, skazanie na cierpienie, grzechy, pokutę. W sumie to nie wierzę w nic szczególnego. Pożyjemy, zobaczymy. W sumie to mam dość specyficzne podejście do życia, daleko mi do konwencji normalność.

              • Tak ten film to komedia, nie historyczny dokument.
                Używa scenerii obozu jako metafory złej, negatywnej, okrutnej sytuacji
                (równie dobrze akcja mogła by się toczyć na froncie, podczas powodzi, klęski żywiołowej, czy dowolnego kataklizmu, gdzie większość ludzi byłaby osadzona w interpretacji negatywnej (wg. nich, czyli wg. większości "realistycznej") a jakiś bohater, nie mający wiele rozeznania (czyli nie zarażony negatywną interpretacją, a konkretniej - dla oddania sprawiedliwości, w miarę obiektywnego osądu sytuacji - nie grający w te grę pt. ZASTRASZENIE.

                Dziecko patrzy w sposób oryginalny i założę się, że gdyby podczas powodzi zrobić to samo co w filmie.. ludzie uciekają w popłochu, tratując siebie i ginąc w panice ze strachu.. a dziecko przekonane, że to zabawa, inscenizacja.. że jest na planie filmu lub to takie dziwne zawody.. na zwinność.. będzie ŚWIADOME, uważne, ZADOWOLONE i wyjdzie z tego najlepiej.. Bo będzie używało pozytywnej koncentracji, bez poczucia zagrożenia, które uniemożliwia logiczne myślenie, a wtłaczają się instynkty - walka lub ucieczka, które nie są racjonalne. Np. u zwierzęcia, które niemal nie wpadło mi pod koła zaobserwowałem irracjonalną reakcję z lęku, polegającą na przebieganiu przez drogę w kierunku "bezpiecznego" domu.., a nie w kierunku gdzie było najbliżej do z niej zejścia.

                ____________________________________________________________ ________________________

                Uważasz, że dyskusja powinna się zakończyć bo "nie wiem" jak by było gdyby zastosować to w rzeczywistych warunkach.

                - zakładasz ze swego punktu widzenia, że bazuje na tych samych informacjach (a to błąd, bo skoro Ty nie wiesz - to nie znaczy, że wszyscy także /można to przewidzieć przykładając do tego duchowe prawa, o których działaniu trudno rozmawiać jeśli się ich nie zna. Polecam film Sekret z 2006 roku - w moich ulubionych - tym razem dokument o tym właśnie/).

                -nie potrzeba przewidywać czegoś dokładnie, aby móc o tym rozmawiać
                (aby rozwijać się w danym temacie, uczyć, coś budować - na tym polega życie, że nie trzeba go kontrolować wiedząc z góry, tylko ODKRYWA się je, rozwija daną ideę i czegoś zrozumienie w dyskusji właśnie).
                Gdyby wszystko trzeba było wiedzieć z góry, niczego by nie odkryto.
                (wyobraźnia ważniejsza od wiedzy - powiedział Einstein)

                ____________________________________________________________ ________________________

                Dlaczego uważasz, że takiego typu sytuacje nie mogły by mieć miejsca
                (bo nie mówimy o konkretnym sposobie na przetrwanie obozu zagłady z dzieckiem - podkreślam jeszcze raz to metafora. Na co dzień nie ma potrzeb ćwiczenia się i testowania, lub sprawdzania czy w obozie zagłady to się sprawdzi. Więc nie dyskutujmy już o tym, ale otworzy oczy na PRAKTYCZNĄ ideę PRZESŁANIA, z której można i należy korzystać na co dzień (jeśli che się podnosić jakość swego życia - bo od tego jest /była dawniej/ sztuka, jako sposób DOSKONALENIA, nie pusta rozrywka dla zabicia czasu - lub gorzej - nabywania złych nawyków - jak w serialach gdzie się kłócą, knują i zdradzają - przez co widz nabywa negatywnego usposobienia (kto się z kim zadaje taki się staje - co chłonie tym żyje).

                Jakości obrazów, scen są ważne (jak negatywne - mordy, intrygi to tworzy złe energie.. Potem tacy ludzie boją się życia, boją niewnoszenie, boją wyjść po zmroku by wydaje się że będą napadnięci jak oglądali to setki razy w filmie lub czytali w brukowej gazecie). Wtedy robią to co pewne, nie zmieniając wiele w życiu, czyli mając ubogie doświadczenie funkcjonując w "bezpiecznym schemacie" - czyli robiąc to samo lub co inni w koło.

                Tworzenie poczucia zagrożenia jest SUPER ważne do manipulacji tłumem
                (to podstawa). Dlatego że przeciętny człowiek spędza wiele czasu przed TV (tym się ona zajmuje). Kiedyś zastraszano w kościołach, ale coraz mniej ludzi doń chodzi (lub bierze na poważnie: piekło, armagedon, demony itp).

                Wiec kino przejęło pałeczkę w praniu mózgu na dekadenckie, katastroficzne klimaty i prześciga siebie w zastraszaniu ludzi straszliwymi wizjami (albo wojny, albo końca świata, albo inwazji obcych, co zjadają ludzi).

                Jak po 20-tej przeleci się po programach, w co drugim się zabijają..
                (patrzyłem niedawno u ciotki, bo sam nie mam bo nie cierpię TV).
                ____________________________________________________________ _____________________

                Piszesz, że nie jest powiedziane, co podziało się w jego psychice później..
                Tak jak nie jest powiedziane, że podczas przekraczania progu wyzwolonego już obozu poschnął się, uderzył o kamień i zmarł..

                To czego nie było w filmie to NIE istotne (bo jeszcze raz podkreślę, że to nie dokument, a metafora, mająca na celu zaprezentowanie pewnej idei - i jeśli już to o niej rozmawiajmy /że to jak postrzega się życie, daną sytuacje, zależy od jej INTERPRETACJI, a ta może być dowolna -np. można bawić się w obozie zagłady, nie wiedząc o tym, że to powód do leku - jeśli nikt tego wcześniej nie zasugeruje - bo to co się czuje, jak interpretuje wynika z PRZEKONAŃ, a te nabiera się poprzez programowanie umysłu w kulturze mającej już POUSTAWIANE jakieś systemy wartości - że to złe, a tamto dobre, że tu trzeba się cieszyć, a tu płakać, z tego smucić z tamtego śmiać).
                Oczywiście część wzorców wydaje się być naturalna, bliska wszystkim, ale niestety nie większość, większość reakcji na okoliczności jest zwyczajnie wprogramowana i mogła by być zupełnie inna. Np.tzw. molestowane dziecko mogło by czuć się świetnie, gdyby było wychowane inaczej niż w pruderyjnej kulturze uważającej, że ciało, nagość, seks są złe, grzeszne.

                To jakieś założenie, tak jak kwestia wierności i zdrady.
                Ludzie zabijają się za zdradę bo tak im wyprano mózgi,
                że mogą rościć sobie prawo do dysponowania czyjąś wiernością
                i oczekiwać posłuszeństwa, monopolu jak od tresowanego PSA!
                To totalna głupota, ale cóż - kazde kłamstwo powtarzane miliony razy staje się prawdą w oczach ludzi wychowanych do pewnych świętości jak w sekcie.

                "święte związki małżeńskie, póki śmierć nie rozłączy" to rodzaj niewolnictwa. Kiedyś kobieta nie miała nawet prawa posiadania majątku
                była jak własność sprzedawana przez ojca mężowi.. Stąd taka tradycja,
                pilnowanie dziewictwa i programowanie na wierność mężowi, który ją nabył.
                (w niektórych kulturach nawet dzisiaj niewierne zony się ot tak zabija zgodnie z prawem. Bo prawo także to układ wygodnych reguł, ustanawianych wg. gry interesów, a nie dla sprawiedliwości - choć tym ono się zasłania, aby ludzie się nie buntowali.. Tym czasem prawo jest tak skonstruowane, aby ustanawiający je byli ponad nim).
                ____________________________________________________________ ________________________

                Jeszcze raz bo tego nie rozumiesz widać zupełnie.

                Nie ma czegoś takiego jak tragiczne wydarzenia!!!!

                To TYLKO interpretacja (a ta może być dowolna co ukazuje film
                - obejrzyj raz jeszcze pod tym kontem bo chyba tego nie pamiętasz).

                Znaczenia nie są wbudowane w zjawiska - to LUDZIE sami nadają im daną interpretację (to jest podstawa, można by rzec zrozumienia względności prawdy).

                Jednak szkoła uczy zupełnie innego myślenia i programuje na jedną słuszną prawdę. Tym czasem elita ma inne, swoje szkoły (uczące samodzielności, kreatywności, relatywizmu, a nie dogmatyzmu i poddaństwa - zapodanemu schematu myślenia. Czyli postrzegania, interpretowania życia, w jedynie słusznych, jakiś tam, podanych Z GÓRY, kategoriach np. że coś jest pozytywne lub negatywne, dobre złe i już).

                Więc to jest kwestia podstawowa - przemyśl to (i wtedy podyskutujemy o idei wolności w świecie względności interpretacji - czyli o przesłaniu filmu).

                ____________________________________________________________ ________________________

                To ostatnio było najważniejsze - więc dalej pokrótce (aby nie rozwodnić)
                ____________________________________________________________ ________________________

                To co jest w życiu najsilniejsze, najbardziej oddziałuje i zarządza losem..
                to uczucia - a te można modyfikować, zmieniać wraz ze zmianą interpretacji.

                Nikomu nie służy czucie się źle do momentu podjęcia zauważenia tego i zmiany (poprzez podjecie nowej decyzji, o byciu zadowoloną, szczęśliwą, radosną, spokojną istotą. Co umożliwia łatwe, kolejne kroki do zmiany sytuacji na bardziej pożądaną. Lepiej działać w pokoju, niż w panice, leku, rozpaczy. Negatywne emocje nie są potrzebne do zmiany czegoś na lepsze.
                Nie trzeba katować siebie jak to czasem robią ludzie narzekając na coś, kogoś (prawo-przyciągania działa tak, że to im bardzo utrudnia życie i często odstają odwrotne efekty. Bo tak ich nauczono, aby będąc nie świadomymi duchowych praw, sami siebie pogrążali, zakopywali w kłopoty).

                Dlatego elita nie mają konkurencji, bo mało kto się odważy wyjść ze schematu. Czuć się, myśleć i działać samodzielnie robiąc im konkurencje.

                (Życie dla większości jest organizowane trochę jak obóz przymusowej pracy.
                Mimo, że wiele osób cierpi nie zmienia swojego losu - bo tak ich wyuczono.
                Tu warto wspomnieć o religii, która zrobiła nawet cnotę z cierpienia i poddaństwa. Niewolnicze idee w kościele są jaskrawe, jak się im przyjrzy).

                ____________________________________________________________ _______________________

                ____________________________________________________________ _______________________

                Twierdzisz, że coś było nie realne.. (mając na myśli taką zabawę).
                A proszę napisz mi po co ludzie bawią się w szkoły przetrwania
                (musisz wywalić ileś tysięcy za wycieczkę gdzie nic ci nie dają,
                bo to taka przygoda, na zasadzie sam w dziczy zorganizuj sobie dom).

                Płacz można zinterpretować dowolnie. Nawet oznakę słabości.
                Np. w grze gdy ktoś przegrywa płacze. Dziecko w to uwierzy, bo to zna.
                Łatwiej uwierzy w zabawę niż w obóz zagłady - bo NIE WYOBRAŻA SOBIE obozu. My to znamy, bo jesteśmy po drugiej stronie tego punktu w historii świata.

                Więc co jest nie realne dla Ciebie dlań może być bardzo rzeczywiste!

                Najlepiej przestać spierać się o rzeczy mało istotne, tylko skupić na przesłaniu (nie cofniesz się w czasie aby to sprawdzić - trudno jeśli nie masz wyobraźni, więc podyskutujmy o konkretnej idei - dowolnej interpretacji rzeczywistości - gdzie odbiera się ją wg. tego w co się wierzy.
                A wierzy się w to co mówią inni, szczególnie AUTORYTETY.
                Dla dziecka ojciec był autorytetem. Zastosował on to co guru sekty.
                Powiedział, że inni gracze są konkurencją i będą próbować popsuć mu grę, strasząc go, okłamując. Dziecko wierzyło ojcu i wg. tego zbywało innych..).

                Popatrz na kościół. Jest w stanie tak BARDZO wyprać umysł, że ludzie potrafią dyskutować latami o rzeczach których nie widzieli..
                są tak ogłupieni.. Co dopiero autorytet ojca, wobec małego dziecka.
                To jest siła sugestii, którą się bierze za jedynie słuszną prawdę.
                (wystarczy prosty trick - wyjaśnienia tych niejasnych okoliczności jako gra).

                Jeśli będziesz się upierać że to nie realne to zadaj sobie pytanie.
                Jakim cudem ludzie w imię jakiegoś tam boga zabijają się wzajemnie.
                Dlaczego mimo, że są dorośli nie mają za grosz rozumy aby przejrzeć kłamstwa religii (tak działa przekonanie zaszczepione siłą autorytetu DZIECKU). Potem idzie z nim przez świat, przez życie i jest wierne kościołowi, pości, umartwia się, odprawia modły, boi potępienia..
                mimo, że życie w cywilizowanym świecie, otoczona wieloma osobami,
                z których część nie wierzy w te zabobony i otwarcie o ich niedorzeczności mówi..

                Więc skoro to jest możliwe - aby wierzyć w takie totalne bzdury,
                to można wmówić człowiekowi wszystko (i tym bardziej ojciec dziecku).

                Nie mają żadnego dowodu - ale wierzą w to co im zasugerowano za młodu
                ____________________________________________________________ ________________________

                Tak czyta się mnie źle nieraz - bo mam czasem dość dyskusji na forach,
                gdzie bardzo, ale to bardzo trudno jest kogoś przekonać do czegoś,
                czego nie zna ze świata. Może jestem zbyt pyszny, emocjonalny przy tym.
                Cóż .. wypada to zaakceptować, bo nikt nie jest doskonały (każdy ma wady).
                Co mogę zrobić to tylko przeprosić za niefortunny styl, skierowany nie do Ciebie jako osoby (nawet do niedawna nie zauważyłem, że pisze z kobietą)
                a skierowany, do ogółu forumowego środowiska, którym się już przejadłem.
                Bo co post to jakiś atak, że to nie możliwe, że to nie tak.. więc sam stałem się poniekąd agresywny, bo niestety kto się z kim zadaje taki się staje..
                (spędziłem tu dużo godzin, dni, tygodni i wypracowałem jakieś schematy obronne - zakładając nieraz z góry, że znów mam odczynienia z jakiś ortodoksem - jak nie religijnym to naukowym - który myśli dogmatami, czyli nabitymi do głowy formułkami i z którym nie podyskutuje się inaczej niż je uznawszy).

                Schemat myślowy, który łamie film mógłby brzmieć tak - obóz jest zły, trzeba bać, się cierpieć, narzekać (ale nigdy, broń boże tam bawić się, żyć beztrosku ot tak nie cierpiąc).

                Religia WMAWIA ludziom STRASZNE KŁAMSTWO.
                Że znaleźli się na Ziemi za karę, że to ZESŁANIE (za grzech pierworodny, bo ktoś zjadł z drzewa nie właściwie jabłko).
                Religia od dziecka wmawia milionom przez pokolenia, że to kara
                że trzeba POKUTOWAĆ, cierpieć, starać się aby ZASŁUŻYĆ na zbawienie..

                Podobny napis był na bramie Auschwitz - że praca wyzwala..
                (tym czasem to była zachęta aby niewolnicy dawali z siebie więcej).

                Bo o to w tym chodzi - że kościół uczy niewolnictwa.
                Że masy są wykorzystywane, oszukiwane i gnębione.
                Od urodzenia - bo mawia się im, jak w sekcie, negatywne idee
                (aby ich zastraszyć, rozwalić psychicznie i móc manipulować do końca życia)
                ____________________________________________________________ ________________________

                Co do pychy - kościół ją potepia.
                Ale kazdy buntownik chyba musi być odrobinę pyszny.
                Nawet Jezus (którego kościół stawia jako autorytet) dewastował stragany w świątyni, pyskował uczonym w piśmie, ignorował sędziego, mówił o ludziach, że to świnie lub psy, albo że są ślepcami (nie rzucaj pereł przed świnie - znaczy nie mówi cennych rzeczy prostakom, bo ich nie docenią jak zwierze klejnotu. Tak też raz powiedział - nie dla psa kiełbasa, gdy jakaś kobieta prosiła o jedzenie dla swoich dzieci z innego klanu, narodu). Kiedyś też wyrzekł się rodziców. Gdy jego szukali, bo zagadał się głosząc swoje idee, że odpowiedział -moją rodziną są ci co mnie słuchają. Domyślnie rodzina go ignorowała, żyjąc w schematach. Ew. uczniowi powiedział o z kolei jego rodzinie - zostaw umarłym grzebanie swoich umarłych..).

                Buntownicy, jednostki podważające dane schematy, reformujące system nie mogą być pokorni.. Takie przynajmniej odnoszę wrażenie. Bo pokora to dostosowanie się do tego co masowe.. (pycha, poczucie wyższości w praktyce przydaje się, umożliwiając rozwój, zmianę - pewność siebie.
                Jest jednak jak sól, przyprawa, z którą nie można przesadzić bo popsuje potrawę. Rozumiem, że moja nie jest zbyt słodka - dzięki za uwagę - nad tym stylem popracuje).

                Jestem trochę na rozdrożu, przechodzę rodzaj buntu (ale to też mi minie:)
                Nie wiem mianowicie jak ustosunkować się do ludzi (czy w ogóle z nimi o tym rozmawiać, czy zachować to dla siebie i uznać ich życie za właściwe,
                koncentrując się na sobie - mając święty spokój, nie bulwersując się).

                Niech sobie myślą i robiąc co chcą - w końcu to ich życie (a ja mam swoje).

                Wiesz bo to rozbijające (de-motywujące) gdy chcesz komuś pomóc,
                a ktoś się przed tym broni (bo tak został nauczony).

                O ludziach żyjących w większości jak w ciemnej jaskini
                i interpretujących jako rzeczywistość zaledwie cienie rzucane na jej ścianę, przez prawdziwe obiekty, Platon napisał, że wcześniej taki byłby gotowy ciebie zabić niż dać się oświecić, czyli wyprowadzić z błędnego myślenia o życiu.

                Więc to od dawna większość ludzi urobiono jak w sekcie.
                Ofiara sekty nie wie że jest ofiarą, nie da się wyzwolić
                i będzie kurczowo trzymać swego oprawcy (systemu wiedzy)
                choćby sprawiał jej cierpienie (bo na tym polega profesjonalne pranie mózgu, które funduje się od dziecka obowiązkowo każdemu w szkole
                - wymagając powtarzania na pamięć formułek, na ocenę - latami by wyćwiczyć posłuszeństwo i przekonania, że prawda jest z zewnątrz podana).

                Ludzie myślą, że służba zdrowia kuleje, brakuje pieniędzy w budżecie bo politycy to ofermy, albo, że kościół to taka niewinna tradycja, że edukacja jest nie przemyślana bo uczy niepotrzebnych rzeczy. Tym czasem to jest gra pozorów i znakomicie opracowany system niewoli (gdzie w demokracji rozmywa się odpowiedzialność i cięgle wymienia marionetki).
                ____________________________________________________________ ________________________

                Odpowiadając na "Są sytuacje w życiu, że nie da się ich obrócić w żart, w zabawę (nie ma znaczenia podejście, a nie ma mowy o nieświadomości) i tyle".

                napiszę szczerze - że to TYLKO Twoje subiektywne przekonanie.

                Wiele osób uważa że czegoś się nie da i doświadcza w życiu ograniczenia.

                Jednostki uważają, że nie ma w danej mierze ograniczenia i je pokonują.
                (tak działa umysł - jeśli z GÓRY zakładasz, że czegoś się nie da - to jest TWOJA prawda i takie to dla Ciebie będzie do póki nie zmienisz zdania).

                Na tym polega istota niewolnictwa - ona jest zaszczepiona u podstaw sposobu myślenia (polega na wierze w ograniczenia - w nakazy, zakazy itp).

                Jeśli tylko uda się przekonać kogoś że czegoś nie może to po to nie sięgnie.
                Jednak zdolności ludzkiego umysłu są nie ograniczone.. (kto wie ten wie:)
                Wszystko jest dynamiczne i zmienia, rozwija się (dziś nie mogę, ale jutro się nauczę. Dziś nie rozumiem, ale jutro lub za rok mogę).

                Należy zadać sobie podstawowe, SUPER PRAKTYCZNE pytanie:
                -do czego mi ta WIARA w ograniczenia (że coś muszę, lub nie mogę -bo większość ludzi twierdzi że to nie możliwe i działa w znanym schemacie, nie sięgając po to co oznaczyła jako nie realne - a to tylko nowe, nie znane umiejętności i szerokie rozwoju perspektywy)?

                Jeśli czegoś nie znasz to dla Ciebie nie istnieje gdy posługujesz się wiedzą.
                Jeśli zaś wyobraźnią to możesz to zobaczyć umysłem jako OPCJĘ do poznania (sięgnąć po to i urzeczywistnić). To jest aktywna, twórcza postawa wobec życia (i to się najzwyczajniej opłaca - mieć wiarę i wyobraźnię na drodze samorealizacji, ulepszania jakości swego doświadczenia - siły i jakości życia).

                W gruncie rzeczy Niewolnictwo opiera się na przekonaniach.
                Większość osób wierzy, że musi robić to co musi i cierpi w milczeniu
                (może niewiele bo godzi się ze swym losem, też będąc w stadzie raźniej).

                Porozmawiaj z bezdomnymi w parku -dlaczego piją, żebrzą, wegetują
                (jeden raz na koncercie w plenerze nad Wisłą, gdzie przysiadłem na ławeczce, przejeżdżając tam rowerem - zapytałem takiego gościa o coś w tym stylu. Doszedłem do wniosku, że brak sił życiowych, chęci do realizacji wynika uń z braku wiary w siebie. Czyli w powodzenie ew. inicjatyw.

                Skostnienie umysłu które ludzie nabywają z wiekiem gdy nie zmieniają schematów w jakich żyją.. prowadzi ich do przekonania, że to czego nie ma nie istnieje, jest nie możliwe. Żyją realnością, jaka wyje się być nieodzowna, konieczna. Trudno im stworzyć alternatywną myśl, użyć twórczej mocy swego umysłu i WYOBRAZIĆ coś czego nie doświadczają (jeszcze - do puki tego nie wybiorą, ku temu nie podążą w życiu).

                Większość ludzi myśli kategoriami ograniczeń i nie używa wyobraźni.
                TV, media, kościół, edukacja podaje im z góry gotowe INTERPRETACJE.
                (więc nie tworzą własnych - od dziecka funkcjonując w obcych,
                narzuconych sobie z góry ideach, schematach myślowych).

                Mogli by sami wybierać swoją interpretację, gdyby tylko zechcieli
                (nauczono ich że to nie możliwe i niewiedzeć czemu się tego trzymają).

                Tak jak ofiara sekty trzyma się swej organizacji, tak wierni kościoła,
                ofiary przemocy w rodzinie i alkoholicy, toksycznego środowiska
                (syndrom sztokholmski). A większość głupich programów w TV
                i odmóżdżającej lub nie zbyt rozwojowej pracy lub miejsca.

                Czyżby ludzie byli leniwi - a może przyzwyczajenie druga natura człowieka?

                Może jednak dogmaty, indoktryanacja od kołyski na cierpienie, pokute, umartwienie zrobiła swoje. I wierzą, że ich przeznaczeniem nie jest szczęście - boją się myśleć o sobie, robić coś TYLKO dla siebie.
                Bo zakodowano im myślenie kategoriami masowym, robiąc z nich
                taką mrówkę robotnicę, pracująca na rzecz mrowiska
                w tym co potrzebne w danej chwili, a nie w tym co lubi.

                Myślenie o sobie, dążenie i zaznawanie radości jest potępianie
                w negatywnym, niewolniczym systemie nastawionym na trud, poświęcenie.

                Chyba dzięki temu efektywnemu wprowadzeniu do życia przez kościoły,
                niewolnictwo tak bardzo jest widoczne w Polsce (szarzy ponurzy ludzie..)
                ____________________________________________________________ ________________________

                ____________________________________________________________ ________________________

                Rozumiem, że myślisz i komunikujesz wyuczonymi kategoriami..
                gdzie bycie integratorem na cierpienie, jest złe..
                (czyli masz swego rodzaju obowiązek samoudręczania się
                jeśli tylko okoliczności, które zostały zakodowane jako złe
                pojawią się w twoim doświadczeniu odpalisz program pt. CIERPIENIE.

                Np. gdy będziesz mieć, lub masz męża i zostaniesz zdradzona..
                wściekniesz się, pogniewasz postawisz warunek lub od razu odejdziesz..
                a może zrobisz jemu lub sobie krzywdę w histerycznym amoku rozpaczy
                NIE PANUJĄC nad sobą. Bo będąc zniewolona NEGATYWNYMI uczuciami,
                będącymi wynikiem jedynie negatywnej INTERPRETACJI.

                Gdybyś była świadoma (tworzenia własnych myśli i uczuć) lub prawdziwe kochała męża - mogła być pomyśleć np.:
                "To jego wybór, jeśli sprawił mu radość to dobrze."
                albo
                "Cokolwiek on robi to jego sprawa i nie zakłóci to mego szczęścia"
                albo
                "Widać znudziło się jemu życie małżeńskie z jedną osobą,
                więc porozmawiam z nim o tym i natchnę na ideę organizacji trójkąta itp".


                To jest to - ludzie są zatknięci w ubożących lub rujnujących ich schematach.
                Działają bezmyślnie, emocjonalnie, nieracjonalnie - obrażając się za byle co
                Gdyż tak ich nauczono - a można ich nauczyć czegokolwiek.
                Bo umysł ludzki programuje się jak maszynę
                -co udowodniły sekty i ideologie tworząc tzw. "świadectwa świętych", "kamikadze" (można wmówić ludziom aby ot tak oddawali swoje życie,
                co dopiero zrobić im z życia duchowe piekło, albo nauczyć niewolnictwa
                -aby wzajemnie się kontrolowali oczekując wierności i monogamii go końca życia, aby spędzali całe dnie w pracy, bawili się w pijaństwo lub przed TV,
                chodzili do kościoła i odprawiali wtłaczające poczucie winy, wyniszczające wewnętrznie rytuały. Kajali się.. albo zaniżali w wirtualnej rzeczywistości /w świecie gier nasyconych przemocą/ zamiast wyjść z domu i cieszyć sobą wzajemnie, przyrodą, też coś tworzyć samemu).

                Patrz zwiastun do filmu Minionki - charakterystyka mentalności ludzi po przejściu tej edukacji na negatywne doświadczenia szukają sobie kata:

                https://youtu.be/VbhUQSWjbNs?t=10s

                Wsłuchaj się w pierwsze zdania..
                (to charakterystyka problemu z powszechną głupotą /przywiązaniem do negatywnych idei, do ograniczonego myślenia, czyli nie myślne/ i brakiem inicjatywy - pomysłu co robić ze swoją wolności, który każdy ma, ale mało co jej używa - robiąc to co inni, czyli ślizgając się po utartych schematach - także uczuć, reakcji na tzw. "nieszczęście").

                Dla jednych więc będzie to złe, a dla drugich dobre.
                Interpretacja wszystkiego może być dowolna.
                (ale to widać dopiero gdy się zechce ją stworzyć,
                albo zaakceptować.. ).

                Na co komu przywiązanie do ciepienia
                (do negatywnych interpretacji..
                Czy taka ignorancja jest zła - jeśli prowadzi do dobra?

                Co to jest właściwie "zło", a co "dobro" - tak naprawdę.
                Po czym to poznasz SAMODZIELNIE - po UCUCIU właśnie.

                Więc jak myślisz negatywnie, i zadajesz sobie tymi myślami CIERPIENIE
                to jest złe, niewłaściwie (w zasadzie głupie - bo wynika z niewiedzy, że można inaczej - czyli myśleć pozytywnie lub wcale się tym nie przejmować tak aby czuć z tym źle).

                Więc ludzi nauczono niszczyć się wewnętrznie, katować samemu i wzajemnie.. Tak jak nauczono ich znosić przymus w szkole, koście (klękanie i samoponiżanie, kajanie idea grzechu i kary - to też szablony do ich kontroli).

                To proste i oczywiste - nauczono ich być przeciw sobie, tworzyć zło.
                Tak jak typową ofiarę sekty niewoli się, a ta broni się przed wolnością
                nie widząc w tym zagrożenia, problemu - a zupełnie odwrotnie..

                Sekta, jak religia, reklama, edukacja, wychowanie to tylko NIEWINNE,
                ale wielokrotne POWTARZANIE - to koduje umysł i w perspektywie czasu robi swoje. Tym bardziej jeśli jest powszechne, wszechstronne.

                Społeczeństwo, kultura więc koduje ludzie CAŁKOWICIE przejmując nad nimi władzę jak robią to sekty -dyskretnie poprzez zaledwie informacje, rytuały, wzorce (człowiek uczy się życia przed nienaśladowanie - "z kim się kto zadanie taki się staje". Potem to efekt śnieżnej kuli, ale nadal ulepszany).

                Od środka (sekty - czyli z izolacji, zamknięcia) nie wiele widać..

                Trzeba zdystansować się, spojrzeć z boku (stworzyć alternatywę, rozwijać się, uczyć, czerpać z nowych źródeł niezależnej myśli - aby zobaczyć to tak jak ja teraz - co też zmiana się, bo człowiek zawsze się uczy, rozwija).
                ____________________________________________________________ ________________________

                Jeśli nie masz z tym problemu - co jest narzucanie z zewnątrz, jako dogmaty.. święte prawdy to dobrze.. (co mogę poradzić to odciąć się od negatywnych mediów, wałkujących stale negatywne tematy np. molestowanie. Gdyby nie media nie wiedziała byś pewnie o tym i żyła w błogiej nieświadomości.. nie obciążając sobie podświadomości tysiącami takich zmartwień, które media z zamysłem pompują, aby obciążać ludzi negatywną energią, niepokojem i lękiem).

                Traktuj moje pisarstwo jako ogólny manifest - filozofa, buntownika..
                (który faktycznie rozwija długie opowiadania /które zapisuje oddzielnie:/ korzystając z pretekstu do odpowiedzi na posty, co bardziej rozgarniętej osoby, która temat drąży, a nie przed nim ucieka - lub go zbywa).

                Więc to tylko moje przemyślenia, które pozwalasz mi wyzwalać
                (są bardzo ogólne i nie dotyczą absolutnie Ciebie, ani nikogo konkretnego.
                Mam tu na myśli pewien sposób reagowania, który bardziej lub mniej widuję u ludzi - bo jest powszechny, w tym także udziela się mi
                - inaczej bym tego nie znał, nie rozumiał i o tym nie pisał).

                Moją ulubioną ideą jest min idea samodoskonalenia,
                a taka dyskusja do dobry sposób do sobie czegoś uświadomienia..
                jakby przerobienia (z czeluści podświadomości, wyciągnięcia na światło
                i przekodowania sposobu myślenia w danym zakresie - ot tyle
                Też to praktyczne i miłe - pisać, dyskutować bardzo lubię:)
                ____________________________________________________________ ________________________

                Pewnie dlatego to czytasz - bo daleko Tobie do konwencji.
                Normalny człowiek chyba wściekł by się, zezłościł
                (bo podważyłem tu wiele norm - atakując ów "normalność":)

                Na noniec polecę jedne film w jeszcze lepszy sposób przedstawiający tę ideę siły uczuć i myśli.. (co to znaczy w praktyce pozytywne myślenie,
                jak BARDZO, bardzo, bardzo, bardzooo.. potrafi ODMINIĆ życie).

                to czego nauczono ludzi przy tym wygląda jak ponury żart..
                (wiesz -dziecku za młodu niemal wszystko da się wmówić..
                a jeśli zechce się tak wmawiać coś całemu społeczeństwu..
                To wszyscy będą żyli w kłamstwie myśląc, że znają o życiu prawdę.
                Nawet nie będą próbowali tego weryfikować, bo nie przejdzie im przez myśl, że są oszukiwani na tak pierwotnym poziomie jak podstawy sposobu myślenia, rozumienia i postrzegania prawdy, rzeczywistości, świata).

                To jest zachęta by potraktować poważnie ten film (będący słowo w słowo odpowiednikiem książki - poradnika, który ma na celu ideę wyzwolenia
                ze szkodliwych nawyków negatywnego myślenia, które ludzie zwą tez realnym /sam uczyłem się tego intensywniej przez 2 lata.. i jest to super sprawa.. jednak wymaga nieco zaufania, zaangażowania - tego życzę.
                Bo otwiera umysł i niczego nie wymaga - to sztuka BEZWARUNKOWEGO pokoju, szczęścia - zadowolenia z siebie i życia, którą ciągle warto doskonalić. Bo to co mamy z życia to nasza subiektywna, wewnętrzna gra uczucia powstającego w skutek danego sposobu myślenia, interpretowania oraz wyobraźni, wiary.. wyznaczania nowych idei wyznaczając życiu ścieżki/).

                Dlatego wolę marzyć, snuć wizje, plany zamiast oglądać filmy.
                Wolę sam pisać scenariusze, bawić się w wyobraźni
                wyznaczać i realizować inicjatywy, niż żyć czyimiś tworami,
                w sztucznym świecie szklanego ekranu, gdzie dużo negatywnych emocji.

                Nie jestem już kinomanem, a staję się powoli bardziej podróżnikiem..
                (by chłonąć piękno przyrody, cieszyć się wolnością, a nie żyć w klatce programu TV, scenariuszy thrillerów - faszerując się lękami, ideą zła itp)

                Film "Życie jest Piękne" jest jednym z tych, które opowiadają o możliwości wyzwolenia z negatywnego doświadczenia - czyż podobnie nie obiecywał Budda (że można nauczyć się nie tworzyć doświadczenia cierpienia).

                Nie interesuje się buddyzm, ani żadną praa religijną tematyką..
                Tylko podświadomością, ukrytymi możliwościami umysłu (coś w stronę fizyki kwantowej, wg. której świat to system hologramów i sami go tworzymy, współtworzymy - więcej w filmie Secret)

                To jest ta ukryta prawda o życiu, o świecie IDEI (jaką chciał przekazać Jezus, Platon, Budda i inni, i jaką każdy w końcu sam odkrywa gdy się duchowo rozwoju.. czyli poszukuje zrozumienia, szczęścia, pokoju.. jakby siebie, tego co najlepsze). Życie jest inteligentne i prowadzi (z za kurtyny świadomości) ukrytymi ścieżkami (tak naprawdę, ostatecznie , jesteśmy nieśmiertelnymi "Bogami" w ludzkich ciałach, ale o tym nie wiemy.. i bawimy się w tej wirtualnej grze.. w realnym, materialnym świecie. Religie jak każde mitologie, legendy mają w sobie to ziarnko prawdy. Reszta wydaje się być zabobonem i toną manipulacji -dlatego trzymam się od nich z daleka).

                Nie potrzeba nam wiary, bo mamy dziś wiedzę w tematach w których religie miały monopol. Badania naukowe udowodniły istnienie duszy..
                Okazuje się, że cały świat jest duchowy.. dlatego istnieją takie zjawiska jak telepatia, telekineza i inne /że tak powiem "cuda"/ uchodzące za nie wyjaśnione lub "nie możliwe" ze starego, materialistycznego punktu wdziania.

                Film jest w sieci ogólnodostępny - tez twórcy go opublikowali na swojej stornie..

                Hasło: Rhonda Byrne


                • Rany! A ja myślałem, że jako jedyny się zbytnio rozpisuję na forum. Uspokoiła mnie myśl, że zajmuję dopiero drugie miejsce. Ufff:)

                • Myślę, że nie należy się przejmować masowymi opiniami bo często bywają odwrotne.

                  Czyli ludzie mało się uczą, mało czytają, mało myślą, mało mówią i mało piszą (chyba, że chodzi o plotkowanie, powtarzanie wtłoczonych formułek, ideologii).


                  Dużo pisać nie jest źle..
                  Tylko że ludzie nie umieją się organizować
                  i NARZEKAJĄ NA BRAK CZASU - więc dla nich tworzy się rzeczy skondensowane /gruba książka to dlań koszmar/

                  Większość z nich jest niewolnikami wielu nie chcianych zajęć lub nałogów w tym odmóżdżającej, pustej rozrywki).

                  Co tu dużo ukrywać masy są głupie i zniewolone
                  więc tzw. masowe przekonania
                  odzwierciedlają to..
                  ubóstwo.


                  Ostatnio doszedłem do wniosku, że warte jest robienie rzeczy dla siebie - bo nie nauczysz owcy mądrości.

                • Dodam, że miejsca (pierwsze, drugie) ocenianie się.. to podstawa mentalnego systemu niewoli..

                  Ludzie zamiast być sobą, robić to co im odpowiada OCENIAJĄ się wg. zapodanego im wzorca przez często prymitywną lub dekadencją, zacofaną kulturę.

                  Kulturę manipulacji poczuciem wartości, ciągłej kontroli, idei walki i niepokoju.

                  Czyli jakieś bagienko wiecznych osądów, lęków.
                  Cóż wychowałem się w tym świecie więc też w tym jestem (dlatego tu wszystkich krytykowałem za krytykowanie).






                • Żartowałem z tym drugim miejscem oczywiście, ale faktycznie ludzie nie lubią się rozpisywać. I dobrze, bo większość nie jest w stanie napisać niczego sensownego. Częściej rzucają jakieś spontaniczne, nieprzemyślane (mam nadzieję) uwagi. Sam nie uważam się za jakiegoś mędrca, ale przynajmniej zawsze staram się kierować logiką. Z tego co obserwuję, większość społeczeństwa, w tym forumowiczów, umie co prawda czytać i pisać, jednak albo bez zrozumienia, albo właśnie logiki.

                  Ostatnio słyszałem w radiu, że (chyba) w Holandii mają problem z tym, że ok. 70% społeczeństwa nie umie interpretować czytanych informacji. Haha. Jakby w innych krajach tak nie było. W tym, w Polsce. Na całym świecie jednak ludzie inteligentni stanowią mniejszość. Trudno oczekiwać, by było inaczej. Z drugiej jednak strony, trochę trudno mi zrozumieć tych ludzi. Jak bowiem można coś przeczytać, np. jakiś przepis prawa i nie być w stanie zrozumieć o co w nim chodzi... a skoro taki problem dotyczy przykładowo tych 70%, to jakim cudem więcej niż 30% posiada prawo jazdy, tudzież inne uprawnienia specjalistyczne? Potem spotykamy wszędzie głąbów na naszej drodze i męczymy się z nimi. Ile razy idzie się gdzieś coś załatwić i nagle okazuje się, że jakiś wykwalifikowany pracownik (po szkołach) stwarza nam problem... i to nie dlatego, że obowiązują go faktycznie jakieś procedury, które są nam nie na rękę, tylko dlatego, że problem tworzy się w jego głowie, a on nie umie, lub boi się go rozwiązać, bo nieprecyzyjnie interpretuje przepisy;) Osobiście byłem świadkiem wielu takich sytuacji, w tym problemów piętrzonych przez kolegów z pracy, nie umiejących poradzić sobie w dość prostych sytuacjach. Tak jakby nie umieli rozwiązać żadnego problemu, a jedynie wykonywać te czynności, które ktoś im wcześniej zademonstrował. Jednak gdy pojawiał się nowy element, brak logicznego myślenia blokował ich działanie. Nie chcę nikogo obrażać, bo i po co, ale to trochę tak jak w przypadku szympansów. Można ich nauczyć wykonywania na pozór skomplikowanych czynności, ale to nie zasługa jakiegoś niezwykłego IQ, gdy jedynie bezmyślnie powtarza się wyuczone czynności. Sztuką jest właśnie działanie celowe, ze zrozumieniem. Możemy małpę nauczyć jeździć samochodem, ale będzie to jedynie coś na wzór sztuczki cyrkowej. Ona nigdy nie zrozumie co tak naprawdę robi. Odtworzy jedynie zademonstrowaną wielokrotnie czynność. Może nawet zatrzyma się na czerwonym świetle, bądź przepuści jadącego z prawej strony... Tylko czemu??? Oto jest pytanie. Dręczy ono pewnie niejednego kierowcę;)

                  Reasumując: człowiek ponoć rodzi się głupi i umiera głupi. A im więcej wie, tym bardziej zdaje sobie sprawę, że za krótko żyje, by był w stanie wszystko poznać i zrozumieć.
                  Nie dotyczy to oczywiście forumowiczów, bo z tego co piszą sami o sobie wynika, że pozjadali wszystkie rozumy;) Nie mam powodu im nie wierzyć, skoro tak fachowo i zdecydowanie udzielają odpowiedzi na każdy temat;) Dobrze, że tacy fachowcy od wszelkich dziedzin regularnie odwiedzają forum, to zawsze można zaczerpnąć darmowej porady w dowolnej kwestii;)

                • Logika bazuje na wiedzy. Jeśli osoby mają różną wiedzę ich wzajemne wypowiedzi mogą wydawać się być nie logiczne.
                  Z uwagi na brak możliwości powiązania przyczynowo skutkowego (brak wiedzy lub zrozumienia tych powiązań w sposób wynikający z innego systemu myślenia - bo takie też są.
                  Np. materialistyczne rozumienie świata i duchowe, że to wewnętrzne odczucia są prawdziwe, a nie te ustalone wzorce definicji co jest jakie - np. samotność - w popularnym rozumieniu jest negatywna, w duchowym pozytywna. Podobnie jak cisza - większość ludzi się jej boi).
                  Jeśli takich różnic będzie więcej - wypowiedzi mogą wydawać się nie logiczne, bo bezsensowne - że ktoś robi coś co jest złem wg. danego systemu wartości. Większość ludzi wychowała się na religii, szkole, mediach i w rodzinie. Są tam pewne schematy.

                  Np. ktoś mówi o tym, że bohater filmu był zły, bo zdradził dziewczynę. Na co ja - że niewolnictw dawno przeminęło i takie konserwatywne ujęcie pochodzi z czasów, gdzie handlowało się ludźmi - sprzedając w zamian za dobra, interesy. Ślub to umowa własności.

                  Tak też związki z oczekiwaniem wyłączności (monogamia nie jest czymś popularnym w przyrodzie).
                  Zazdrość, zobowiązania to chęć przywłaszczenia, zniewolenia kogoś (tylko dla siebie, wbrew jego woli).
                  Niewolnictwo funkcjonuje jako szablony w umyśle (idea wierności, przywiązania i jest stworzona w kulturze jako gwarant respektu umów handlowych w firmie znanej rodzina).

                  Takich kwiatków, różnic w kulturze (jestem z daleka;) można mnożyć i mnożyć.. Więc logika to system powiązania i rozumienia pewnego zbioru prawd, obowiązujących jako normy na danym terenie i w danym czasie (w danej grupie osobników). Dla aborygena będzie nie logicznym działanie telefonu. Dla laika jakaś długofalowa strategia wojskowa lub biznesowa.
                  Np. dumping - po co obniżać ceny poniżej opłacalności skoro na tym się traci - nie logiczne = bez sensu, głupie. Tym czasem konkurencja padnie i wtedy jako monopolista podwyższasz ceny x razy.
                  Np. Technika wychowawcza - dziecko bałaganiarz, inne matki sprzątały by w pokoju (rozwiązując problem doraźnie). Matka przebiegła, czytaj sprytna (to z jakiegoś poradnika:) robi mu większy bałagan - nie logiczne (bo nie skończone). W końcu dziecko, nie mogąc nic znaleźć samo zaczyna robić porządki, nabierając dobrych nawyków:)

                  Większość procesów życiowych przebiega w dłuższym czasie (a ludzie zwykli postrzegać świat jako statyczny - skończony).
                  Czasem widzi się strategie "fali" - czyli zwrotów, zmian.. jak w biznesie - porażka nie oznacza przegranej, a jest naturalną częścią drogi sukcesu. Przeciwieństwem sukcesu jest stagnacja, a nie porażka.

                  Co do perfekcji, jest ona uosobieniem porażki dla jednej osoby zarabiającej parędziesiąt milionów miesięcznie.

                  Ideał - "jest to bardzo niebezpieczne słowo" tak mi powiedziano na kursie sukcesów, opracowanym przez multimilionera ("IDEAŁ" jest nie osiągalny - związać z nim swe decyzje poszukując takowego to wiecznie odkładać realizacje).

                  Przyszłość jako warunek szczęścia -to miraż, w którym żyje z 99% ludzi (nie licząc dzieci bo te nie maja wypranego umysłu na warunkowanie szczęścia więc zanim przejdą indoktrynacje na mentalnych niewolników - zaszczepi im się kompleksy, poczucie gorszycieli, ocenienie itp) są szczęśliwie bezwarunkowo - odczuwając radość istnienia.

                  W kulturze takich negatywnych lub ograniczonych przekonań jest cała masa.

                  Ludzie zwykle myślą prostymi kategoriami (tego co widzą tera, oceniając to wg. wyuczonej definicji - czyli DOGMATÓW, wg. których tez sami odpalają swoje uczucia -np. zabijają się za zdradę lub jak psy są od siebie zależni emocjonalnie - nie wiem może to nie kod, a taka faza rozwoju jak u dziecka, co płacze bez matki).

                  POZORY MYLĄ...

                  To co nazywasz logiką to system kodów, którymi niewoli się ludzkie umysły (zakuwając je gotowymi SCHEMATAMI po których porusza się nie świadomy przekrętu logiczny umysł). Umysł jest jak maszyna (IQ to zdolność przetwarzania danych - ludzi programuje się jak MASZYNY i można wmówić im WSZYSTKO co będzie dla nich logiczne.

                  Bo tak się im z emocjami, wartościami powiąże dane, że będą wykonywać POLECENIA nawet wbrew sobie.
                  Np. tzw. świadectwa świętych lub kamikadze to ofiary prania mózgu, czyli kodowania na dane wartości -że sekta, wspólnota, państwo jest ważniejsze od ich życia.

                  Cały system formatowania umysłów od dziecka ma za zadanie stworzyć doskonałego niewolnika nie mającego wiele własnej woli, a myślącego zapodanymi (logicznymi) kategoriami OGÓLNYMI.
                  Czyli taka osoba myśli obcymi myślami, w sposób KOLEKTYWNY (nie indywidualny - wg. własnego uznania, dobra, czyli wyczucia. Stąd alkoholizm, narkomania, głupia rozrywka, aby u śnieżyć powstały od tłumienia uczuć ból istnienia. Zagłuszyć duchowe cierpienia (człowiek to nie tylko logiczna, żywa maszyna - to także duchowa, czująca istota, którą się wprawdzie na rożne sposoby otumania, by była maszyną do wykonywania poleceń - o takie żywe stado zombie do różnych prac).
                  Ja nie wiem jak to jest dokładnie, ale mam wyobrażenie, bo ja nigdy nie podporządkowałem się systemowi (w szkole nie odrabiałem prac, potem nie chodziłem.. aha jak ojciec.. wiedząc że nie muszę mieć tzw. pracy - bo majątek zarabia).

                  Szkoła ODUCZA myślenia, poprzez wyrafinowaną tresurę na
                  wkuwanie na pamięć DEFINICJI, z góry podanych odpowiedzi i odtwarzanie ich na życzenie belfra pod ocenę.

                  Piętnuje się błędy tak że ludzie zapytani w ankietach mówią że boją się najbardziej 2 rzeczy na świecie (śmierci i wystąpień publicznych).

                  Więc to tyle o logice.. Na wstępie (czytam dalej i odpowiem odzienie).

                • Sorry że (za-)gram na kontrze ale już taki jestem (przekorny - to bardzo rozwija - dyskusje przypominają wtedy grę w szachy - kreatywność tworzenia alternatyw rozwija wyobraźnię:)

                  Więc co tam inteligentni..
                  Pomyśl o tym, że maszyny wyeliminują pracę,
                  a już mówi się że A.I. wyeliminuje 80% programistów z zawodu,
                  To dopiero początki przyspieszającej rewolucji technologicznej (Producent aut autonomicznych zapowiada, że człowiek nie będzie miał prawa prowadzić bo system będzie robił to o wiele lepiej).

                  Przemijają czasy gdzie siła mięśni, oraz umysłu w kwestii IQ się liczy. Teraz mamy coś więcej na warsztacie, na topie ..
                  WRAŻLIWOŚĆ, empatia, miłość.. (inteligencja emocjonalna).

                  Np. miłość własna.
                  Jeśli jej się nie ma nie zrobi się użytku ze zdolności.
                  Jeśli ma się skłonności destrukcyjne a super IQ
                  to super sprytnie będzie się tworzyło sposoby zadawania sobie cierpienia.. (cóż ofiary sekt tak mają - np. tzw. pochody biczowników).

                  Nie tyle co od szybkości myśli, ale od IDEI, którą się wyznaje (od tego ku czemu się zmierza, jak rozumie życie, świat, siebie) zależy to co ma się z życia - czyli jego doświadczenie ( U-CZUCIE ).

                  Podobno większość ludzi ma z tym problemy.
                  Bo zakodowano ich na ignorancje uczuć i schematy (dobra i zła podane z góry). Czyli np. siedzą z jedną kobietą, której mają dość, ale w katolickim kraju (ślub umowa do grobowej deski) rozstanie jest zakodowane jako ZŁE. Dobra zaś jest wierność (choćby wbrew sobie - UCZUCIU).

                  Dlatego tak duży wysyp depresji bo ludzie się nie czuli, a głownie logiczni (podporządkowani wzorcom "DOBRA" tworzącym z ich ideał niewolnika - czyli opracowanym schematom, które podwyższają wydajność organizacji firmy zwanej społeczeństwo, państwo).

                  Psycholodzy, psychoanalitycy zacierają ręce, a wysyp samobójstw (w tym w krajach dużego dobrobytu) to taki margines błędu konstrukcji społecznej opartej na przemocy rozbudowanego umysłu nad SERCEM (czyli wrażliwością na siebie).

                  Przy okazji alkohol wyniszcza ale jest masowo propagowany (o dziwno nawet na stacjach paliw czynnych całą dobę).

                  Za to znane "zioła", które nie mają skutków ubocznych i nie łapie się po nich doła (podobno) są zakazane, mimo że lecznicze (a w niektórych krajach legalne).

                  To niewolniczy system - niewolnictwo nie zniknęło - wyewoluowało to UKRYTEJ, i równie masowej FORMY
                  (silnego zakodowana umysłu na jedynie słuszne prawdy:
                  sposób myślenia, postępowania i się czucia - to kody).

                  Masz okazję pisać z kimś z innej kultury,
                  kto nie ma tych samych lub silnych kodów
                  choć je zna, dzięki czemu w ogóle jest możliwe porozumiewanie się. Bo .. jak by to ująć..
                  są bardzo rożne systemy rozumienia rzeczywistości.

                  To na Ziemi niczym religia obowiązuje tzw. racjonalizm.
                  U podstaw całej nauki jest blednę założenie, że istnieje 1 prawda (jestem relatywistą, dla nie prawda nie istnieje jako taka tylko bezkres możliwości interpretacji, polegający na obieraniu dowolnych, wygodnych dla siebie punktów widzenia - bo wszystko jest względne , czyli na wszystko można spojrzeć dowolnie.

                  Obiektywnie.. (choć obiektywizm to tez utopia - bo zawsze ma się subiektywny punt widzenia, tez dana ludzi wspólnota) nie ma czegoś takiego jak zło i dobro.

                  Ale to łatwe do zauważenia (np. jedzenie - dobre czy złe - - -jeśli głodny dobre, przejedzony złe - nawet woda w nadmiarze zabija).

                  Prawdy są praktyczne lokalnie.
                  Najnowszy, najlepszy wynalazek [np. państwa i wojny, współzawodnictwo między nimi jako motor postępu] będzie kiedyś najgorszym rozwiązaniem (ale ludzie myślący formułkami -do ich obrony, jak religii, nie będą wstanie tego dostrzec. Bo podane dawniej "prawdy", DOGMATY zaćmiewają im zdolność myślenia.

                  Właściwie większkszość ludzi NIE myśli.
                  Tylko odtwarza (powtarza, mieli, analizuje)
                  dane, którymi operuje w formie tzw. WIEDZY.
                  Myślenie zaś to proces z gruntu TWÓRCZY (a nie odtwórczy -jak wytresowano w szkole do wkuwania prawd i metod się nimi posługiwania na pamięć).

                  Nawet Einstein powiedział - WYOBRAŹNIA ważniejsza od wiedzy.

                  Więc człowiek współczesny jest jak ten seryjny dron, z zakodowanymi w nim fabrycznie strefami zakazu lotów.
                  (w Alle. sprzedają też takie bez tych kodów - stad to wiem:)

                  Wracając do ludzi..
                  Powiedziano im że w inteligencji jest ich moc..
                  aby ograniczyć ich do bycia nieświadomymi maszynami.
                  (ludzie są jak sztuczna inteligencja, bez głosu serca - to maszyny. Można dać im wiedzę o świecie dowolnie WYPACZONĄ
                  np. typu: "oni źli, my dobrzy, tak trzeba, tak nie"
                  i napuścić taką armię robotów na obóz wymyślonego wroga
                  (oczywiście wcześniej zakoduje się odpowiednio jego ludzi).

                  Wbrew pozorom, bogowie istnieją i bawią się w takie zderzenia.. bo cóż taki bóg ma do zrobienia.. Walki kogutów
                  (to tak pół żartem - ale są te motywy w historii świata)

                  Dobra tak naprawdę, to doskonały świat, ciągłej ewolucji
                  gdzie poprzez ścieranie się kultur dochodzi do mądrzenia,
                  dojownia, uzyskiwania wyższych zdolności (np. świadomości).
                  Dziecko uczy się poprzez doświadczenie, nie można go chronić przed upadkiem, sińcami, błędami bo się nie nauczy wiele (a może chodzić w ogóle - jak jakieś dzikie plemiona ludzi do dziś żyjące w buszu - daje do myślenia co nie. Równolegle istnieją, my na księżycu, planujemy podbój kosmosu, a oni mają te same prymitywne narzędzia.. coś w tej teorii ewolucji nie gra.. Gdzie inteligentne zwierzęta.. (gdzie ich namiastka cywilizacji)

                  Rozwój ludzkości to ingerencja, braci z góry (kosmos nie tylko nie jest pusty ale również wielowymiarowy, jest masa życia - tyle że "Trudno być Bogiem" - patrz film o tym tytule. Oraz "Przenicowany Świat" 1 i 2. Wszystko po woli w swoim czasie dorasta, do zrozumienia i współuczestnictwa, porozumienia ras.

                  Co tam jeszcze o Ziemi.. Odwrotne rozumienie świata.
                  Kiedyś ludzie wierzyli że Ziemia jest płaska.
                  To był dla nich niepodważalny obserwowalny (logiczny) FAKT naukowy.
                  Wg. ich sposobu postrzegania, który był ograniczony.
                  Powiedz iż że kula, to odrzekną a tamci spadną z drugiej strony.. To bardzo trudne wyjaśnić coś komuś, kto nie rozumie podstaw tych niuansów, ale na przykładach się da.
                  (ruch koła i siła odśrodkowa jak grawitacja utrzymuje na obręczy koła przedmioty)

                  Nast. etap.. to pojmowanie Ziemi jako kula w centrum świata. Powiedz im że nie są w centrum (to cię spalą na stosie:) No cóż.. tolerancja na łamanie podstawowych prawd nigdy nie była duża (Platon powiedział, że wcześniej ktoś będzie zdolny zabić swego nauczyciela niż dać się wyprowadzić z błędnego rozumienia,.. chodziło o świat iluzji, o którym na końcu).
                  Jednak jak już wiemy, po długich latach, uznano to.

                  Ale to też pozory, mimo że obserwowany (logiczny fakt naukowy), że Ziemia krąży w okół Słońca..
                  Wcale nie krąży wokół słońca, to znów zawężony obraz.
                  Ziemia podąża po spirali za Słońcem, które mknie w gigantyczną prędkością na dysku galaktycznym, razem z innymi punktami odniesienia..

                  Wszystko jest względne (tworzy pozory pewnej prawdy, zależenie od tego kto jak i kiedy patrzy).

                  Pieniądze - sto tyś m-c to wydaje się dużo.
                  Ale przy osobach, które zarabiają miliony mało.
                  Za to w krajach trzeciego świata, to będzie nie do wyobrażenia.. pomyślą, że to jakiś żart..
                  bo tam 100 dolarów to dużo, lub bardzo.

                  Teraz okazało się, niedawno to doszło do ludzi
                  (choć od stu lat znają to nieliczni naukowcy)
                  że nie ma jako takiej materii (Max Planck -lauleat Nobla ojciec fizyki kwantowej).
                  Większość myśli że fizyka kwantowa to nowość.. o nie znana.. tajemnicza.. tym czasem opiera się nań produkcja, różne inne.. To jest stara dziedzina wiedzy, ale teraz dochodzi do masowej świadomości.. (jak Ziemia kulą, lub nie w centrum - przy okazji nie jest to kula, a jej nieco spłaszczona forma).

                  Mówi się że diabeł tkwi w szczegłółach..
                  ale jeśli chodzi rozumienie zmian
                  wynikających z teorii kwantowej
                  to wszystko staje na głowie.

                  Bo skoro nie ma materii,
                  tylko energie, to skąd materia
                  i jak odnieść się do wiary w stałą niezmienną rzeczywistość.. Jak okazało się, że świat materii..
                  to "wszechświat holograficzny", który jest WTÓRNY
                  od tego jak się go rozumie..
                  Że to świadomość określa materię
                  (słynne "doświadczenie z dwiema szczelinami")

                  To samo - ludzie odzucają coś co im (logicznie) nie pasuje,
                  mimo że uczyli się w szkole że atom to 99,9999 pustej przestrzeni, żyją zewnątrzymi zmysłami.
                  Widzę, dotykam więc jest prawdziwe
                  (jak płaska Ziemia - ot fakt badawczy)

                  Jednak ludzie mają zawężone rozumienie.
                  Jak większość z nich dawniej co do przykładów.
                  Poza tym mają głowy zakute masą dogmatów, definicji.

                  Np. prawo zachowania energii.
                  Zasady termodynamiki Newtona
                  Oraz wiele innych zostały obalone
                  ale w szkołach nadal się tego uczy.
                  Dlaczego -bo system produkuje pracowników
                  a nie osoby zorientowane w świecie.
                  Jeśli będzie coś wymagane to się im powie..


                  Stoimy u progu rewolucyjnych zmian
                  ale to może potrwać, beton musi odejść.
                  Bo starzy ideolodzy (religijni i naukowi) robią problemy,
                  nowym odkryciom, rozwoju nowej wiedzy..

                  Cóż tak to jest..
                  Przyzwyczajenie druga natura człowieka.
                  Na starość umysł kostnieje (a czasem za młodu, gdy się nie uczy). Nie przyjmuje do wiadomości żadnych nowych rzeczy, sprzecznych z poprzednimi (SCHEMATAMI).

                  Religie dawno zostały przejrzane, ale trwają bo są silne
                  i do niedawna wygodne (urabiają na nie myślenie o sobie)

                • Faktycznie piszesz o tym samym. O schematyczności..
                  Czyli nie umiejętności odnalezienia w nowych sytuacjach.
                  Czyli ludzie nie umieją korzystać z wyobraźni.. (bo to chyba nie IQ, a może -nie znam się).

                  Fajnie to posumowałeś.. (zwięźle, miło i konkretnie)

                  Ja zaś jak zwykle, napisałem spontanicznie (na luzie) ogólnie co mi leży na języku..
                  jeśli chodzi o sam system formatowania umysłów

                  Jeden z filozofów lata temu temu powiedział (jeszcze cz-b) TV.. że poprzez specjalne zabiegi, stworzy się człowieka nie zdolnego do myślenia.. (celowo otumaniająca chemia).

                  Ostatecznie dzięki temu obniżaniu zdolności do rozumowania stworzy się wielka przepaść miedzy elitą a masami. Tak jakby to był ODRĘBNY GATUNEK (!)

                  Nie zdolny do buntu.. Bunt byłby nie możliwy.
                  To tak jak by wyobrazić sobie bunt owiec przeciw hodowcom.

                  Dałeś świetny przykład z małpami..
                  Masz bardzo dobre wnioski,
                  że coś nie tak z ludźmi..

                  Ale to czubek, czubka góry lodowej..
                  Ja akurat nie mam problemów z ludźmi
                  Bo trzymam się od nich z dala..
                  Ale teraz choć nie będę
                  oczekiwał od nich więcej
                  niż podstawowych schematów
                  (bo jak piszesz nie rozwiążą złożonych problemów)

                  co do problemów..

                  "Istotne problemy naszego życia nie mogą być rozwiązane na tym samym poziomie myślenia, na jakim byliśmy, kiedy je tworzyliśmy." Albert Einstein

                  To jest coś ciekawego..
                  że są poziomy

                  Ponad intelektem, wiedzą, logiką
                  jest wyższy poziom myślenia
                  który rozwiązuje problemy extra

                  Ja teraz tego się uczę
                  to wiedza ukryta
                  do niedawna
                  a teraz

                  jak już sam zauważyłeś
                  mało kto myśli
                  i się sam rozwija

                  więc powstaje nowa elita
                  i można uczyć się samemu
                  tego co było najtajniejsze
                  do niedawna (czyli używania własnej woli..
                  w szerszym zakresie niż do tej pory).

                  Co byś powiedział na taki hit jak tworzenie
                  uczuć (ludzie warunkują je okolicznościami
                  - są zadowoleni lub nie bo coś tam).

                  Można tworzyć więcej rzeczy
                  (wrażenia, "sploty okoliczności", prawdy)

                  Można tworzyć obraz samego siebie
                  (programowanie własnej podświadomości
                  NLP)

                  Można tworzyć scenariusze życiowe itp. (huna)

                  UMYSŁ to coś o wiele, wiele, wiele, wiele, wiele, wiele
                  WIĘCEJ niż się z pozoru wydaje..

                  Bo wg. ww. odkryć, żyjemy w świecie fikcji..
                  którą sami współtworzymy
                  poprzez właśnie myśli.

                  Nie wiem jak i co będzie z nimi
                  ale wiem czego sam chce i co zrealizuje
                  bo myślę coraz bardziej twórczo, świadomie
                  i prowadzę swoje życie celowo, w górę i w górę.

                  co mogę poradzić (z dala od chemii)
                  i dbać o zdrowie, ucząc się o umyśle
                  oraz rozwoju osobistym (ogólne doskonalenie).

                  Bo społeczeństwo wyraźnie rozwarstwia się.
                  Historia świata to mogą być slamsy i reszta
                  (jak w SF). Bo myślę, na chłopski rozum..
                  że pełna automatyzacja nie może wejść w życie
                  bez pewnej rewolucji - czyli przemiany..
                  układu sił, proporcji, ludzi..

                  Jedynym ograniczeniem ekspansji osobników... (no tych bezmyślnych i agresywnych) trzeci świat, afryka..
                  jest bieda ...
                  automatyzacja ją wyeliminuje (wszystko do życia będzie za darmo bez limitu) wtedy, tamte, obce kultury mogą być realnym zagrożeniem dla zachodniej cywilizacji..
                  (patrz film - Pan życia i śmierci - bez broni wybijają się maczetami) nie wiem jak jest teraz...
                  ale coś mi się zdaje, że..
                  zapowiada się kryzys..
                  i choroby.. i wyludnienie
                  (zmiana proporcji)

                  Zobacz.. Ziemia to wyspa..
                  której może zagrozić przeludnienie
                  (w afryce mają kult rozrodczości)

                  Jeśli tak dalej pójdzie..
                  Chiny, dawne imperium odradza się..
                  inwestują w Afryce (tam dociera technologia)
                  Jeśli różnice między wschodem a zachodem
                  wyrównają się w technice, pozostaną kulturowe.

                  i zachód zginie zmiażdżony tamtymi
                  poszukiwaczami "terenów życiowych"
                  (to ciągła historia świata - wojny o ziemię)

                  Jednak okazuje się, że podział na my-oni
                  nie opiera się na granicach państw.
                  Ale na rozwoju umysłu
                  (elity rządzące, środowiska kulturotwórcze, ludzie myślący kreatywnie i cała reszta - nie ukrywajmy tego - nie wiele potrzebnych "niewolników" których zastąpią maszyny).

                  Warto zadbać o siebie wcześniej..
                  nim przyjdą czasy żniw
                  oddzielenia ziarna od plew.

                  Ciekawe jak to będzie..
                  Życie jest fascynujące
                  bo zagadkowe..

                  Sam jestem z boku
                  jako obserwator..
                  ale odnoszę wrażenie
                  że nie obejdzie się bez..
                  no.. kontrowersji tych zmian.

                  Jednak jak się przyjrzymy historii świata
                  tak było zawsze. Indianie... ci co zostali rozpici.
                  Świętobliwe teraz chrześcijaństwo
                  nie przebierało w środkach podboju i rzezi pogan.

                  Nie miejmy złudzeń, ze historia kołem się toczy.
                  Można zadbać o swoją przyszłość stosując profilaktykę

                  Cywilizacja zaburzyła selekcje naturalną (u ludzi).
                  Wspierając słabe jednostki degeneruje się genotyp.

                  To może zabrzmi dziwnie..
                  ale pomaga się umierać tym gorszym
                  i przed automatyzacją zapewne bardziej się to nasili.

                  Warto mieć to na uwadze, że zdrowie najważniejsze
                  od niego, od kondycji zależy wszystko inne (chęć i siła życia)

                  Obserwując ludzi, szybkość zapadania na choroby..
                  (współcześnie już dzieci na te, które były u dorosłych)
                  warto zawczasu, bardzo umacniać się..

                  Czyli profilaktyka.. (mogę dać cynk na priva)

                  Są pewne technologie które super wzmacniają organizm.
                  (i sam umysł, który też potrzebuje do jasności suplementy)

                • Nie, nie, nie. W ogóle nie przychylam się do Twojego negatywnego postrzegania logiki, jako czegoś szkodliwego.

                  Łączysz logikę bezpośrednio z wiedzą, a ja uważam wręcz przeciwnie, że to dwie inne, niezależne sprawy. Myślę, że tu jest pies pogrzebany. Postaram się pokrótce wyjaśnić mój punkt widzenia:

                  Piszesz, że jeden krytykuje zdradę, inny nie. Jeden uważa samobójczy atak za chwalebny, drugi nie itp. To przypisałbym raczej kontekstowi kulturowemu, tradycji i właśnie wiedzy. Wiedzę można wpoić komuś, przekazać ją, narzucając tym samym swój punkt widzenia. "Nauczyciel" przekazuje wiedzę "uczniowi", który ją akceptuje, zakładając, że tamten wie lepiej. Co to ma do logicznego myślenia? To właśnie umiejętność logicznego myślenia może pomóc nam zorientować się, że to co nam się wmawia, jest pozbawione sensu, że ktoś usiłuje nas ogłupić, zmanipulować.

                  Przecież logiczne myślenie to nie ślepe powtarzanie czynności za innymi, lecz właśnie umiejętność indywidualnej oceny sytuacji przez jednostkę. Wg mnie to właśnie logiczne myślenie chroni nas przed naśladowaniem głupich wzorców.

                  Z Twojej wypowiedzi wynika, że ci, którzy kierują się logiką, są manipulowani przez system, który tę logikę im podsunął (jako gotowy produkt, bazę do generowania pożądanych myśli). A ja powiem, że to nie logiczne, ponieważ to właśnie logiczne myślenie chroni nas przed manipulacją! Logika, filozofowanie i skłonność do refleksji to przeciwieństwo skłonności do naśladowania innych ludzi. Wiem, bo to właśnie ona sprawiła, że żyję obok ludzi, a nie z nimi. Nie zgadzam się z ich wyuczonymi normami i stereotypami. Żyję po swojemu, bo sam oceniam co jest dobre dla mnie, a co nie.

                  Logika może i opiera się na wiedzy (ciężko byłoby nam odrzucać na chwilę wiedzę i zdobyte dotychczas doświadczenie), ale ona właśnie umożliwia samodzielne myślenie, poprzez ocenę tej wiedzy.

                  Gdyby było inaczej, to czy pracodawcy szukaliby na bardziej wymagające stanowiska osób z umiejętnością logicznego myślenia? Nie. Logika wówczas pożądana byłaby u osób, które mają być sterowane, a nie na stanowiskach kierowniczych. Na niektóre stanowiska szuka się osób z umiejętnością logicznego myślenia. Osoby te mają być bardziej samodzielne, mają same myśleć, do tego logicznie (mądrze), a nie być sterowane i prowadzone za rączkę.

                  "Mądrze"... no właśnie. Wiedza, to rzecz nabyta. Tymczasem mądrość, to wg mnie nie tyle wiedza, co poziom IQ. Ale to chyba kwestia rozumienia znaczenia wyrazu, coś jak wyrazu "miłość". Czym jest miłość? Otóż czym innym dla mnie i dla Ciebie. To co ktoś nazwie miłością, ja zauroczeniem i niech mi wmówi, że jest inaczej. Dlaczego mądrość wiążę z IQ człowieka? Bo mądry... uwaga... nie może być głupi. Ot, cała filozofia:) A czy człowiek posiadający wiedzę może być głupi? No chyba może, skoro tylu uczonych, nauczycieli, ekspertów, majstrów i wielu, wielu innych, posiadających wielką wiedzę, nie w jednej, lecz nawet kilku dziedzinach (wiedzę, która może na nas robić wrażenie)... wszyscy ci ludzie mogą postępować głupio gdy znajdą się poza "własnym światem". Tyle razy się słyszy, że ktoś ma wielką wiedzę, jest oczytany, uczony, a jest np. "życiową sierotą":) Nie radzi sobie z prostymi sprawami życia codziennego. Tymczasem człowiek mądry (o wysokim IQ), może nie mieć wiedzy w danej dziedzinie, a i tak często wyjdzie obronną ręką. Dlaczego? Bo jest inteligentny. Nie jest ciapą, która przyswoiła określoną wiedzę, materiał, lecz korzystając ze swojej inteligencji, kierując się logicznym myśleniem, dokona możliwie najlepszego wyboru. Wybierze mądrze! Tak więc wyróżniam wiedzę (nabytą, wyuczoną) i mądrość (instynktowną, IQ).
                  Przecież człowiek inteligentny, nie musi umieć i znać się na wszystkim, a nadal możemy rozpoznać, że mamy do czynienia z kimś na poziomie. Np. "głupi mówi co wie, mądry wie co mówi". To pozwala osobie inteligentnej nie zbłaźnić się, nawet w przypadku braku wiedzy. Jak? Nie ośmieszy się wchodząc w temat, na temat którego ma blade pojęcie.
                  Dlatego, jak tylko sobie przypomnę, podkreślam, że to moja teoria na temat logiki, wiedzy i mądrości;) Moja, amatorska, więc ma prawo być błędna, gdyż nie jestem uczonym w tej dziedzinie, a raczej filozofem-amatorem. W ten oto sposób zostawiam sobie furtkę do ucieczki na wypadek, gdyby do rozmowy dołączył się jaki profesor filozofii:) To częściowo przynajmniej dowodzi, że wiedza i inteligencja to dwie różne rzeczy. W razie udowodnienia braku wiedzy w konkretnej dziedzinie, inteligencja, nawet na średnim poziomie, pozwala wyjść z twarzą z sytuacji oraz zachować resztki godności;)

                  Wracając do tematu, to tak sobie myślę teraz... że w sumie, to z ludzi logicznie myślących, w tym "wielkich głów", filozofów itp., zrobiłeś właśnie "zombi":) Wow! Powiedziałbym... zadziwiająca logika;)

                  Ów "zombi", to według mnie prości zjadacze chleba, żyjący według oklepanych schematów, nie myślący samodzielnie... no właśnie... nie myślący (logicznie).

                  Zadziwia mnie Twoje pojmowanie logiki. Serio.

                  Człowiek kierujący się logiką, to człowiek rozumny, myślący, którym właśnie ciężej manipulować. Myślisz, że czemu Sokrates popadł w konflikt z państwem? Bo kierując się zapodaną przez system ateński logiką, postępował zgodnie z wytycznymi? To myślę, wyjaśnia wiele, z tego co napisałem. "Wielka głowa" miała własną wizję świata i tym samym okazała się co niektórym niewygodna. Konformizm jest dobry dla motłochu, ale logicznie myślący człowiek będzie starał się znaleźć wyjście z niewygodnej mu sytuacji. Bo nielogicznym jest naśladowanie innych, jeśli postępują w głupi dla oceniającego sposób. Człowiek nie myślący natomiast, ślepo przyjmie wzorce kreowane i hołdowane przez innych.

                  Cholera. Całe moje życie jestem dumny z "mojej logiki", z tego, że odróżnia mnie ona od "zombi" na ulicy. Ty tymczasem sugerujesz, że kierując się logiką, jest się manipulowanym przez państwo, czy tam sekty, zwykłym głupcem:) Chwała zatem motłochowi! On z logiką ma niewiele wspólnego:)

                  Jeszcze jedno w kwestii logiki: logika może bazować, ale nie musi, na wiedzy. Można logicznie łączyć ze sobą różne fakty, ale kierując się logiką można rozwiązać problem, w którym nie ma się wystarczającej wiedzy. Stąd stwierdzenia: "na logikę..", "na chłopski rozum.." - niby się nie znasz na czymś, ale główka pracuje, co pozwala znaleźć rozwiązanie.

                  "Logiczny" (np. o człowieku) = rozsądny, a nie głupi, prosty, naśladujący ślepo innych.

                  Tak więc, logicznie myślący człowiek, nie da się łatwo manipulować, myśli samodzielnie, analizuje podtykane mu pod nos informacje.

                  Logika, logos - rozum. Rozum ma się nijak do pozbawionych mózgu, a co za tym idzie rozumu, zombi:)

                  Ale to nie jest tak, że logicznie myślącym człowiekiem nie da się manipulować, czy go oszukać, gdy nie ma wystarczającej wiedzy. Logika to tarcza, zmniejszająca ryzyko błędnej oceny sytuacji. Każdego jednak można wprowadzić w błąd. Ponadto człowiek logicznie myślący ma większe szanse na odkrycie prawdy, gdy prosak całe życie przeżyje, ślepo krocząc wskazaną mu przez manipulantów ścieżką. Bo i po co oddać się refleksji nad własnym postępowaniem, skoro zabawniej będzie powyśmiewać tych, którzy robią inaczej?:) Ciągle się z tym spotykam w swoim otoczeniu... wystarczyło, w średniej wielkości mieście, zapuścić długą brodę... te spojrzenia "normalnych" ludzi...:) Jedni zerkali jakby na jakie widowisko, lub kosmitę, inni odwracali wzrok jakby przed trędowatym, a jeszcze inni chyba spuszczali głowy w strachu (zwłaszcza w kolejce) - może jaki z pudła wyszedł, czy co:) Przez niektóre osoby z rodziny zostałem już ochrzczony Św. Mikołajem i Bin Ladenem. Dziwiono się również, że jeszcze mnie policja nie zawinęła za brodę (domyślam się, że długa broda miała dowodzić ubierania ładunków wybuchowych zamiast tradycyjnej koszulki).

                  Też się rozpisałem, ale proszę Cię, dajmy tej logice spokój. Nawet jeśli jesteś innego zdania. Po prostu boję się, czy nam życia nie zabraknie, a będąc osobą w średnim wieku mam na uwadze, ile jeszcze chciałbym zrobić. Na pewno nie jest to pisanie po nocy esejów o logice:)

                  Może za bardzo się rozpisałem na temat logiki i zabraknie mi czasu, póki co, na wypowiedzenie się w innych tematach, ale nad takim pogwałceniem dobrego imienia logiki nie mogłem przejść obojętnie;)
                  Niech ten post będzie dowodem na to, iż nie wystraszyły mnie te długie wypowiedzi i po czasie co prawda, ale wracam do gry;) Tyle, że nie wiem kiedy teraz znajdę odpowiednią ilość czasu, bo ostatnio mam go jak na lekarstwo, a ponadto dysponuję ograniczonym dostępem do internetu (nie korzystam w takich celach z netu w telefonie - nie przyzwyczaiłem się).

                  Rzucę jeszcze tylko na koniec, tak na szybko:

                  "monogamia nie jest czymś popularnym w przyrodzie"

                  Dlaczego? Jest wiele gatunków monogamicznych w przyrodzie. Po prostu człowiek do nich nie należy.

                  Co do państwa i niewolnictwa... Wypadałoby zapytać co było pierwsze, jajko, czy kura oraz czy niewolnictwo to samo zło.

                  Otóż pamiętaj, że najapierw, przed pierwszym państwem byli sobie ludzie, którzy świadomie stworzyli społeczność z określonymi zasadami, którym należało się podporządkować. Nie można bowiem należeć do grupy (czerpać jedynie korzyści jakie ze sobą niesie), a jednocześnie pozostać w pełni "wolnym", niezobowiązanym wobec w żaden sposób względam tej grupy. To byłaby znów jakaś forma pasożytnictwa;) Żeby brać, trzeba coś dawać. Chcę by grupa podzieliła się ze mną pożywieniem, chroniła mnie itp., to niestety, muszę się podporządkować jej prawom. Zrzekam się więc pełni wolności i życia jak rozbitek na bezludnej wyspie, na rzecz grupy, które to wyrzeczenie niesie także korzyści dla mojej osoby. Nie należy o tym zapominać. Tak zresztą działają wszelkie grupy, nie tylko państwa:) Jak stajesz się członkiem jakiejś grupy hobbistycznej, to także musisz podporządkować się jakiemuś regulaminowi. No ale nie oszukujmy się, nie dostosowujesz się do zasad panujących w tej grupie bezinteresownie;)

                  Nieco inaczej o niewoli... odbywałem przymusową służbę wojskową - zostałem zamknięty na określonym obszarze i zmuszony do wykonywania pewnych czynności. Czy to nie niewolnictwo? Ciężki los. Teraz jestem "wolnym" człowiekiem, ale wziąłem kredyt... jak coś pójdzie nie tak, to wyląduję pod mostem, albo jeszcze gorzej. A w woju dali "żryć", dach nad głową i ciepły koc. Co prawda "żryć" dali mniej, niż kalorii z człowieka wycisnęli, a pod kocem nie dane było się wyspać do syta, ale czułem się względnie bezpieczny. Uwierz mi, że "na wolności" wielokrotnie bałem się co przyniesie jutro, czy zapłacę rachunki. Niewolnik ma ograniczone prawa, ale zabezpieczony byt. Długo można by gawędzić o "cudach" tego świata i ludzkiego, pieskiego życia:) Postaram się jeszcze coś napisać, ale nie wiem, czy przy Twoim tempie i rozmachu nadążę;)

                • To co piszesz o logice to pośredni etap ewolucji człowieka.
                  Jest coś więcej, coś czego można się też nauczyć.
                  Mianowicie wrażliwości, wyczucie, intuicja itp.

                  To uwalnia od kodów społecznych
                  ograniczonych schematów
                  np. umożliwia innowacje
                  na większym poziomie

                  Zmam osoby inteligentne nie radzące sobie w życiu.
                  Jaki to byłby wysoki iliraz inteligencji?
                  Jest też inteligencja emocjonalna (dopiero doceniana)

                  Wiesz - to ja się ograniczę w tym tempie i rozmachu.
                  Bo faktycznie jest to coś co może być przeszkodą.
                  Skupmy się najpierw na 1 rzeczy.


                  Nie trzeba bać się niepowodzeń
                  wszystko zależy od sposobu myślenia i samopoczucia

                  Warto myśleć pozytywnie, wierzyć w szczęście (!)
                  tak przy okazji długi się przedawniają i nikt nie mieszka pod mostem - a kiedyś było tam rumuńskie miasteczko

                  Socjal jest coraz większy, a możliwości przybywa...

                  Patrz FILM (jest też książka) o tajemnicach sukcesu:

                  https://www.youtube.com/watch?v=9B_uJ-t2kho

                  The Secret

                • Obejrzę ten film w wolnym czasie.

                  Piszesz o stałym doskonaleniu się. Piszesz też, że nie ma rzeczy w pełni dobrych, lub złych. Tak samo mądrość może być przeszkodą. Im mądrzejszy się stajesz, tym więcej głupców spotykasz na swej drodze, a coraz mniej mądrzejszych od siebie. Nie sposób jednak całkowicie odizolować się od ludzi. W pracy trzeba ich tolerować, a nawet współpracować. Głupota innych coraz bardziej będzie ranić Twoją głowę, ale nikt Ci za to szkodliwego nie wypłaci;)

                  Można zawsze spróbować sił we własnym biznesie... a jak się nie ma na niego środków? Wtedy trzeba gdzieś zarobić te pieniądze. Trzeba wrócić do głupków i pod głupków i robić co Ci każą. Ja już taki jestem, że ciężko mi wtedy zaciskać zęby, a tym bardziej ukryć całkowicie niespokojne myśli. Jako pierwszą cnotę wymieniam zawsze sprawiedliwość i boli mnie gdy muszę słuchać głupszych, bo to oni dzierżą władzę nade mną. Oczywiście są i mądrzejsi, bardziej doświadczeni, silniejsi itp., ale już taki mój los, że przeważnie musiałem słuchać głupków i zmuszać się do powstrzymywania własnych uwag. Nie zawsze się to udawało, ale starałem się tak długo, aż wreszcie trochę się nauczyłem. Teraz potrafię nie wyrazić zdania i pozwolić, by głupota robiła swoje. Chyba się zmęczyłem trochę życiem i nie mam już sił zmieniać świata na siłę.

                  Ja zawsze wszędzie widziałem własną rację i próbowałem "swoją pomoc" nieść innym. To niestety chyba głupota. Bo nawet jak czasem coś się wie lepiej, to często bardziej opłaci się to zachować dla siebie. Ja zawsze próbowałem być szczery i w porządku, przedkładając chęć udzielenia pomocy, ponad własne dobro. Rzadko kto umiał to docenić. Szczerość mało popłaca w tym świecie. Bo "mowa jest srebrem, a milczenie złotem".

                  Znam wiele osób cieszących się bardzo przeciętnym IQ. Osoby te jednak wiodą bezstresowe życie. Wszyscy inteligentni ludzie z mojego otoczenia natomiast, w kółko złorzeczą na głupotę innych, zamartwiają się problemami, obawiają o różne sprawy, a przynajmniej ciągle o czymś myślą, coś rozważają, stale zachowując poważny nastrój. Głowy mają przeciążone od tysięcy myśli. Głupki natomiast żyją na lajcie, na wszystko mają wyje... i uważają, że jakoś to będzie. Oczywiście, może i tak być, może ktoś zamartwia się na darmo, ale... skąd ma to wiedzieć? Tak jak tylko głupiec się nie boi (bo nie jest świadom zagrożenia), tak człek rozumny rozważa wszystkie możliwości, przygotowując się także na najgorsze. Inie chodzi tu o pesymizm, raczej racjonalizm.

                  Oczywiście, osoba inteligentna może również cechować się usposobieniem optymistycznym i nie będzie to dowodzić niskiego IQ, ale jednak nadmierny, bądź często nieuzasadniony optymizm cechuje ludzi mało myślących.

                  To tak, jak śmiejemy się z kolegą, że Morta (z Madagaskaru) chroniło przed odczuwaniem bólu, pole niewiedzy.

                  Wiedza, doświadczenie życiowe , IQ, mądrość... jak to ma się do naiwnego cieszenia się życiem? Jak być szczęśliwym, będąc bardzo mądrym?
                  Czy Odyn, po tym jak oddał oko za dar mądrości, nie siadał regularnie zadumany na swym tronie, zamartwiając się stale i rozwodząc nad losem i poczynaniami ludzi w Midgardzie? Mądrość ma swoją cenę. Jak wszystko na tym świecie... i nie tylko.

                • Najpierw wklejam od końca (odpowiedź edytowaną w Wordzie -gdzie nawiążałem do wszystkiego) ale to jest najważniejsze:

                  22) Napisałeś, że „Wszyscy inteligentni ludzie z mojego otoczenia natomiast, w kółko złorzeczą na głupotę innych, zamartwiają się problemami, obawiają o różne sprawy, a przynajmniej ciągle o czymś myślą, coś rozważają, stale zachowując poważny nastrój. „
                  Oni nie są mądrzy, a inteligentni.. czyli mają rozwiniętą zdolność przetwarzania danych (szybkość i efektywność logicznego myślenia). Czyli ich umysły, jako maszyny są PODRASOWANE i rządne PROBLEMÓW. Bo umysł żywi się problemami.. Maszyna domaga się pracy.. Polecam książkę (bestseller) E. Tolle „Potęga teraźniejszości” („Potęga podświadomości” był to też hit wydawniczy, ale J. Murphy
                  23) Mądrość to szczęście. Inteligencja widać nie musi iść w parze z mądrością. Może nawet bardziej podejmować niewolnicze programy, mając duża zdolność ich realizacji. Jeśli brać za przykład dobre wychowanie w polskiej rodzinie na ofiarę (indoktrynacji na) poświęcanie się. Czyli kogoś komu wmówi się, że jego wartość zależy od tego co robi dla świata, zapominając przy tym o sobie 9jak matka Kalkuta – święta obwołana bo się poświęciła, czyli wyniszczyła pracując doraźnie nad biedą, zamiast poprzez duchową dźwignię wewnętrznego świata, gdzie ma się moc Boga.. Co mogli by wiedzieć tez katolicy, gdyby wnikliwie czytali biblie, a nie tylko słuchali wytycznych kościoła. Tj. „O cokolwiek z wiarą prosić będziecie ojca otrzymacie” –cyt z pam. Ludzie się poświęcają mistrzowie czynią cuda.. Warto wydobyć się z idei pracy i czynić w swym życiu cuda.. Jezus i Budda to duchowi nauczyciele, którzy mieli nadzieję że nauczą tego ludzi co sami poznali. Ale ludzie zrobili z nich kukiełki do pustego kultu.
                  24) Jest ukryta, ogromna, wspaniała wiedza na temat siły umysłu, tego życia i świata. Film The Secret o tym opowiada.. Ksiązki które mnie do tego doprowadziły mogę wymienić oddzielnie.. (niektóre katolickie być się wydają np. „Przebudzenie” A. de Mello.
                  25) Zamartwianie się to CHOROBA UMYSŁU. I wiedzieć można to po objawach, którym jest (jak to objawy chorobowe) CIERPIENIE, np. niepokój.
                  26) Luz, poczucie wolności, szczęścia (i zdrowego dystansu) to objaw zdrowia, zdrowego myślenia. Tym bardziej że przejmowanie się, stres, długotrwałe za-martwienie dosłownie ZABIJA organizm (poza tym słusznie, bo skraca cierpienia – gdyż Zycie w cierpieniu nie wydaje się mieć wiele sensu – stąd zapewne ludzie się zabijają). Więc luz to mądrość życiowa, dająca pokój i uwagę na SIBIE, czyli WOLNOŚĆ do robienia tego co się che (a nie życia problemami innych lub całego świata).
                  27) Pozory mylą i czasem bywa odwrotnie. Czasem te rzeczy, które WMÓWIONO że sa mądre są głupie lub idiotyczne (ale że święte, godne, sprawiedliwe.. to ludzie się ich trzymają). Zwróć na to uwagę, że gdyby nie programowanie umysłu, na SZTUCZNE wartości, to NIEWOLNICTWO nie było by możliwe. Gdyby nie wmówić ludziom, że poświęcanie się jest dobre to by tego nie robili. Byłem w kościele i znam ten wyrafinowany system psycho-manipulacji który odwraca wartości. Wiem jak to wygląda, że da się wszystko wmówić.. Po czym poznamy więc PRAWDĘ, a raczej DOBRO – po tym co się czuje. Po OWOCACH poznacie – powiedziane.
                  28) Zło jest doświadczeniem zła, a dobro doświadczeniem dobra. Umysł jest jak narzędzie, do realizowania się. Jeśli ktoś go używa wbrew sobie tworzy CIERPIENIE. Religia i martyrologia je gloryfikuje i tak robi z człowieka kogoś działającego wbrew sobie, ale liczącego na docenianie (czyli medale za zasługi jak na froncie –to narzędzia do manipulacji –a najśmieszniejsze do że w dużej mierze pośmiertne, czyli do manipulacji innymi, żyjącymi ofiarami systemu, które oddają życie na zawołanie bo to im się sugeruje, że są po to aby nim służyć – poświęcać się).
                  29) Gdyby nie zasugerowano ludziom że cierpienie jest dobre – to było by ono niemal nie możliwe. A przynajmniej nie powszechne, jako sposób na życie (religia firmuje schemat „cierpienie w zamian za zbawienie”, obozy pracy: „praca za wolność”, powszechny model „poświęcenie w zamian za wynagrodzenie”. Wszędzie gnojenie siebie w teraźniejszości w imię jakiegoś rodzaju dobra w przyszłości. Co sprowadza się do cierpienia non stop bo przyszłość ma to do siebie, że zawsze w przyszłości się znajduje (a to co jest ludzkim doświadczeniem jest obecnie). Samo doświadczenie wynika ze sposobu myślenia, a nie z tego co się wywalczy. Umysł jest tak zaprogramowany przez systemy indoktrynacji od kołyski, że wpada w pułapkę życia przyszłością.. w jakiegoś rodzaju zmaganiu, cierpieniu które uznaje jako sposób na powodzenie – bo tak go nauczono. Już wiemy że od dziecka można wmówić wszystko, tym bardziej masowo (nasz system odwracania wartości jest super zorganizowany i dalej rozwija się sam siła masy – ofiary ofiar indoktrynacji stają się katami i gdyby nawet dla dzieci najlepiej chcieli to i tak dają im te kody).
                  30) Popatrz na to, że jeśli nadmierny, albo nieuzasadniony optymizm cechuje ludzi mało myślących (za to optymizm daje im pogodę ducha i szczęście) to może jednak warto zweryfikować przywiązanie do DOGMATYCZNEGO oceniania się, z założenia ze myślenie jest lepsze od WYCZUCIA. Czyli podważyć, zrewidować samo założenie, że myślenie jest lepsze, że lepsi są ci co myślą wiele i nie są optymistami (oraz są nie szczęśliwi bo WARUNKUJĄ swoje szczęście, czyli WIERZĄ że trzeba mieć dlań uzasadnienie).
                  31) Więc wiesz po owocach poznasz –robienie czegoś wbrew sobie, czyli cierpienie nie było by możliwe –gdyby nie wmówić ludziom że to czyni ich lepszymi (myślenie wiele, zamiast wrażliwości na siebie, czyli WYCZUCIA, głosem serca się kierowanie). Popatrz na owoce – jeśli myślenie tworzy sztuczne problemy, zamartwianie, to znaczy że jest ZŁE, głupie, nie korzystne i PRZYKRE.
                  32) Zaś jeśli ktoś nie myśli wiele i żyje naturalnie (tak jak by nie wyprano jego umysłu w dzieciństwie na WARUNKOWANIE szczęścia i zadowolenia z siebie) i żyje jak dziecko bardziej na luzie.. Nie przejmując się wymyślanymi problemami, systemami ocen itp.. i ma się dobrze.. (chyba że spotka się z „madrymi” którzy zasugerują mu, że się myli będąc optymistą, szczęśliwym .. że myślenie pozytywne jest nie uzasadnione, a szczęśliwy może być tylko gdy w pisze się w jakieś wyśrubowane warunki.. To na dłuższą metę.. kto się z kim zadaje taki się staje.. i z naturalnej, jak dziecko, bezwarunkowo szczęśliwej, UCZUCIOWEJ, osoby mogą zrobić takiego duchowego zombiaka – zgorzkniałego cynika, wiecznie nie zadowolonego i ciemno, negatywnie widzącego… jak oni.

                  Mam jeszcze trochę żalu do religii za pranie mózgu!
                  ____________________________________________________________ ______

                  Egoizm - to jest naturalne dbanie o własne szczęście.
                  Szczęście jest to naturalny stan, jak myślenie o sobie.
                  Nie trzeba NIC do szczęscia - popatrz na radosne, beztroskie dzieci. Oprócz tego, aby nie szkodzić sobie.
                  Czyli wyżucać po trochu ten cały SYF problemów z umysłu.
                  Bo to uniemozliwia naturalny luz, beztroskę, optymizm i wiarę w dobro. Myślenie negatywnymi programami, które sugerują, że dobro i szczęście są czymś co się wywalcza, lub wymyśla. Tym czasem jest odwrotnie, to zło, negatywne myślenie jak warunkowanie ludzkiej wartości (mądry dobry, głupi zły, szczery dobry, nie szczery zły, altruizm dobry, egoizm zły) to jest coś co przeszkadza ludziom być sobą.
                  Narzucone systemy wartości formatujące umysł od dziecka, robią z tego szczęśliwego, radosnego, ufnego człowieka ludzką karykaturę, która nie ma entuzjazmu, siły i tylko myśli ciemno i narzeka, robiąc to czego nie lubi.. Czyli jest ideałem niewolnika.. ledwo zipie, cierpi, ale się słucha.

                  Myślę że z pozycji współczesnego dorosłego człowieka byc szczęśliwym to uczyć się naturalnego szczęścia na nowo.
                  Tak samo jak uczono jego warunkowania, oceniania, wartościowania i o sobie, o swych uczuciach zapominania.

                  to kwestia systematycznego koncentrowania uwagi na swoim uczuciu, czyli kierowania się głosem SERCA, które zawsze mówi prawdę. Bo czucia przekładają się bezpośrednio na życiowe doświadczenia.

                  Mądrość nie jest tym czym się być wydaje.
                  Mądrość to szczęście (nie wiedza o wszelkim złu w świecie, tak jak to media i religie sugerują zarzucając ludzkie umysły problemami, negatywnymi sprawami, tworząc lęki i paranoje).

                  Mądrość to to co przekłada się na własne dobro.
                  Każdy ma z życia to jak się w nim czuje.

                  Mądrość i wolność to myślenie kategoriami wyczucia.
                  Czyli dbanie o to aby czuć się dobrze, miło, beztrosko, świetnie, na luzie.

                  Brak mądrości, to brak wolności, czyli podleganie kodom kulturowym, które niczym w jednej wielkiej sekcie zostały wtłoczone jako wartościowe i święte, poprzez indoktrynacje od dziecka. Czyli obce szczęściu i radości życia idee.. POŚWIĘCANIA SIĘ, czyli CIERPIENIA.

                  Mądrość to wieść w pokoju, miłe i przyjemne życie,.
                  a głupota to cierpienie, trud, walka i niepokoje.

                  Po owocach poznacie co jest jakie.
                  Każdy zna owoce bo je CZUJE.

                  Zaufaj uczuciu.
                  To Cię wyprowadzi z ciemności Kodów niewoli
                  gdzie odwrócono czasem całkowicie naturalne wartości.


                • Odpowiedź masz też w filmie" The Secret" z 2006 roku (to poradnik, dokument, też książka )

                  Poza tym chodzi o pozytywne myślenie,
                  wobec negatywnego które zabija radość życia,
                  pozytywne daje pokój i szczęście.

                  Podświadomość można zaprogramować dowolnie
                  super istotne jest to czego się słucha.
                  Jeśli informacje są negatywne (media religie, kino) to potem ludzie myślą negatywnie.

                  Podświadomość jest bezkrytyczna i wszystko da się jej wmówić (patrz sekty i ideologie co robią z ludźmi). Dlatego ważne jest aby przejąć kontrolę nad złymi nawykami, słuchania negatywnych informacji i w ich miejsce nadawać pozytywne.
                  Pozytywne miłe, historie i sposoby na życie.

                  Ludzie stali się ofiarami własnych umysłów,
                  które wchłonęły masę duchowego syfu.
                  Stąd żyją problemami.. To obniża ich loty.
                  Nie inteligencja IQ, a wyczucie lub inteligencja emocjonalna czyni ich wolnymi.

                  IQ to zdolność przetwarzania danych..
                  Jeśli dane (czyli wiedza) jest syfem
                  to brodzą w bagnie i wkręcają się..

                  Ale z czasem to cierpienie im się nudzi
                  i sięgają po nową wiedzę (pozytywną literaturę)
                  tak przekonują się że mino mądrości i wiedzy o świecie żyli w pewnym systemie formatującym ich myślenie.. że świat, że życie i oni sami to coś więcej.

                  Zacznij od filmu The Secret swoją przygodę,
                  albo przeczytaj księżnę "Potęga podświadomości"

  • link do mojej recenzji: https://www.youtube.com/watch?v=LJYJH5zo9HA

  • Ja się zaśmiałem w tym momencie, w którym ,,tłumaczył" tego faszystę co mówił coś tam o zasadach. Rozwaliło mnie to totalne, ale później był już smutek. Ewentualne małe uśmieszki w paru momentach, ale raczej trwały tylko przez pół sekundy.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: