41 dni nadziei

Adrift

2018 1 godz. 36 min.
6,8 22 413
ocen
6,8 10 22413
17 241
chce zobaczyć
{"rate":3.0,"count":1}
powrót do forum filmu 41 dni nadziei
  • schmetterling_v1 ocenił(a) ten film na: 5

    Zacznę od tego, że już po obejrzeniu zapowiedzi jasne było dla mnie, iż nie znajduję się w grupie docelowej. Jednakże, czemu by nie dać szansy temu filmowi, może jednak reżyser mnie zaskoczy podejściem do tematu od psychologicznej strony i pokaże dramat ludzi znajdujących się na środku oceanu. Dramat, który rozgrywa się przede wszystkim w głowach bohaterów...

    Nic z tych rzeczy. Jedyną oznaką cierpienia pary są rany na ich ciałach i mało pogodny wyraz twarzy. Ale to tylko jedna z wad tego filmu.

    Całe dzieło Kormákura sklasyfikowałbym jako romans katastroficzny. Co do kwestii występowania w filmie motywu miłosnego nie ma wątpliwości, jednak to, jak został on przedstawiony sprawia, że czuję ogromny niedosyt.

    Cała relacja między głównymi bohaterami wygląda co najwyżej przeciętnie i ogranicza się do kilku pocałunków, wspólnych zdjęć i paru przytulasków (jeden z nich, ten, gdy bohaterka leży na swoim chłopaku, który ma połamane żebra, wywołał u mnie jedynie zażenowanie). Gdybym spotkał taką parę na ulicy pomyślałbym, że są przyjaciółmi albo, ewentualnie rodzeństwem.
    Dialogi są raczej drętwe, gra aktorska przeciętna, a główna bohaterka, znana jedynie z filmów młodzieżowych, jak zawsze irytująca.

    I ten polski tytuł, "41 dni nadziei".... Serio, nie wiem do czego on nawiązuje, bo w filmie nie ma pokazanej żadnej wewnętrznej walki o przeżycie, o utrzymanie nadziei, o pokonanie własnych słabość w ekstremalnej sytuacji.
    Albo dopłynę, albo nie. Jak nie to trudno, przecież i tak nie umiem wyrażać emocji, a utratę nadziei wyrażam poprzez "zginiemy tu" albo "to bez sensu".
    Z resztą, to w pewien sposób opisałem już na samym początku.

    Nie chciałbym być źle zrozumiany. To nie jest tak, że siedziałem w kinie i modliłem się o koniec filmu. Nie, oglądało mi się go "okay", bez jakiś emocji, ale jednak w porządku. Taki tam film do obejrzenia i zapomnienia. Nie ma tragedii, ale kilka rzeczy bardzo mi przeszkadzało i o nich właśnie napisałem.
    Boli trochę, że z tej historii można było dużo więcej ugrać. Ale może właśnie tylko na tyle stać reżysera.

  • justyneczka100 ocenił(a) ten film na: 6

    schmetterling_v1 Genialny komentarz do filmu. Najbardziej podoba mi się: Albo dopłynę, albo nie. Jak nie to trudno, przecież i tak nie umiem wyrażać emocji, a utratę nadziei wyrażam poprzez "zginiemy tu" albo "to bez sensu".
    Haha! Zgadzam się z większością stwierdzeń...

  • psychopizzafan ocenił(a) ten film na: 7

    schmetterling_v1 [SPOJLER]
    Faktycznie motyw miłosny nie został ukazany w wystarczająco wyczerpujący sposób. Jednak mam wrażenie, że najzwyczajniej w świecie nie było takiej potrzeby. Nie pokazano całej historii ich znajomości, tylko niektóre wspomnienia (co może budzić niedosyt).
    Co do leżenia na połamanych żebrach - faktycznie też uśmiechnęłam się pod nosem, ale nie wymagajmy logiczności w tej kwestii. To tylko wyobrażenia głównej bohaterki, która znajdowała się sama na morzu, jej sposób na przetrwanie, omamy, a nie rzeczywistość.
    Polski tytuł, jak to często bywa, nie do końca trafiony. Gra aktorska Woodley faktycznie pozostawia co nieco do życzenia, nie tylko w kontekście polskiego tytułu. Jakiś niedosyt jest. Uczucie, że można było z tego więcej wyciągnąć, ale w gruncie rzeczy to przyjemny film i dobrze się go oglądało.

  • stahoo14 ocenił(a) ten film na: 5

    schmetterling_v1 Popieram komentarz, mam takie same odczucia.

  • Leszy2 ocenił(a) ten film na: 8

    schmetterling_v1 Faktycznie, nie znajdujesz się w grupie docelowej.

  • schmetterling_v1 Wg mnie relacja została pokazana naprawdę dobrze. Czego chciałbyś więcej, scen seksu? Mieli po prostu bardziej platoniczne połączenie a i pierwszego na pewno nie brakowało.

    Zgadzam się z Tobą - to był romans katastroficzny.. i bardzo dobrze:) Taka była koncepcja i zrealizowano ją bardzo dobrze. Ode mnie mocna siódemka.

    Ładnie to opisałeś i rozumiem Cię, ale nie zgadzam się z większością wypowiedzi:) Pozdrawiam!

  • nomiko ocenił(a) ten film na: 6

    schmetterling_v1 zgadzam się niemal w 100%. niemal, bo akurat to jak przedstawiono związek głównych bohaterów było, wg mnie, ok. bez przynudzania, tak wspomnieniowo, w zarysie, może nieco ckliwie i banalnie, ale któreż uczucie skoncentrowane w kilku "slajdach" by tak nie wypadło ;)

    SPOILER
    to co zirytowało mnie w filmie najsilniej nastąpiło po tym, gdy już wiadomo, że Tami miała halucynacje/wmawiała sobie, że Richard też się uratował. daje jemu i sobie przyzwolenie, by odszedł i następuje szybki zwrot akcji - znajduje w sobie siłę do działania. tylko że dzieje się to tak szybko i nagle, jakby coś pstryknęło, zaskoczyło i już - dzieje się. i tu właśnie mam jakiś niedosyt, poczucie że albo nie jest realne, by tak od ręki, nagle nastąpiła taka zmiana, albo po prostu w filmie niewiarygodnie to zobrazowano...

  • lornemalwo ocenił(a) ten film na: 4

    schmetterling_v1 Dałbym 5 gwiazdek za przeciętny film. Ale niestety Shailene Woodley jest tak samo irytująca jak w poprzednich filmach, nie trawię jej i nic na to nie poradzę. Jednocześnie gdzieś tak w połowie seansu przypomniałem sobie że ten reżyser zrobił swego czasu 101 Reykjavik - film który obok Noi Albinoi sprawił że pokochałem islandzkie kino. A teraz nakręcił to ,,coś". Poczułem zażenowanie i dlatego 4 gwiazdki.

  • Juna_3 ocenił(a) ten film na: 4

    schmetterling_v1 Zgadzam się z komentarzem. Wahałem się pomiędzy Ujdzie (4) a Średni (5). Wybrałem 4. Co do tych żeber, też na to zwróciłem uwagę. ;) Co mnie jeszcze rozbawiło, to fakt wciągania Richarda na pokład. Powodzenia... Nawet gdyby jakiś osiłek miał go wciągnąć, to by miał nie lada problem (o ile w ogóle by się to jemu udało w taki sposób). Kolejną sprawą jest zabezpieczenie złamanej nogi... Rozumiem, że bierze się pod ręką co się ma, ale tam było SPORO rzeczy do wykorzystania i tak to schrzanili... Film ujdzie w tłumie. Oglądając 127 Godzin miałem większe "ciary" niż te 41 Dni Nadziei. Tak przy okazji - poronione tłumaczenie tytułu.

  • wendy_time ocenił(a) ten film na: 8

    Juna_3 Czy wy oglądaliście film do końca? Przecież chłopak się nie uratował a wydarzenia po sztormie wymyśliła sobie dziewczyna. A tu analiza błędów, że leży na nim gdy ten ma złamane żebra albo jak go zaciągnęła na pokład... Miała pełne pole do wyobrażenia sobie tego co chciała. Śmieszne analizy "znawców". Film rewelacyjny nie jest ale też nie jest zły i patrząc na to co teraz wchodzi do kin - nie jest źle. A jak chcecie wątków "lepiej" pokazujących miłość to sobie obejrzyjcie pornosa - tam miłość, dialogi, akcja i finał z przytupem.

  • Juna_3 ocenił(a) ten film na: 4

    wendy_time Wiem jak się film zakończył "znawco". Wiem co sobie ta dziewczyna wyobrażała (swoją drogą ciekawy twist), ale przecież nawet przedszkolak lepiej jest sobie w stanie wyobrazić pewne rzeczy. Laska miała pstro w głowie na to wychodzi.

  • wendy_time ocenił(a) ten film na: 8

    Juna_3 No tak... przy wciąganiu na pokład swojego chłopaka powinna sobie wyobrazić, że ma jakiś elektryczny podnośnik do ładunków na pilota albo że pomaga jej w tym jakiś morski stwór? Nogę mogła zaopatrzyć uleczającymi wodorostami, które skombinowała gdzieś z dna? Wtedy byłby to lepszy film dla ciebie?

  • Juna_3 ocenił(a) ten film na: 4

    wendy_time Szkoda słów... Jeżeli nie zrozumiałeś wcześniej, to jest niewielka szansa, że zrozumiesz o co chodzi.

  • wendy_time ocenił(a) ten film na: 8

    Juna_3 A ja myślę, że sam nie wiesz o czym piszesz i tworzysz swoje wypowiedzi oparte na uogólnieniach. Jeśli uważasz, że bohaterka mogła inaczej wyobrazić sobie pewne sytuacje to podaj mi swoje pomysły, jestem ciekaw. Chyba, że ich po prostu nie masz. Wówczas to zostaje ci tylko napisanie "szkoda słów... " bo tak najłatwiej wybrnąć osobie bez argumentów i własnego zdania.