Ból...d .... obrońców zwierząt

Zadziwia mnie, że scena z psem przekreśla fantastyczny przekaz całego filmu. Choćby gra aktorska była fantastyczna, choćby całokształt filmu był imponujący... to najważniejsze jest wrąbać 1-2 "Znęcajo się nad zwierzętami! Średnio inteligentna małpa wie, że w filmie nie ucierpiało żadne zwierze. Jeżeli Koterski użył tego zabiegu - to użył go nie dlatego, że propaguje znęcanie się nad zwierzętami - tylko dlatego, że to po prostu w jego cholernym stylu. Jest kontrowersyjny, błyskotliwy, ukazuje absurdy. ABSURDY. Czy one nie grają głównej roli w każdym jego filmie? Jesteście śmieszni z tymi swoimi bólami, że była jakaś brutalna scena z psem. Nasze życie jest brutalne, mamy dużo przykrych wspomnień z przeszłości, które nas ukształtowały. Wywarły mniejszy lub większy wpływ. Koterski to pokazał.
Uważam, że sam film jest świetny. Nie ma co prawda scen jak w "Dniu świra", "Nic śmiesznego", dlatego, że M. Koterski postanowił raczej nie łechtać nas zabawnymi scenami, lecz uwypuklić aktualnie trwający problem dzieci. Z doświadczenia wiem, że rodzice coraz mniej rozmawiają z dziećmi. Uważają, że to zadanie szkoły i koniec. Film piętnuje rodziców, którzy w gruncie rzeczy zaniedbują swoje pociechy mające swoje problemy, nadzieje, troski, bóle... nie do końca potrafią się z nimi zmierzyć. Nie pomagają w tym ich rodzice, którzy zamują się swoimi sprawami i właściwie to liczą, że zajmą się one samymi sobą. Końcowe sceny są w mojej ocenie przesadzone z tymi przekleństwami. Kiedy byłem w kinie zastanawiałem się ile ludzi zacznie się śmiać przy słowie "ku*wa". Na szczęście były to jednostki. Każdy zrozumiał film. Ja byłem zachwycony, bo nikt tak doskonale nie uchwycił problemu kontaktu z dziećmi jak M. Koterski.
Dlatego uważam, że skupianie się na scenie z psem jest tak idiotyczne, jak rozbieg z 5 metrów i uderzenie głową w ścianę.

64

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: