To the Bone

1 godz. 47 min.
6,9 72 501
ocen
6,9 10 72501
17 849
chce zobaczyć
{"rate":7.0,"count":2}
{"type":"film","id":771035,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/To+the+Bone-2017-771035/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Aż do kości
  • Zastanawiam się, czy ktoś z Was ma podobne odczucia do mnie. Czy uważacie, że moment, w którym mama karmi główną bohaterkę mlekiem z butelki jest jedną z mocniejszych, metaforycznych scen, jakie widzieliście kiedykolwiek? I błagające słowa "Feed me, please"? Niezwykle to sugestywne, dwuznaczne, tak bardzo potrzebne i brakujące w ich relacji, >>mamo, daj mi miłość, pokaż mi że muszę żyć, nakarm mnie tym czego mi brakuje, zrób to co jest potrzebne<<.
    No nie wiem. Pisałam to ja, na bieżąco, Dogłębnie Poruszona Jedną Sceną.

  • kaynka ocenił(a) ten film na: 7

    xzombie Zgadzam się. Mnie też ta scena bardzo poruszyła.

  • mludek ocenił(a) ten film na: 7

    xzombie Tak, to niesamowita scena.

  • pasiap1902 ocenił(a) ten film na: 8

    xzombie A z drugiej strony ten ogromny dysonans. Ponieważ była to matka, która kompletnie nie umiała jej dać tego czego ona potrzebowała. I chwilę przed tym jak ją karmila powiedziała "jak chcesz możesz umrzeć. Kocham Cię ale nie mam siły z Tobą walczyć".
    Jedyna osoba, która na serio całym sercem o nią walczyła była obca dla niej kobieta, z którą Ellen walczyła pół życia, której nie szanowala i której się wypierala. A ona stała za nią...

    Ale scena, także wobec wcześniejszych słów matki, bardzo bardzo mocna.

  • pasiap1902 Dokładnie o tym mowa w moim powyższym wpisie, na tym polegała metafora tej sceny, że "była to matka, która kompletnie nie umiała jej dać tego czego ona potrzebowała".

    Pozdrawiam czujących to samo, co ja.

  • Cadavera ocenił(a) ten film na: 7

    pasiap1902 nie odniosłam wrażenia ze Ellen walczyła ze swoją mamą a wręcz przeciwnie. Jej mama była po prostu zbyt wrażliwa i ,,słaba''(nie mówie tego paradoksalnie w negatywnym kontekście-taki typ osobowości) - kiedy Ellen była mała jej mama miała depresję poporodową ale nie wiedziała o tym i nie starała się szukać pomocy .Kiedy kobieta opiekowała się juz nastoletnią Ellen nie starczyło jej sił i determinacji by znieść chorobę córki. Sama Ellen natomiast wielokrotnie sprawiała raczej wrażenie ze bardzo chce pojechać do mamy i jej prtnerki. Po prostu ta nie miała dość odwagi i siły by widzieć znowu co się dzieje z córką. Absolutnie nie odniosłam wrażenia aby Ellen wypierała sie mamy czy jej nie szanowała- w taki sposób odnosiła się raczej do macochy. Po za tym kiedy chciała spokoju zawsze chciała wyjechać do matki-tak było na początku filmu i kiedy uciekła z ośrodka a to moim zdaniem świadczy właśnie o tym że matki nigdy się nie wypierała i ją szanowała.

  • Cadavera chyba nie zrozumiałaś komentarza powyżej. Komentarz: "Jedyna osoba, która na serio całym sercem o nią walczyła była obca dla niej kobieta, z którą Ellen walczyła pół życia, której nie szanowala i której się wypierala. A ona stała za nią... " - dotyczy macochy a nie matki. O matce jest pierwsze zdanie.

  • nybatteri ocenił(a) ten film na: 7

    xzombie Swietna scena, poruszyla do łez

  • ILoveRock23 ocenił(a) ten film na: 8

    nybatteri Zgadzam się, pociekły mi łzy na tej scenie i wiedziałam, że ona w końcu ją poprosi o to nakarmienie :)

  • xzombie Zgadzam się w 200%. Zdecydowanie najlepsza scena, film byłby dużo płytszy jako całość, gdyby nie ten właśnie moment. Pierwszy raz od dawna trafiłam na coś zdolnego wycisnąć ze mnie łzy (co mnie zdziwiło, bo prędzej jestem skłonna płakać na Gwiezdnych Wojnach, niż na dramatach obyczajowych). Nie wiem, może tylko część osób tak te scenę odbiera przez jakieś własne doświadczenia z rodzicami, ale nawet jeśli - dla mnie to bardzo ładna, bardzo uniwersalna metafora wzajemnego zrozumienia matki i córki. Te słowa "akceptuję, jeśli właśnie tego chcesz, bo cię kocham" brzmią jak rezygnacja, ale dla mnie to właśnie najwyższy, prawdziwy wyraz miłości i szacunku.

  • xzombie Najważniejsza scena. Wszystko już zostało powiedziane powyżej. Dodam tylko że cieszę się że kino ostatnio zwraca uwagę na problem braku ogólnie rozumianej miłości i komunikacji między córkami a matkami; mam tutaj na myśli chociażby "Ladybird" Grety Gerwig. Bardzo ważny, bardzo ciężki temat bo w szczególności tyczy się osób wychowywanych w tzw. "zimnym chowie" w latach 70 i 80tych a którzy potem stali się rodzicami dającymi swoim dzieciom wszystko oprócz uczuć...

  • Daniela_Lujan_87 ocenił(a) ten film na: 7

    whitestripes_333 Niektórzy rodzice nie wiedzą boli swoich dzieci, i nie pozwalają im odejść....

  • Daniela_Lujan_87 Hmm nie wiem czy chodzi tu o ból i jakieś odchodzenie, bardziej zwróciłam uwagę na wychowanie tamtego pokolenia, na ich braki w miłości i uczuciach które potem przenoszą w relacjach ze swoimi dziećmi. Mogą być bardzo blisko nich, mogą się świetnie dogadywać a na poziomie uczuć i rozmów o nich - lód, zero.

  • placefornana ocenił(a) ten film na: 7

    xzombie Tak, weszłam tu, żeby napisać dokładnie to samo a tu tyle myślących podobnie :) Jedna z najlepszych scen, jakie kiedykolwiek widziałam. Warta tysiąca słów.

  • Jaromaz ocenił(a) ten film na: 7

    xzombie Mocna scena - film się ogląda lekko i z ciekawością, ale ta scena zmienia cały odbiór :)

  • Jaromaz ocenił(a) ten film na: 7

    xzombie ot luźny, amerykański filmik z ciekawie zarysowanymi postaciami i interesującą tematyką - jakich tysiące, a na koniec jak obuchem ! Scena jest kompletnym zaskoczeniem :)

  • xzombie Chyba masz rację, jednak takie sceny lepiej wyglądają w kinie europejskim niż amerykańskim.

  • efcix ocenił(a) ten film na: 8

    RAC_79 Bardzo poruszająca scena. Za kazdym razem lzy same splywaja po policzkach.

  • efcix To czemu pani się tak katuje tą sceną?

  • Cadavera ocenił(a) ten film na: 7

    xzombie A mnie ta scena trochę zniesmaczyła bo przypomina mi o całej kontrowersji terapii regresyjnej. W najbardziej skrajnej postaci tej terapii duże dziecko/nastolatka zmusza się do odgrywania dziwnych scenek które mają ,naprawić' problemy z wczesnego dzieciństwa.

  • xzombie wg mnie dwa najmocniejsze momenty tego filmu to wlasnie scena mamy z butelka i ta w ktorej matka jej mowi, ze akceptuje jej wybor i jak chce to moze umrzec. Ja nie odbieram tego jako cos zlego, dziewczyna uzyskala pelna akceptacje tego kim jest i zostal jej dany wybor. Dzieki temu mogla wreszcie po raz piereszy sama zadecydowac o wlasnym leczeniu.