Po krótkiej scenie sądowej Melinda (Taraji P. Henson) siedzi u terapeuty, pali papierosa i zimnym gniewem opowiada swoją historię. Poznając Roberta (Lyriq Bent) jest sceptyczna, co do jego czarującej natury, ale nie może zaprzeczyć, jak bardzo ją pociąga. Zakochują się w sobie i, mimo że mężczyzna ją zdradza, wkrótce pobierają. Przez... czytaj dalej
Koniec filmu całkowicie zepsuł odbiór całości. Jak można było przerysować to wszystko i pokazać takiego pasozyta z dobrej strony? Zero wsparcia dla niej po tym, co dla niego poświęciła. Żal, żal, bo końcówka całkowicie zniesmaczula mi odbiór filmu.
Co się dzieje gdy dwoje ludzi kocha siebie, ale nie są w stanie razem żyć. Jeden obciąża drugiego mimo, że nie ma złych intencji i nie działa z wyrachowaniem, robi coś, bo kocha. Drugi zacharowuje się na śmierć, bo też kocha. A kapitalizm ich rujnuje, powoli i skutecznie. Bo nie daje szans marzycielom, nie docenia...
Ten facet nie był złym człowiekiem. Po prostu nie potrafił być dobry przy niej. Od początku jej nie kochał. Wiedział, że ona go kocha, a sam nigdy nie był kochany i to dla niego było wystarczające. Przy tej chudej kochance był lepszym człowiekiem. Obie strony miały dużo racji a jej mi szkoda. Całe życie dla niego...