Dylematy współczesnego widza

Trudno zawrzeć ocenę tego filmu w jednej cyfrze.
Dlaczego? Bo, moim zdaniem, film ma konkretne przesłanie i został zrobiony z potrzeby chwili. I adresowany jest do chrześcijan z myślą obudzenia w nich większej odwagi w wyrażaniu swojej wiary oraz nie bania się wchodzić w polemiki w obronie wiary. Nawet z ludźmi z tytułami, bo jak kiedyś pisał Gustaw Herling-Grudziński, maja oni wykształcenie, ale znaczna ich część jest po prostu niemądra. Papier nie czyni z człowieka autorytet.
„A powiadam wam: Kto się przyzna do Mnie wobec ludzi, przyzna się i Syn Człowieczy do niego wobec aniołów Bożych, a kto się Mnie wyprze wobec ludzi, tego wyprę się i Ja wobec aniołów Bożych.” To jest istota tego filmu.
Oczywiście o wartości filmu decyduje też warsztat, a najlepiej jak przesłanie i poziom roboty idą w parze. A jeżeli nie? Czy świetne zrobienie filmu o niczym pozwala na danie oceny wysokiej, na poziomie 8? Chyba nie. Stąd mój dylemat bo rzeczywiście robota reżyserska jest łagodnie mówiąc średnia, ale pozostaje przesłanie i ono moim zdaniem znacznie podnosi wartość tego filmu. Ono jest ostrzeżeniem, że jeżeli chrześcijanie nie przebudzą się i z odwagą będą bronić i walczyć o Chrystusa to czeka nas szybka ateizacja, a potem islamizacja z ich standardami życia i mieczem zamiast wolności wyznania. Kto tego nie dostrzega ten może zbudzić się w świecie gdzie już na zmiany będzie za późno.
Poza tym żyjemy w czasach poprawności politycznej i marzyłoby mi się, żeby jakiś ceniony reżyser z wyrazistymi aktorami zrobił podobny film, ale czasy na to nie pozwalają, bo to mógłby być ich łabędzi śpiew. Mogliby potem nie zebrać pieniędzy na kolejne produkcje, a konformizm, tchórzostwo czy zwykła obojętność i krótkowzroczność nie pozwalają im na taką odwagę. Niestety. Więc kręcą ci, i chwała im za to, którzy mają mniej do stracenia. Stąd potknięcia, akcja prowadzona może i topornie, aktorstwo średnie, a scenariusz nie dopracowany. Ale robią to w naszym imieniu, i chcą nas obudzić, i chcą dać nam więcej odwagi. A jak przy okazji jakiś ateista spostrzeże, że coś jest na rzeczy to tym większy ich sukces.
„A powiadam wam: Kto się przyzna do Mnie wobec ludzi, przyzna się i Syn Człowieczy do niego wobec aniołów Bożych, a kto się Mnie wyprze wobec ludzi, tego wyprę się i Ja wobec aniołów Bożych.”

9
  • Piszesz "....chcą nas obudzić, i chcą dać nam więcej odwagi." Nie mam nic przeciwko budzeniu wierzących i dodawaniu Im więcej odwagi pod jednym wszakże warunkiem - niech nikt nie robią tego kosztem innych, w wypadku tego filmu, ateistów.!!! Nie rozumiem dlaczego jedyny przedstawiciel ateistów w tym filmie (profesor filozofii) to człowiek nie znający przedmiotu, którego jest wykładowcą ?. Nie rozumiem dlaczego profesor został przedstawiony w tak demoniczny sposób, ? Dlaczego nadano mu rys człowieka złośliwego, mściwego, bez empatii, sfrustrowanego, a do tego głupiego ?. Czy tylko tak nakreślony ateista jest możliwy do pokonania przez katolika ?. Przecież student uznający że "Bóg nie umarł" posługiwał się "dowodami" na istnienie Boga już wielokrotnie dyskutowanymi, które to "dowody" zostały wielokrotnie odparte, a nawet ośmieszone. To co prezentował student było naiwne, niespójne i jako całość niepoważne. Nie potrzeba profesora filozofii żeby rozbić w pył argumentację studenta. O dziwo, profesor ateista, jak się okazuje WIERZĄCY W BOGA TYLKO GO NIENAWIDZĄCY (KURIOZUM !!!) nie potrafi dać sobie rady z przytaczanymi "dowodami". !!! Drugi argument, który sprawia że uważam ten film za obrzydliwy, to przedstawianie ludzi niewierzących, będących daleko od Boga , jako tych pogubionych, bez norm moralnych, hedonistów i najnormalniej złych. Z drugiej strony wierzący ze wszystkimi dobrymi przymiotami !!!. Takie kłamliwe nakreślenie obrazu to kłamstwo, manipulacja i KRZYWDA wyrządzona ludziom którzy nie identyfikują się z religią. To jest szerzenie wrogości, pogardy i na końcu nienawiści !!! A Ty uważasz film za wartościowy i pożyteczny !!! Tak się zdenerwowałem że aż napisałem komentarz.

    • Profesor ateista, a właściwie wróg wiary jest przedstawicielem tych wszystkich wykładowców, którzy dyskryminowali chrześcijan na uczelniach, a procesy których stały się inspiracją do nakręcenia filmu. Trochę szkoda tego filmowego ateisty (bo, to najlepszy aktor w filmie), że musiał przejąć całą karę na siebie, ale właśnie dzięki temu film jest pożyteczny i wartościowy.

      • Podaj przykłady dyskryminacji chrześcijan na uczelniach z opisem przypadku, przedstawieniem zarzutów, argumentów obrony i wyrokiem sądu. W moim poście skupiłem się na wykazaniu zakłamaniu obrazu ateistów jak również braku odniesień, wręcz ignorowania, mocnych argumentów jakie stoją za światopoglądem naturalistycznym. Czyżby kłamstwo na temat ateizmu i ateistów miało być karą za rzekome dyskryminowanie chrześcijan.

        • Nie ma takich, już w innym temacie ktoś przycisnął zwolenników filmu do potwierdzenia dowodami swoich 'oskarżeń'. Rezultatem była zmiana tematu. Pomijam już fakt, że 90% ludzi nie wie nawet czym jest ateizm. Jak można atakować pozycje, której się nawet nie rozumie? Nie ważne... przeciętny uśpiony intelektualnie chrześcijanin umocni się we wierze po tych kłamstwach, dla reszty będzie to propagandowa papka.

          • "już w innym temacie ktoś przycisnął zwolenników filmu do potwierdzenia dowodami swoich 'oskarżeń'. Rezultatem była zmiana tematu." znakomita myśl. nowatorska, iście kopernikańska.
            pozwolę sobie na małą dygresję i postawienie pewnego wymagania przeciwnikom filmu, o trochę wyobraźni. Można?
            wyobraźcie sobie parę, ona i on, spotykają się potajemnie, kochają i przeżywają chwile rozkoszy /kto by nie chciał/, ale nikt o tym nie wie i nie ma w związku z tym żadnych dowodów ich wielkiej i skrywanej miłości. umierają. I tu pytanie, czy ona była czy nie? brak przecież dowodów. no więc jak to jest?

        • "Podaj przykłady dyskryminacji chrześcijan na uczelniach z opisem przypadku, przedstawieniem zarzutów, argumentów obrony i wyrokiem sądu" - brzmi to jak polecenie na klasówce.
          Pewnie znalazłoby się ich setki, gdyby wszystkie były opisane w necie, ale nie są. Chyba nie wątpisz, że takie sytuacje miały miejsce i mają w krajach ideologicznie przeciwnych chrześcijaństwu. Nawet w naszym kraju, nasi dziadkowie a czasami i rodzice mieli ograniczenia dostania się na uczelnię tylko z powodu przynależności do KK. Więc chyba rozumiesz przegięcie swojego automatycznego polecenia?

          Zakłamanie obrazu ateistów? A czy istnieje jakiś wzorzec, jedyny słuszny, którego należy się trzymać i w związku z tym reżyser popełnił kłamstwo?

          • Może i tak brzmi, ale zrób co innego.
            Przeczytaj co nieco o podanych w filmie procesach. Mają jeden wspólny motyw. W każdym chrześcijanie przegrywali sprawy w których olaboga TO ONI DYSKRYMINOWALI INNE MNIEJSZOŚCI. Innymi słowy podstawą filmu jest to, że nie pzowala się chrześcijanom dyskryminować innych ;)

    • Dlaczego jedyny ateista to profesor? A może większość studentów to też ateiści? Tego nie wiemy bo możemy, idąc Twoim tropem, być narażeni na uwagę, że posądzamy wszystkich o tchórzostwo i konformizm. A myślę, że większość z nich to ateiści, ale to sprawa osobistego odbioru filmu i tego środowiska.
      Co do samego profesora i charakterystyki jego osoby, to jak w pierwszym wpisie zaznaczałem, gdyby film zrobili lepsi w sensie zawodowym ludzie, to tych problemów byś nie stawiał bo inaczej by to zostało wyreżyserowane, lepszy byłby scenariusz czy zagraliby lepsi aktorzy, którzy do roli coś by dodali i odpowiednio ją rozbudowali. Ale stało się jak stało i to jest pole do łatwego ataku na ten film.
      Ty może nie masz lub nie miałeś do czynienia z tego rodzaju osobnikami, jak też zaznaczałem tytuł naukowy nie daje prawa bycia wyrocznią, ja takich znałem. Ludzie ci, i to niezależnie od stopnia naukowego, w niektórych sprawach nadużywają swojej pozycji, budując własne teorie oparte na stereotypach czy emocjach. Brak im odwagi przyznać się, że w jakiejś dziedzinie są ignorantami. I wychodzą na takich osobników jak nasz filmowy profesor, który do tego ma jeszcze „powody” twierdzić, że Boga nie ma bo ma złe własne wspomnienia. Może są demoniczni, to dobre określenie. Jak też pisałem oddzielam wykształcenie od mądrości. Poza tym jak publicznie profesor znany ze swojego ateizmu przyznaje się do własnego błędu, i to nieopierzonemu studentowi. Wyobrażasz to sobie, a jeżeli tak to czy to byłoby na tyle wiarygodne, że byś to zaakceptował?
      Ale spróbuję Ci wskazać dlaczego, moim zdaniem, to ateista jest przeciwnikiem bohatera filmu. Może dlatego, że on też jest członkiem wielkiej rodziny wywodzącej się z kultury chrześcijańskiej, ale niestety pogubionym. Kultura chrześcijańska i tzw. kultura szeroko pojętego świata zachodniego są czy tego chcemy czy nie ze sobą powiązane, weźmy malarstwo, czy literaturę. I ludzie stąd są potencjalnie sprzymierzeńcami chrześcijan, bo jak nie oni to kto? A za drzwiami czai się już islam ze swoim mieczem, który i ich głowy zetnie. Przecież oni też są niewiernymi w oczach wyznawców Allacha.
      Jak zaznaczałem dla mnie film jest wyzwaniem rzuconym wierzącemu, aby zaczął żyć w prawdzie i z odwagą. A jak ateista dostrzeże, że coś jest na rzeczy to będzie to podwójne zwycięstwo.
      No cóż emocje są złym doradcą. Co też widać na Twoim przykładzie.
      Wracając na koniec, bo rozpisałem się ponad miarę, do tego jak wartościowy mógłby to być film, pokazują czasy sprzed poprawności politycznej, otóż wyobraźmy sobie, że reżyseruje go Pasolini /’Ewangelia wg Św. Mateusza”, „Teoremat”/, Visconti /”Rococo i jego bracia”/ lub Cavani /”Franciszek”, „Kanibale”/. Ale to zbyt szerokie.
      Wiele Twoich zarzutów co do złego potraktowania ateistów w tym filmie jest wyolbrzymionych i jakby nie z tego filmu.

      • "Co do samego profesora i charakterystyki jego osoby, to jak w pierwszym wpisie zaznaczałem, gdyby film zrobili lepsi w sensie zawodowym ludzie, to tych problemów byś nie stawiał bo inaczej by to zostało wyreżyserowane, lepszy byłby scenariusz czy zagraliby lepsi aktorzy, którzy do roli coś by dodali i odpowiednio ją rozbudowali. Ale stało się jak stało i to jest pole do łatwego ataku na ten film."

        To nie tak !!!. Gdyby profesor filozofii "ateista" był skrojony według standardów : uczciwy, mądry, dobry człowiek, tyle że niewierzący ale potrafiący na gruncie filozofii, historii religii, analizy krytycznej Pisma Świętego bronić swoich wyborów to byłby nie do zniszczenia przez swojego ucznia. Autorzy scenariusza mieli w założeniach indoktrynacje religijną, co wyklucza uczciwe podejście do tematu w tym wchodzenie w szeroki dyskurs dotyczący "dowodów" na istnienie Boga. Lepiej stworzyć sobie figury osób niewierzących, obojętnych, dalekich od Boga tak by były łatwe do zaatakowania, wykpienia, ośmieszenia, wręcz wzbudzenia u widza nienawiści do tych "oddalonych od Boga".

        "Ale spróbuję Ci wskazać dlaczego, moim zdaniem, to ateista jest przeciwnikiem bohatera filmu. Może dlatego, że on też jest członkiem wielkiej rodziny wywodzącej się z kultury chrześcijańskiej, ale niestety pogubionym. Kultura chrześcijańska i tzw. kultura szeroko pojętego świata zachodniego są czy tego chcemy czy nie ze sobą powiązane, weźmy malarstwo, czy literaturę. I ludzie stąd są potencjalnie sprzymierzeńcami chrześcijan, bo jak nie oni to kto? A za drzwiami czai się już islam ze swoim mieczem, który i ich głowy zetnie. Przecież oni też są niewiernymi w oczach wyznawców Allacha."

        Czyli uważasz że człowiek niewierzący to człowiek pogubiony ? Co Ciebie upoważnia do takiego
        stwierdzenia ?. Czy to że kultura świata zachodniego jest przesiąknięta odniesieniami do chrześcijaństwa świadczyć może o tym że ateista nie ma racji, Bóg istnieje, a niewierzący stają się przeciwnikami
        chrześcijan ? Co ma do tego Islam ze swoją walką z niewiernymi ?. Czy to że są inne, agresywne religie, w jakikolwiek sposób uprawdopodabnia istnienie Boga Chrześcijan i skłoni i powinien skłonić ateistę do wierzenia w Niego ? Kompletnie nie odczytuje związku logicznego w Twoim wywodzie i jak się on ma do stwierdzenia zawartego w tytule filmu. Może przybliżysz mi swoją myśl, bo zupełnie jej nie łapie (może jest tam jakieś drugie dno ?). Pozdrawiam

        • A według jakich standardów był skrojony? Dla mnie abstrahując od jego poglądów, był to typ „wykształciucha” o dużym mniemaniu o sobie i wyolbrzymionym ego. Miałem do czynienia z takimi ludźmi i to akurat nie uważam za żadne przerysowanie. Różne uczelnie pełne są takich niespełnionych osobników. I jeżeli studiowałeś to nie chce mi się wierzyć, że ich nie dostrzegałeś. Tylko pole ich zarozumiałości nie dotyczyło może religii. Oczywiście, chciałbyś tam widzieć osobę o innej konstrukcji, ale czy wtedy byłby to film i temat o który się sprzeczamy? Ty widzisz przerysowania tam gdzie ja przymykam oko bo dla mnie film ma inny wymiar i pisałem o tym gdzieś wcześniej.
          Piszesz: „co wyklucza uczciwe podejście do tematu w tym wchodzenie w szeroki dyskurs dotyczący "dowodów" na istnienie Boga”. Sprawa istnienia Boga jest dla mnie, jak się domyślasz, bezdyskusyjna i nie jest to miejsce do takich dysput.
          Druga sprawa, mam wrażenie, a nie dotyczy to tylko Ciebie, to tendencja do zbytniego relatywizowania tematu. Ja nie uogólniam i nie przenoszę postawy tego profesora na wszystkich niewierzących. Nie dostrzegłem tam chęci wzbudzenia nienawiści czy wykpienia niewierzących. To ich wybór i tyle.
          Zauważyłem, że osoby uważające się za wierzące piszą we wpisach pod tym filmem, że z kolei ten film ich ośmiesza i wystawia na łatwy strzał, że strasznie spłaszcza problem istnienia Boga. Czyli jak jest naprawdę?
          Możesz się z tym nie zgadzać, ale dotychczasowe moje życie i poczynione obserwacje skłaniają mnie do stwierdzenia, tak ludzie, którzy nie wierzą lub zagubili Go gdzieś w życiu to osoby pogubione.
          Jest wiele dziedzin naszego współczesnego życia gdzie niezależnie od wiary każdy może mieć rację. Nie rozumiem tej uwagi? Sam toczę wiele sporów z osobami niewierzącymi, jest ich wielu w moim otoczeniu, i raz ja mam rację raz oni. Nie chodzi mi też o nakłanianie kogokolwiek do czegokolwiek, a życie pokaże kto miał rację. Jesteśmy wolnymi ludźmi i wybieramy według własnych przekonań.
          Co do islamu chodziło mi o prostą rzecz, nie żadne uprawdopodobnienie „swojego Boga” tylko o „oczywistą oczywistość”, że przyroda nie toleruje próżni i jak zwalcza się chrześcijaństwo to w to miejsce prędzej czy później coś się wciśnie. Tylko to coś już nie pozwoli na takie dywagacje, a nie zapominajmy, że w filmie chodzi też o dyskryminowanie chrześcijan na uczelni, szerzej na świecie.
          Nie ma tu żadnego drugiego dna. Inaczej pojmujemy świat i obecność Boga. Ważne to, że rozmawiamy.
          Pozdrawiam

  • W ocenie filmu różnimy się znacznie. Moja ocena tutaj: http://www.filmweb.pl/film/B%C3%B3g+nie+umar%C5%82-2014-6840...

    Natomiast w pełni popieram Twoją pozycję, by chrześcijanie dyskutowali z ateistami.

    Mam szczerą nadzieję, że coraz więcej chrześcijan obudzi w sobie większą odwagę względem wchodzenia w polemiki w obronie wiary. Dzięki takiemu dialogowi stopniowym poznawaniu wielopoziomowej absurdalności argumentów teistycznych pozwoli im to stopniowo porzucać iluzję zasadności wierzenia w istnienie boga, oraz dążenie ścieżkę umiłowania fałszu i niechęci wobec prawdy.


    Zapraszam każdego teistę chcącego podjąć dyskusję n/t zasadności swojej wiary do dyskusji pod poniższym linkiem.


    ------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------ ---
    Czy powinieneś wierzyć w boga? Sprawdź: http://www.filmweb.pl/user/impactor

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: