tematyka II wojny światowej, holocaust;u - ogólnie ujmując WOJNY - nie powinna być w taki sposób przedstawiana, jest to kolejny krok do mydlenia historii, a z czasem pojawiają się ludzie, którzy gotowi są myśleć, że ''tak właśnie było''...
Mogę się zgodzić, że film mógłby być opatrzony wyraźnym ostrzeżeniem, że zakłamuje historie coby mniej kumaci ogarnęli, że tak nie było naprawdę.. ale z drugiej strony jeśli ktoś jest aż tak głupi, żeby pomyśleć, że ten film przedstawia faktyczne wydarzenia, to już chyba żadne ostrzeżenia mu nie pomogą.
Osobiście nie mam problemów z tym filmem, bo odróżniam fakty od fikcji.
nie sadze zeby ktos pomyslal ze to prawdziwa historia, bo wszyscy wiedza ze 2 wojne wygrali czterej pancerni i pies
A ja mam bo liczylem na w miare realistycznie kino wojenne z zachowaniem faktów . "to jest Tarantino wiec o czym ty gadasz" mam to w d. , ze to jest Tarantino , wymaganie zachowania minimum realizmu to nie jest zadna przesada. Bylbym w stanie zaakceptować nawet twist, ze byl tam jedynie sobowtor Hitlera ( sytuacja podobna jak w "Orzel wyladowal" o ile sie nie myle ).
Ale takie naginanie historii odpada. Juz pomijam sam fakt zaklamania - koniec tego filmu byl idiotyczny.
wiec wg ciebie film jest nieporozumieniem bo nie jest oparty na faktach? nie wiadomo czy sie smiac czy plakac
placz, skoro od kazdego filmu rozgrywajacego sie i traktujacego o prawdziwych realiach oczekujesz "historii na opak".
Kino wojenne z zachowaniem faktów ?? To kręcil Tarantino a nie Wajda człowieku,obejrzyj sobie Katyń jak lubisz prawdziwą historię wspominac,widze że polowa ludzi najezdza na to ze nie jest na faktach,jak chcecie fakty to na lekcje historii do gimnazju albo do biblioteki,świetnie wymyślona historia,takie zakończenie wojny to ja rozumiem ;)
Chciałeś dramatu to się zawiodłeś,i nie jest to bajka bo nie ma tu elementów baśni,film nie jest na faktach,więc trzeba było na niego nie iść a nie teraz będziesz tu płakał i wspominał oświęcim itp.każdy wie że było tam piekło,kup sobie kamere i sam nakręc film bo jak narazie takie właśnie amerykanskie bajki zarabiaja kokosy a ty tylko krytykujesz to jakże dobra fikcyjną opowieśc zakonczenia wojny
a jako widz nie mam prawa krytykowac ? jako widz nie mam prawa twierdzic ze ten film jest do dupy ? jao widz nie mam prawa oczekiwac filmu w stylu "zloto dla zuchwalych" czy "parszywa dwunastka"?
odpowiedz jest chyba logiczna.
możesz oczekiwać ale trzeba było poczytać coś o tym filmie przed seansem a nie napalileś się jak na Quo Vadis czlowieku ;) lepiej nieobrażaj tego filmu bo spadnie na ciebie fala krytyki fanów Tarantino a to będzie bolesne...
To może tak...
Upośledzonym trzeba być żeby zarzucać filmowi, który nie jest ANI filmem historycznym, ANI dokumentalnym, ANI nawet opartym na faktach autentycznych, że pokazuje nie prawdę. Film od czasów Melies'a pokazuje fikcję, tak jak inne dziedziny sztuki - malarstwo, rzeźba, literatura - i nikt z tego problemów nie robi. Niemcy są w tym filmie źli, amerykanie dobrzy - więc nie przesadzajmy z ZAKŁAMYWANIEM historii. Reżyser decydując się na umiejscowienie swojego filmu w danym czasie i przestrzeni dostaje możliwość dowolnego sterowania postaciami, przedmiotami, wydarzeniami. W filmie Tarantino pokazał swoją wizję, która zrodziła mu się gdzieś w głowie. Miał taki kaprys i uważam że nikt nie ma prawa go o to oskarżać - przecież bycie reżyserem właśnie na tym polega, na zabawie fabułą i konstruowanie akcji wg. własnego widzimisie :> Czy zarzucisz Kawalerowiczowi że we wspomnianym wyżej "Quo Vadis" ostatnią sceną było przyjście św.Piotra do współczesnego Rzymu? No bo chyba tak nie było?
PS A film mi się bardzo podobał, chociaż po obejrzeniu traileru spodziewałem się że będzie trochę więcej krwi i ogólnej sieki(identyczne odczucie jak po Kill Bill vol.2). Jednak nie zawiodłem się i uważam że Tarantino nakręcił kolejny godny siebie film, który z wielką chęcią obejrzę po raz wtóry :)
"opartym na faktach autentycznych, że pokazuje nie prawdę."
A są fakty nieautentyczne? nieprawda?
Jesli film pokazuje historyczne postaci w wydarzeniach ktore nie mialy miejsca to zaklamuje on historie.
jak komuś zaczyna brakować argumentów to przyczepia się do czego się da :)
tak więc podążając Twoim tokiem myślenia, "Potop" też jest zakłamywaniem historii?! albo np. w "Poszukiwaczach Zaginionej Arki" pojawia się Hitler, a taka akcja nie miała miejsca, więc to też jest film zakłamujący historię? tak się zastanawiam, wszystkie filmy w których pojawia się znana postać tak Cię bolą?
Gościu, sprawiasz wrażenie jakbyś oczekiwał, że ten film będzie dla CIebie lekcją historii. Jeśli się napaliłeś, że poznasz jakieś nowe fakty historyczne to nie jesteś zbyt bystry. Czytając "Kod Leonarda" lub "Anioły i Demony" liczyłeś na to, że będą to suplementy do Biblii? Gdzie jest powiedziane, że reżyser osadzając akcje w czasach historycznych, wokół wydarzeń historycznych musi podążać zgodnie z tym co jest zapisane w podręcznikach od historii. To, co ludzie sobie pomyślą po tym filmie, czy uznają to za prawde czy nie, jest uzależnione tylko i wyłącznie od ich inteligencji. Niektórzy po obejrzeniu Matrixa wierzą że są "wybranymi"... Jak już ktoś wyżej napisał: zacznij pisać że Monty Python i Święty Graal jest sprzeczny z historią i czyni go to beznadziejnym filmem. Każdy ma własny tok myślenia, Twój jest po prostu niezrozumiały. btw, Bękarty - 10/10. pzdr
i po co to piszesz? skoro nei odnosisz sie do tej spieprzonej w scenariuszu postaci ?
Nie macie zadncyh argumentów wiec nie odpowiadacie na pytania - napsialem ze jest niezgodny historycznie to po 1. Ale uznanliscie ze to za malo. Wymienilem wiec inny argument nie majacy nic wspolnego z prawdą historyczną a dotyczacy zbudowanej postaci i co?
I jestes kolejnym , ktory uczepil sie historii/antyhistorii.
" lekcją historii " ? ja oczekuje dobrego filmu, zgodnego w wiekszym stopniu z faktami historycznymi. To nie jest komedia zebym nie mial prawa tego wymagac.
Nie generalizuj, ja nie odpowiedziałem na pytanie, gdyż nie miałem takiej możliwości :) Teraz bardzo chętnie Ci odpowiem. Co do Landy, to wg. mojej dziewczyny był tak pewien zwycięstwa, że zjadł własne zęby :) po za tym wcale go nie wyrolowali, tylko go trochę upiększyli, więc nie wiem czemu się tego czepiasz. I ten film nie jest związany z żadnymi faktami historycznymi. To że występuje w nim Hitler nie oznacza, że film ma być biografią Hitlera. I proszę Cię nie mów mi że to nie jest komedia :) jak sam autor Tarantino powiada, jest to film prześmiewający westerny spaghetti, do których niewątpliwie film jest podobny (przemoc, "dobrzy bohaterowie też są źli" no i oczywiście Morricone)
rewelacja - Landa oddany SSman, przebiegly i tepiacy zydów nagle wykombinowal ze lepiej byc zdracją. To nic , ze zlapal zamachowcow, to nic , ze jako ten ktory zapobiegl zamachowi na Fuhrera okryl by sie wielka slawą. Wolał nagle sprzedac to oc oc walczyl amerykanom.
Nie kupuje tego. Dla mnei ejst to idotyczne i uproszczone i wyglada jakby bylo zrobione na sile zeby tylko byl happy end.
Hitler i tak już był skończony :) Landa wiedział że kicha z tego będzie, więc kombinował co by tu zrobić aby przeżyć, w końcu sprytny był, nie?:)
Idiotą to ty jestes capie głupi,pewnie niedorozwinięte dzieci by zrozumiały lepiej ten film od ciebie buraczana głowo,A tak pozatym to każdy w jakimś stopniu jest dalej dzieckiem ale ty udajesz poważnego człowieka który naczytał się o historii polski i teraz tutaj się plujesz gnoju brudny,jesteś frajer i wodogłowie i tyle o tobie śmieciu...
niczego nie oczekuje, po prostu ogladam i oceniam
PS ale masz racje, ze ktos moze pomyslec, ze to byla prawda, znam ludzi ktorzy mysla ze filmy biblijne to prawdziwe historie
Może przedstawienie tej wojny wydaje się z pozoru niepoważne i kontrowersyjne. Po bliższym przyjrzeniu się paru scenom, wyciągnąłem pewne wnioski.
Oczywiście, to są moje poglądy i nie wiem czy dobrze, to interpretuję, ale wydaje mi się, że film jest jakby po trochu zemstą za niemieckie zbrodnie. Nie znam biografii Tarantino, ale Żydowskich korzeni, to on raczej nie ma. Jednak jego matka jest pół Indianką, a to mnie zastanowiło.
Porucznik Aldo też był Indianinem... Nie znam poglądów Quentina, ale może on żywi taką nienawiść do nazistów za ich zbrodnie(zresztą chyba wielu jest takich), że postanowił zrobić zemstę po latach. Wyobraźcie sobie Niemca, jakiegoś neonazistę, który ogląda ten film... Nie widziałem filmu, który by tak ośmieszał Rzeszę, a przy tym pokazywał zbrodnie niemiecka, które budzą taką wściekłość w widzu, że jest w stanie tolerować nawet największą brutalność wobec oprawców, a nawet sprawia mu, to przyjemność. Sama śmierć Hitlera i "szatkowanie" go po, karabinem było poniżające dla "Wodza"... Gdyby, to oglądał jakiś Niemiec z Rzeszy, to pewnie zaśliniłby się ze wściekłości na śmierć.
I ten sarkastyczno-żartobliwy spokój Aldo... Heh.. dla mnie bomba.
Trochę się historią w życiu interesowałem i Narodu Niemieckiego nie lubię, żeby nie powiedzieć nienawidzę, ale przed tym ostatnim się powstrzymuje, ponieważ, to nie chrześcijańskie. Film ten może dlatego mi się tak podobał, ale uczucia towarzyszące jego oglądaniu, na pewno nie były przepełnione miłością dla bliźniego.
Na Świecie, Niemcy co jakiś czas(przy pomocy Rosjan) próbują zwalać winę na innych i się usprawiedliwiać. Nie ma chyba wizyty ważnego polityka niemieckiego w USA, który nie użyłby kłamliwego stwoerdzenia "polskie obozy koncentrecyjne".
Każdy ma swoje osądy, poglądy, nie znam prywatnie Tarantino:-) Ale może jego taka sytuacja "oczszczania" Niemców z ich zbrodni go denerwuje.
Film na pewno obraża Niemców w najdotkliwszy sposób, nikt mie nie powie, że oni nie czują chociażby cienia dumy z powodu tej wojny i zniszczenia sporej części Europy. A nawet jest, to więcej niż cień. 1 Września u nich, to święto, zbierają się wspólnie, grają na skrzypcach, śpiewają, rozważają na temat wojny. Z chęcią zakazaliby, zapewne, teog filmu. Zauważcie, że chociażby przez, to, że na samym początku filmu jest pokazana bolesna(oczywiście nie sensie żalu, ale utraconej reputacji) dla Niemców prawda mordowania Żydów, i to w jaki bestialski sposób. Gdyby Niemcy próbowali go zakazać, niezwykle łatwo można by ich oskarżyć o chęć tuszowania swojej historii, a tak muszą, to znieść.
Zauważcie też, że większość tego przygłupawego Zachodu nie wie nawet kto dokładnie wypowiedział Wojnę. Aby dotrzeć do ich zmanipulowanych, zakutych pał, trzeba bardzo drastycznego i wyraźnego przekazu, takiego jak ten film.
Można też pod innymi względami rozważać ten film, ale to za dużo pisania:-)
Taka jest wizja reżysera. To, że zostały przedstawione postacie historyczne nie znaczy, że film ma być wierny historii. To, że jakiś kmiot czy ofiara(?) edukacji szkolnej jak np: w USA uzna, że to w 100% fakty to nie jest wina Tarantino.
Poza tym to właśnie nadaje też smaczku temu filmowi, bo chyba po raz pierwszy spotykam się z tym, że miesza się takie szczegóły historyczne z fikcją. Nie spotkałem się np z filmem historycznym gdzie Napoleon układa się z ruskimi i rządzi Francją do późnej starości. Historia alternatywna jest bardzo ciekawa, bo budzi ciekawość i daje nowe pomysły na film.
Arrowman w zgadzam się z Tobą, natomiast nie rozumiem dlaczego twierdzisz że "Trochę się historią w życiu interesowałem i Narodu Niemieckiego nie lubię, żeby nie powiedzieć nienawidzę" Są w Niemczech osoby, które po obejrzeniu tego filmu dostaną białej gorączki i takie które będą się śmiały... Tak więc nie można uogólniać niechęci wobec narodu niemieckiego ;) Poza tym film jak dla mnie rewelacyjny pozycja typu "MUST SEE OR DIE" Pozdro ;)
Ponieważ nam się wpaja "politykę miłości", a w Niemczech uczy się dzieci jak nasi przodkowie "wypędzali" ich przodków. Dość już mam łagodności i kultury względem Niemiec i Niemców. Przez kilkaset lat traktowaliśmy ich jako rozwiniętą kulturę europejską. Ostatnie 200 lat powinno nam dać wiele do myślenia. Szczególnie w 20w. pokazali, że pod płaszczykiem pięknych wierszyków i muzyki kryje się twarz potwora, barbarzyńcy.
Myślisz, że oni nas nie uogólniają? Mylisz się. Pewnie, że są dobrzy Niemcy, ale jest, to tak nieliczna statystycznie grupa, że nie ma prawa głosu. Poza tym jaką my im krzywdę możemy zrobić? To my jesteśmy słabsi. Kiedy oni byli słabsi i bardzo pragnęli wolności, Polacy zamiast ich anektować stworzyli ich wasalem. Mogli mieć własną administrację i państwowość i to przy pokoju, jakiego nigdy nie doznali. Jak, to wykorzystali? Jak wykorzystali ofiarowany pokój, ochronę i możliwość rozwoju? Każdy potrafi na, to odpowiedzieć. Zapewne, wtedy też byli dobrzy Prusacy/Niemcy, ale patrząc na skutek gdzie ich widzisz? Gdzie masz ich zapisanych w historii? Liczy się większość.
Wiesz co mi się w tym filmie jeszcze podobało? Pokazano tam sposób w jaki można w z nimi wygrać. Zero litości. Jeśli ktoś przez 200 lat nie chce jej okazać słabszym, to z jakiego powodu słabszy ma okazać ją im?
Podobała mi się scena śmierci Shosanny. Dlaczego zginęła? Zrobiło jej się żal Niemca. Wniosek, zero litości dla Niemców. Jeśli im ja okażemy, to skończymy jak ona, czy jak Rzeczypospolita. Jesteśmy słabsi i w dodatku, to my pierwsi wyciągaliśmy nie raz rękę? Ile razy nam ją odrąbano? Pewne, że idea równości Europejskiej naszych przodków była piękna, ale zniszczyli ją sami Europejczycy. Zero litości. Albo oni, albo my.
@arrowman: wow, świetny post.
co do ludzi powyżej:
drodzy mili państwo, to jest fikcja literacka. jeśli ktoś z Was ma problem z takim traktowaniem historii, to trzeba było nie oglądać filmu.
dlatego, że nie jest to film historyczny, ni oparty na faktach. w trailerze i opisach jest chyba to wyraźnie zarysowane, czyż nie?
Tarantino nadał swoim bohaterom cel i zachowania i umiejscowił je w nazistowskiej Francji. śmierć Hitlera na końcu i takie zakończenie wojny to tylko element fabuły. FIKCYJNEJ fabuły.
nie rozumiem wielkiego oburzenia wszystkich tu się wypowiadających, bo w zasadzie jest ono bezpodstawne. nie jest to film bynajmniej banalny, czy przyjemny dla oka.
ale jest bardzo dobry i mistrzowsko nakręcony. według mnie przynajmniej.
cześć Wam,
Dzięki:-) Miło, że ktoś ma podobne zdanie, albo docenia moje.
"drodzy mili państwo, to jest fikcja literacka."
No właśnie. Nie wiem dlaczego ludzie w dzisiejszych czasach, niektóre rzeczy traktują tak poważnie. Wielu się burzy z powodu przedstawiania takiej fikcji, ale ilu z nas zna fakty? Ilu bohaterów i ofiar nie znamy? Czy ktoś teraz się interesuje historią?
Można by wysunąć wniosek, że powaga w obecnym społeczeństwie wynika z niewiedzy, patrząc na dzisiejszą pop-kulturę, zachowania, które byłyby bardzo niestosowne jeszcze 10 lat temu, a teraz są na porządku dziennym dziwi mnie fakt, że nie potrafimy znieść takiej ironicznej "nie powagi" w sprawach historii.
Ludzie, czy wszystko musi być oparte na faktach?
Serial Allo, Allo - polewka z nazistów, francuzów i brytoli.
Serial Black Adder (Czarna Żmija) - polewka z różnych nacji, w różnych okresach czasowych, w tym w czasie II Wojny Światowej
Producenci - polewka z nazistów
Monty Python and the Holy Grail - polewka z legend arturiańskich
Life of Brian - polewka z wierzeń chrześcijańskich i z rzymian
Bękarty Wojny - polewka z nazistów, francuzów, brytoli i amerykańców.
Do tego pewnie pełno innych, których sobie teraz nie przypominam.
Wszystkie te filmy czy seriale mają jeden wspólny mianownik - są przezabawnymi KOMEDIAMI, a nie rozprawką z historii.
Trochę luzu nikomu nie zaszkodzi, nawet jeżeli poważniejsze tematy ukazywane są w krzywym zwierciadle.
nie widze zeby ten film byl okreslany mianem komedia, tylko wojenny. A poza tym co tam bylo takiego smiesznego, ze zaliczasz go do komedii? pytam tylko...
@shamar, każdego bawi co innego.
mnie się tam podobał absurd okrucieństwa, opanowanie ekipy Aldo ('masterpiece' mnie rozwala za każdym razem ;d) w trakcie tych ich "zabaw" i gry słowne, umiejscowione w bezbłędnym kontekście.
może nie wyłapujesz kontekstu, może Tarantino serwuje humor nie dla Ciebie.
jednych bawią żarty o pierdzeniu, homoseksualizmie i księżach, drugich niemal groteskowy przerysowany humor zaplamiony krwią i przekleństwami.
Pisałeś, żeby iść dalej i nakręcić film o wywołaniu wojny przez Polaków i o polskich obozach.
Nie zgodzę się. W Bękartach, pomimo fikcji, "źli" i "dobrzy" pokrywali się z historią. Ten film nikogo nie powinien obrazić. Nawet okrucieństwo niemców i ich nienawiść do Żydów nie została pominięta.
A to, że fabuła była fikcyjna... To co? To nawet lepiej bo przynajmniej był element zaskoczenia:)
Wiele powstało już fikcyjnych filmów (np. komedie o hitlerze). Nie wiem, dlaczego ten wywołuje tyle emocji. To nie jest film historyczny. Poza tym Tarantino cały czas dawał znaki, że to są "jaja" (chociażby współczesną muzyką).
pozdro
powtorze sie - film bylby calkiem dobry ale ja nie kupuje tego przerysowania. Gdyby choc na koncu byla wzmianka , ze to nie byl Hitler tylko jego sobowtór ( i znow przywolam tu - Orzel wyladowal , o ile sie nie myle) to kupilbym ten film. Ba, te niby dluzyzny na ktore wielu narzeka - ja ich tam nei zauwazylem, dla mnie to bylo odpowiednio stonowane i nie nudzilo mnei ani troche.
Niestety mam juz tak, ze jesli nawet caly film jest dobry a zakonczenie beznadziejne ( tak - tu dla mnie jest beznadziejne ) to rzutuje to na calym obrazie i sprawia mi zawod.
Ten film nie był przerysowany! On był narysowany! Coś ty się tego orła tak czepił? Albo - no właśnie. Dzięki temu nie był to kolejny "orzeł wylądował".
Poza tym orzeł to inny gatunek. Zaraz powiesz: oby dwa wojenne przecież. Gówno mnie obchodzi do jakiej kategorii go zakwalifikował filmweb. Chyba widziałeś ten film, prawda? Komizm postaci i sytuacji praktycznie zdominował "Bękartów". Orzeł to był dramat wojenny. Bękarty określiłbym jako tarantinowską komedie wojenną.
Jeśli już to znajdź podobny film i wtedy porównamy. Ale chyba ciężko będzie ci znaleźć... I to jest właśnie zajebiste!:)
pozdro
A i jeszcze jedno. Zakończenie ci nie pasowało, tak? Hitler powinien być sobowtórem. Ok. A reszta "dygnitarzy" mogłaby być autentyczna, bo nie rozumiem...?
No tak. Tu jest wlasnie problem. Ale...
pomijajac to - do k. nedzy obstawą Hitlera bylo 2ch kolesi przy lozy? Ale czegoz tu sie spodziewac.
co sie przyczepilem "Orła.." ? no jak to co - przeciez tam jest idealnie taka sytuacja z Churchilem jaka powinna byc tu.
dla wytrwałych w napisach końcowych pojawiła się kilkuzdaniowa "rozprawka" jak to film został oparty, częściowo, na faktach i zawiera postacie fikcyjne i tak dalej. całej nie przeczytałem, ale wydaje mi się, że jest to wystarczający zabieg formalny, żeby zamknąć usta osobom które mówią że to przekłamanie historii. Tarantino nie zaznaczył łopatologicznie fikcji zawartej w filmie, bo to po prostu nie w jego stylu. wg mnie taka wstawka z lektorem czy bez, zepsułaby cały zbudowany w filmie komizm i abstrakcję oraz typową dla filmów Quentina czołówkę i napisy końcowe.
film spełnia w 100% założoną na początku koncepcję czarnej komedii wojennej, ale nie historycznej. Komizm wynika tu z, oprócz gry słownej, postaciowej i sytuacyjnej, absurdu zawartej w fabule fikcji. oczywistym jest, że w komedii historycznej możliwe byłoby zawarcie tylko pierwszych 3 typów, a dziwaczna historia wynika z tego, że punktem wyjścia jest realna sytuacja historyczna, a od momentu pojawienia się na ekranie fabuła podąża swoimi ścieżkami. Wystarczy odpowiednie podejście, żeby załapać styl i uśmiać się do rozpuku. Co prawda, to prawda - Quentin postarał się by miłośnicy historii mieli podstawy do buntu. Gość ma po prostu dystans do historii, ale czy zdrowy czy nie - to może być temat do dyskusji.
Dla mnie 8/10. Tarantino w dobrej formie ale nie rewelacyjnie. Ubawiłem się przednio.