1/10

Dla takich filmów wymyślono ocenę 1/10. Najgorszy slasher jaki w życiu widziałem, pozbawiony dosłownie wszystkiego: napięcia, fabuły, sensu, pomysłów, a nawet krwi. Jedyne czego w filmie nie brakuje to głupoty. Zachowania głównych bohaterów pozbawione są jakiegokolwiek sensu, to co zwykle nazywane jest budowaniem napięcia, w "Balu maturalnym" nie istnieje, a to co miało udawać napięcie przybrało formę najbardziej nieudolnego i najbardziej idiotycznego zawieszania tu i ówdzie akcji w oczekiwaniu na prawdopodobne uderzenie mordercy i umieszczanie typowych, ale całkowicie beznadziejnych straszaków. Starając się być najbardziej wyrozumiałym jak tylko można dla gatunku, nie znajduję tu żadnych plusów. Niesłychane. Ten film jest tak durny i tak słaby, że nawet nie da się z tego pośmiać i aż skłonił mnie do tego aby się z tym podzielić w tej obszernej, jak na taki filmowy badziew, wypowiedzi. Jeden z najbardziej dennych filmów jakie widziałem.

6
  • Niestety popieram w 100% więc nie będę rozwijał Twojej myśli dalej. Dodam tylko najgłupsze odpały w tym filmie (uwaga spoilery):
    1. Policjant włącza alarm przeciwpożarowy chyba tylko po to, żeby poinformować morderce, ze już go szukaja. W tym czasie morderca co jest do przewidzenia wychodzi sobie z setkami innych osób. Mozna było przy pomocy cywilnych policjantów wyprowadzić dziewczynę i odwieźć w bezpieczne miejsce, ale woleli sobie skomplikować sprawę bez pomysłu co dalej. Zresztą sam murzyn-detektyw po przyjeździe mediów pod hotel mówi, ze nie wie co ma dalej zrobić. A policjanici, którzy mieli ja obserwować co wydaje się dość prosta czynnością nawet tego nie potrafili zrobić.
    2. Włącza się alarm. Wszyscy wychodzą, a ta idiotka odwrotnie - idzie na górę. Może jest pożar, może gaz się ulatnia, ale je**ć to. Trzeba przecież jeszcze wziąć szalik.
    3. Dziewczyna murzynka (Liza) cały czas pitoli jaki to bal jest dla niej ważny i o tym jak chce zostać królową balu a przed ogłoszeniem werdyktu idzie na górę rżnąć się ze swoim chłopakiem jakby miała to kompletnie w dupie. WTF?
    4. Cały ten bal który ma być podobno imprezą życia, bohaterowie spędzają snując się bez sensu po hotelu jak lunatycy. Nie tańczą, nie pija nie bawią się z innymi ruwieśnikami. Jeśli tak w USA wyglądają imprezy życia to współczuje. Ja bym się z takiej imprezy zawinął na chatę po godzinie albo pojechał na miasto, gdzie ludzie faktycznie się potrafią bawić.
    Nie bedę pisał dalej bo mi się nie chce. Dodam, że dla mnie również jak tu pisał kolega wyżej jest to najgorszy slasher jaki widziałem i jaki chyba w ogóle wyprodukowano. Gra aktorów, dialogi, niby sceny napiecia i grozy są tak denne i nudne, że film jest praktycznie nie do obronienia w żaden sposób. Mówiąc krótko - strata czasu.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: